Dodaj do ulubionych

Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone?

15.05.06, 10:37
Witam,
Jakiś czas temu osoba z mojej rodziny kupiła szczeniaka Gordon Setera - z
dobrej, znanej (podobno) hodowli, wyglądało na to że wszystko jest ok. W
kilka tygodni później piesek zaczął chorować - w końcu okazało się że ma
padaczkę. Następnie zaczął mieć problemy z nerkami - okazało się że podobno
ma, jak się wyraził weterynarz "nerki w stanie szczątkowym". Mimo długiego
leczenia piesek zdechł kilka dni temu, niedługo po transfuzji krwi. (miał ok.
6 miesięcy)
Wszyscy są zrozpaczeni, a ja się zastanawiam, jak wygląda odpowiedzialność
hodowcy w takim przypadku. Czy hodowca nie powinien np. zwrócić pieniędzy za
psa, albo zaoferować szczeniaka za darmo? Bo o stratach moralnych oraz
wydatkach na ciągłe lezenie psa nawet nie wspomnę.
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 15.05.06, 12:27
      W umowie powinno być zawarte, że "hodowca gwarantuje iż zwierzę jest wolne od
      wad" Przynajmniej ja mam taki punkt w umowie kupna sprzedaży. Poza tym, hodowca
      przy zakupie powiedział mi, że w razie JAKICHKOLWIEK problemów mam się zgłosić,
      a oni przyjadą, odbiorą zwierzę i zwrócą mi pieniądze. W przypadku, gdybym
      chciała oddać "bo się rozmyśliłam", zwrócą mi 80 proc. kwoty. Moi znajomi
      kupili na Słowacji owczarka niemieckiego, który im zmarł w wieku kilku miesiecy
      (też wada genetyczna) i hodowca dał im drugie szczenię za darmo. To szczenię
      wyrosło na wspaniałego psa, ma w tej chwili 4 lata i jest okazem zdrowia.
      • blue.berry Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 15.05.06, 12:41
        wszystko zalezy od uczciwosci i klasy hodowcy. oraz od umowy podpisanej miedzy
        stronami.
        u mojego psa w wieku 5 miesiecy zdiagnozowoano ciezka dysplazje. hodowczyni
        zaproponowala wymiane na innego szczeniaka. niby prawnie bylo wszytsko ok. ale
        tak po ludzku i po prostu w stosunku do problemu wykazala podejscie jedynie
        handlowe. do dzis pozostal mi spory niesmak.
      • gloriaa1 Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 15.05.06, 13:19
        Dopytam ich o te punkty w umowie, jak tylko trochę minie żal po stracie
        pieska... Wiem tylko że jak pies zaczął chorować, i właściciel zadzwonił do
        hodowczyni, ta odpowiedziała: "eee... niemożliwe!"

        Strasznie mnie ta sprawa wkurzyła i wogóle tak się ostatnio złożyło, że ile
        razy ktoś w moim otoczeniu kupił psa z super hodowli - były jakieś problemy >:/
        Np PON mojej cioci - (jedna z najbardziej znanych hodowli PON-ów w Polsce)-
        również głęboka dysplazja + nieustanne choroby. Dalmatyńczyk znajomej - wciąż
        chory na pęcherz, choroby skóry, i z, jak się okazało, wrodzoną głuchotą.
        Zaczynam wątpić w sens kupowania psów z rodowodem.... Może za często się
        stosuje chów krewniaczy czy co? Nie znam się na tym, nie wiem czy to jest
        dozwolone.
        • paenka Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 15.05.06, 13:35
          Ja rowniez mam w umowie punkt dotyczacy gwarancji hodowcy iz piesek jest zdrowy
          i ewentualnych skutkow i postepowania w przypadku gdyby tak nie bylo. Ale
          zgodze sie rowniez ze trudno mi by bylo oddac mojego pieska, ktorego juz
          ukochalam tylko dlatego (dla niektorych "wystawcow - hodowcow" az dlatego) ze
          piesek ma jakas wade. To po prostu nieludzkie i w sumie zalezy od nastawienia
          czloweka do kupienia psa. Czy to ma byc champion przyszly, wystawowy
          reproduktor czy tez suka hodowlana czy tez pies do kochania, czlonek rodziny.
          Oczywiscie jedno nei wyklucza drugiego ale czesto zdazaja sie oddzielnie. Mysle
          ze ja osobiscie , gdyby piesek byl wyleczalny, zglosilabym to hodowcy
          zpropozycja pokrycia kosztow leczenia w granicach ceny za jaka kupilam pieska.
          Ale tu jest iny przypadek bo piesek zdechl :(

          Jakis czas temu byla sytuacja ze pewne malzenstwo (weterynarzy!) odeslali
          pieska poczta w kartonie (laba notabene) do hodowczyni poniewaz piesek mial byc
          wystawowy a okazalo sie ze nie ma idealnie prostego ogona. W konsekwencji
          piesek nie przezyl transportu. I tak to jest w zyciu. Ze jedni kupuja pieski
          jak przedmioty na ktorych mozna zarobic i w razie czego bez zadnych sentymentow
          i przemyslen oddac pieska jesli okaze sie ze ma wade. Inni po porstu zatrzymuja
          pieska, mimo wady i po prostu go kochaja a z milosci potrafia zrezygnowac z tak
          dochodowego interesu jakim jest wystawianie pieska a potem swiadczenie uslug
          reprodukcyjnych.

          Mysle ze sami musicie sie zastanowic jakie jest wasze podejscie. Czy to mial
          byc towarzysz czy tez (przepraszam) srodek wystawowy. W zasadzie hodowca
          powinien zwrocic pieniazki albo zaoferowac szczeniaka (jezeli jestescie gotowi
          na to). Tak czy siak napewno powinien was przeprosic nawet jesli to ni ebylo
          jego intencja sprzedac chorego szczeniaka.
        • po.prostu.ona Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 15.05.06, 15:19
          Rodowód warto sprawdzić przed zakupem, i wtedy wie się, czy przodkowie psa byli
          spokrewnieni czy nie. Skontaktować się z ludźmi, którzy mają już psy z tej
          hodowli. Dowiedzieć się w jakim wieku jest suka, ile razy już rodziła. Jest
          cała masa niuansów, które warto sprawdzić, bo niestety są hodowcy i handlarze
          psami, a masę szumu i reklamy wokół siebie na ogół robią ci, którym zależy na
          tym by wyciągnąć z hodowli jak najwięcej kasy. Unikać jak ognia wielkich
          hodowli, gdzie jest po kilka ras psów i szczenięta non stop. Mój znajomy po
          długich poszukiwaniach odnalazł hodowlę, w której jego szczenię urodzi się za 2
          lata. Co nagle to po diable, naprawdę warto poczekać, poszukać, przemyśleć.
          Obejrzeć kilka hodowli. Itp. itd.
          A w opisywanym przypadku - hodowca niestety ponosi odpowiedzialność za
          sprzedawane szczenię, dobrze byłoby, gdybyście mieli zaświadczenia od
          weterynarza.
    • b-beagle Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 15.05.06, 15:21
      Sa bardzo różne wady i bardzo rózne choroby. Nie za wszystko może brać
      odpowiedzialność hodowca. Dysplazja, głuchota jak najbardziej tak ale np
      skłonność do alergii już nie. Co do ogona i do sposobu jego noszenia to u
      beagle w spornych przypadkach sprawa wyjaśnia się dopiero około 9 miesiąca
      życia a pewne wady widać od razu. Na szczęście beagle nie są chorowite nie nie
      cierpią na dysplazję i głuchotę. Co do padaczki to nie wiem jak to wygląda bo
      nigdy nie zetknęłam sie z tą chorobą u beagle. Myślę, że przyzwoitośc nakazuje
      w takich przypadkach zwrócić część kosztów za psa a w razie jego śmierci dać
      następne szczenie za darmo.
      • paenka Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 16.05.06, 10:57
        Rozczaruje cie, beagle jak najbardzoiej, rowniez choruja na dysplazje. Tez sie
        zdziwilam. GDzies na forum ktos dawal linka do statystyk ad. chorowalnosci
        roznych ras na dysplazje i o dziwo beagle tez byly na tej liscie. Nie jestem
        pewna...ale chyba nawet byly wyze na liscie niz laby.
        • b-beagle Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 16.05.06, 14:04
          To dziwne bo nigdy się z tym nie spotkałam a hoduje beagle dość długo i mam
          również kontakty z innymi hododwcami . Dysplazja jest na tyle poważna chorobą ,
          że prędzej czy póżniej musi sie objawić jak nie u jednego to u innych
          osobników. Cudów nie ma. Sa różne listy i nie wszystkim należy dawać wiarę.
    • rooneyowa Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 16.05.06, 15:45
      Ja też mam setera szkockiego i miałam pewien problem.
      Wzięłam psa ze świetnej hodowli i miałam zamiar go wystawiać jednak na drugiej
      wystawie okazała się, że szczeniak ma wadę zgryzu i nie nadaje się do
      wystawiania. Załamałam się i poinformowałam o tym hodowcę. Hodowca przy
      najbliższej okazji ( bo mieszka na drugim końcu Polski) obejrzał psa i
      stwierdził, że rzeczywiście jest wada, choć późno się pojawiła, więc zwrócił mi
      wszystkie pieniązki za niego, przeprosił(było widać, że mu bardzo ciężko z tego
      powodu), bo o oddaniu psa nie było mowy- bardzo się już do tego czasu
      związaliśmy ze sobą.
      W ten sposób właśnie powinien postąpić uczciwy hodowca.
      • b-beagle Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 16.05.06, 16:03
        Wady zgryzu są u psów rasowych dość częste. Pies w dniu sprzedaży gdy ma 8-10
        tygodni może mieć dobry zgryz bo ma jeszcze zęby mleczne. Wymiana na zęby
        stałe następuje miedzy 4 a 7 miesiącem zycia. Jeżeli ktos chce miec 100% psa
        wystawowego powinien go kupowac w wieku 9 miesiecy bo wtedy widac juz wsztystko
        tylko, że taki pies jest juz duzo droższy.
          • mojanoga Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 16.05.06, 20:32
            Hodowca nie ma obowiązku wystawiać psa na wystawie.
            Co do omawianego wlaśnie wypadku-nie wiadomo,czy w/w choroby
            (padaczka,uszkodzenie nerek) są chorobami genetycznymi.Oba schorzenia mogly
            wystąpić z powodów "zewnętrznych".W związku z tym hodowca najprawdopodobniej
            nie zwróci pieniędzy i nie musi tego robić.
            • po.prostu.ona Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 16.05.06, 22:41
              Nie ma, ale moim zdaniem, jeśli pokazuje kocięta lub szczenięta na wystawie,
              poddaje ocenie sędziów i surowemu oku innych hodowców, to świadczy iż jest
              pewny, że zwierzę nie przyniesie ujmy prestiżowi hodowli. Nawet jeśli zamierza
              sprzedać je "na kolanka". Dla mnie, jako nabywcy, był to cenny argument na
              rzecz kupienia tego właśnie zwierzęcia, u tego a nie innego hodowcy - z kilku,
              z którymi się w tym czasie kontaktowałam. I nie ukrywam, że jestem głęboko
              przekonana, iż dokonałam słusznego wyboru. :-)
              A co do reszty - uważam, że rozstrzygająca powinna być opinia weterynarza,
              który badał zwierzę. Osobiście nie wierzę, by "przyczyny zewnętrzne" mogły
              zadziałać w tak krótkim czasie - no chyba, że pies nie był dopilnowany i się
              otruł jakimiś pestycydami, środkami ślimakobójczymi, itp. Ale weterynarz też
              powinien to rozpoznać i powiadomić o tym właścicieli.
              • mojanoga Wystawianie szczeniąt. 17.05.06, 08:57
                Ja hoduję koty egzotyczne i nie wystawiam kociąt.I nie chodzi o strach,że mogą
                nie uzyskać oceny doskonałej tylko sprawy natury technicznej.
                Kocięta mam ok 4x do roku.Nie wyobrażam sobie jazdy z 8 tygodniowymi kociętami
                na drugi koniec kraju,bo akurat tam odbywa się wystawa,po to żeby je
                pokazać.Zdarzyło się,że miałam miot akurat gdy wystawa odbywala sie w moim
                mieście i wówczas je wystawilam,ale zwykle nie mam takiej możliwości.
                A jeżeli chodzi o to co napisalam o chorobach to lekarz nie może jednoznacznie
                stwierdzić,że były one spowodowane czynnikami genetycznymi.A jeżeli nie może
                sie wypowiedzieć z CAŁKOWITĄ PEWNOŚCIĄ to nie ma prawa wystawiać opinii:(
                • po.prostu.ona Re: Wystawianie szczeniąt. 17.05.06, 11:32
                  Mój kociak był już duży, gdy go kupowałam. Był wystawiany jako
                  siedmiomiesięczne kocię, a ja go kupiłam gdy miał 10 miesięcy. Mając niejako
                  gwarancję nie tylko w postaci moich subiektywnych odczuć i oświadczenia
                  hodowcy, ale także poprzez opinię sędziów zapisaną w raportach (otrzymałam
                  wszystkie dokumenty kota) - że jest to dokładnie taki kot jakiego poszukuję i
                  jaki będzie się dobrze czuł w moim domu :-)
                  Co do opinii - lekarz może wykluczyć padaczkę pourazową, zatrucie metalami
                  ciężkimi, wirusa. Odróżnić wrodzony niedorozwój nerek od uszkodzenia trucizną
                  chyba też może?
                    • po.prostu.ona Re: Wystawianie szczeniąt. 17.05.06, 17:34
                      paenka napisała:

                      > Kurdę ale kot to troche inne zwierze niz pies ;)
                      >

                      Ten drobny niuans nie umnknął mojej uwadze ;-] Ale zasady hodowli i wystawiania
                      (z tego co mi wiadomo) są takie same. I gdybym szukała psa z rodowodem,
                      postępowałabym w dokładnie taki sam sposób, jak w przypadku kocura :-)
                  • b-beagle Re: Wystawianie szczeniąt. 17.05.06, 11:44
                    Tu bym polemizowała. U ludzi trudno jest odróżnic padaczkę pourazową (no
                    chyba,że był ewidentny uraz ale jak to sprwdzisz?) od wrodzonej a co dopiero u
                    psów tak samo z nerkami. Lekarz często porusza się po omacku. Wiadomo,że
                    pacjent zmarł ale tak do końca nie widomo dlaczego zachorował. Lekarze nie są
                    wszechwiedzacy a medycyna wciąż idzie do przodu ale mimo wszystko więcej w niej
                    zagadek niz pewności (((((((
    • margie Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 17.05.06, 13:12
      Dziwne reprezentujecie podejscie, jakby kupowane zwierze bylo towarem, a nie
      zya istota. Oczywicie, ze ja jestem jaknajbardziej za kupowaniem rasowych
      zwierzat, bo kupuje sie psa ( koty to troche inna histroia) dla okreslonych
      cech charakterologicznych i wizualnych), a nie po to, zeby go wystawiac!!!!!
      Padaczka nie jest horoba genetyczna, choroba nerek rowniez. Dyplazja jest
      dziedziczona i u duzych ras hodowca zobowiazany jest do zrobienia badan, u
      mniejsych ras wystepuje rzadko i latwo ja stwierdzic. Hodowxa powinien zwrocic
      pieniadze za szczeniaka lub go wymienic, gdyz dysplazja, poza prozaicznym
      wykluczeniem z wystaw i reprodukcji jest pzrede wsztskim choroba wymagajaca
      dlugiego, kosztownego i bolesnego leczenia operacyjnego. A gdyby sie oakzalo,
      ze piesek jest wlny od wszelkich wad, ale niezbyt piekny lub za duzy /drobny to
      co, tez byscie go oddali, bo nie zajmuje zadneych miejsc na wystawach?! Sama
      hoduje sznaucery srednie, jeden byl wyjatkowo piekny, bral wszytsko w cuglach,
      drugi taki sobie, trzeci jest za wysoki i co, amm go zabic, oddac czy trzymac w
      budzie na podworzu?! Pzreciez oprocz wystaw, ktore sa konkursempieknosci li
      tylko sa tez inne wazne cechy!!!!
      • mojanoga Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 17.05.06, 14:33
        P.S.Zapomniałam dodać,że KAŻDY PIES I KOT,ktory ma otzymać rodowód musi przejść
        przegląd hodowlany.Na przeglądzie maluszki są sprawdzane pod względem
        zdrowotnym,nie jest oceniane ich piękno i wg mnie jest to wiążąca opinia.
        Podloże padaczki nie jest znane-sądzi się,że część przypadków może być
        spowodowana wadami w rozwoju.Co do nerek-w pierwszym poście było napisane,że
        piesek był u nowych właścicieli kilka tygodni-moglo dojść do uszkodzenia
        nerek.Aby sprawdzić zatrucie chemią,metalami itp należaloby dać organy pieska
        do badania toksykologicznego.
      • po.prostu.ona Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 17.05.06, 18:01
        margie napisała:

        > Dziwne reprezentujecie podejscie, jakby kupowane zwierze bylo towarem, a nie
        > zya istota.

        Każdy zakup podlega pewnym prawom.

        Oczywicie, ze ja jestem jaknajbardziej za kupowaniem rasowych
        > zwierzat, bo kupuje sie psa ( koty to troche inna histroia) dla okreslonych
        > cech charakterologicznych i wizualnych), a nie po to, zeby go wystawiac!!!!!

        Nic podobnego, rasy kotów też są OGROMNIE zróżnicowane pod względem charakteru,
        zachowania, reakcji na różnorodne bodźce itp. Gdyby chciała po prostu ładnego
        kota, a jego cechy osobowości byłyby mi obojętne, wzięłabym kocię ze
        schroniska. Sporo tam naprawdę pięknych i niesłychanie oryginalnych kotów.


        > Padaczka nie jest horoba genetyczna, choroba nerek rowniez.

        No nie wypowiadałabym się z takim przekonaniem.

        Dyplazja jest
        > dziedziczona i u duzych ras hodowca zobowiazany jest do zrobienia badan, u
        > mniejsych ras wystepuje rzadko i latwo ja stwierdzic. Hodowxa powinien
        zwrocic
        > pieniadze za szczeniaka lub go wymienic, gdyz dysplazja, poza prozaicznym
        > wykluczeniem z wystaw i reprodukcji jest pzrede wsztskim choroba wymagajaca
        > dlugiego, kosztownego i bolesnego leczenia operacyjnego. A gdyby sie oakzalo,
        > ze piesek jest wlny od wszelkich wad, ale niezbyt piekny lub za duzy /drobny
        to
        >
        > co, tez byscie go oddali, bo nie zajmuje zadneych miejsc na wystawach?


        Wiem, że wiele osób szukających psa z rodowodem, często deklaruje, że chętnie
        kupią psy słabsze w typie, niehodowlane, z przeznaczeniem do kastracji. I że
        nie mają planów wystawowych. Ale chodzi im o zwierzęta bezdyskusyjnie zdrowe, a
        nie prawie zdrowe, trochę chore, czy umierające.

        ! Sama
        > hoduje sznaucery srednie, jeden byl wyjatkowo piekny, bral wszytsko w
        cuglach,
        > drugi taki sobie, trzeci jest za wysoki i co, amm go zabic, oddac czy trzymac
        w
        >
        > budzie na podworzu?!

        A to już kwestia twego sumienia.

        Pzreciez oprocz wystaw, ktore sa konkursempieknosci li
        > tylko sa tez inne wazne cechy!!!!

        Nikt tego nie neguje.
    • dm303 Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 30.12.15, 20:04
      Witam,
      Kupilismy szczeniaczka suczke Buldog Angielski z rodowodem od zdawaloby sie doswiadczonego hodowcy ?! Mala po paru dniach miala zapalenie ucha ale to nie byl problem, uszka udalo sie w miare szybko wyleczyc.
      Doslownie tydzien po wyleczeniu uszu pojawila sie w oczku trzecia powieka.Jak by tego bylo malo po dzisiejszej wizycie u weterynarza uslyszelismy nastepna diagnoze - PRZEPUKLINE PACHWINOWA!
      Czy ktos moglby mi powiedziec jak pociagnac tego "'hodowce"' do odpowiedzialnosci? W umowie ktora podpisalismy z hodowca pisze ze pies jest zdrowy i wolny od wad wrodzonych!!! Pani weterynarz stwierdzila ze nie mozemy naszej suczki wystawiac na wystawach gdyz przepuchlina pachwinowa nasz Buldozke niestety dyskfalifikuje!!! Mala nie chcemy oddac gdyz bardzo ja pokochalismy !
      Co tu robic!!?? Dodam ze "'hodowca'" zostal poinformowany o trzeciej powiece jak i o chorych uszkach stwierdzil moje pozostale szczeniaki tego nie mialy...!??
    • merida07 Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 29.01.16, 11:04
      Zazdroszczę tym, którzy trafili na uczciwych hodowców, którzy poczuli się do odpowiedzialności za chorobę psa. Ja kupiłam tutaj psa www.labradory-goldeny.pl/o-nas.html bo strona wyglądała profesjonalnie. Okazało się, że suczka ma genetyczną wadę serca a hodowczyni Pani Krygier zniechęcała mnie do badań twierdząc, że weterynarze to naciągacze a potem odmówiła zwrotu pieniądzy chroniąc się umową, że pies nie ma wad widocznych. Czy są tu inni poszkodowani przez hodowlę z Grodu Krygierów?
    • mikus.2000 Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 31.05.16, 01:25
      Witam, mam pytanie, kupiłam z hodowli mastifa tybetańskiego, po jakims czasie stwierdzono u niego dysplazje stawu łokciowego, początek dysplazji bioder, wrodzoną wadę kanału słuchowego, pies musi przejść koniecznie bardzo kosztowną operacje, czy w takiej sytuacji hodowca powinien poczuć się do odpowiedzialności? Po rozmowie z nim usłyszałam ze to wszystko z mojej winy, że pies był za gruby, że mam w domu panele i ze chodził po schodach (ok 10 schodów ) karmiony był karmą którą polecono mi w hodowli (HILLS ) czy powinnam domagać się zwrotu pieniążków za operację?
    • sebazo81 Re: Odpowiedzialność hodowcy za wady wrodzone? 29.09.16, 16:18
      Witam mam ten sam problem ,dwa lata temu kupiłem labradorke wszyscy bardzo ją pokochaliśmy a tu sie okazuję że ma wrodzoną wade serca i lekarze nic nie mogą poradzić i nie chodzi mi tu o koszty leczenia które nie są małe bo wydał bym każde pieniądze żeby ją wyleczyć tylko oto żę taki hodowca nie liczy się z cierpieniem takiego psa ani ludzmi którzy go kupili dla niego liczy się tylko kasa.Czy można cos zrobić żeby takie sytuacje sie nie powtarzały i jaka kara powinna spotkać takiego nie uczciwego hodowce?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka