Dodaj do ulubionych

Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie:

17.05.05, 18:34
Nie ma rasowych psów bez rodowodu. Tak jak nie ma większej połowy, ciemnej
bieli i jasnej czerni. Te dwa określenia się wykluczają. Albo pies ma rodowód,
albo jest nierasowy. Inaczej się nie da.
Obserwuj wątek
      • wardaczek Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 02.07.05, 21:30
        Nie m psow rasowych bez rodowodu! bo skoro jamnik na przyklad nie ma rodowodu
        to znaczy ze nie ma udokumentowanego pochodzenia, czyli jego babcia mogla byc
        nie wiem powiedzmy yorkiem! i to jest wg was pies rasowy??? bo wedlug mnie
        nie!!!
        Jest jakis powod dla ktorego pies nie ma rodowodu i rzadko jest to czynnik
        ktory ktos tu przytoczyl "ze sie nie chcialo odebrac rodowodu". Bzdura skoro
        sie nie chcialo rodowodu odebrac to jaka gawrancja ze chcialo sie prawidlowo
        odchowac szczenieta, wykarmic itd
        • szama1 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 03.07.05, 12:19
          nie zgadzam się z tym. tak się składa, że mam rasowego psa, ale bez rodowodu. i
          są psy rasowe bez rodowodu. a jeżeli ktoś chciałby mi udowodnić, że mój pies
          nie jest rasowy, bo nie ma rodowodu, to dopiszę jescze, że w każdej chwili mogę
          mieć rodowód, tylko nie potrzebuję go, bo nie chodzę z psem na wystawy.
          • amelia42 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 03.07.05, 13:29
            hehehe, to właśnie "lubię" w ludziach nieuświadomionych...
            "Nie mam rodowodu bo nie chcę go mieć"... a co? w czym ci ten rodowód
            przeszkadza??? Na wystawy jeźdźić nie musisz. Ja mam psa RASOWEGO(czyt. z
            rodowodem/metryką) i na wystawy nie jeżdżę. Dla mnie jedynym dokumentem
            stwierdzającym rasowość danego psa jest METRYKA a nie zapewnienia że "pies jest
            rasowy bo po rodowodowych rodzicach"!
            • deedee93 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 12.07.05, 21:29
              Ale nie apominaj, że rodowód kosztuje :) . Gdyby nie były to rasowe psy jak
              mówiłeś krzyżówka np. yorka z jamnorem to napewno nie wyszły by wszystkie takie
              same szczeniaki. I są psy rasowe bez rodowodu, a jeżeli ktoś nie jeździ na
              wystawy to po co mu ten rodowód????
            • mt69 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 24.08.05, 14:22
              amelia42 napisała:

              > hehehe, to właśnie "lubię" w ludziach nieuświadomionych...
              > "Nie mam rodowodu bo nie chcę go mieć"... a co? w czym ci ten rodowód
              > przeszkadza??? Na wystawy jeźdźić nie musisz. Ja mam psa RASOWEGO(czyt. z
              > rodowodem/metryką) i na wystawy nie jeżdżę. Dla mnie jedynym dokumentem
              > stwierdzającym rasowość danego psa jest METRYKA a nie zapewnienia że "pies
              jest
              >
              > rasowy bo po rodowodowych rodzicach"!
              piszesz bzdury i pomyliły Ci się pojęcia: metryka z rodowodem. Metryke się
              dostaje przy zakupie psa w zarejestrowanej hodowli, a rodoów KUPUJE W Związku
              Kynealogicznym. Pies z metryką jest psem rasowym choć nie ma rodowodu.
          • mmk9 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 03.07.05, 15:53
            Jesli pies ma metrykę, to jest to rownoznaczne z prawem do rodowodu.
            Rzeczywiście, nie przestanie być rasowy, jeśli wlaściciel nie wystąpi o
            rodowód. Ale jeśli nie ma metryki, to nic już nie mozna miec, ani "w każdej
            chwili" ani za jakiś czas.
          • sambarella Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 23.08.05, 00:12
            No właśnie sęk w tym,że jeśli hodowca nie wyrobił metryczek, lub inaczej nie
            odbył się przegląd miotu w chwili gdy szczenieta miały 6 tygodni (czasami może
            się zdarzyc,że więcej, ale rzadko, poniewaz w chwili przegladu miotu kierownik
            sekcji - lub hodowca tatuuje szczenieta - później byłoby już trudno to zrobic)-
            na metryczki nie ma juz szans.
            W zwiazku z tym jesli nie masz metryczki w chwili zakupu szczeniecia, to
            później już nic nie da się zrobic. I te stwierdzenia wielu hodowców, że
            szczenięta sa po RODOWODOWYCH rodzicach, tylko ich "nie kręcą" wystawy/nie
            mieli czasy , bo rozwodzili sie/ bo brak pieniędzy/bo suczka plochliwa/
            niepotrzebne skreslic.... hahahahahah... Gdyby były po takich jak trzeba
            rodzicach pojechałby ten quasi-hodowca na kilka wystaw, wyrobił trzy oceny bdb-
            minimum, bo moga byc to tez oceny doskonałe ( wyłącznie w przypadku psa)
            dodatkowo w zalezności od rasy badanie na dysplazję i/lub testy psychiczne
            i/lub IPO i po sprawie.Przewaznie nie trzeba nic ponad oceny - a więc
            zaliczenie z suką TRZECH wystaw - no większej ilości jeżeli jest koszmarnie
            brzydka;) Z zaliczeniem hodowlanki naprawdę w tym kraju nie ma żadnego problemu.
            Ale nie. Taki hodowca, potem wciska "kity" po jakich to on rodzicach nie ma
            tych szczeniat. TAKIE DZIAŁANIE TO JEST PRAWIE PLAGIAT!!!!!!! Ktoś kiedys dbał
            o czystość rasy, a później ktos inny z tego korzysta i jeszcze czesto w żywe
            oczy kłamie. A później te żale nabitych w butelke klientow, którzy opowiadaja
            historie pt. szczenię West Highland White Terriera ma krotki włos.......a na
            pytanie czy maja psa z metryka odpowiadają:"Ależ tak!" Nie oszukujmy sie, jest
            owszem grupa osób, które mają suczke bez papierów raz ja pokryją - tak dla
            zabawy trochę - i dbaja o te szczenięta, bo to jest dla nich frajda. Ale ta
            reszta.. kasa, kasa, kasa i w oczach dwie zlotówki.....Krycie suki dwa razy w
            roku - w ZK zakazane, warunki koszmarne, niedożywione, nie zaszcze pione,
            odrobaczenie? A po co.haha... niech się frajer, który kupił RASOWE SZCZENIĘ za
            300 zł dalej sam martwi..... A to,że potem pies s.....ra robakami, umiera po
            tygodniu, czy dwóch...to juz szczegół to oczywiście najczarniejszy scenariusz.
            No i jeszcze po stracie szczenięcia próby interwencji przez ZK, jaki to
            hodowca był , jakie warunki...Hodowca - prawdziwy hodowca - który wie jak
            trudno doczekac się ładnego szczeniaka, jakie to sa koszty dba o wiele , wiele
            bardziej o swoje małe, niż ten kto tylko kryje dla kasy.
            TAK SIĘ AKURAT SKŁADA,ŻE ZA TE WARUNKI ODPOWIADACIE WY MIŁOŚNICY SZCZENIAT ZA
            300 ZŁ BEZ PAPIERÓW!!!!!!
            Oczywiście, w każdej dziedzinie znajda się czarne owce - i hodowle, ktore maja
            szczenięta z metrykami, ale których bym nigdy nikomu nie poleciła, ale to już
            temat na odrebną dyskusje...
            Nikt nie jest w stanie odchowac miotu tak jak trzeba czyli : dobrze karmic,
            szczepic , odrobaczac jak później sprzedaje małe za grosze - no chyba,ze karmi
            je chlebem rozmoczonym w wodzie;). A tak się akurat sklada,że te pierwsze
            miesiące zycia szczenięcia są najwazniejsze. To decyduje bardzo czesto w
            okresie późniejszym o zdrowiu i wyglądzie malucha, i NIE DA SIĘ TEGO JUŻ
            NADROBIC.

            Pozdrawiam miłośników kupowania psów na bazarkach - psow RASOWYCH oczywiscie,a
            jakże ;)


            szama1 napisała:

            > nie zgadzam się z tym. tak się składa, że mam rasowego psa, ale bez rodowodu.
            i
            >
            > są psy rasowe bez rodowodu. a jeżeli ktoś chciałby mi udowodnić, że mój pies
            > nie jest rasowy, bo nie ma rodowodu, to dopiszę jescze, że w każdej chwili
            mogę
            >
            > mieć rodowód, tylko nie potrzebuję go, bo nie chodzę z psem na wystawy.
      • watanabe.miharu Można patrzeć na 2 sposoby 26.09.05, 11:57
        szama1 napisała:

        > są dwa sposoby patrzenia na ten temat. jeden to zwykły i tu uważam , że są psy
        > rasowe bezrodowodowe. i strona prawna, gdzie są tylko psy z rodowodami i psy
        > nierasowe.

        Świetne podsumowanie. Zgadzam się z Tobą całkowicie. Oficjalnie, wg prawa są
        tylko psy z rodowodem (a więc rasowe) albo nierasowe.
        Jednak potocznie można mówić o psach rasowych bezrodowodowych. Chyba trzeba być
        bowiem niespełna rozumu, by wierzyć, że karteczka papieru zmienia coś w kodzie
        genetycznym psa (a tylko to przecież świadczy o tym, iż pies jest rasowy).

        I tak - dwutorowo - najlepiej podchodzić do kwestii.

        Pozdrawiam wszystkich - i tych z "rasowymi" i tych, którzy "nie potrzebują
        rodowodu";) Dla jasności - mój pies jest w wersji full wypas;)) - ma rodowód, i
        nawet był na kilku wystawach. Mimo tego nie zionę nienawiścią ku ludziom
        twierdzącym, iż ich pies, nie mający rodowodu, jest rasowy:P
    • vinca Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 03.07.05, 21:58
      Ja jeszcze nie mam psa ale mieć będę i tylko i wyłącznie z rodowodem.
      Co to za pies rasowy bez rodowodu?;-DD Skąd niby inaczej mozna mieć pewność kim
      była babcia naszego szczeniaka? Sorry ale pies rasowy bez rodowodu to zwykły
      (choćby najukochańszy ale jednak) kundelek - to wszystko.
      • corokia Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 26.09.05, 18:06
        nie mam sił!!!!!!!!!!!!!!ludzie!
        nie musi mieć rodowodu zeby był rasowy
        wystarczy metryka i na podstawie własnie metryki
        "wyrabia" sie rodowód
        jeżeli chcesz miec psinę "dla siebie"i nie chcesz jej rozmnażać ani
        pokazywać to po co rodowód? żeby był w szufladzie?
        • urszula64 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 28.06.06, 16:45
          ale chodzi właśnie o ta metrykę. te pieski po 300 zł nie mają ich a i tak
          upieracie się, że to pies rasowy ! bez metryki! mam szczeniaka, któremu jeszcze
          nie wyrobiłam rodowodu, ale zrobię to, czy zatem mam mówić, że to kundel? nie
          chodzi o metrykę, pies z metryką jest rasowy,ten bez niej NIE
      • mmk9 do szamy 05.07.05, 08:55
        Cala bieda w tym, że hodowcy byle czego są wciąż mądrzejsi od swoich klientow.
        Może dzieki takim wątkom jak ten choć parę osób przejrzy na oczy.
        • comma Znam osobiście kilku poważnych hodowców 05.07.05, 13:21
          I wiem doskonale, że NIGDY nie sprzedają szczeniaków bez rodowodu. Nawet jeśli
          taniej sprzedają szczenięta niehodowlane (na przykład długowłosego corgi - po
          wzorcowych i nagradzanych na wystawach rodzicach). Każdy twierdzi, że jeśli
          ktoś oferuje "rasowego" psiaka bez rodowodu - to kryje się za tym po prostu
          szwindel. Szkoda, że działające w Polsce organizacje kynologiczne nie mają
          dostatecznego wpływu na ustawodawstwo - by zrobić porządek z pseudohodowcami,
          pokątnymi rozmnażaczami żerującymi na ludzkiej naiwności (lub też chciwości i
          snobizmie) i nieszczęściu zwierząt.
          • ishtar Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 07.07.05, 13:25
            To chyba nie zupełnie tak.
            Załóżmy, że kupiliśmy psa i sukę (oba z metryką, przodkowie udokumentowani,
            wyrobiliśmy im rodowód). Z przyczyn rozmaitych nie wystawialiśmy obu lub
            jednego z psów - w związku z czym nie mają uprawnień na sukę lub psa
            hodowlanego. Ale rozmnożyliśmy je. W tym momencie mamy szczenięta po:
            rodowodowej suce i rodowodowym psem - więc przodkowie znani wiele pokoleń w
            tył, ale nie dostaniemy dla nich metryk, bo oboje bądź jedno z rodziców nie ma
            uprawnień hodowlanych. Teoretycznie wg. prawa mamy mieszańca, ale praktycznie -
            znając przodków - wiemy, że szczenię trzyma się wymogów rasy i generalnie
            wiadomo co z niego wyrośnie.
            • b-beagle Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 07.07.05, 15:59
              I tak i nie bo może rodzice nie wyrośli na hodowlanych przedstawicieli swojej
              rasy.Po to są organizowane wystawy aby tam móc skonfrontować swojego psa z
              innymi.Czasami zdarza się ,że pies ma zły zgryz co zupełnie dyskwalifikuje go
              jako psa hodowlanego.Takiego psa nie można rozmnażać! Może mieć też inne wady
              np dysplazje co często dotyka przedstawicieli dużych ras itd.itd itd
              • uzo.borewicz Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 07.07.05, 20:49
                ja mam setera irlandzkiego po takich przodkach, że kynolodzy na baczność stają
                przed moim psem...
                poza tym sam pies też jest wyjątkowo piękny i to nie moja opinia, a kynologów :)
                pies ma metrykę, ma tatuaż, wystarczy podjechać do związku, ale mi się nie
                chce... bo mi to do niczego nie jest potrzebne...

                NIE MAM RODOWODU w sensie papierka... ale to nie znaczy, że mój pies jest
                nierasowy...

                moim zdaniem głupio się upieracie :) snobizm? czy mania wyższości?!
                  • uzo.borewicz Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 07.07.05, 21:50
                    przeczytałem bardzo uważnie, nic z tego nie wynika, co miałoby znaczenie dla
                    twierdzenia, że pies, którego właściciel nie odebral rodowodu, nie jest rasowy.

                    pies rasowy to taki, który ma prawo do rodowodu, rodowód, jest tylko pisemnym
                    potwierdzeniem, że pies jest rasowy :)

                    rasa (fr. race z wł. razza) 1. zool. grupa zwierząt w obrębie jednego gatunku,
                    wykazująca cechy wspólne istotne dla odróżnienia jej od innych zwierząt tego
                    gatunku; także grupa zwierząt hodowlanych tego samego gatunku, powstała w
                    wyniku działalności człowieka mającej na celu uzyskanie określonych cech
                    użytkowych i pokrojowych zwierząt, które będą dziedziczone przez potomstwo.

                    jest tu gdzieś słowo rodowód?!

                    kontynuując... masz rodowód eksportowy swojego psa? nie? czyli za granicą jest
                    kundlem?! tak?!

                    Regulamin Hodowli Psów Rasowych
                    Par. 20
                    1. (...)
                    2. Rodowody psów wpisanych do Polskiej Księgi Rodowodowej (PKR) są podstawą do
                    zarejestrowania psa wyłącznie na terenie RP.

                    par. 16 tego samego Regulaminu
                    2. Hodowca ma obowiązek:
                    j. wydawać nabywcom szczenięta po ukończeniu 7 tygodnia życia wraz z metrykami
                    ( wzór - zał. nr 6 ) i książeczkami zdrowia.

                    Czy to znaczy, że sprzedaje kundelki?! nie!! sprzedaje psy rasowe, a czy
                    właściciel odbierze rodowód, czy nie, to nie ma znaczenia... Metryka jest
                    wystarczającym świadectwem...

                    i to są psy rasowe, jeszcze bez rodowodu, być może na zawsze bez rodowodu, bo
                    dla niektórych rodowód to tylko zbędny papierek...
                    • comma Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 07.07.05, 22:08
                      Ja akurat - tak się składa - aktualnie mam kundliczkę. Tak w kraju, jak i za
                      granicą jest kundliczką. :-))) Ale jak bym chciała mieć psa RASOWEGO - to
                      napewno nie byłby to potomek - choćby najpiękniejszego psa "rasowego bez
                      rodowodu/metryki". A gdybym zamierzała mojego rasowego psa rozmnażać - to
                      oczywiście zadbałabym o uprawnienia hodowlane. W przeciwnym razie oczywiście
                      bym tego nie robiła. Mój nieodżałowany Polski Owczare Nizinny miał rodowód,
                      miał też wspaniały "eksterier" ale ponieważ go nie wystawiałam, nie miał
                      uprawnień hodowlanych. Więc było oczywiste, że nie będę go rozmnażać. I tyle.
                        • comma Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 07.07.05, 22:29
                          I wszystko fajnie. Rzecz w tym, że Twój pies może mieć rodowód (jeśli będziesz
                          tego chciał, ale nie chcesz, więc nie ma) Nie wystawiałeś go, nie był oceniany
                          i nie zamierzasz handlować jego potomstwem. No i w porządku. Nb. jak ja mówię,
                          że moja suka jest kundliczką, też się niektórzy dziwią, a byli i tacy, którzy
                          przekonywali mnie, że się mylę (m.in. mój weterynarz <lol>) Ale moja suka nie
                          ma rodowodowych przodków, a ja snobem nie jestem :-)))
                          • tereska121 Re: A ja mam to gdzies 08.07.05, 12:00
                            Moj pies nie posiada rodowodu ale jest po championach ma czysta krew
                            ale bede szczera nie interesuje mnie to zbytno, moj pies jest moim
                            najwierniejszym przyjacielem i dlatego go mam nie zawiodl mnie a ja jego, nie
                            mam ochoty na wystawy i na przechwalanie sie pieskiem i kolekcjonowanie medali
                            dla własnej satysfakcji moja duma jest zato gorace i wierne serduszko i to mi
                            wystarcza, reszta mnie nie interesuje moge nazwiac swojego pupilka briardem a
                            nie mieszanka chomika ze szczurkiem mysle ze nie nalezą do przyjemnosci kazdego
                            pieska wyjazdy po swiecie gdzie kazdy sie na niego gapi czy ogonek ma krzywo
                            lub zabek w prawo. poprostu mam psa bo go kocham i moze byc nawet zezowaty
                            krzywy lub kulawy mnie to nie przeszkadza. przynajmniej ja tak uwazam ale
                            rozumiem ze sa tacy co maja inne zdanie i oczywiscie nie neguje kazdy ma prawo
                            do tego.
                            pozdrowionka
                            • comma Re: A ja mam to gdzies 08.07.05, 16:09
                              i Twoje prawo, tylko nie rozumiesz sensu wysilku hodowców, bez którego nie
                              byloby briardów, seterów itp. Wystawy i porównywania, nie sluza kolekcjonowaniu
                              medali lecz wyborowi psów najzdrowszych, najsilniejszych i najbardziej
                              zrównowazonych oraz w najwyzszym stopniu posiadajacych cechy decydujace o
                              RASIE - i przyznawania im uprawnien hodowlanych, dzieki czemu RASA moze byc
                              kontynuowana. Jesli bylo ci obojetne jakiego masz psa, równie dobrze moglas
                              wziac psia sierote ze schroniska.
                • b-beagle Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 07.07.05, 21:19
                  To wszystko musi być jakoś uporządkowane.Pies rasowy z papierami hodowlanymi a
                  więc taki co zaliczył co najmniej trzy wystawy i dostał co najmniej ocenę dobrą
                  (suka), bardzo dobrą (pies).Tylko taki pies może być dopuszczony do
                  rozrodu.To ,że nie chce ci się wyrobić mu papierów to twoja sprawa i nikt cię
                  do tego przecież nie zmusza.Ale pomyśl co by się działo gdyby np.do prowadzenia
                  samochodu wystarczyło własne przekonanie ,że się umie.To stanowczo za
                  mało ,ktoś jescze musi jescze sprawdzić i potwierdzić te umiejętnośći.Tak samo
                  jest z papierami psa.Ktoś musi go zobaczyć ocenić i dać na piśmie
                  świadectwo ,że dany pies nie ma wad i spełnia wymogi stawiane dla danej rasy.Do
                  tego służą wystawy.Inaczej hodowla nie miałaby najmniejszego sensu bo każdy
                  robiłby sobie to co chce albo co mu jest wygodnie co na jedno wychodzi.
                • amelia42 Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 08.07.05, 10:20
                  Na baczność powiadasz... a cóż to takiego jest kynolog? znam tylu kynologów z
                  bożej łaski którzy pojęcia o psach mają tyle co z kolorowych książeczek dla
                  dzieci...
                  wzorzec- to jest podstawa, trzeba w danej rasie "siedzieć" przez wiele, wiele
                  lat żeby móc określić czy pies jest faktycznie piękny, bo to że ma wybitnych
                  przodków wcale nie znaczy że sam jest wybitny.

                  A na temat seterów akurat tak się składa że mogę podyskutować...
                • anulcik do: uzo.borewicz 24.09.05, 10:18
                  uzo.borewicz napisał:

                  > pies ma metrykę, ma tatuaż, wystarczy podjechać do związku, ale mi się nie
                  > chce... bo mi to do niczego nie jest potrzebne...

                  Przecież jak ma metryke to jest rasowy!!!
                  Tylko nie hodowlany.
                • szadoka Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 29.06.06, 15:49
                  Przeciez tu nie chodzi o sytuacje opisana przez Ciebie. Chodzi o pieski "po
                  rodowodowych rodzicach, zdjecia do wgladu". Bez metryki. Bo pseudohodowca
                  metryki Ci nie wystawi. A bez niej chocbys pekl rodowodu nie dostaniesz jak
                  nagle Ci sie uwidzi zdobywac zlote medale na wystawach. Hodowla polega na
                  wydobywaniu najlepszych cech danej rasy a nie na produkowaniu szczeniat przez
                  kojarzenie rodowodowych psow. Gdyby tak bylo mozna byloby krzyzowac np matke i
                  syna (oba psy z rodowodem) tylko ciekawe co by z takiego kazirodczego zwiazku
                  wyszlo...
                  • paenka Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 10.07.06, 11:42
                    Tylko zeby nie bylo ze jestem zaprodukowaniem pieskow rasowych po rodowodowych
                    rodzicach bez metryki itp itd.
                    Szadoka...Bywa i tak ze kojarzy sie syna z matka by wydobyc jakies tam cechy.
                    Nie odpowiem ci w tym temacie konkretnie bo sie nie znam ale wiem ze tak sie
                    dzieje. Druga sprawa to to ze obecnie duza wiekszosc "hodowli" z papierami
                    hoduje pieski dla kasy a nie by wydobyc najlepsze cechy rasy. Najczesciej
                    dzieje sie tak z rasami popularnymi bardzo. Najprosztrze przyklady -> owczarek
                    niemiecki, co rusz widze jakiegos owczarka podobno z papierami ktory po prostu
                    jest brzydki, nie ma cech typowych dla rasy. Ostatno ofiarami padaja Labradory
                    i Goldeny, co chwila na ulicy widze psy albo z popodkrecanymi ogonkami ale
                    karykaturalnie male, z niedopowiednim umaszczeniem itp.
                    • leonbergery Re: Znam osobiście kilku poważnych hodowców 08.08.06, 14:54
                      Oczywiście, że tak jest! Kupujesz psa z papierami za 2.000 zł i co.... Po roku okazuję się, że wcale nie jest tym wyrośniętym pięknym psem za którego zapłaciliśmy, i co...?
                      A tak dla uściślenia to wszystkie psy są kundlami!!!! Każda niby rasa pochodzi z mieszanki innych ras! Rodzą się psy podobne, ale teoretycznie to tylko wilki, hieny itp. mają czystą krew i to są prawdziwe rasy. Żadne mieszanki.
                      Dlatego nie wiem o co w tym temacie konkretnie chodzi? Pies to pies, czy niby rasowy, czy po prostu kundelek - to nieważne. łudzie wymyślili rasy, żeby mogli zarabiać na innych przypisując im niesamowite cechy i wmawiając, że taki są najlepsze....
    • cattaraugus To kim ja w takim razie jestem? 23.08.05, 10:05
      lucre napisała:
      > Nie ma rasowych psów bez rodowodu. Tak jak nie ma większej połowy, ciemnej
      > bieli i jasnej czerni. Te dwa określenia się wykluczają. Albo pies ma rodowód,
      > albo jest nierasowy. Inaczej się nie da.

      Dzień dobry!

      Owoż miałem Ci ja przez cztery lata gończego polskiego po championach a miałem
      go tylko z metryką, bo mi się nie chciało pojechać do ZKP po rodowód. Pod
      presją ludzi, na odczepnego, pojechałem po ten rodowód w piątym roku życia psa.
      Kim w takim razie byłem przez cztery lata - właścicielem kundla? Tylko nie
      pisać, że leniem, bo to odkrycie znam bez pisania.

      Teraz mam labradorkę z hodowli, po championach, tylko z metryką, bo... wiadomo,
      patrz powyżej. Suczka urody rzucającej na kolana, na osiedlu ma
      przezwisko "księżniczka" tak przecudnego zwierzak jest eksterioru, a i
      charakteru nie innego.

      Znaczy co? Mam kundlicę? Ja bym powiedział, że to raczej ona ma pana lenia,
      antysnoba i nie zainteresowanego udziałem w wystawach. Gdzieś tu chyba jest
      potrzebny chłód i rozsądek w takich wypowiedziach: "Pies rasowy = rodowód", bo
      można dojechać do poziomu aberracji.

      Pozdrawiam psiarzy

      C. :-)
      • default Re: To kim ja w takim razie jestem? 23.08.05, 15:20
        cattaraugus napisał:

        Gdzieś tu chyba jest
        > potrzebny chłód i rozsądek w takich wypowiedziach: "Pies rasowy = rodowód",
        bo > można dojechać do poziomu aberracji.

        Święte słowa! Ostatnio wszędzie natykam się na takie dyskusje i śmieszy mnie
        wzrastająca ortodoksja ich uczestników. Ja nazwę rasowym także psa, który w
        ogóle nie ma metryki (bo jest z niezgłoszonego miotu), ale ma rodowodowych
        rodziców. Nie popadajmy w paranoję. Abcolutnie nie chcę przez to powiedzieć, że
        popieram hodowanie psów rasowych niezgodnie z regulaminem ZK, jestem
        zdeklarowanym wrogiem pokątnych "chodofcuff", ale co innego hodowla, a co
        innego proste stwierdzenie, czy dany pies posiada wszystkie cechy danej rasy,
        odziedziczone po udokumentowanych przodkach. Mało tego - pies o pożądanym
        eksterierze, a nie udokumentowanym pochodzeniu również może zostać
        zarejestrowany jako pies rasowy, a jego potomstwo ma szansę na otrzymanie
        rodowodu - cytat z Regulaminu Hodowlanego poniżej:

        § 22
        1. Księgę Wstępną prowadzi się jedynie dla ras wskazanych przez Zarząd Główny.

        2. Do Księgi Wstępnej wpisuje się dorosłego psa lub sukę, których wygląd
        wykazuje wszystkie cechy określonej rasy, co zostało stwierdzone podczas
        przeglądu kwalifikacyjnego. Na przeglądzie kwalifikacyjnym wypełnia
        się „Wniosek o wpisanie psa/suki do Księgi Wstępnej” (wzór). Właściciel
        psa/suki wpisanego do Księgi Wstępnej otrzymuje Wyciąg z Księgi Wstępnej.

        3. Przeglądu kwalifikacyjnego dokonuje Sędzia Kynologiczny odpowiedniej
        specjalności.

        4. Po uzyskaniu pozytywnej kwalifikacji psa/suki do Księgi Wstępnej, właściciel
        psa/suki zobowiązany jest do dokonania tatuażu zwierzęcia (zgodnie z odrębną
        instrukcją).

        4. Potomstwu psów z KW wydaje się metryki.

        5. Psa/sukę, których trzy pokolenia przodków (rodzice, dziadowie i
        pradziadowie) figurują w KW, wpisuje się do Polskiej Księgi Rodowodowej.

        Oczywiście przepis ten ma zastosowanie raczej w przypadkach ras zagrożonych
        wyginięciem (jak np. było z chartami polskimi), niemniej taka możliwość
        istnieje.
        Więc naprawdę, nie szalejcie ludzie. Grunt, żeby nie rozmanżać psów bez
        uprawnień hodowlanych, a reszta to głupie, akademickie spory.

        Pozdr,
        def
          • tatonka Kochani 23.08.05, 20:28
            rodowod jest po to by prowadzic i kontrolowac hodowle. Innymi slowy pies moze
            nawet miec rodowod a nie byc cenna jednostka hodowlana.
            To nie zaden prestiz a koniecznosc zwlaszcza przy ochronie przed wszelkimi wadami.
            Dla wlasciciela psa nie ma on wiekszego znaczenia ale mowienie ze sie ma psa
            rasowego jak nie ma sie rodowodu jest upowszechnianiem klamstwa. Moze byc tak -
            jak tu niektorzy pisza ale moze byc tez i tak ze nie wydaje sie rodowodu (lub
            dopuszczenia do hodowli) z uzasadnionych powodow. Np stwierdzonej i
            potwierdzonej dziedzicznie padaczki u psow.
            Nie rozumiem za to jakie znaczenie ma takie gadanie bo jak widze tak naprawde to
            snobuja sie wylacznie ci ktorzy tworza te rasy bezrodowodowe. Co za roznica czy
            maja kundla czy psa rasowego jesli nie maja w perspektywie rozmnazania go?
            Wlasnie o to chodzi i o nich wiecej ani mniej.
            • tatonka jest jeszcze jedna dzialka 23.08.05, 20:32
              hoduje sie tez psy uzytkowe. Tak jest z pewnymi rasami, ktorych nie wymienie.
              Ale i tu na swiecie obowiazuja ksiegi rodowodowe i selekcja...
              Nie ma wiec tez psow uzytkowych bez rodowodu. To bzdura. A ksiegi rodowodowe u
              psow maja nawet wieksze znaczenie niz wiedza ludzi o tym czy ich dzieci nie beda
              obciazone wadami genetycznymi. Bo sluza praca nad rasa i poprawianiem tego co
              mozna w ramach watlej wiedzy ludzkiej poprawic...
              Jako narod mamy bardzo dziwny stosunek do ras i to jest tez jeden z powodow dla
              ktorych rolnictwo lezy. A rasy hodowlane to praca na lata, a nie jedna bogatsza
              niedziele....
            • cattaraugus Między nami kłamczuchami 23.08.05, 20:42
              tatonka napisał:
              > mowienie ze sie ma psa
              > rasowego jak nie ma sie rodowodu jest upowszechnianiem klamstwa.


              Buahahahahahahahahahahahaaaaaaaaaa...

              To uwielbiam, brawo!

              No po prostu brawo!

              Ojciec mojej suki - Champion Pl, PKR/KW nr VIII-4734, dysplazja A

              Matka mojej suki - PKR/KW nr VIII-6126, dysplazja A1

              Moja suka - wpis do księgi miotów 29865/XII/01, tatuaż 144B


              A ja mam KUNDLA!!!

              Buahahahahahaaaaaaaa...

              No brawo, brawo, brawo...

              Chodzimy z moją kundlicą po świecie i roznosimy pchły, gnidy, kleszcze, oraz
              węże, pijawy, jeże, mrówy jak śpiewał Kaczmarek.

              A na dodatek jestem kłamczuchem. Przebrzydłym zapewne. I jeszcze jak nam się co
              urodzi to wyjdzie na to, że roznosimy dysplazję kategorii... poza wszelkimi
              kategoriami.

              Brawo!
              • tatonka owszem 23.08.05, 20:56
                bo o rasowym psie mowi sie naogol gdy sie chce go sprzedac lub sprzedac jego
                potomstwo. Vide - ogloszenia.
                Dla hodowli, zwiazku i ludzi ktorzy pracuja nad rasa i ktorym zawdziecza ona
                istnienie liczy sie to co napisales ale oprocz tego kwalifikacja do hodowli.
                Tzn. czy pies nie jest wnetrem, czy jest zdrowy, czy ma opisana w rasie budowe i
                charakter.

                Nie chodzi tu o zadne przepychanki.
                Dobrze wiesz - ze jesli nie odbierzesz rodowodu, to formalnie kazdy ma prawo
                przypuszczac iz istnieje jakis powod dla ktorego go nie odebrales...
                W opisanym przypadku pies ma rodowod a nie zostal on odebrany przez wlasciciela.
                To inna inszosc.
                Wazne sa tez sformulowania.
                Jesli masz wnetra z tymi atrybutami o ktorych piszesz to jest to pies rasowy bez
                wartosci hodowlanej.
                • cattaraugus Re: owszem 23.08.05, 22:02
                  Tak się zastanawiam, kto tu zwariował. Przemawia się do mnie językiem
                  policjanta i hodowcy, gdy ja wyraźnie mówię językiem właściciela jednego psa
                  bez ambicji wystawowo-hodowlanych. Logika tych dwóch języków rozmija się gdzieś
                  znakomicie.


                  tatonka napisał:
                  > Dobrze wiesz - ze jesli nie odbierzesz rodowodu, to formalnie kazdy ma prawo
                  > przypuszczac iz istnieje jakis powod dla ktorego go nie odebrales...

                  Jaki każdy? Kto ma mnie podejrzewać o machinacje na jestestwie mojej suki rasy
                  Labrador Retriever? Przed kim ja, zwyczajny właściciel, mam cokolwiek udawać? I
                  po co? Jasno, wyraźnie, mówię, że nie chce mi się przejechać z warszawskich
                  Bielan do warszawskiego Centrum i stać w kolejce po odbiór rodowodu. Proste i
                  uczciwe. Jasno i wyraźnie mówię - ta suka nie weźmie udziału w żadnej wystawie,
                  jak również najprawdopodobniej nie będzie miała potomstwa. A jak mi się coś
                  odmieni z tym potomstwem to po ten rodowód pojadę, odstoję w kolejce, uiszczę
                  co trzeba i już. Co ja mam udawać, kogo oszukiwać, na jakim tle, w imię czego?
                  Do czego ten policyjny język podejrzliwości i ten mentorski hodowlany ton? Kto
                  tu jest dla kogo? Jako właściciel dbam o rasę Labrador Retriever nie gorzej od
                  hodowców. Więc o co tu chodzi i co to za język?


                  tatonka napisał:
                  > Jesli masz wnetra z tymi atrybutami o ktorych piszesz to jest to pies rasowy
                  > bez wartosci hodowlanej.

                  No faktycznie mam wnętra, bo mam sukę.
                  • tatonka czlowieku- to takie proste 23.08.05, 22:56
                    istotne sa intencje. Ja intencje osoby ktora zalozyla watek rozumiem.
                    Nikt tu sie nie kloci o to czy masz psa z prawem do rodowodu. Bo taki pies jest
                    rasowy.
                    O co ci wiec chodzi?
                    To oczywiste wyjasnienie kierowane jest do ludzi, ktorzy sie owa ´rasowoscia´
                    nieudokumentowana kieruja przy rozmnazaniu psow.
                    Ja osobiscie mowie jezykiem pasjonata - hodowcy ale zarazem tez i juz
                    wlascicielki psow niehodowlanych - z racji na wiek a psa - z racji na moj wybor.
                    Wlasny i nieprzymuszony. Bo na wystawach oceniany jest b. dobrze. Niemniej
                    chcialam by wczesniej osiagnal cos potwierdzajac swoj charakter. Ot i wszystko.
                    Logika jezykow jest zawsze ta sama - bo tam gdzies drzemie ich sens w tej logice.
                    Jesli masz pan ladne, zdrowe i nieglupie zwierze a wyklocasz sie o jego rasowosc
                    to znak ze cos tam z tej dumy drzemie...
                    W hodowcach zas drzemie pasja zrobienia czegos wiecej i moze dania komus radosci
                    z lepszego psa- a chocby nawet sobie. Przykladanie do nich na zas statusu
                    policjantow i snobow- jest jakby nie na miejscu..
                    PS- ja tez nie lubie wystaw.
                    Ale wiem - ze bez nich nic nie zobacze. Ot i wszystko. Ja poza wystawianiem
                    swoich psow obserwuje tez i inne. Ale z reka na sercu- duzo ciekawsze sa psie
                    zawody. Tam widac calego psa. Jesli wszystkie psy bylyby na zawodach to poza
                    jednym krotkim spojrzeniem na nie razem - wystawy bylyby niepotrzebne...
                    Jest cos jeszcze. Na wystawach mozna obejrzec potomstwo psow. I to sie
                    najbardziej liczy dla hodowcy.
                    Nazywanie tej czesci pracy snobizmem- jest gruba pomylka i niewiedza- po prostu...
                    A czesc pucharkowa wystaw jest dobra dla kibicow pilkarskich. Ta by sie moze
                    panu spodobala?
                    No to bylo zlosliwie. Ale jest wiecej osob ktore mysla jak pan.
                    Nie- jako wlasciciel dbalby pan o rase pokazujac psa albo szkolac go. Tak dba
                    Pan tylko o swojego psa. I tez dobrze.
                    Zycze milej i spokojnej nocy oraz wiele radosci z suki....

                    LABRADOR RETRIEVER.
                    Oczywiscie ;) tatuaz B cos tam. (Prosze nie zapomniec ze przy przekraczaniu
                    granicy potrzebne sa teraz chipy- jesli tatuaz nie jest wystarczajaco wyrazny.
                    • uzo.borewicz Re: czlowieku- to takie proste 24.08.05, 08:30
                      chodzi nam o to, by móc mówić, że mamy goldena, czy setera nie będąc posądzanym
                      o "kłamstwa" ze strony takich osób, jak Wy...

                      bo ja mam setera :) a nie kundelka, czy mieszańca... bo on nie został z żadną
                      inną rasą zmieszany...
        • agata7w Re: To kim ja w takim razie jestem? 23.08.05, 23:44
          Do default:
          Zastanów się co w ogóle piszesz. Jesteś zdecydowanie przeciwko "rozmnażaniu psów
          bez uprawnień hodowlanych", ale jednocześnie psa bez metryki możesz uznać za
          rasowego. Właśnie takie stwierdzenia nakręcają ten proceder, w którym cała
          zabawa polega na tym żeby przekonać nabywcę iż "piesek jest rasowy, tylko nie
          ma papierów." Ciekawe kto w takich "hodowlach" nadaje psom uprawnienia
          hodowlane (oprócz samego hodowcy), czy kiedykolwiek taki "hodowca" zrobił swoim
          psom prześwietlenie na dysplazję lub testy w kierunku PRA? Jak długo pies bez
          dokumentów hodowlanych będzie uznawany za rasowego tak długo niestety będą
          miały powodzenie pieski "rasowe" po 200 zł, bo przecież "po co płacić za
          papier?" a radosna twórczość pseudo-hodowców będzie kwitnąć. Czy na tym właśnie
          Ci zależy? Właśnie tego problemu dotyczy owa "akademicka dyskusja". Jaki sens w
          kupowaniu psa bez metryki i przekonywaniu wszystkich dookoła, że jest rasowy?
          Kto i co niby potwierdza jego rasę? "Hodowca" swoim słowem honoru? Dla mnie
          sprawa jest całkiem jasna: chcę psa rasowego, to kupuję go z dokumentem
          potwierdzjącym czystość rasy (czyli metryczką) Nie ma dokumentu-mogę przyjąć na
          wiarę, że wszyscy przodkowie z pięciu pokoleń (a przynajmniej trzech) nie mieli
          żadnych wad i posiadali typowe cechy rasy. Tylko że dla mnie taka "wiara"
          zakrawa już na coś innego. Owe pokolenia to właśnie kwintesencja rasy. Tworzą
          one właściwy dla rasy genotyp psa i dają pewność, iż pies przekaże te cechy
          swoim potomkom. Problem polega na tym, że tego genotypu nie można na własne
          oczy zobaczyć, zobaczyć można jedynie ów nieszczęsny (bo tyle o niego krzyku)
          rodowód. Fenotyp psa (czyli to co widzimy) to nie wszystko, aby mówić o rasie.
          Nie wyciągaj zbyt daleko idących wniosków z paragrafu regulaminu ZK dotyczącego
          Księgi Wstępnej. Pożądany eksterier psa to zdecydowanie za mało, aby wpisać go
          do KW. Musi zostać spełniony szereg innych warunków. Wpisy dokonywane są w
          ściśle określonych przez regulamin przypadkach i jak byłaś uprzejma zacytować,
          tylko dla ras wskazanych przez Zarząd Główny.
          Pozdrawiam.
          • alcoola Re: To kim ja w takim razie jestem? 24.08.05, 09:02
            Bardzo proszę nie przemawiaj do mnie takim protekcjonalnym tonem, bo przede
            wszystkim chyba do końca nie zrozumiałaś intencji mojego (i kolegi
            cattaraugusa) postu. Chodziło mi wyłącznie o to, że kiedy ktoś upiera się, że
            pies po rodowodowych rodzicach, a "nadprogramowy" czyli niezgłoszony w ZK, to
            kundel, to naprawdę robi się paranoja. I nie mieszaj do tego kwestii hodowli i
            uprawnień hodowlanych, bo to oczywiście sprawa bezdyskusyjna. Taki pies do
            hodowli użyty być nie może, ale JEST przedstawicielem danej rasy i już.
            Więc już mnie nie pouczaj kobieto, bo sama odchowałam kilka miotów rodowodowych
            psów i wiem co nieco na ten temat.
            • cattaraugus Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 11:00
              alcoola napisała:
              > Bardzo proszę nie przemawiaj do mnie takim protekcjonalnym tonem, bo przede
              > wszystkim chyba do końca nie zrozumiałaś intencji mojego (i kolegi
              > cattaraugusa) postu. Chodziło mi wyłącznie o to, że kiedy ktoś upiera się, że
              > pies po rodowodowych rodzicach, a "nadprogramowy" czyli niezgłoszony w ZK, to
              > kundel, to naprawdę robi się paranoja. I nie mieszaj do tego kwestii hodowli
              > i uprawnień hodowlanych, bo to oczywiście sprawa bezdyskusyjna. Taki pies do
              > hodowli użyty być nie może, ale JEST przedstawicielem danej rasy i już.
              > Więc już mnie nie pouczaj kobieto, bo sama odchowałam kilka miotów
              > rodowodowych psów i wiem co nieco na ten temat.


              Cześć :-)

              Ano właśnie, zobacz na co wyszło. Ja jestem tylko prostym dziennikarzem ze
              zmierzonym niedawno IQ=132 i chyba dlatego niewiele z tych wszystkich pretensji
              rozumiem. Ja wiem, 132 to nie rewelacja - geniusze zaczynają się od 140 i chyba
              dlatego nie mogę tutaj czegoś pojąć.

              Kupując labradora wybrałem sobie hodowlę. Sprawdziłem rodziców mojej suki,
              sprawdziłem im tyle "papierów" i prześwietleń, ile tylko było można, żeby mieć
              psa bez dysplazji. Miot był mały, nie jakieś tam 8, 9, 10, czy więcej piesków.
              Zatem nie mam jakiejś pokraki, która wyszła spod ogona jako nr 11 albo 12, lecz
              jako numer najwyżej 5. Mam normalną metrykę tej suczki.

              Na tym sympatycznym inaczej forum dowiaduję się że:

              - mam kundla;

              - jestem kłamcą;

              - istnieje zagrożenie, że będę podejrzewany o różne rzeczy przez takich, co
              patrzą na mojego psa;

              - istnieje zagrożenie, że będę domowym, nieodpowiedzialnym, pokątnym hodowcą
              rozmnażającym psy bez papierów, siejącym po świecie dysplazję i inne genetyczne
              choroby labradorów retrieverów;

              Pytam: Komu odebrało rozum i z jakiego powodu, bo upały już minęły?

              Wychodzi na to, że jestem ponurym, nie golonym tydzień drabem w czarnej masce
              na oczach, który po zmroku wychodzi z domu i w jednej ręce dzierży cegłę, w
              drugiej zaś worek duszących się szczeniąt pseudolabradorków z łapkami
              wykęconymi przez dysplazję. I stoję sobie w bramie, a od czasu do czasu
              wyskakuję z niej, grożę uderzeniem cegłą w łeb, jeśli nie kupi się ode mnie za
              100 zł pokracznego, chorego szczenięcia rasy quasi-Labrador Retriever.

              Ludzie, czy tu się zalągł jakiś kynologiczny taliban wraz terroryzmem?

              Czy naprawdę nie da się wytłumaczyć niektórym nawiedzonym hodowcom, że jestem
              zwyczajnym facetem, z normalnym zawodem, z normalnym zamiłowaniem do turystyki
              pieszej (i dlatego m.in. mam psa) i że jestem zwyczajnym (tylko) właścicielem
              zdrowego labradora z normalnej kontrolowanej, legalnej hodowli? Że nie w głowie
              mi domowa hodowla, bo też jestem wrogiem takich hodowli?

              Nie da się tego wytłumaczyć w tym e-okienku. Kogo w takim razie pogięło, jak
              mawia młodzież? Twierdzę, że nie mnie.

              :-)
              • a_na Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 11:34
                cattaraugus napisał:
                >Mam normalną metrykę tej suczki.
                > Na tym sympatycznym inaczej forum dowiaduję się że:
                > - mam kundla;
                > - jestem kłamcą;

                Matko....ja nie wiem, czy nikt nie potrafi czytać ze zrozumieniem?!
                Pies rasowy=rodowodowy, co oznacza,że pies z metryką (czyli uprawniony do wyrobienia rodowodu) jest rasowy!
                Jesli pies do końca życia będzie miał tylko metrykę to nadal jest psem rasowym,bo ma UDOKUMENTOWANE POCHODZENIE !

                Każdy pies bez metryki jest psem nierasowym - i tyle! a dorabianie do tego teorii o rodowodowych rodzicach i inne tego typu bajki to po prostu naciąganie kupujących!

                SP. - Do b-beagle
                Nie wiem,skąd czerpiesz wiedzę...ale do uprawnien hodowlanych pies musi uzyskać 3 x ocenę doskonała (a nie bdb), a suka 3xbardzo dobra (a nie db).
                • default Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 12:03
                  a_na napisała:

                  >> Każdy pies bez metryki jest psem nierasowym - i tyle! a dorabianie do tego
                  teorii o rodowodowych rodzicach i inne tego typu bajki to po prostu naciąganie
                  kupu> jących!

                  Formalnie,z hodowlano-kynologicznego punktu widzenia oczywiście tak,
                  ale "biologicznie" pudel pozostanie pudlem, nawet jeśli jego hodowca nie
                  zarejestrował miotu w ZK. Tylko o to mi chodzi. Z tym naciąganiem to tak: jak
                  ktoś wie o co chodzi, zna się co nieco na kynologii i ma określone wymagania co
                  do psa, to się naciągnąć po prostu nie da. Producenci rasopodobnych szczeniaków
                  nastawiają się na inny "target" - ludzi, którzy o tych wszystkich sprawach nie
                  mają pojęcia i nawet nie chcą mieć, bo im wystarcza pies wyglądający jak york,
                  a to że nim nie jest, to dla nich bez znaczenia. Ci sami ludzie kupują na
                  stadionie odtwarzacz Panasonix, czy buty sportowe Reebox, pirackie płyty i
                  kasety czy coś w tym guście - z pełną świadomością, że to podróba - ale im to
                  wystarcza, wygląda prawie tak samo, kosztuje tanio, a kwestia jakości im lata.
                  I dokąd tacy ludzie będą, będzie zbyt na nierasowe szczeniaki i będzie
                  produkcja. Do takich ludzi przytaczane przez Was argumenty nie docierają, bo im
                  to po prostu wisi.
                  • plucha Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 14:01
                    default napisała:

                    > pudel pozostanie pudlem, nawet jeśli jego hodowca nie
                    > zarejestrował miotu w ZK.

                    No właśnie, a jak hodowcy zdarzy się wpadka i jego rasowy, rodowodowy,
                    hodowlany reproduktor pokryje nieplanowo jego rasową, rodowodową, hodowlaną
                    sukę , to ich potomstwo - jako niezarejestrowane w ZK - będzie kundlami? Bo że
                    będą niehodowlane, to tak, ale nierasowe???? Przecież to nie papierek "robi"
                    rasę, a specyficzne cechy odziedziczone po przodkach.
                    A czy w takim przypadku hodowca może załatwić formalności w ZK po fakcie, tzn.
                    jak suka już jest w ciąży??? Takie pytanie do znawców tematu.
                • cattaraugus Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 12:14
                  a_na napisała:
                  > Matko....ja nie wiem, czy nikt nie potrafi czytać ze zrozumieniem?!

                  Ależ potrafimy. Oto cztamy ze zrozumieniem:


                  lucre napisała:
                  > Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: Nie ma rasowych psów bez rodowodu.


                  marlenkamc napisała:
                  > Oczywiście zgadzam się pies bez rodowodu nie jest psem rasowym.


                  wardaczek napisała:
                  > Nie ma psow rasowych bez rodowodu!


                  comma napisała:
                  > Oczywiscie, ze pies rasowy, to pies z rodowodem. To przeciez tak oczywiste,
                  > jak dzien i noc.


                  vinca napisała:
                  > Co to za pies rasowy bez rodowodu?


                  b-beagle napisała:
                  > To wszystko musi być jakoś uporządkowane.Pies rasowy z papierami hodowlanymi
                  > a więc taki co zaliczył co najmniej trzy wystawy i dostał co najmniej ocenę
                  > dobrą (suka), bardzo dobrą (pies).


                  b-beagle napisała:
                  > Niestety nie dopełniłeś formalności i póki tego nie zrobisz formalnie twój
                  > pies jest zwykłym psem.


                  b-beagle napisała:
                  > Człowiek bez aktu urodzenia nie istnieje.
                  > Tak samo jest z psem rasowym.


                  tatonka napisał:
                  > jesli nie odbierzesz rodowodu, to formalnie kazdy ma prawo
                  > przypuszczac iz istnieje jakis powod dla ktorego go nie odebrales.


                  tatonka napisał:
                  > mówienie, że się ma psa rasowego jak nie ma sie rodowodu jest
                  > upowszechnianiem klamstwa.



                  WNIOSEK: Jestem kłamcą (jeszcze trochę a będę kłamcą lustracyjnym w tym
                  kynologicznym talibanie), jak również za 2000 zł kupiłem kundla będącego
                  Labradorem Retrieverem z metryką.


                  :-) :-) :-)
                  • agata7w Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 14:23
                    Drogi cattaraugusie, bardzo emocjonalnie reagujesz, rzucasz epitetami pod
                    własnym adresem, a przecież twój pies jest rasowy i już. Przecież dostał
                    metrykę, ma prawo do rodowodu więc o co chodzi?
                    Jeśli nie chce Ci się iść do związku po odbiór dokumentów to przecież Twoja
                    sprawa, ale to w niczym nie zmienia rasy psa :)
                    Problem dotyczy znacznie poważniejszej sprawy. Wszyscy, którzy uważają za
                    rasowego takiego psa, którego rasy i pochodzenia nie potwierdza żaden dokument
                    hodowlany, popierają (bardziej lub mniej świadomie) i przyczyniają się do
                    rozwoju pseudo-hodowli, w których często ze zwierzakami dzieją się rzeczy
                    będące tematem na odrębne forum. Rozmnażacze psów bazują właśnie na takich
                    opiniach i dzięki nim kwitnie interes, który z hodowlą niewiele ma wspólnego i
                    polega na rozmnażaniu zwierzaków wyłącznie dla zysku i często z pełną
                    ignorancją praw zwierząt. I tu jest pies pogrzebany...
                    Do default-alcool dwojga nazwisk: nie pouczam Cię kobieto, ale może ktoś
                    powinien. Jeśli odchowałaś kilka miotów szczeniąt, to lepiej niż ktokolwiek
                    inny powinnaś wiedzieć, że problem "nadprogramowego" szczenięcia z miotu, które
                    nie dostaje rodowodu od dawna przestał istnieć. Mogę Ci jedynie doradzić
                    przeczytanie regulaminu hodowlanego. Ot tak, dla dobra Twojej własnej hodowli :)
                    Pozdrawiam
                    • default Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 16:08
                      A gdzie pisałam o "nadprogramowych" szczeniętach???? Już kilkanaście lat temu,
                      kiedy miałam pierwsze szczeniaki, wszystkie dostawały metryki. Ja pisałam o
                      szczeniątach z kryć niezgłoszonych do ZK, może jakbyś opuściła nos trochę
                      poniżej poziomu chmur, do których (w Twoim mniemaniu) sięga Twoja wiedza
                      hodowlano-kynologiczna, to czytałabyś posty (nie tylko moje) uważniej i z
                      większym zrozumieniem.
                      • agata7w Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 18:43
                        Do sefault
                        O nadprogramowym psie (a nie kryciu niezgłoszonym do związku) pisałaś w poście
                        podpisanym alcoola, datowanym 24.08.2005 g.09.02. Gdybyś wyrażała się
                        precyzyjniej, to ktoś czytający ze zrozumieniem :) miałby szansę Cię zrozumieć.
                        W sprawie "rasowy, czy nie?" będę się upierać: jeśli pies nie ma uprawnień do
                        dokumentu potwierdzającego jego pochodzenie, nie można mówić o rasie. W
                        przeciwnym razie w świadomości wielu ludzi stale będzie istniało przekonanie o
                        rasowości "pieska bez papierów" i co za tym idzie stale będzie istniał popyt na
                        takie szczeniaki, a masowi rozmnażacze będą zacierać ręce. Zarzucasz mi
                        mieszanie tych dwóch spraw, jakbyś sama nie widziała jak ściśle są ze sobą
                        powiązane. A może rzeczywiście nie widzisz? To smutne, że trzeba na taki temat
                        polemizować właśnie z hodowcą. Osobiste wycieczki do mojego "mniemania" i "nosa
                        w chmurach" niczego nie wnoszą do sprawy i trochę mało subtelne :) Na pewno
                        stać Cię na coś lepszego!
                        Pozdrawiam
                    • agata7w Re: Ludzie, popatrzcie na siebie z boku 24.08.05, 21:40
                      uzo.borewicz napisał:

                      > cattaraugus, my mamy po prostu psy rasowe inaczej :)

                      Drogi cattaraugusie, mam nadzieję, że przestały Cię już nękać wątpliwości co do
                      rasowości Twojego psa? Twój pies posiada przecież rodowód, tyle tylko, że ów
                      rodowód nie spoczywa w szufladzie cattaraugusowego biurka, a w jednej z
                      niezliczonych szuflad Związku Kynologicznego, ale JEST. Jeśli w przypadku
                      uzo.borewicza sprawa wygląda tak samo, to Wasze psy wcale nie są rasowe
                      inaczej, tylko całkiem tak samo :)
                      Pozdrawiam
      • seerena Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 24.08.05, 20:33
        A mój jest rasowy i nie ma rodowodu :) Bo ojciec był znaleziony, tylko matka ma
        rodowód. Ale wygląda jak Husky, zachowuje się jak Husky, biega w zaprzęgu jak
        Husky, bierze udział w zawodach, ma w książeczce napisane Syberian Husky więc
        nie jest to jamnik ani wyżeł ani kundel tylko rasowy Husky :D
        Mogłabym mu wyrobić papiery w Związku Kynologicznym, że jest rasowy, jest taka
        możliwość, planuję to zrobić aby mogła startować we wszystkich zawodach.
        • agata7w Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 24.08.05, 22:34
          seerena napisała:

          > A mój jest rasowy i nie ma rodowodu :) Bo ojciec był znaleziony, tylko matka
          ma
          > rodowód. Ale wygląda jak Husky, zachowuje się jak Husky, biega w zaprzęgu jak
          > Husky, bierze udział w zawodach, ma w książeczce napisane Syberian Husky więc
          > nie jest to jamnik ani wyżeł ani kundel tylko rasowy Husky :D
          > Mogłabym mu wyrobić papiery w Związku Kynologicznym, że jest rasowy, jest taka
          > możliwość, planuję to zrobić aby mogła startować we wszystkich zawodach.


          Oto do czego prowadzi mącenie ludziom w głowach "rasowy, ale bez rodowodu".
          Co niby ma zostać wpisane w tych "papierach" :Ojciec NN, ale piesek rasowy, bo
          wygląda jak husky?, a pod tym wszystkim pieczątki i podpisy osób
          odpowiedzialnych za prowadzenie ksiąg hodowlanych i rozwój rasy w Polsce?
          Ręce opadają...
          Twój pies może być miły i kochany i może startować w różnych zawodach, ale nikt
          przy zdrowych zmysłach nie uzna go za "rasowego". Wpis do książeczki zdrowia
          będzie taki jak podasz weterynarzowi, bo zadaniem lekarza jest dbałość o
          zdrowie Twojego psa, a nie weryfikacja jego rasy. Piesek może wyglądać jak
          husky, zachowywać się jak husky, ale jego geny są jego słodką tajemnicą. One
          sprawiają, że nikt w tej chwili nie może przewidzieć, a tym bardziej
          gwarantować, że jego potomstwo będzie również miało typowe cechy rasy i w którym
          pokoleniu ujawnią się dyskwalifikujące odstępstwa od wzorca. Rasowość Twojego
          psa mogłaby jedynie potwierdzić obserwacja i weryfikacja kilku generacji jego
          potomstwa. Liczysz na to, że znajdziesz stukniętych właścicieli rodowodowych
          suk hodowlanych, którzy poprowadzą taki eksperyment, nawiasem mówiąc nic
          właściwie do hodowli nie wnoszący? Radzę Ci z dobrego serca: przestań liczyć i
          zajmij się czymś, co przyniesie Ci jakiś pożytek, a przede wszystkim ciesz się,
          że masz fajnego i zdrowego zwierzaka. Natomiast snobowanie się na nazywanie go
          rasowym husky jest mu najmniej do szczęścia potrzebne.
          • seerena Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 24.08.05, 22:49
            Nie rozumiesz :) Mój pies nie będzie ani brał udziału w wystawach, ani nie będe
            zakładac hodowli, nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Po prostu jest to rasa
            Syberian Husky, a więc mam psa rasowego, nie jest przeciez kundlem. To jak
            inaczej nazwać takiego psa? I nie mam jej dla snobowania - bo jest to cos
            absolutnie mi obce, mam ją bo kocham rasy psów zaprzęgowych i ten sport. A to,
            że machnęłam ręką na brak rodowodu jest tego nejlepszym dowodem.
            A Twoich rad to w ogóle nie rozumiem, brak związku z tematem i moimi intencjami
            :))))
            W związku Kynologicznym dowiedziałam się, że jeśli pies wykazuje cechy rasy to
            można mu założyć papiery i może zacząć linię rodowodową. Ale to długa procedura.
            Mi wystarczy po prostu aby została uznana za psa rasowego po to aby mogła biegac
            w zaprzęgu jak juz napisałam, bo sa zawody w których psy bez papierów nie moga
            startować.
            A rodowody, wystawy i hodowle zostawiam snobom. Pies nie jest po to aby mu
            obcinac uszy i ogon i uczyć nienaturalnej postawy aby sie ładnie prezentował na
            wystawach. Pies to przyjaciel.
            • agata7w Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 24.08.05, 23:44
              Niestety chyba nadal nie rozumiesz seereno. Twojego psa nie można nazwać
              rasowym, bo jego pochodzenie nie jest potwierdzone dokumentami hodowlanymi i w
              związku z tym nie wiadomo, czy przekaże on typowe cechy rasy swojemu potomstwu.
              Jeśli nie podoba Ci się określenie kundel (mi też się nie podoba) to po co go
              tak nazywać? Masz pieska, który po prostu wygląda jak husky i w czym tkwi
              problem? Zastanów się zanim nazwiesz hodowców "snobami". Bez owych "snobów" nie
              byłoby rasy Syberian Husky ani żadnej innej. Wielu z nich poświęca niemałą
              część swojego życia na doskonalenie ukochanej rasy. A wystawy są jedynym
              miejscem, gdzie mogą porównać wyhodowane przez siebie psy z innymi, a także
              dowiedzieć się co znawcy rasy (czyli sędziowie) sądzą o tych zwierzętach.
              Nie masz racji obrażając tych ludzi i nie doceniając ich pracy.
              • seerena Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 25.08.05, 01:25
                Ale ona nie wyglada jak Husky tylko jest Huskym :) Nie przekarze żadnych cech bo
                raczej jej nie będe rozmnażać. Moim zdaniem pies rasowy nie musi miec rodowodu,
                jeśli ma wszystkie cechy rasy jest rasowy.
                Sorry ale dla mnie nie jest normalne obcinanie psom uszu i ogona. Na szczęście
                Huskym się nic nie obcina. Tak samo nie jest normalne to co widziałam na
                wystawach psów rasowych, gdzie psiaki stały przywiązane do takich "szubieniczek"
                z wyciągnięta nienaturalnie głową, nie sądze aby były szczęśliwe. Tak samo
                piudrowanie psów, strzyżenie, to jest po prostu ludzkie dziwactwo, psom od tego
                nie jest lepiej. Rozumiem hodowanie ras, selekcjonowanie takich cech aby psy
                nadawały się np. do polowania na gryzonie czy do biegania. Ale hodowanie
                potworków jak np. buldożki francuskie, które maja problemy z oddychaniem i sa po
                prostu chore, to nie jest normalne.
                I tylko tyle chciałam napisac a propo's snobów.
                • corokia Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 26.09.05, 18:02
                  napisałaś/eś
                  "strzyżenie, to jest po prostu ludzkie dziwactwo"
                  No nie mogę ! Ludzkie dziwactwo?
                  A ty chodzisz do fryzjera?chyba nie co?bo to dziwactwo?!buhahaha
                  Niektóre rasy wyobraz sobie wymagaja zabiegów fryzjerskich!
                  np trymowania ale ty pewnie nie wiesz nawet co to jest!

                  napisałeś również" Moim zdaniem pies rasowy nie musi miec rodowodu,
                  > jeśli ma wszystkie cechy rasy jest rasowy. "
                  Ty wogóle nie wiesz co piszesz!
                  żeby byl rasowy musi mieć metrykę!jak nie ma metryki to jest to kundel o
                  wygladzie jakiegoś psa .....
                  rodowód robi sie jak chcesz psinę
                  wystawiać...............
            • a_na Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 25.08.05, 09:53
              seerena napisała:
              > W związku Kynologicznym dowiedziałam się, że jeśli pies wykazuje cechy rasy to
              > można mu założyć papiery i może zacząć linię rodowodową. Ale to długa procedura
              > . Mi wystarczy po prostu aby została uznana za psa rasowego po to aby mogła biega
              > c w zaprzęgu jak juz napisałam, bo sa zawody w których psy bez papierów nie moga
              > startować.

              Tego to raczej mogłas dowiedziec sie w PKPR - albo nie powiedziałas w ZKwP o jakiego psa chodzi.
              Ksiega Wstepna prowadzona jest TYLO dla ras polskich i to nie wszystkich.
              Wiec nie ma podstaw do uznania Twojego psa za rasowego.

              > A rodowody, wystawy i hodowle zostawiam snobom.

              Hmmm...dla mnie snobem jest osoba,ktora kupuje pseudorasowego psa,a potem opowiada na lewo i prawo dydrymały,ze to rasowy pies.

              > Pies nie jest po to aby mu obcinac uszy i ogon i uczyć nienaturalnej postawy aby sie ładnie prezentował na
              > wystawach.

              Tu sie zgodze - tez uwazam,ze obcinanie uszu i ogonów jest niepotrzebne.
              Nauczenie stania to znowu nie jest zadna katorga dla psa,nie przesadzaj!

              > Pies to przyjaciel.

              Oczywiscie,co nie oznacza,ze z moim przyjacielem nie moge pobiegac po ringu ;-)
        • vip_wielka8 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 25.08.05, 10:03
          seerena napisała:

          > Mogłabym mu wyrobić papiery w Związku Kynologicznym, że jest rasowy, jest taka
          > możliwość, planuję to zrobić aby mogła startować we wszystkich zawodach.

          Raczej nici z Twoich planów - papierów mu nie wyrobisz. Istotnie istnieje
          możliwość wpisania nierodowodowego psa do Księgi Wstępnej, ale prawo do
          rodowodu może on uzyskać dopiero po potwierdzeniu rasowości kilku pokoleń jego
          szczeniąt, czego bez wystaw i rozmnażania psa wg zasad organizacji
          kynologicznej nie da się osiągnąć. Poza tym możliwość wpisu do KW dotyczy
          niewielu ras - tych, u których jest bardzo mała ilość materiału hodowlanego i
          korzysta się z niej głównie przy tworzeniu lub odtwarzaniu rasy.

          > A mój jest rasowy i nie ma rodowodu :) Bo ojciec był znaleziony, tylko matka
          ma
          > rodowód. Ale wygląda jak Husky, zachowuje się jak Husky, biega w zaprzęgu jak
          > Husky, bierze udział w zawodach, ma w książeczce napisane Syberian Husky więc
          > nie jest to jamnik ani wyżeł ani kundel tylko rasowy Husky :D

          Wygląd, zachowanie, umiejętność biegania w zaprzęgu czy wpis w książeczce
          (sic!) nie świadczy o tym, że pies jest rasowy. O rasowości stanowi jego
          materiał genetyczny i przyjęto, że o jakości tego materiału świadczą łącznie
          trzy warunki:
          1. Pies posiada cechy fizyczne i psychiczne charakterystyczne dla rasy,
          2. Przodkowie tego psa do co najmniej 4 pokoleń wstecz posiadali te same cechy,
          potwierdzone przez specjalistów kynologów i udokumentowane,
          3. Pies przekazuje te cechy swojemu potomstwu bez zniekształceń.

          Jak widzisz, żeby o psie powiedzieć, że jest w pełni rasowy wg zasad kynologii
          nie wystarczy, że jego rodzice mają rodowody, że on sam wygląda i zachowuje się
          jak pies rasowy, nie wystarczy nawet że sam ma rodowód, ale potrzeba jeszcze,
          żeby cechy rasy przekazywał dalej.

          Dla przykładu:
          Dajmy na to, że do dopiero co pokrytej suki w hodowli psów husky zakradł się
          np. jamnik i pokrył tą sukę raz jeszcze. Załóżmy, że urodzone w miocie
          szczenięta posiadałyby materiał genetyczny z tego drugiego skojarzenia. W
          związku z tym, że geny psów ras pierwotnych mają charakter dominujący nad
          recesewnymi genami dziwolągów w rodzaju jamnika, można się spodziewać, że
          urodzone w tym miocie psy będą wyglądały i zachowywały się jak husky. Ale
          gdybyśmy skojarzyli ze sobą psy z tego miotu, to większość szczeniąt miałaby
          cechy przemieszane, a możliwe jest, że niektóre wyglądałyby i zachowywały się
          jak rasowy jamnik.
          • tereska121 Re: Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie: 25.08.05, 11:37
            Dla przykładu:
            Dajmy na to, że do dopiero co pokrytej suki w hodowli psów husky zakradł się
            np. jamnik i pokrył tą sukę raz jeszcze. Załóżmy, że urodzone w miocie
            szczenięta posiadałyby materiał genetyczny z tego drugiego skojarzenia. W
            związku z tym, że geny psów ras pierwotnych mają charakter dominujący nad
            recesewnymi genami dziwolągów w rodzaju jamnika, można się spodziewać, że
            urodzone w tym miocie psy będą wyglądały i zachowywały się jak husky. Ale
            gdybyśmy skojarzyli ze sobą psy z tego miotu, to większość szczeniąt miałaby
            cechy przemieszane, a możliwe jest, że niektóre wyglądałyby i zachowywały się
            jak rasowy jamnik.



            moment to juz chyba zbyt duza wyobraznia co oznacza "zakradl" tym sposobem
            dojdziemy do tego ze zaden pies nie jest wpełni czystej krwi poniewaz do kazdej
            hodowli mogł zakrasc sie jakis inny piesek i dolozyc domieszke swoich genow.
            no nie przesadzajmy skoro rodzice jak i sam pies posiadaj rodowod to juz o
            czyms to swiadczy domyslam sie ze te dokumenty nie sa rozdawane na lewo i prawo.
            sory nieznam sie tak do konca ale tak przynajmniej ja to odbieram.
            coraz bardziej obserwuje to forum i przyznam ze ta cala sprawa z rodowodem ma
            jakis sens, ale mimo wszystko nie moge nazwac swojego psa kundlem skoro wyglada
            jak briard a nie jak podworkowiec a co ma w krwi no coz... mysle ze jedym
            przypadkiem było to co opisałam powyzej mysle ze zaden jamnik itp nie zakradł
            sie i napewno nie pokryl suki zreszta byłoby to fizycznie niemozliwe ;)




    • tereska121 Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 11:01
      Jak juz wczesniej pisalam mam briarda, znam rodzicow widziałam ich rodowody,
      miałam okazje zobaczyc rowniez babcie (juz emerytke) mojej suczki, jej rodzice
      jak i rowniez dziadkowie to kilkukrotni medalisci, powodem dla ktorego moja
      suczka nie posiada rodowodu jest fakt iz nastapila wpadka nie dopilnowanie
      poprostu ojciec pokryl corke czego skutkiem jest moja briardka. nastapila
      mieszanka genow, ale pies jest po przodkach jw. wiec co mam mojego psa tez
      nazwac kundlem, w tym przypadku mozna byc pewnym ze w genach mojego psiaka nie
      ma domieszki pudla ani jamnika, pies nawet spełnia wszystkie kryteria wystawowe
      nie moge go nazwac kundlem poprostu.
      pozdrowionka
      • vip_wielka8 Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 11:45
        tereska121 napisała:

        > Jak juz wczesniej pisalam mam briarda, znam rodzicow widziałam ich rodowody,
        > miałam okazje zobaczyc rowniez babcie (juz emerytke) mojej suczki, jej
        rodzice
        > jak i rowniez dziadkowie to kilkukrotni medalisci, powodem dla ktorego moja
        > suczka nie posiada rodowodu jest fakt iz nastapila wpadka nie dopilnowanie
        > poprostu ojciec pokryl corke czego skutkiem jest moja briardka. nastapila
        > mieszanka genow, ale pies jest po przodkach jw. wiec co mam mojego psa tez
        > nazwac kundlem, w tym przypadku mozna byc pewnym ze w genach mojego psiaka
        nie
        > ma domieszki pudla ani jamnika, pies nawet spełnia wszystkie kryteria
        wystawowe
        >
        > nie moge go nazwac kundlem poprostu.
        > pozdrowionka

        Krycie ojcem córki jest czasami stosowane dla utrwalenia pożądanych cech
        reproduktora i nie powoduje utraty prawa do rodowodu, niesie jednak duże ryzyko
        ujawnienia się i utrwalenia ukrytych wad fizycznych i psychicznych, więc
        powinno być praktykowane prez doświadczonych hodowców, znających dobrze zasady
        genetyki oraz cechy przodków takiej pary.
        • tereska121 Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 12:07
          nie zabardzo sie na tym zanam i w sumie nie wiem dlaczego nie zglaszala miotu,
          mnie natym tak strasznie nie zalezy ale maz bylby zadowolony suczka jest
          pieknym okazem i marza mu sie wystawy medale itp; ale moge wywnioskowac z
          twojwj wypowiedzi ze moglabym sie starac o rodowod dla psa?
          pozdrowionka.



          • a_na Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 12:20
            tereska121 napisała:
            > ale moge wywnioskowac z twojwj wypowiedzi ze moglabym sie starac o rodowod dla psa?

            To jest błędny wniosek.
            Teraz juz nic nie zdziałasz, skoro miot był niezgłoszony.
            • seerena Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 12:35
              Dyrdymały opowiadacie :) Huskych jest jeszcze stosunkowo mało, ja wiem z jakiej
              linii wywodzi sie mój pies. Uważam, że jest rasowy. Należy do rasy Syberian
              Husky z linii Błekitny Skarabeusz po matce. Nawet jak gdzies tam trafił sie
              jakiś jamnik to u niej nie ma znaczenia bo nie mam psa do rozmnażania i hodowli.
              A papiery na 100 proc może mieć, to nie jest rodowód tylko cos innego, jakies
              dokumenty, że pies wykazuje cechy rasy i jest rasowy a więc może biegać razem z
              psami rasowymi.
              A dzielenie psów na rasowe tylko z rodowodem i resztę kundli jest snobizmem.
              Zostawiam to hodowcom nastawionym na rozmnażanie i zysk.
              • default Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 12:51
                seerena napisała:

                > A dzielenie psów na rasowe tylko z rodowodem i resztę kundli jest snobizmem.
                > Zostawiam to hodowcom nastawionym na rozmnażanie i zysk.
                No tutaj to palnęłaś, bo akurat zyski to dużo większe mogą osiągnąć właśnie ci
                pokątni "hodowcy", im odpada masa wydatków związanych z niezbędnymi opłatami w
                ZK, groszepłacą za krycie byle kim, ponadto najczęście olewają podstawowe
                szczepienia, odrobaczenia, witaminy itp. sprawy. Ja
                  • seerena Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 13:08
                    Widocznie jestes słabym hodowcą :)) Psy rasowe z dobrych linii sa bardzo drogie,
                    nie znam się na innych ale Husky a rodowodem osiągają od 1000 ze słabej linii do
                    2500 i więcej z tych dobrych. Jesli w miocie jest 10 szczeniaków to łatwo sobie
                    obliczyć :) Dlatego właśnie tych bez rodowodu nie opłaca sie hodować sprzedawać,
                    wtedy faktycznie można wyjść conajwyżej na zero bo sa one dużo tańsze.
                    • default Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 14:51
                      seerena napisała:

                      > Widocznie jestes słabym hodowcą :)) Psy rasowe z dobrych linii sa bardzo
                      drogie, nie znam się na innych ale Husky a rodowodem osiągają od 1000 ze słabej
                      linii do 2500 i więcej z tych dobrych. Jesli w miocie jest 10 szczeniaków to
                      łatwo sobie obliczyć :) Dlatego właśnie tych bez rodowodu nie opłaca sie
                      hodować sprzedawać, wtedy faktycznie można wyjść conajwyżej na zero bo sa one
                      dużo tańsze.

                      Sorry, ale bredzisz na temat, o którym najwyraźniej nie masz pojęcia. Owszem,
                      ceny szczeniąt osiągają nawet i 5 tysięcy, ale to nie oznacza, że każdego psa
                      za taką cenę się sprzeda. A im dłużej się go trzyma,nie znajdując nabywcy, tym
                      więcej się na niego wydaje i ewentualny zysk z każdym dniem topnieje, no i
                      spada cena szczenięcia. Koszt wychowania 1 szczenięcia do wieku ok. 8 tygodni,
                      czyli do momentu kiedy można go sprzedać to minimum 500 zł, a często więcej,
                      np. jeśli kryło się jakimś super championem to cena krycia jest bardzo wysoka.
                      O kosztach wystaw, jakie musiała zaliczyć suka oraz o kosztach jej utrzymania w
                      dobrej kondycji podczas ciąży i karmienia nie wspomnę. Opłaty w ZK to też
                      niemałe pieniądze.
                      Ja jestem hodowca amator i absolutnie nie nastawiałam się nigdy na zysk -
                      zdarzało mi się oddawać szczeniaki po kosztach, tylko dlatego, żeby poszły w
                      dobre, zaufane ręce, bo nie byłam w stanie sprzedać szczeniaka odchowanego "na
                      mojej piersi" komuś zupełnie obcemu i nie budzącemu zaufania, chociaż mi dawał
                      te 2 tys. Ale znam renomowaną hodowlę, i to kilku ras, znaną w Europie, ludzie
                      z Danii, Holandii i Francji przyjeżdżają po psy - i uwierz mi, ci ludzie przede
                      wszystkim ciężko pracują, a zysk to mają z tego taki, żeby parę groszy dorzucić
                      do budżetu domowego (na trzy osoby w rodzinie tylko jedna pracuje zarobkowo).
                      To jest po prostu pasja, natomiast to co robią pokątni "hodowcy" to szwindel i
                      tłuczenie kasy.

                      • seerena Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 15:13
                        To po co się tym zajmują?? Nikt nikomu nie każe hodowac psów. Ludzie, którzy
                        naprawdę maja hodowle z prawdziwego zdarzenia wychodzą chyba na swoje skoro się
                        im to opłaca i zajmują się hodowlą przez wiele lat. Trzeba miec nie po kolei w
                        głowie aby rozmnażać na potęgę psy, miec problemy z ich sprzedażą i jeszcze
                        dokładac do interesu :) Na psy ze znanych i dobrych hodowli znajdują się nabywcy
                        bardzo szybko, i to nie tylko z kraju. Albo się cos robi dobrze i skutecznie
                        albo wcale. Ja nie hoduję psów i żyję :))) Wystarczy mi jeden.
                        • a_na Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 15:27
                          seerena napisała:
                          > To po co się tym zajmują?? Nikt nikomu nie każe hodowac psów. Ludzie, którzy
                          > naprawdę maja hodowle z prawdziwego zdarzenia wychodzą chyba na swoje skoro się
                          > im to opłaca i zajmują się hodowlą przez wiele lat. Trzeba miec nie po kolei w
                          > głowie aby rozmnażać na potęgę psy, miec problemy z ich sprzedażą i jeszcze
                          > dokładac do interesu :) Na psy ze znanych i dobrych hodowli znajdują się nabywc
                          > y bardzo szybko, i to nie tylko z kraju. Albo się cos robi dobrze i skutecznie
                          > albo wcale. Ja nie hoduję psów i żyję :))) Wystarczy mi jeden.

                          Zastanawiam się,czemu wypowiadasz się na temat o którym NIE masz najmniejszego pojecia ?!
                          • alcoola Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 15:34
                            a_na napisała:

                            > > Zastanawiam się,czemu wypowiadasz się na temat o którym NIE masz
                            najmniejszego
                            > pojecia ?!

                            A_na, ona ma pojęcie - całkowicie błędne, wypaczone pojęcie, że hodowla psów
                            rasowych to przede wszystkim dochodowy interes, z podnieceniem oblicza sobie
                            ile to jes 10 szczeniaków razy 2,5 tys. i jak to cholera, się musi opłacać,
                            kokosy! natomiast fakt, że ktoś może traktować dochód ze sprzedaży szczeniąt
                            jako uboczny efekt swojej pasji kynologicznej i miłości do psów nigdy jej się w
                            głowie nie pomieści, tak sądzę.
                            • a_na Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 15:38
                              alcoola napisała:
                              > A_na, ona ma pojęcie - całkowicie błędne, wypaczone pojęcie, że hodowla psów
                              > rasowych to przede wszystkim dochodowy interes, z podnieceniem oblicza sobie
                              > ile to jes 10 szczeniaków razy 2,5 tys. i jak to cholera, się musi opłacać,
                              > kokosy!

                              No tak....;-/
                              • seerena Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 16:34
                                Alcoola "ona" ma pojęcie :) A czy to dochodowy interes czy nie to mnie to ani
                                ziębi ani grzeje, mówię tylko że jeśli ktoś nie umie hodować psów to niech się
                                za to nie bierze. Podniecona/y to może Ty jesteś z powodu psów i hodowli, ja
                                nie, ale Ty idź do lekarza bo to może być zoofilia ;D
                                • a_na Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 16:47
                                  seerena napisała:
                                  >A czy to dochodowy interes czy nie to mnie to ani
                                  > ziębi ani grzeje, mówię tylko że jeśli ktoś nie umie hodować psów to niech się
                                  > za to nie bierze.

                                  Co rozumiesz przez "umiejętnoć hodowania psów"...?
                                  • default Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 26.08.05, 09:41
                                    a_na napisała:

                                    > seerena napisała:
                                    > >A czy to dochodowy interes czy nie to mnie to ani
                                    > > ziębi ani grzeje, mówię tylko że jeśli ktoś nie umie hodować psów to niec
                                    > h się za to nie bierze.
                                    >
                                    > Co rozumiesz przez "umiejętnoć hodowania psów"...?

                                    Nie wiesz? Umiejętność szybkiego i korzystnego ich sprzedania!

                                    • a_na Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 26.08.05, 10:35
                                      default napisała:
                                      > Nie wiesz? Umiejętność szybkiego i korzystnego ich sprzedania!

                                      No tak,przeciez seerena ma mentalnosć typowa dla rozmnazaczy....więc tylko to może uznać za umiejetnosc hodowania....załosne....i przerazajace...
                                      • tereska121 Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 26.08.05, 10:54
                                        Oj o co wy włascicie kłocicie ludzie przestancie bo to juz nie ma sensu
                                        powiedzmy wyraznie poprostu ciezko jest powiedziec o wlasnym pupilku kundel
                                        skoro przpomina jakas rase, dziewczyna ktora posiada psa rasy hasky bedzie
                                        mowial ze ma haskiego bo on tak wyglada wiec trudno inaczej o nim powiedziec,
                                        ja mam briarda i nie powiem o nim kundel poniewaz wyglada jak briard i
                                        zachowuje sie jak briard bez wzgledu na wszystko,skoro podobizna i zachowanie
                                        jest odpowiednie do danej rasy to oznacza ze ma z nia duzo wspolnego.Z calym
                                        szacunkiem dla tych pieskow ale kundel oznacza dla mnie psa ktory ma nijaka
                                        podobizne oraz charakter i wlasciwie niewiadomo co to jest, i daje glowe wlasna
                                        ze gdybyscie szli ulica i zobaczyli takiego haskiego lub briarda itp.
                                        powiedzielibyscie jaki ladny hasky, briard itp. i napewno nie bedziecie sie
                                        zastanawiac czy ma czysta krew badz nie poprostu nie mozna powiedziec otych
                                        psach kundel ale tez typowy rasowiec wiec co jestesmy w punkcie wyjscia to co
                                        zaczynamy dyskusje od poczatku?

                                        ps.dodam jeszcze ze moj pies jest przykłaedm tego ze nie posiada rodowodu a
                                        wnioskuje z wypowiedzi innych forumowiczow ze jes rasowy.
                                        pozdrowionka
                  • agata7w Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 22:59
                    seerena napisała:

                    > I mi to wystarczy :)))) Dla mnie jest 100 procentowym rasowcem, nikt go nie
                    > pomyli z innym.


                    Dla Ciebie może nawet być wielbłądem. A swoją drogą to naprawdę twardogłowy z
                    Ciebie okaz.
                    • seerena Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 26.08.05, 00:20
                      Wielbłada nie przypomina, chociaz sie trochę jakby garbi gdy siedzi ;)
                      Nie, po prostu śmieszy mnie to całe zamieszanie i walka o "czystość rasy", to
                      jest może istotne w kręgu hodowców, rozmnażaczy itp. Dla przeciętnego
                      śmiertelnika jesli pies wyglada jak i zachowuje się jak jamnik to jest jamnik,
                      jesli jak wyżeł to jest wyżeł, jesli jak pudel to jest pudel, itd. Gdy ktos mnie
                      pyta jaka to rasa psa, mówię Husky a nie "wie pani no wyglada jak Husky ale to
                      nie Husky tylko nie wiadomo co". Przeciez to śmieszne jest :)))
                      POza tym przeraża mnie wasz brak poczucia humoru, to chyba Wy jesteście
                      twardogłowi, strasznie sztywniackie forum :)))
                      Pozdrówka
                      • a_na Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 26.08.05, 10:31
                        seerena napisała:
                        > Wielbłada nie przypomina, chociaz sie trochę jakby garbi gdy siedzi ;)
                        > Nie, po prostu śmieszy mnie to całe zamieszanie i walka o "czystość rasy", to
                        > jest może istotne w kręgu hodowców, rozmnażaczy itp.

                        Po pierwsze nie pakuj do jednego wora hodowców (mówię tu prawdziwych hodowcach) i rozmnażaczy (czyli handlarzy) !!!

                        O rany! Rozmnażacza nie interesuje pojęcie "czystosci rasy" !dla takiego osobnika liczy sie tylko ilosc sprzedanych (jaknajszybciej) szczeniąt - a to,co z nich
                        wyrosnie to dla niego nieistotne...Liczy sie szybka sprzedaż i minimum kosztów.

                        A mnie smieszy upór posiadaczy prawie rasowych psów w twierdzeniu,ze ich pies jest rasowy...
                        PRAWIE robi wielką różnicę....
          • vip_wielka8 Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 13:07
            tereska121 napisała:

            > nie zabardzo sie na tym zanam i w sumie nie wiem dlaczego nie zglaszala
            miotu,
            Mogę tylko przypuszczać, że albo nie wiedziała kto jest ojcem, albo był to
            drugi miot w roku, albo suka była za młoda i nie miała jeszcze uprawnień
            hodowlanych.

            > mnie natym tak strasznie nie zalezy ale maz bylby zadowolony suczka jest
            > pieknym okazem i marza mu sie wystawy medale itp; ale moge wywnioskowac z
            > twojwj wypowiedzi ze moglabym sie starac o rodowod dla psa?
            > pozdrowionka.
            Niestety, już za późno - gdyby było tak jak napisałaś, to hodowczyni bez
            problemu mogła w odpowiednich terminach zgłosić miot i uzyskać metryki.
            • tereska121 Re: WYTŁUMACZCIE MI PROSZE 25.08.05, 13:31
              mysle ze masz racje, nie jestem pewna jesli chodzi o ten drugi miot byc moze
              niewiem, ale na pytanie ile suczka ma lat odpowiedziala ze jest jescze
              mlodziutka, bo jesli chodzi o niewiadoma ojaca to odpada bo ewidentnie sie
              przyznala ze pokryl swoja corke, mysle ze tu moglo chodzic o wiek suki. no
              trudno piesek jest piekny i mi to wystarcza.
              pozdrowionka