mąż ode mnie odszedł...

07.09.09, 16:47
Stało się to wczoraj, nie poszłam dzisiaj do pracy, nie wiem jak żyć. Zacznę od początku: jesteśmy małżeństwem 2 lata, mamy po 28 lat, w sumie razem jesteśmy od sześciu lat, a raczej byliśmy. Na początku związku było super, ale od jakiegoś 2,5 roku, było po prostu nudno , tak jakoś nijak. Pogodziłam się z tym, że tak jest i tyle. Mąż pracuje w dużej firmie, bardzo dobrze zarabia, ja jestem kosmetyczką, nie zarabiam kokosów, ale lubię swoją pracę. Już zaraz po ślubie zaczęło być jakoś dziwnie, mąż nagle przestał chcieć mieć dzieci, mimo, że przed ślubem mówił inaczej, no i dzieci nie mamy-teraz się z tego cieszę.
Kilka miesięcy temu maż zaczął być drażliwy, wszystko mu przeszkadzało, nawet mój wygląd: jestem niska i chuda-drobna budowa, to cecha charakterystyczna kobiet w mojej rodzinie-zaczął mi dogryzać coś o sterczących biodrach itp. Myślałam, że mu się podobam, byłam dumna ze swojej szczupłej sylwetki. Okazało się, ze to wszystko nie bez powodu: wczoraj oświadczył mi, że odchodzi, gdy wróciłam do domu był juz spakowany. Od kilku miesięcy jest w związku ze swoją szefową -rozwódką !! Młodszą o nas o rok. Mówił to wszystko bez emocji, awantur, po prostu tonem oznajmującym-jak tak można !!?? Wybiegłam z domu i pojechałam do przyjaciółki-czułam się jakby to wszystko działo się obok mnie, a nogi miałam jak z waty, myslałam, że mam jakiś zawał. Pojechałyśmy wieczorem z przyjaciółką pod dom tej baby i jestem w szoku: akurat wysiadała z samochodu: owszem, twarz ma bardzo ładną, jest zadbana, modnie ubrana (ma full kasy), ale jest gruba!!! Rozmiar około 46, tak na oko, mój mąż jest bardzo przystojny i zamiast mnie wybrał kogoś takiego!!?? Nie wiem co robić, od wczoraj jestem w szoku, siedzę sama w domu, on się wyniósł. Nie wiem czy chce rozwodu, nie wiem jak to ma wyglądać, bo się jeszcze do mnie nie odezwał nawet !! Co mam robić, czy jest szansa,żeby do mnie wrócił??!!
    • nsc23 Re: mąż ode mnie odszedł... 07.09.09, 18:48
      2.5 roku temu zrobilo sie nudno, a dwa lata temu sie pobraliscie?
      W kobiecie, z ktora Cie zdradzil najbardziej rzucilo Cie sie w oczy, ze jest
      gruba, a Ty przeciez jestes szczupla, wiec co on w niej widzi?
      To co Cie w tej sytuacji dziwi?
    • kicia031 Re: mąż ode mnie odszedł... 07.09.09, 18:50
      Co mam robić, czy jest szansa,żeby do mnie
      > wrócił??!!

      Naprawde przyjelabys go z powrotem?
    • capa_negra Re: mąż ode mnie odszedł... 07.09.09, 19:44
      No cóż nie oceniam twojej sytuacji, ale o jednym miałaś okazję się
      przekonać - wiek i waga nie mają z miłoscia wiele wspólnego.

      Byłam kiedyś z facetem, który zostawił dla mnie kobietę 6 lat ode
      mnie młodszą i dużo drobniejszą niż ja.
      Sam był ode mnie 2 lata młodszy.

      Myśle, ze powinnaś się cieszyć że twoje małzeństwo rozpadlo sie
      teraz, a nie potem - masz szanse ułozyć sobie nowe zycie.
      • julita_zaba Re: mąż ode mnie odszedł... 07.09.09, 19:52
        Dziękuję za wszystkie odp. Może zachowałam się małostkowo, ale w tej całej
        sytuacji, pomyślałam,że jeżeli mnie zostawił to dla jakiejś extra laski, może
        bym tak nawet wolała, bo wtedy to oznacza, że to coś powierzchownego, sama nie
        wiem...
        Najgorsze, że nie wiem co mam robić, on nie dzwoni, ja siedzę w naszym wspólnym
        domu. Mam czekać na jego telefon czy przyjście, czy coś robić? Jutro przyjeżdża
        do mnie moja siostra, inaczej bym zwariowała.
        Ta babka jest ładna, w ogóle widać, ze kobieta z klasą, ale jest moim zupełnym
        przeciwieństwem i to jeszcze bardziej boli...

        Słów, które on mi mówił, gdy się wyprowadzał nie przytoczę, bo były dla mnie
        poniżające...

        Tak, zaczęło być tak nijako już przed ślubem, ale myślałam, że po kilku latach
        to nieuniknione i ze to normalne...
        • capa_negra Re: mąż ode mnie odszedł... 07.09.09, 20:38
          Nie rób nic - poczekaj jak się rozwinie sytuacja.
          Nie rób nic czego mogła byś potem żałować i co by mogło spowodowac,
          ze poczułabys się jeszcze gorzej.
          Poczekaj na jego ruch.
          Powtarzam dobrze ze teraz odszedł, a nie za 10 lat czy 20 lat.
          Jeste młoda i zycie sie do ciebie nie raz jeszcze uśmiechnie.
          • baszi Re: mąż ode mnie odszedł... 07.09.09, 22:53
            a może mężowi nie o miłość chodzi? duża firma, szefowa? duże możliwości?
            tak czy inaczej ciesz się, że teraz, dziewczyny mają rację.
            • julita_zaba Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 08:26
              Jak odchodził, mówił mi, że się w końcu naprawdę zakochał, więc nie wiem jak to jest. Siostra mi również sugerowała, że może chodzi o kasę, sama nie wiem, bo przecież on już teraz ma wysokie stanowisko(kierownik filii) i zarabia naprawdę dużo. Cholera, chciałabym, żeby to było tylko chwilowe... Nie wyobrażam sobie zaczynania życia od nowa z kimś innym, boję się, że już zawsze będę sama. Wszystko już miałam ułożone.
              • kobitka.jak.kobitka Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 09:07
                julita_zaba napisała:

                > boję się, że już zawsze będę sama. Wszystko już miałam ułożone.

                Ani razu nie napisałaś, że go kochasz.
                Że chcesz żeby wrócił, bo go kochasz.
                Z tego co piszesz to między Wami nie było już miłości tylko przyzwyczajenie.
                Wg mnie zrobił dobrze. Nie tym, że zdradzał Cię kilka miesięcy i odszedł do
                innej. Ale tym, że dał Wam obojgu szansę na miłość.
              • e.logan Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 09:14
                JAk widac rozmiar 34/36 nie sa gwarantem zatrzymania przy sobie
                faceta.O zwiazek dbaja dwie osoby a ty juz po 2latach osiadłas na
                laurach i jak piszesz pogodzilas sie z monotonia.
                Nie ma czego gratulowac w takiej sytuacji bo to najgorsze na co
                moglas sobie pozwolic. Oczywiscie maz tez nie popisla sie bo jak w
                zwiazek wkrada sie monotonia to nie szuka sie odskoczni ale stara
                cos zmienic.

                jednak przyznaje ze zaskoczylo mnie Twoje powierzchowne podejscie do
                sytuacji i to ze nie potrafisz uwierzyc ze on mogl znalesc w niej
                cos czego nie masz Ty,- ambicje, inne spojrzenie na swiat,
                zaangazowanie w zwiazek,itd. Widzisz tylke kase a jak nie kase to
                urode. Wybacz ale to sporo o Tobie mowi.

                :)
              • real_mayer Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 19:05
                nie wmawiaj sobie ze chodzi o kasę. Przymnij do wiadomości że się zakochał
                inaczej będziesz wiecznie na niego czekała obdarta z godności.
                szczerze to srał go pies!
                sama mówisz że zrobiło się nudno Ty to przyjęłaś jako rzecz naturalną, on nie i
                poszukał wrażeń!
                wiem że to okrutne, ale masz teraz szanse na coś lepszego! I jak czas zagoi rany
                wszystko stanie się możliwe
        • czarownicazksiezyca5 Re: mąż ode mnie odszedł... 22.05.13, 15:24
          a może to coś powierzchownego - bo lubi grubsze?
          jeden lubi ogórki a drugi ogrodnika córki.
        • aj2013 Re: mąż ode mnie odszedł... 17.06.13, 01:00
          www.facebook.com/photo.php?fbid=190941877731736&set=a.129764070516184.28377.106334299525828&type=1&theater
          tylko taka miłość warta jest uwagi...
    • bertulina Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 16:10
      Nie piszesz o próbach ratowania Waszego małżeństwa - mimo że
      dostrzegałaś zmiany w nim następujące. Może tak naprawdę niewiele
      Was już łączy? Zastanawiające, że nie przyszło Ci do głowy, że w
      jego życiu może być inna kobieta - takie rzeczy chyba się czuje.

      Nie osądzałabym Cię tylko po wypowiedzi, że zadziwił Cię fakt
      fizycznej nieatrakcyjności rywalki - chyba każdy z nas w pierwszym
      odruchu o tym myśli. Ale Twój przykład pokazuje, że jednak
      najczęściej nie fizjonomia jest najważniejsza.

      Pozostaje Ci czekać na rozwój sytuacji albo rozstać się z mężem.

      Dodam jeszcze, że sama byłam w podobnej sytuacji jak Twój mąż - po
      prostu zakochałam się. Poprzedni związek od dawna mnie nie
      satysfakcjonował, czułam się nieszczęśliwa i wypalona. A dziś nie
      żałuję swojej decyzji. Zbyt wiele nas dzieliło, a rozstanie - mimo
      że bolesne - uświadomiło mi, czego chcę.
    • bell82 Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 16:23
      julito widac ze przemawiaja przez ciebie jeszcz,e bardzo duze emocje..to ze
      kobieta ma rozmiar 46 nie znaczy ze jest gorsza...wiele takich kobiet, dodatkowo
      bardzo zadbanych jest o wiele atrakcyjniejszych dla niektorych mezczyzn niz
      takie szczupłe...ale sedno sprawy - widocznie daje mu o wiele wiecej niz Ty,
      bycie ze soba to nie tylko wyglad zewnetrzny, ale rowniez podejscie do
      zycia..pisałas, ze w zycie wkradła sie nuda - no własnie, nic z tym nie
      probowałas robic, to facet znalazł inna charakterna dziewczyne..Zycze powodzenia!!!
    • enith Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 18:47
      > od sześciu lat, a raczej byliśmy. Na początku związku było super, ale od jakieg
      > oś 2,5 roku, było po prostu nudno , tak jakoś nijak. Pogodziłam się z tym, że t
      > ak jest i tyle.

      I masz odpowiedź, dlaczego mąż odszedł. Najwyraźniej twoja szczupła sylwetka nie wystarczyła, by zatrzymać męża w rozkładającym się małżeństwie. Próbowaliście w ogóle JAKOŚ poprawić sytuację, zanim mąż odszedł? Czy dopiero teraz, gdy odszedł, chcesz walczyć? A co z uczuciami? Czy ty kochasz męża? Bo nic kompletnie o tym nie piszesz, za to skupiasz się na mało istotnych sprawach, jak twoja zgrabna figura i wytykanie kochance męża niedoskonałości. Nie jest wcale wykluczone, że mąż powiedział ci prawdę: zakochał się, po prostu. I to najwyraźniej do tego stopnia, żeby od ciebie odejść.
    • deodyma Re: mąż ode mnie odszedł... 08.09.09, 20:09
      chcesz, zeby do Ciebie wrocil???
      po co???
      • pieknooka77 wiem co czujesz.... 16.09.09, 20:31
        ...przechodziłam podobna sytuacje ...,mąż przyznał się do
        zdrady...czułam się fatalnie...nie była to koleżanka z pracy czy
        szefowa...znajomość dziwna krótkotrwała...wdepnoł w to i ocknoł
        się....chciał byc szczery i powiedział nie chcąc odejść do niej, bo
        okreslił tę znajomość jako porażkę życiową....miesiąc trwało nasze
        dogadywanie się..u nas są jeszcze dzieci....nie mówię ze to
        zmienia ..ale jesteśmy ze soba 12 lat....zawsze uważałam, ze
        szczęsliwych 12 lat...on zbądził...szukał plrzygody nie
        wiem....bolało i boli jak cholera....doszliśmy do pewnego
        porozumienia..staramy się małymi krokami iść do przodu....widze
        zmiany....bardzo się stara...zobaczymy, to jeszcze strasznie mnie
        boli...czy wyczaczyłam?....to za wcześnie na to pytanie....czy
        zaufam?..sądzę, że zasługuje na to bo przez tyle lat ani razu mnie
        nie zawiódł.....gdzieś coś się urwało...dla niego....nie wiem co
        Tobie doradzić....posłuchaj swojego serducha...faceci inaczej
        myślą....nie wiem jeżeli Twój mąż poleciał na kaskę to raczej
        totalnie mu odbiło...może to się skończyć jak P. szefowa znajdzie
        sobie inną zabaweczkę....jesteś młoda zaradna...może to jest znak na
        to żebyś była najszcześliwasza na świecie..może to nie było jednak
        To wielkie uczucie...zastanów się...bo to ciężka decyzja....napewno
        nie płaszcz się ..nie wydzwaniaj...przemyśl...przepłacz kilka dni i
        nocy...jak troszkę odejdą złe emocje....może spojrzysz na to z innej
        strony... że on nie zasługuje na taką osobe jak TY!!!...trzymam
        kciuki
    • avvg Re: mąż ode mnie odszedł... 17.09.09, 00:59

      Czytam Twój post już piąty raz chyba, i nie ma w nim ani słowa o
      miłości i uczuciach, widoczny jest za to wątek ambicji... Z jednego
      postu bije historia związku, w którym już przed ślubem było nijak,
      jak sama piszesz, potem było dziwnie, potem mąż się zmienił - i nie
      dało Ci to do myślenia?
      A tak na marginesie, ja też mam rozmiar 46 i muszę Cię zmartwić,
      faceci oglądają się za mną na ulicach. Drobna budowa ciała nie jest
      gwarancją zatrzymania faceta przy sobie...
    • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 17.09.09, 01:06
      ja sie nie dziwie ze zostawil takiego pustaka
      nie widzisz dalej niz swoja chuda dupe
      a ze moze tamta ma wspolny jezyk z twoim mezem, podobne zainteresowania,
      potrafia razem rozmawiac i mliczec, zanuja sie, przyjaznia, dobrze im jest w
      lozku to co do tego durnego lebka nie wpadlo?
      • agusia3107 Re: mąż ode mnie odszedł... 18.09.09, 17:40
        Judytko, moze postapilas malostkowo porównujac tą kobiete do siebie, bo tak
        naprawde swiat jest dziwny i wcale nie jest powiedziane, ze rozmiar 34/36 jest
        tym ideałem dla męzczyzny. Jedni lubią szczuple o długich nogach, drudzy kochaja
        małe, a trzeci wybierze własnie tą z rozmiarem 46. Ja sama nigdy nie gustowałam
        w męzczyznach szczupłych, wysokich i najlepiej o niebieskich oczach. To nigdy
        nie był moj ideał. Zawsze podobali mi sie faceci z brzuszkiem, sredniego
        wzrostu, taki typowy misiaczek. A inne kobiety nawet nie spojzały by na takiego
        mezczyzne. Pamietaj, ze nie wszystko złoto co sie świeci. A teraz chciałabym
        opowiedziec Ci swoją historie, ktora mogłaby ci pomoc spojrzec innaczej na ta
        tragedie, ktora cie spotkała. Kilka lat temu, gdy jeszcze byłam młoda i glupia
        poznałam chłopaka o imieniu Marcin. Wtedy wydawało mi sie, ze to jest facet
        mojego zycia, kochałam go ponad wszystko i ponad wszystkich, była to slepa
        miłosc, widziałam w nim same pozytywy. Ten zwiazek trwał 2 lata, oczywiscie w
        tym czasie on tez zapewniał mnie o swojej miłosci i obiecywał, ze tak bedzie
        zawsze. Nawet ktoregos razu wracajac z klubu, klęknol na srodku ulicy i poprosił
        o reke. Pamietam jaka wtedy byłam szczesliwa. Oczywiscie sielanka z czasem stała
        sie bolesna prawda, jakiej przez długi czas nie zauwazałam. Jakies poł roku
        przed roztaniem cos zaczeło sie psuć, a raczej dopiero wtedy to zauwazyłam.
        Marcin zadziej zaczynał mnie odwiedzac, czesto znajdywał przerozne wymowki
        dlaczeg nie przyjedzie itp. Bywało i tak, ze gdy dzwoniłam do niego, to nie
        podchodzil do telefonu, proszac swojego brat aby skłamał mówiac, ze wyszedł do
        kolegi. Pewnego razu jadac na impreze nie chciał mnie wziasc ze soba twierdzac,
        ze to impreza typowo meska. Ja oczywiscie ufałam mu, tłumaczac sobie, ze
        przeciez ma prawo spotykac sie z kumplami. Ale mimo, to czułam, ze nasz zwiazek
        nie jest juz taki jak na poczatku. Tak jak ty myslałam, ze to przejdzie, minie.
        Niestety kłamstwo ma krotkie nogi i predzej czy pozniej wyjdzie na jaw. Okazało
        sie, ze Marcin od pewnego czasu (od mometu kiedy działo sie zle) spotyka sie z
        inna dziewczyna. dziewczyną do ktorej juz kiedys czuł mięte. Dla mnie to był
        szok, rozpacz, czułam lek przed przyszłoscia, bo przeciez miałam byc sama.
        Myslałam, ze juz nigdy nie ułoze sobie zycia. Posunełam sie do tego stopnia, ze
        z notesu Marcina wykradłam nr.tel do tej dziewczyny i zadzwsoniłam. Po kritkiej
        rozmowie okazało sie, ze ona o mnie tez nic nie wiedziała. ją Marcin tez
        okłamywał, mowiac, że ze mna nie jest juz od kilku miesiecy. Wtedy postąpiłam
        egoistycznie, bo myslałam tylko o sobie i o swoim nieszczesciu, czułam tez
        satysfakcje, ze mogłam sie zemscic na Marcinie, bo nie miał mnie, ale ją tez
        stracił. Do dzis jak wspominam ten czas, czuje w dołku ból, bo to nadal boli, ze
        człowiek ktorego kochalismy potrafił tak nas okłamac. Leczenie z tej miłosci
        trwało prawie rok. Po roku, a było to latem, poznałam fajnego chłopaka dzieki
        ktoremu zapomniałam o Marcinie. Zycie na nowo zaczeło sie układac. Znowu byłam
        szczesliwa. Jesienią zadzwonił telefon, to był Marcin. Chciał sie spotkac,
        porozmawiac. Myslał, ze jak znowu powie kilka miłych słow, to skocze mu w
        ramiona, że powie słowo, a ja pozwole mu wrocic. Naszczęcie wtedy juz myslałam i
        czułam inaczej. Juz przestał byc tym jedynym. Wiedziałam, ze zycie nie ułozyło
        mu sie tak jak on by tego chciał, ze w pewnym stopniu załuje on swojej decyzji.
        Ja wtedy byłam juz z Danielem i niechciałam aby ten osobnik poraz kolejny mnie
        ranił. Kazałam mu zniknac, a moje słowa na dowidzenia zabrzmiały tak: "aby
        nigdy, nikt nie skrzywidził cię tak mocno jak ty mnie". To bylo ostatnie
        spotkanie, kazdy poszedł w swoja strone. Kazdy z doswiadczeniem, ja z
        doswiadczeniem bólu, on porażki. Z Danielem tez nam nie wyszło, roztalismy sie,
        ale to nie było bolesne roztanie, raczej spokojne, bez zadnych emocji. Od tego
        czasu mineło 8 lat. Wiem, ze Marcin ożenił sie z dziewczyna z mojego rocznika,
        mają synka, ale wiem tez, ze niechciałabym byc na miejscu tej kobiety. Ja w tej
        chwili jestem szczesliwa mezatka ze wspanialym facetem, 4 miesiace temu gdy
        miałam swoj wieczor panienski spotkałam Marcina przypatkiem w klubie, w ktorym
        odbywal sie panienski. On wtedy byl na kawalerskim u kumpla. W pierwszym momecie
        myslałam, ze mi sie przewidziało i zpytałam kolezanke czy dobrze widze, bo to
        chyba Marcin obejmuje jakas laske(nie była to jego żona). Potwierdziła. To byl
        on. Obie nie wierzyłysmy, ze on ŻONATY FACET, bawi sie w najlepsze z innymi
        panienkami. Pozniej okazalo sie, ze Marcin czesto zawiera znajomosci z innymi
        kobietami, jego zachowanie wcale nie dziwiło kolegow przebywajacych z nim. A co
        z żoną? ona beiedna pewnie jest tak w niego zapatrzona, ze nic nie zauwaza, a
        kazdy wystepek jest dobrze tłumaczony przez kasanowe Marcinka. Bo przeciez komu
        miała by uwierzyc, jak nie własnemu mężowi. Słowa innych to fałsz.
        Wniosek moj jest taki: gdyby wtedy nasz zwiazek przetrwał tą burze, a ja nie
        przejzalabym na oczy, to dzis moze była bym na miejscu tej dziewczyny. Sama nie
        wiem co by bylo bardziej bolesne, roztanie po 2 latach, gdzie jeszcze byłam
        młoda i ułozylam sobie zycie, czy roztanie po kilku latach małzenstwa? Chyba
        wole wyjscie nr 1. Tak wiec Judytko głowa do gory, pamietaj, ze to ty jestes w
        tej lepszej sytuacji. bo ten drań juz wiecej cie nie okłamie i nie skrzywdzi.
        Zabolało raz i minie. A drań zawsze zostanie draniem. Jesli zdraddził ciebie, to
        i zdradzi ja. Albo ona jego. Oby nigdy nikt go nie skrzywdził tak bardzo, jak on
        skrzywdził Ciebie. To sie sprawdza ;) Powodzenia
    • gad.forumowy Re: mąż ode mnie odszedł... 18.09.09, 17:40
      Oglądałaś "Nigdy w życiu"? Tam jest taka scena jak były wraca. Jak twój wróci to będziesz miała sposobność z satysfakcją pokazać drzwi.
      Nie ustępuj na krok w sprawach majątkowych.
      Aha, ja lubię szczupłe i świetnie umiem pocieszać ;-)
    • super.viki Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 16:56
      Posłuchaj a może po prostu nie mieliście o czym rozmawiać a oni
      rozmawiają na każdy? Chodzi mi o zainteresowania, wasze światy są
      jednak troszkę rożne. Zadbana kobieta zawsze działa na mężczyzn, a
      zadbana i z głową tym bardziej.

      Ale nic straconego. Jesteście na rownej linii.
      Walcz, daj im odczuć że jesteś jeszcze Ty w tym wszystkim.
      Powiedz jej że dasz wszystkim znać w jej firmie i jej przełożonemu
      że jest lafiryndą i że będziesz walczyć. Takie kobiety nie pozwolą
      sobie na szarganie opinii, czasem jest dla nich ważniejsza niż
      jakieś portki. Spróbuj.
      • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 18:42
        > Ale nic straconego. Jesteście na rownej linii.
        > Walcz, daj im odczuć że jesteś jeszcze Ty w tym wszystkim.
        > Powiedz jej że dasz wszystkim znać w jej firmie i jej przełożonemu
        > że jest lafiryndą i że będziesz walczyć.
        zalosne posuniecie
        a jakby przyszla mi obca baba z placzem ze moja podwladna bzyka sie z
        jej chlopem to bym ja wysmiala
        • super.viki Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 18:57
          mże byś ją i wyśmiala, ale zaraz rozpowiedziała plotkę w pracy:) i o
          to chodzi..wystarczy zepsuć reputację, zeby jej rankingi poleciały
          na łeb za niemoralne prowadzenie się - facet rozwodu nie ma więc kim
          ona dla niego jest? i co sobą reprezentuje?

          • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 19:14
            > mże byś ją i wyśmiala, ale zaraz rozpowiedziała plotkę w pracy:)
            musialabym osoagnac twoj poziom, a tak nniski upadek mi nie grozi
            > to chodzi..wystarczy zepsuć reputację, zeby jej rankingi poleciały
            > na łeb za niemoralne prowadzenie się -
            buhahahahahaahhaha mamy XXI wiek, kogo to obchodzi?????\
            > facet rozwodu nie ma więc kim
            > ona dla niego jest? i co sobą reprezentuje?
            nie twoja sprawa stara plotkarto
            • gochaula Re: mąż ode mnie odszedł... 25.09.12, 14:11
              deela napisała:
              > buhahahahahaahhaha mamy XXI wiek, kogo to obchodzi?????
              50 lat temu ku...wy i dziwki podobnie mówiły.
    • brak.slow Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 20:57
      prawie w kazdym wątku ktos musial Ci wytknąć ze porownalas rozmiary, jakos kazdy
      widzial twoj błąd ale tej suce wszyscy odpuscili. co to grube krowsko sobie
      mysli? dziewczyno ocknij się! chcialabys spowrotem takiego dziada? potrafilabys
      pojsc z nim do lozka i po tym wszystkim uprawiac seks? wyznać mu milosc? nie sądzę.
      1.zadbaj o sprawy majątkowe, zeby cie z golą d... nie zostawil. teraz zamiast
      plakac, to leć do prawnika, mina mu zrzednie od razu.
      2.nie poniżaj się i nie proś go o powrót, bedzie mial tylko satysfakcję ze dwie
      za nim szaleją (albo i więcej) okaz chlodną obojętność. skup się na tym, zeby z
      tego nieporozumienia, jakim byl,o twoje małżenstwo wyjsc z podniesioną glową.
      jestes mloda masz 28 lat i cale zycie przed tobą/. mozesz miec kochankow całe
      szeregi. pozdrawiam :)
      • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 22:13
        o taaaaaaaaaak te wstretne grube baby czychajace na czesc waszych niewinnych chlopow
        buhahahaha no poleglam
        jedynym winnym jest w tej sytuacji pan maloznek i to na niego przelewalabym
        swoja zolc
        • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 22:13
          czyHające *
          • davio-to-ja Re: mąż ode mnie odszedł... 19.09.09, 23:49
            a propos czyhajace.

            czasami warto oprzec sie o prawdziwe historie. dla mnie to cholernie bolesne, ale moge wam taka historie podsunac.

            Moja byla, juz, zona odkad od niej odszedlem prowadzi bloga. przelala tam niewyobrazalna czare goryczy. ja nic nie wiedzialem. w sierpniu niechcacy to wyszlo. nasza sytuacja wcale nie byla jednoznaczna, zwiazek sie po prostu rozlozyl nam na rekach, a ona nazywa mnie tam podlym skurw...

            nie moglem tego tak zostawic. zalozylem swojego bloga, zeby jej odpowiedziec. ja tez pisalem, ja tez cierpialem!

            zajrzyjcie. nie wiem, moze komus cos to da. ja wciaz jestem zly, zly na wywlekanie brudow na forum

            blog bylej zony : bereta.ownlog.com/konkurs,1653632,link.html

            moja odpowiedz: szachynatrzech.ownlog.com/13022007,1924482,link.html

            • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 20.09.09, 00:52
              poczytam jak bedzie mi sie nudzic
              ale juz po twojej wypowiedzi widac ze chyba ZAPOMNIELISCIE porozmawiac ze SOBA
              porozumiewanie sie przez bloga
              znak czasow nie ma co
              • julita_zaba Re: mąż ode mnie odszedł... 20.09.09, 09:41
                Dziękuję za wszystkie posty, również te krytyczne. Mogę szczerze powiedzieć , że
                już przestałam rozpaczać. Siostra była u mnie tydzień, bardzo pomagają mi
                również przyjaciele. Z mężem rozmawiałam raz, ustaliliśmy formalności dotyczące
                rozwodu. Byłam u prawnika, wiem co robić. O sytuację materialną nie mam się co
                martwić-mam swój dom i osobiste konto, na które został przelany duży spadek po
                dziadku z Holandii na 2 lata przed ślubem, pracę też mam , więc jest w porządku.
                Dziwię się tylko, że tak mnie skrytykowałyście w związku z tym, że pozwoliłam
                sobie zauważyć jak wygląda kochanka męża-tutaj przesyłam szczególnie ciepłe
                pozdrowienia, dla koleżanki, która raczyła mnie nazwać "pustakiem"-miło tak
                anonimowo obrazić kogoś w necie, prawda? Domyślam się, że w realu również jesteś
                takim mistrzem ciętej riposty i powalasz inteligencją;-)
                Wracając do meritum: nikogo nie obraziłam, nie wyrażam też zdumienia, że
                pulchniejsza kobieta ma faceta, tylko zdziwiłam się, że mój mąż wybrał taki typ
                urody, ponieważ zawsze miał zupełnie inny(nie piszę tu tylko o sobie) i to tyle,
                nie wiem dlaczego robicie tyle hałasu akurat w związku z tym wątkiem sprawy.
                Pozdrawiam
                • triss_merigold6 Re: mąż ode mnie odszedł... 20.09.09, 14:09
                  Żebyś się nie zdziwiła. Żaden typ urody/figury nie gwarantuje utrzymania
                  związku. Wiek tez nie.
                  Mój obecny partner zostawił dla mnie, jeszcze wtedy mężatki z dzieckiem, pannę o
                  prawie 10 lat ode mnie młodszą. Śliczna dziewczyna, widziałam na zdjęciach.
                • nutriss Re: mąż ode mnie odszedł... 20.09.09, 20:36
                  wiem ,że to już może cię nie obchodzić i że to już nie ma
                  znaczenia ,ale zostawił cię ,bo się w niej zakochał ,czy w jej
                  pieniądzach?
                • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 20.09.09, 21:07
                  moglabym ci to na zywo powtorzyc
                  tylko ze ja z pustakami nie gadam
                  • julita_zaba Re: mąż ode mnie odszedł... 21.09.09, 07:41
                    A jednak w dalszym ciągu potwierdzasz swój poziom elokwencji-jedyne co można
                    zrobić to pogratulować ci dobrego samopoczucia przy jednocześnie miernej
                    inteligencji. No cóż, bywa..
                    • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 21.09.09, 22:54
                      a tobie wspanialego zwiazku i kochajacego i wiernego meza <rotfl>
                      • julita_zaba Re: mąż ode mnie odszedł... 22.09.09, 07:54
                        Po raz kolejny powaliła mnie Twoja cięta riposta ;-) Może się tak nie wysilaj,
                        bo się przemęczysz...
                        • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 23.09.09, 02:20
                          > Po raz kolejny powaliła mnie Twoja cięta riposta ;-)
                          nie wstawaj, nie ma sensu
                          > Może się tak nie wysilaj,
                          > bo się przemęczysz...
                          mnie w przeciwienstwie do ciebie myslenie nie meczy
                          • ma_dre Re: mąż ode mnie odszedł... 25.08.10, 16:07
                            fruwanie pewnie tez nie....
              • deodyma Re: mąż ode mnie odszedł... 20.09.09, 18:53

                deela napisała:

                > poczytam jak bedzie mi sie nudzic
                > ale juz po twojej wypowiedzi widac ze chyba ZAPOMNIELISCIE
                porozmawiac ze SOBA
                > porozumiewanie sie przez bloga
                > znak czasow nie ma co



                pomyslalam dokladnie to samo.
                zamiast pogadac ze soba, to oni blogi pisza i sobie nawzajem
                dokopuja:D
                jak dla mnie, to istny debilizm i tyle.
            • tetori Re: mąż ode mnie odszedł... 22.09.09, 10:45
              CO JEST GRANE ?
              Wygląda na to, że ten post wyszedł od mojego byłego męża. nie ogarniam tego,
              tym bardziej nie wiem skąd miał adres mojego bloga, nie jest on tak łatwo
              dostępny, a to , że on ma swojego jest już dla mnie hardcorowym szokiem nie
              mówiąc o tym jak się czułam kiedy go przeczytałam ... ON TAM PISZE O SWOICH
              KOLEJNYCH DUPACH ! ! ! ! !

              ktoś ze znajomych przesłał mi linka z tekstem: " ej, to chyba o tobie " i tak
              spokojny wtorek przerodził się w koszmar, jest mi duszno, chce mi się ryczeć i
              nie mogę się uspokoić, serce mi zaraz wyskoczy z klatki piersiowej !

              co za tupet ... a ja z tym człowiekiem rodzinę chciałam zakładać...
              a potem ON w BOże NArodzenie powiedział, że dość, że się wyprowadza, a teraz
              jeszcze to ...

              KOBIETY MAJĄ GORZEJ !
              TO NIESPRAWIEDLIWE !
              • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 23.09.09, 02:19
                tak tak
                idz sie poryczec dziecko i nie zawracaj dupy
                cholerna histeryczka
                • hekserakt Re: mąż ode mnie odszedł... 23.09.09, 02:23
                  Chłopem nie ma się co przejmować.
                • tetori Re: mąż ode mnie odszedł... 23.09.09, 16:45
                  ja histeryczka ?
                  no ładnie ! skąd ta umiejętność oceny po jednym wpisie. chyba, że to jakaś
                  projekcja, to przepraszam, odwołuję.
                  histeryczka ?
                  rozwód owszem przeciągnął mnie po ziemi, opluł i właściwie się na mnie wysrał ,
                  ale że histeryczka ?
                  no nie, dziewczyny !
                  HISTERYCZKA ? znasz znaczenie tego słowa w ogóle ?
                  • deela Re: mąż ode mnie odszedł... 25.09.09, 01:09
                    tak
                    wlasnie w tej chwili histeryzujesz
    • megi1973 Re: mąż ode mnie odszedł... 23.09.09, 10:37
      widocznie nie miał z Tobą o czym rozmawiać-on Pan z wielkiej
      korporacji a Ty zwykła kosmetyczka. A ta kobieta(pomimo że gruba ma
      z pewnością ciekawszą osobowość).Wygląd to nie wszystko!!!
      • mali-na83 Re: mąż ode mnie odszedł... 10.08.10, 20:24
        ja pierdole facet laske rzucił a wy po niej jedziecie jak po burej suce;/...co
        za ludzie...dziewczyno trzymaj sie!!!!!olej palanta!!! wybrał tamta bo mu sie
        marzy lepsze zycie a nie dlatego bo jest ładniejsza...
        • elza78 Re: mąż ode mnie odszedł... 10.08.10, 22:13
          malina ty wez z barana w sciane a nie odswiezasz watki sprzed roku :d moze nowa
          jestes i nie ogarniasz forum za bardzo co?
          • hodowca.hipopotama Re: mąż ode mnie odszedł... 10.08.10, 23:52
            Bierz sprawy w swoje ręce. On jest pospolitą łachudrą. Zdradza Cię i nie
            szanuje. Nie czekaj na niego, tylko się od niego odetnij. I niech Ci nic nie
            obchodzi ta lafirynda niby z klasą. Nie podglądaj, nie rozmyślaj, nie wyczekuj.
            Zaczynaj nowe życie
          • mali-na83 Re: mąż ode mnie odszedł... 11.08.10, 11:21
            elza78 napisała:

            > malina ty wez z barana w sciane a nie odswiezasz watki sprzed roku :d moze nowa
            > jestes i nie ogarniasz forum za bardzo co?
            >




            pokazałas klase nie ma co haa:) sama sobie przywal stara ruro
            • elza78 Re: mąż ode mnie odszedł... 15.08.10, 20:15
              no leje :D
              glupi pustak hehehe nie ma jak odpowiedziec na wiadomosc sprzed paru lat :D
    • szpilki Re: mąż ode mnie odszedł... 17.08.10, 19:48
      " Zacznę od początku: jesteśmy małżeństwem 2 lata, mamy po 28 lat, w
      sumie razem jesteśmy od sześciu lat, a raczej byliśmy. Na początku
      związku było super, ale od jakiegoś 2,5 roku, było po prostu nudno ,
      tak jakoś nijak. "

      i tak z teh nudy pobraliscie sie?
    • neecia Re: mąż ode mnie odszedł... 20.08.10, 20:03
      Bardzo współczuję takiego dramatu. Uważam że nikt nie zasługuje na takie draństwo!, pomimo ze w waszym związku nie układało się dobrze..

      Dostałaś jednak baardzo ciężką lekcję od życia i wyciągnij z tego wnioski- za jakiś czas jak emocje opadną zastanów się dlaczego odszedł. Za to że ludzie w związku oddalaja się od siebie odpowiedzialne są dwie osoby, więc przemyśl co robiłaś źle by nie popełnić tych samych błędów w przyszłości..
    • agg Re: mąż ode mnie odszedł... 07.04.11, 18:52
      czytuje sobie te rozne historie. bardzo wspolczuje ale moze dobrze wyszlo ze teraz a nie kiedys. mam nadzieje ze sobie poradzisz. poza tym te osoby ktore cie obrazaja sa smieszne. to niestety takie polskie.
    • mijo81 Re: mąż ode mnie odszedł... 07.12.12, 23:21
      I najwięcej mają tu do powiedzenia laski z rozmiarem 46, he he :)
      • eterniti Re: mąż ode mnie odszedł... 22.05.13, 09:57
        Ktoś próbował uroku miłosnego u Lilith Black Moon?
    • lonely.stoner Re: mąż ode mnie odszedł... 05.06.13, 22:09
      Ciesz sie ze od ciebie odszedl- zbieraj dowody i staraj sie o rozwod z jego winy. Za pare lat - bedziesz dziekowac swojej dobrej gwiezdzie za to, ze pozbylas sie z zycia takiego palanta :) Mloda jestes i masz szanse potkac kogos fajnego w zyciu- a tego pana juz naprawde zostaw dla tej pani, i zacznij myslec o sobie.
      • eterniti Re: mąż ode mnie odszedł... 08.01.14, 18:33
        Czy ktoś jeszcze próbował uroku miłosnego u tej szeptuchy z www.okulta.com.pl ?
    • zalosny.jestes Wzbudzić w nim zazdrość. Zero scen, płaczu, żalu. 09.01.14, 11:12
      Ten temat jest dla Ciebie już zamknięty. Wymień zamki w drzwiach, odbieraj co trzeci telefon od niego. Rozmawiaj tylko o konkretach. Umów się z przystojnym facetem, wyjdź do ludzi.
      Musisz odbudować swoje poczucie wartości, bez tego będziesz siedzieć w tej kloace latami.
      Przypadkowo wpadłem na ten wątek i jest mi szkoda takich dziewczyn więc piszę co robić z męskiego punktu wiedzenia.
      Zmykam bo to nie mój rewir ;)
      • lukka74 Re: Wzbudzić w nim zazdrość. Zero scen, płaczu, 21.01.14, 15:41
        Wzbudzić w nim zazdrość. Zero scen, płaczu, żalu.

        Po ponad 4 latach? To ma szansę zadziałać?
        • zalosny.jestes Zawsze ma szanse jeśli zastosujesz kontrast 23.01.14, 07:05
          15kg mniej, noga, szpilka i przystojny facet u boku.
          Nawet jak nie da po sobie poznać to dotknie go to mocno.
          I uśmiechać się, uśmiechać ale szczerze a nie sztucznie.
          Po pewnym czasie zauważysz w jakim gównie tkwiłaś i mimo, że on być może chciałby coś poskładać to Ciebie to już nie będzie interesować.

          Powyżej temat spłyciłem, to trochę bardziej skomplikowane ale do zrobienia bez problemu.
    • ewa.goldyn Re: mąż ode mnie odszedł... 21.01.14, 21:15
      nie rozumiem-jesteście po slubie 2 lata,a od 2,5 jest nudno...gdzie tu sens ???
    • adampablo Re: mąż ode mnie odszedł... 10.10.14, 21:57
      wiesz nie wiem czy jest szansa , aby wrócił....może po prostu stało się sama mówisz że od 2 lat było nudno...może to nie ten...wiem, że jest ci ciężko bo sama kiedyś byłam zostawiona...zamknęłam się w domu na 2 tygodnie..potem niestety musiałam wyjść do pracy...bardzo długo chodziłam załamana za długo teraz to wiem...pomogła mi bardzo terapia w Poradni Psychologiczno-Psychiatryczej Magdaleny-Senderowskiej. Wróciłam dożycia..wiadomo musisz to przejść też po swojemu...ale idź do psychologa to na prawdę wiele daje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja