claudynkaa
27.02.06, 08:24
Ma dopiero trzy latka, a od kilku dni widzę jak z każdą chwilą ucieka z niego
życie. Jest już taki słabiutki. Patrząc na niego po prostu łzy same kapią.
Nasze najdrożesze słoneczko kilka tygodni temu zachowrowało na mocznicę. Od
razu zaczęliśmy go leczyć i początkowo wyniki znacznie się poprawiły, zaczął
jeśc i powoli wracał do zdrowia. Nasza radość była przeogromna, a wiara w to
że będzie zdrowy bardzo silna. Niestety po odstawieniu kroplówek nerki nie
podjęły swojej pracy i wyniki znowu się pogorszyły. Stan naszej maleńkiej
kruszynki z każdym dniem jest coraz gorszy. Nie ma dla niego już żadnej
nadziei. Serce pęka jak patrzy się na jego cierpienie. Jedyne co mozemy dla
niego teraz zrobić to je skrócić.
Przepraszam, że taki smutny wątek tu wprowadziłam, ale chciałam się podzielić
z kimś mym wielkim smutkiem. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie.