Małżeńskie wpadki młodych mężatek

04.09.09, 13:02
Przeczytałam na www.O-Qrde.pl

"Ugotowałam mężowi kalafiora. Miał być w całości, jak u mamusi. I
był. Tylko jak mąż doszedł do połowy, to coś zauważyłam dziwnego.
Nie wyglądało to jak kalafior, ale nic nie mówię. Niestety, on
zauważył. Na talerzu leżał wielki, ugotowany robal. Niestety, on
zjadł połowę. Teraz się do mnie nie odzywa".

Macie jakieś swoje?
    • lukka74 Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 04.09.09, 15:59
      Moja szwagierka, w czasach jeszcze narzeczeńskich, chciała zrobić dobre wrażenie (no przynajmniej, że nie zagłodzi męża) na przyszłej rodzinie i będąc u nich zrobiła schaboszczaki. Podczas obiadu jednak wszyscy jakoś dziwnie przeżuwali kotleta, ale grzecznie jedli. Okazało się potem, ze to co uznała za sól było kwaskiem cytrynowym.
      • moonshana Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 06.09.09, 18:45
        eejjjj, ja robiłam wątróbkę. razem z chłopem.( w sensie że on też
        robił a nie że ja go - razem z wątróbką). obtoczyliśmy w mące i na
        patelnię. pieczemy ją, pieczemy 10 min, 30 min. a ona ciągle twarda.
        po godzinie pieczenia wątróbka konsystencją przypominała zelówkę a
        my stwierdziliśmy że na pewno " stara była". to że wątróbkę się dusi
        po upieczeniu - dowiedzieliśmy się później.
        a ostatnio ( 4 lata po ślubie) kupiłam w sklepie mop, w domu zdarłam
        opakowanie , nalałam wodę, umoczyłam mopa i umyłam podłogę. i
        klnęłam w żywy kamień że takie dziadostwo kupiłam, nie myje tylko
        jakoś maże... taka byłam zła że wyciągnęłam ze śmieci opakowanie aby
        wiedzieć jak to się nazywa ( żeby tego g...na nigdy więcej nie
        kupić). a tam pisze jak wół: mop do ścierania podłogi na sucho.
        ale mi było... inaczej:)
    • diabel.pl Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 06.09.09, 19:20
      BOZE poplakalam sie ze smiechu
    • sanrio Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 06.09.09, 22:07
      Błagam...żałosne.
      Niech napiszą mężowie jakie codziennie wpadki zaliczają ze wszystkim co tyczy
      małżeństwa, a co to - kobiety to jakieś służące u pana szanownego, że takie
      określenie typu "wpadka" w ogóle funkcjonuje?
      • moonshana Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 07.09.09, 09:43
        eejjj, określenie "wpadka" funkcjonuje jak najbardziej. trochę dystansu do
        siebie:) jak kupiłam mopa do wycierania na sucho i myłam nim podłogę, to jest
        wpadka, jak nic. a że najfajniej śmiać się z samej siebie - to się śmieję. i
        skąd Ci się wzięła ta służąca? myję podłogę po której chodzimy, mój facet myje
        okna przez które patrzymy - które z nas jest służącym/ może żadne? może to
        zwykły podział obowiązków.
        tak, myję podłogę, naczynia, piorę, sprzątam, gotuję. i nie czuje się jak
        służąca. może dlatego że mój facet także... myje podłogę, sprząta, gotuje. a
        także myje samochody - swój i mój. ot, tak sobie, bo wie, że ja nie lubię. myje
        mój samochód i też raczej nie czuje się jak służba. ja przygotowuję na ogół
        kolację. on wstaje rano i robi mi kawę, chociaż może pospać jeszcze pół godziny,
        robi mi śniadanie. ja prasuję wszystko co potrzeba. on myje kibelek i łaznienkę.
        które z nas jest służącym?
        obydwoje miewamy wpadki. ze swoich śmiac się mogę długo i zawzięcie. bo nie mam
        kompleksów, nie uważam się za super panią domu. z jego wpadek śmiać się także
        mogę.. ale to nie ten temat.
      • diabel.pl Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 07.09.09, 11:58
        sanrio napisała:

        > Błagam...żałosne.
        > Niech napiszą mężowie jakie codziennie wpadki zaliczają ze wszystkim co tyczy
        > małżeństwa, a co to - kobiety to jakieś służące u pana szanownego, że takie
        > określenie typu "wpadka" w ogóle funkcjonuje?
        sluzba bo cos sie zrobi dla swojego kochanego abo posprzata w domu,no prosze cie
        pewnie ty siedzisz w brudzie i to samotnie
    • twojabogini Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 07.09.09, 14:29
      Ano.

      I. Mam kolegę w sąsiedztwie z którym jako singielka (w sensie:
      kobieta zamieszkująca sama) spędzałam sporo czasu. Czasem w ramach
      wygłupów mieliśmy zwyczaj "flirtować", tj. mówić do siebie tym
      specjalnym tonem i tak aby normalne rzeczy brzmiały dwuznacznie a
      czasem jednoznacznie ;) Głupie niewinne i zawsze nas bawiło.
      Kolega odwiedził nas ostatnio. Miałam dobry humor, więc w trakcie
      rozmowy rozpoczęłam "zabawę". Mój mąż zrobił napraawdę wielkie oczy.
      Ja, gdy zorientowałam się, że w interpretacji męża otwarcie przy nim
      flirtuję - jeszcze większe...Upsss...

      II. Krótka refleksja weekendowa...Sobota, wczesny wieczór...
      Ja do męża: Gdyby ciebie tu nie było, leżałabym teraz z butelką wina
      w wannie i zastanawiała się czy iść po drugą, czy zadzwonić po
      kogoś, kto przyniesie.
      Uwaga:chciałam tym zdaniem wyrazić, że bardzo się cieszę, że
      mieszkamy już razem i że spędzimy wspólny wieczór...Upsssss...

      III. W pracy i nie tylko notorycznie podpisuję się starym nazwiskiem.

      Nota bene: jak mówię "mój mąż" to mi jakoś tak brzmi...poważnie i
      dziwnie. Tylko ja tak mam?
      • male.zlo Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 09.09.09, 14:05
        ja na początku w ogóle nie reagowałam na swoje nazwisko, jakby o kimś innym była
        mowa :D
    • babilo Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 08.09.09, 21:50
      Jeszcze lepsza jest opowieść o kotletach i soleniu
    • hazzard Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 14.09.09, 13:42
      moja wpadka jeszcze nie-małżeńska, ale narzeczeńska była duuużo poważniejszego
      kalibru. Otóż zabrałam się za obiad - zamierzałam obsmażyć w rondelku kostki
      kurczaka, a potem poddusić w sosie. Wlałam olej, uruchomiłam kuchenkę gazową i w
      międzyczasie zajęłam się czym innym, czekając, aż olej się rozgrzeje. Rozgrzał
      się do tego stopnia, że....niemal wybuchł mi ogniem prosto w twarz (na szczęście
      byłam obok, a nie pochylona nad garnkiem). Ogień buchał na pół metra, zestawiłam
      gar na podłogę nie mając czym ugasić, w końcu złapałam rondel z wodą i 1 obranym
      ziemniakiem i chlusnęłam w ogień. Buchnęły kłęby sadzy pod sam sufit, ogień
      zgasł, kuchnię trzeba było odmalować w 3 tygodnie po remoncie, a ja przerzuciłam
      się na potrawy duszone/gotowane;)

      Dopiero po zakupie kuchni ceramicznej odważyłam się cokolwiek usmażyć...
      • hazzard Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 14.09.09, 13:46
        aha, dodam jeszcze, że w tydzień po remoncie mój facet postanowił usmażyć filety
        z kurczaka - efekt był taki, że doszczętnie spłonął okap podszafkowy, a wszystko
        w kuchni było czarne. Panowie malarze odmalowali kuchnię w bite 6godz.
        Zaznaczam, że swojego wyczynu dokonałam dokładnie w 2 tygodnie po drugim
        malowaniu kuchni.
        • madziaq Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 15.09.09, 14:33
          :D Ale przynajmniej facet nie mógł mieć pretensji, skoro on też miał juz
          sfajczenie kuchni na koncie.

          Ja zaliczam głównie drobiazgi. Np kiedyś obierałam ziemniaki nowym skrobakiem,
          nie zdjąwszy z niego uprzednio folii zabezpieczającej. Obarałam (!) ale jakiś
          tępy mi się wydawał. Mąż do tej pory się z tego śmieje.

          Po przeprowadzce pojawiła się w naszej kuchni zmywarka. Ja nigdy wcześniej
          takiego cudu techniki nie miałam, a przeczytanie instrukcji godziło w mój honor
          ;) Więc doszłam do wniosku, że skoro sól i nabłyszczacz sypie się raz na jakiś
          czas to ten proszek do mycia na pewno też. No więc pierwszy raz naczynia umyły
          się prawidłowo, a potem przez jakiś czas tylko gruntownie się płukały, aż maż
          przyuważył i mnie uświadomił, że proszek to trzeba za każdym razem sypać. Ale i
          tak były w miarę czyste :)
      • turzyca Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 27.09.09, 22:11
        Wlałam olej, uruchomiłam kuchenkę gazową i
        > w
        > międzyczasie zajęłam się czym innym, czekając, aż olej się rozgrzeje. Rozgrzał
        > się do tego stopnia, że....niemal wybuchł mi ogniem prosto w twarz

        > Dopiero po zakupie kuchni ceramicznej odważyłam się cokolwiek usmażyć...

        ale wiesz, ze olej wtedy sie zapalil nie od ognia z kuchenki gazowej tylko sam z
        siebie? Samozaplon sie to nazywa, dochodzi do tego, jak sie przegrzeje olej,
        wiec na ceramicznej tez sie moze zdarzyc.

        A gasi sie to to przykrywajac pokrywka, wtedy nie trzeba kuchni malowac. :)
    • yoko0202 Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 15.09.09, 10:28
      znajoma prasowała mężowi spodnie wizytowe, męczyła się z tymi gaciami z
      godzinkę, ale porobiła śliczne kanciki itp.
      okazało się że spodnie wyprasowała na lewej stronie, czyli zamiast eleganckich
      kancików pan mąż dostał spodnie z eleganckimi rowkami :-)
      • horpyna4 Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 15.09.09, 20:15
        Dziewczyny, większość tych wpadek to nie klasyczne młodych mężatek,
        tylko takie w typie Ani z Zielonego Wzgórza. Jak ciasto z kroplami
        walerianowymi zamiast z wanilią...

        Do tego nie trzeba mieć męża, wystarczy mieć po prostu pecha.
      • kreatywni Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 16.09.09, 12:22
        yoko0202 napisała:

        > znajoma prasowała mężowi spodnie wizytowe, męczyła się z tymi gaciami z
        > godzinkę, ale porobiła śliczne kanciki itp.
        > okazało się że spodnie wyprasowała na lewej stronie, czyli zamiast eleganckich
        > kancików pan mąż dostał spodnie z eleganckimi rowkami :-)

        Buhahahaha!
        • anpika1 Re: Małżeńskie wpadki młodych mężatek 03.10.09, 20:36
          Będąc młod a mężatka, chciałam sie przypodobac teściowej i
          postanowiłam zrobić mężowi sweter. Zdolna manualnie nigdy nie byłam,
          ale co to dla młodej i zakochanej mężatki. Ja robiłam wolno, a mąż
          na moim wikcie tył. W efekcie zabrakło wełny na dokończenie dzieła.
          Teściowa długo mi wypominała, jak to ze swetrem było...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja