Dodaj do ulubionych

proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć

14.01.07, 21:03
witam ponownie, kiedys juz tu popisywałam i w desperacji wróciłam do was. mam
jamniora-koszmar, który spedza mi sen powiek. od dnia, w którym go przywiozłam
do domu pokazuje swój twardy i zdecydowany charakterek - juz jako pomarszczony
bobasek na dzień dobry chwycił ogon koleżanki bernardynki i próbował wciągnąć
ją pod kredens. kto rządzi w tym związku od tamtego czasu chyba nie muszę
wspominać ;)
ale problem z nim jest taki (albo to z ludzmi w moim domu jest problem), ze
chłopak jest nadpobudliwy. nie usiedzi chwili - no chyba, ze ułoży sie
stabilnie na plecach bernardynki i przez chwilę sie nie zsunie. i nawet jestem
w stanie przeżyc jego ciągłe dreptanie za domownikami, jego drapanie po nogach
każdego kto stoi, ale niestety poza tym jest to straszliwy szkodnik.
gryzie drzwi, schody (butów już nie gryzie, boszsz, znalazłam pozytyw) a
ostatnio wygryzł dziure w fotelu i kanapie - na szczescie nie "ludzkich" tylko
"psich" ale i tak szkoda. do tego sika na podłoge a i gorsze wpadki mu sie
trafiają. nie brudzi notorycznie ale mimo wszystko, chłopak ma juz z 3 lata.
a przed domem ma stałą potrzebę aportowania. szczególnie jabłek z drzew ;)
potrafi godzinami skakać do gałęzi (aż nie jest w stanie utrzymac sie na
nogach a jezyk ma dłuzszy od samego siebie).
już go wykastrowałam licząc, ze go to trochę uspokoi, no może minimalnie
pomogło. ale nadal jest bardzo męczący. i tu pojawia sie mój dylemat, nie mam
pojecia co z nim zrobić, z jednej strony jest wspaniały i kochany a z drugiej
te ciągłe niszczenie. rodzina ma go dosc, lubią go oczywiscie, ale nie ma
siły, takiego upierda w koncu wszyscy przeganiają z kąta w kąt. serce mi sie
kraje ale myślę sobie czasami (a czasami nawet czesciej niz czasami), ze moze
lepiej by mu było w domu, który jego jamniczy charakter akceptowałby w pełni i
bez zastrzeżeń. wkrótce przeprowadzamy sie do nowego domu i jak pomyslę, ze w
nim nasika na podłogę albo coś pogryzie to juz sie boję w jego imieniu :(
proszę o radę i podpowiedz - oddać mimo krwawiącego serca licząc na to, ze w
nowym domu znajdzie ogromne (a moze wieksze nawet) pokłady miłosci i
zrozumienia czy kochać takiego jaki jest nie ryzykując jego cierpienia po
rozstaniu z nami (4 osoby) i jego ukochaną bernardynką (którą zdominował w 100%)?
jamnik moich znajomych wyprowadził sie od nich po pojawieniu sie w domu
dziecka - postanowił zmienić sobie własciciela i na nic zdawało sie
przyprowadzanie go do domu na siłe, uciekal do nowego domu obrażony -
pocieszam sie tą wizją licząc, ze moze sa to na tyle wygodnickie zwierzaki, ze
wolą byc tam gdzie im lepiej niz tam gdzie są "przypisane".
nie pytam co zrobilibyscie na moim miejscu, bo wiem, ze nikt nie oddalby
swojego ukochanego psiaka (sama miałam do niedawna podobne zdanie), ale
czasami mam ochotę go poćwartowac i posolić i nic na to nie poradzę.
przydługie te wynurzenia ale cóż począc jamnik tez jest przydługi ;)
Obserwuj wątek
    • tristezza Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 14.01.07, 23:39
      oczywiscie, ze nie oddawac!!!
      kochac dalej nie ludzac sie, ze w nowym domu nie nasika i niczego nie pogryzie.

      a nowy dom to jakas swiatynia bedzie?
      jak nasika to wytrzesz, a jak masz takie drogocenne meble, to nie wpuszczaj go
      na salony.
      pozbywanie sie zwierzaka z domu z tak blahych powodow uwazam za nieludzkie.
      przygarnelam niedawno jamniczke, zaliczyla w swoim polrocznym zyciu ze trzy
      domy najmarniej. czesto zalatwia swoje potrzeby w mieszkaniu, drapie, gryzie i
      ogolnie szaleje. wyobrazam sobie te panie pedantki, ktore nie byly w stanie
      zniesc jej obyczajow, ale tez niczego jej nie nauczyly: zwierzak znerwicowany,
      przestraszony, nieufny. jak poszlam z nia do znajomych, to panicznie sie bala,
      ze ja tam zostawie. nie wiem, czy uda mi sie ja wychowac, ale na pewno nie
      puszcze jej dalej w obieg. zwierze naprawde nie jest rzecza.
      wytrzymaliscie trzy lata, to dacie rade!

      pamietasz rozmowe malego ksiecia z lisem?
      jest sie odpowiedzialnym na zawsze, za to co sie oswoilo
        • magdajeden Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 15.01.07, 00:24
          hehe, dzieki, mężowi pokazałam w ramach "inni mają gorzej" ;)

          wracając do poprzedniego postu - naprawde nie chodzi o meble, chociaż po jakims
          czasie płakac sie chce jak widzę kompletnie przesikaną podłogę w domu który
          wynajmuje i dociera do mnie swiadomosc, ze jeszcze troche i bede płacic ludziom
          za jej wymianę - kurna nie stac mnie na to!
          a z drugiej strony, nie chce w zadnym wypadku żeby Wąski (znaczy jamnior)
          przechodzil z rąk do rąk i tęsknił.

          teraz śpi jak aniołek - w takich momentach jest slodki ;)
      • magdajeden Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 15.01.07, 00:19
        to nie chodzi o drogocenne meble albo dom ze złota (jakby był ze złota to i
        zasikanie by nie zaszkodziło), ale jednak niszczenie wszystkiego jest duzym
        problemem, szczególnie, ze nie widac szans na resocjalizację. a poza tym jeszcze
        wazniejszym aspektem mojego problemu jest to, że może gdzies indziej byłoby mu
        lepiej, bo, nie da sie ukryć, jego zachowanie wkurza wszystkich i nie jest
        chołubionym pieszczoszkiem (zeby nie było - nikt nad nim sie nie znęca ani nic w
        tym rodzaju), chodzi mi o to, ze ktoś inny mógłby go traktować jak księcia (oj
        lubiłby to, lubiłby)
        • lajlah Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 15.01.07, 17:01
          Może panicz się po prostu nudzi, abo co?;) Dłuższe spacery- to go zmęczy,
          połączone z aportowaniem. Może jakaś nowa zabawka.
          Chyba trochę za dużo mu pozwoliliście na początku. Teraz jest to do odrobienia,
          ale trzeba dużo konsekwencji i cierpliwości, np. przy nauce czystości.
          Jeśli czujesz, że nie dacie rady, być może lepiej będzie go oddać, jest jeszcze
          młody i szybko siezwiąze z nowym właścicielem. Ale gdzie znaleźć takiego kogoś,
          kto rozumie niełatwy charakter tych psow i zechce "powalczyć" o "nawrócenie"
          tego diablątka?
        • tristezza Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 15.01.07, 20:47
          > chodzi mi o to, ze ktoś inny mógłby go traktować jak księcia (oj
          > lubiłby to, lubiłby

          doroslych jamnikow do wziecia jest calkiem sporo, niedawno widzialam liczna
          gromadke w schronisku. z psami jest jak z dziecmi: do adopcji trafiaja glownie
          te najmlodsze.

          nie liczylabym na to, ze tak mu sie wspaniale ulozy w innym domu. chyba, ze po
          prostu znasz taki dom, w ktorym byloby mu lepiej.

          tez bym lubila byc traktowana jak ksiezniczka, ale chciec to sobie mozna...
          • magdajeden Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 15.01.07, 21:57
            jesli nie miałabym 100% gwarancji, ze trafi do prawdziwego miłosnika tej rasy to
            o żadnym oddawaniu mowy byc nie moze.
            a nawet jesli taką gwarancję bym miała to też nie wiem czy potrafiłabym to zrobić.
            a z drugiej strony..... i tak w kółko :((
            naprawde mam problem
              • magdajeden Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 16.01.07, 10:27
                żadnych szans. mam dwa psy, królika i dwoje dzieci - wolę z dziecmi isc do
                dentysty zamiast z psem do psychologa. ten rok jest dla mnie rokiem inwestycji i
                zaciskania pasa - napewno nie bede wydawała kasy na behawioralną terapię psa.
                mimo, ze, oczywiscie, jakbym miała nadmiar kasy, to dawno bym to zrobiła.
                najchetniej oddalabym go na 2miesieczne szkolenie do policji ;))) nie dosc, ze 2
                miechy spokoju to jeszcze ktos odwaliłby za mnie całą brudną robotę. ale obawiam
                sie, ze nijak nie da sie go ucharakteryzowac na owczarka n. :P
                • potosia Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 16.01.07, 12:06
                  Oj coś mi się zdaje, że nawet jak już oddasz piesia to po tygodniu czy dwóch i
                  tak będziesz pędzić po tego swojego diabełka. Już tak jest opętują nas i nasze
                  serudcha. Powodzenia i pamietaj, że pomiędzy szaleństwami piesio ma jakieś
                  przerwy na sen (wtedy jest spokój).
                  • edavenpo Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 17.01.07, 17:50

                    Magda – przykro mi slyszec ze masz problemy z Waskim i naprawde wspolczuje.
                    Sliczny z niego pies, morde ma jak z obrazka, pamietam jak rozmawialysmy o nim ;-)

                    Powiem co sadze na ten temat ale bede niestety brutalnie szczera ;-(

                    To ze pies jest taki jest w duzym stopniu Twoja wina. O ile jamniki nie sa
                    najlatwiejszymi psami to trzylatek wciaz gryzacy, niszczacy i brudzacy to po
                    prostu zle wychowany pies. Wiem ze czesto nielatwo wychowac psa, szczegolnie jak
                    sie wczesniej mialo spokojnego (podejrzewam tak jak Twoja bernardynka), taki
                    pies jak Waski moze okazac sie zbyt twardym orzechem do zgryzienia. Piszesz o
                    tym ze chcialabyc aby ktos ‘zaakceptowal w pelni jamniczy charakter’. Zachowanie
                    Waskiego to nie ‘jamniczy charakter’ to zachowanie uciazliwego i zle wychowanego
                    psa (znam labradora z prawie identycznym zachowaniem jak Twoj Waski wiec nie
                    jest to specifyczne zachowanie dla rasy) i szczerze mowiac nie wyobrazam sobie
                    aby ktos nawet kochajacy jamniki chcial takiego psa w swoim domu.

                    Przyznam ze jak dostalam mojego obecnego jamnika (byl juz dorosly) tez nie
                    wiedzialam czego sie jac. Brudzil, ciagnal na spacerach, szczekal bez
                    opamietania, byl nieprzewidywalny z nieznajomymi (slodki jak miod a za chwile
                    szczekanie prosto w twarz). Nauczona doswiadczeniem z domu jamniczego – jamniki
                    sa w rodzinie – stwierdzilam ze tak musi byc. Moi rodzice, z calym szacunkiem
                    dla rodzicieli, nie mieli pojecia o wychowywaniu psow i nasze jamniki byly zle
                    wychowanie. Takie nastawienie widze tez wsrod forumowiczow na tym forum. Brudzi,
                    gryzie, szczeka bez powodu, zebra o jedzenie, zre bez opamietania? O – takie sa
                    jamniki. Niestety i jednoczesnie na szczescie tak nie jest. O ile jamniki nie
                    maja najlatwiejszego charakteru tylko od NAS zalezy jak wychowamy swojego psa.
                    Pozwalanie na wybryki typu , tuczenie psa ‘bo prosi’ jest po prostu
                    nieodpowiedzialne. Po jakims czasie stwierdzilam ze mam swoj rozum, znam dobrze
                    wychowane psy i nie moze byc tak ze psa sie nie da wychowac, szczegolnie psa tak
                    inteligentnego jak jamnik. Zaczelam od ksiazek na temat szkolenia psow (Fisher
                    szczegolnie), potem zaczelam sie powaznie interesowac szkoleniem psow. Na efekty
                    nie trzeba bylo dlugo czekac, wrecz bylam zaskoczona jak szybko proste techniki
                    pomagaja w uciazliwych problemach.

                    Przyklad z mojego podworka::
                    Kevin terroryzowal nas przy jedzeniu. Poszczekiwanie, drapanie nog, zebranie.
                    Przy nas to jeszcze nic ale to samo bylo z goscimi – ba! Bylo gorzej bo z
                    nieznajomymi byl bezczelniejszy, wskakiwal na kolana, usilowal brac jedzenie z
                    reki, terroryzowal, szczekal w twarz!

                    Zaczelismy od wysylania go na legowisko – komenda ‘Idz do koszyka’. Jak nie
                    chcial, wkladalam go do koszyka. Jak wychodzil, wstawalam i wkladalam znowu do
                    legowiska z zelazna konsekwencja. Po piatym razie zalapal ze nie ma sensu
                    wylazic bo i tak skonczy w legowisku. Jak siedzial w legowisku to byl chwalony.
                    Po obiedzie obowiazkowo dostal przysmak za to ze siedzial i zeby mu sie
                    utrwalilo ze przysmak dostaje PO nie PODCZAS kolacji. Calosc tego cwiczenia zeby
                    sie nauczyl zajela 3 dni (podczas posilkow oczywiscie). Na trzeci dzien weszlam
                    z jedzeniem do pokoju, powiedzialam ‘Idz do koszyka’ i pies powedrowal do siebie
                    na legowisko bez mrukniecia. Teraz podczas posilkow idzie do siebie i spi. Budzi
                    sie tylko jak odkladamy sztucce – rozpozna ten dzwiek w srodku nocy ;-)

                    Dodatkowe techniki:
                    Nim dam mu zarcie udaje ze jem z jego miski. Szef stada je pierwszy wiec jamnik
                    wie ze nie on jest szefem tyklo ja.

                    Pies NIGDY nie jest karmiony ze stolu nawet jesli przegryzamy cos jak ogladamy
                    TV a pies siedzi z nami. Jesli wie ze nie dostanie to nie bedzie zebral – proste.

                    Sama bylam zaskoczona jak szybko sie nauczyl ale wiadomo – jamnik to madry pies ;-)

                    Tymczasowo kilka rad:

                    Drapanie po nogach, maniakalne zwracanie na siebie uwagi, (skad ja to znam?),
                    wlazenie na bernardynke – dominacja czyli w po psiemu: Gdzie idziesz? Co robisz?
                    Nie pozwalam – ja tu rzadze, nie pozwolilem Ci wyjsc z pokoju czy rozmawiac z ta
                    osoba...

                    Domownicy sie odganiaja – on sie denerwuje, usiluje zachowac pozycje sily bo mu
                    sie w jego malym lepku wydaje ze to on rzadzi. Im bardziej ludzie sie oganiaja
                    czym wkurzaja tym bardziej Waski bedzie probowal bo taki jest jego dominacyjny
                    instynkt.

                    Rozwiazanie 1: Legowisko. Komenda – idz do siebie/wyrka/kosza. Podobnie jak z
                    przykladem powyzej z jedzeniem, pies zostaje postawiony w swoje miejsce. Nie
                    traktujmy legowiska bron Boze jako kary – bardziej jak ‘jego miejsce’ zeby mu
                    przypomniec gdzie jest w hierarchii stada. Jesli przejawia niepozadane
                    dominacyjne zachowania – do legowiska. Dziala to na kilka sposobow. 1 Pies jest
                    sprowadzony do wlasciwego miejsca w stadzie. 2. Pies ma miejsce gdzie moze sobie
                    ‘przemyslec’ rzeczy wyluzowac sie i uspokoic.
                    Niektore psy szczegolnie te hiperaktywne potrzebuja osobnego miejsca i leze
                    powinno byc w osobnym pomieszczeniu. Jak zaczyna fikac to do osobnego pokoju.
                    Ignorowac piszczenie czy szczekanie. Jak zamilknie, wypuscic. Jak zacznie fikac,
                    za drzwi do osobnego pomieszczenia. I tak kilka razy. Zapewniam cie ze po kilku
                    takich wypadach pies zastanowi sie dwa razy nim zacznie drapac. Pies chce byc z
                    Wami , ze stadem. Jesli ma wypad do osobnego pomieszczenia to ma opcje – albo
                    byc grzecznym i byc z Wami, albo dymic i nie byc z Wami ;-)

                    Jak pies jest grzeczny to chwalic i dac przysmak.

                    Zlota zasada w szkoleniu psa to ‘Pies ma wiedziec ze nie ma nic za darmo’.

                    Umiejetne wykorzystywanie przysmakow i pochwal moze zdzialac cuda.

                    Nalezy tez starac sie zlikwidowac wszystkie inne objawy dominacji - pchanie sie
                    przez drzwi na pierwszego, wlazenie na sofe nim ty na niej usiadziesz, wlazenie
                    na domownikow mimo protestow etc. Wszystkie te male zachowania skladaja sie na
                    jego calosciowe problemy behawioralne wynikajace z usilowania dominacji.
                      • edavenpo Re: Ciag dalszy... ;-) 17.01.07, 17:51

                        Co do niszczycielstwa: niszczycielstwo jest w wiekszosci przypadkow wynikiem
                        nerwicy i znudzenia. Nie wiem wystraczajaco o jego nawykach i codziennej rutynie
                        ale zaryzykuje. To na przyklad ze aportuje jablka lub ze skacze godzinami pod
                        galeziami jest tego klasycznym objawem – on az sie rwie zeby cos robic!

                        Czy Waski chodzi na spacery? Jak dlugie? Codziennie?

                        Nie wiem czy pamietam ale wydaje mi sie ze masz dom z ogrodem. Czesto
                        wlasciciele domow z duzym ogrodem mysla ze to wystarczy ich psu. Niestety tak
                        nie jest. Pies, szczegolnie mysliwski taki jak jamnik, potrzebuje duzo
                        stymulacji, nowych miejsc, zapachow i dzwiekow. Chocby nie wiadomo jak duzy byl
                        ten ogrod, pies bardzo szybko obada i zwiedzi kazdy kat i sie nim znudzi. Waski
                        jak dla mnie pokazuje oznaki znudzenia. Rozwiazania: Dlugi spacer choc raz
                        dziennie – z zabawa typu aportowanie aby psa zmeczyc. Jesli jest niszczycielem
                        to nalezy kupic solidne zabawki typu pilka z twardej gumy na mocno splecionym
                        sznurem aby ciezko mu bylo to zrec lub zabawki interaktywne typu piszczy –
                        najlepiej puchate maskotki bo psy bko rozpracowywuja gumowe i je przegryzaja.
                        Mozna tez wyeczyc go aportowaniem w ogrodzie – niech lata ile mu sie zywnie podoba.

                        Pies powinien miec duzo zabawek i nalezy je zmieniac. Jesli sie znudzi to
                        zaczyna ja niszczyc wiec codziennie inna zabawka – miec kilka na podoredziu i
                        zmieniac. Moj Kevin uwielbia maskotki z piszczykami. Jak sie piszczyk zepsuje to
                        zabawka jest rozdarta w piec sekund no bo jest nudna ;-)

                        Jak zostaje sam w domu to dac taka zabawke w taki desen (sa rozne modele):
                        www.petco.com/Shop/Product.aspx?familyid=6070
                        Tego typu zabawki sa zrobione z specjalnego rodzaju gumy ktora jest twarda a
                        jednoczesnie elastyczna co oznacza ze pies moze ja gryzc ale ciezko mu bedzie
                        zniszczyc. Do srodka wkladasz kawalek mieska i pies bedzie sie nia bawil dopoki
                        nie wydostanie przysmaku. Moj Kev i godzine bedzie walczyl. Przy okazji zeby
                        sobie czyszcza ;-)

                        Ulubione miejsca do obgryzania posypac pieprzem – mala iloscia. Raz sie
                        zaciagnie pieprzem przy obgryzaniu schodow to zaraz mu przejdzie.

                        Inne rozwiazanie – bardzo skuteczne – glosny dzwiek za kazdym razem jak robi cos
                        niepozadanego. Potrzebna – piekielnie glosna trabka jakiej uzywa sie na meczach
                        pilkarskich. Obserwujesz jamniora przez np. uchylone drzwi. Jak podejdzie do
                        schodow i przylozy szczene do schodow czy kanapy to trabnac – raz i krotko.
                        Zapewniam Cie ze odskoczy jak poparzony bo ten dzwiek jest dla psow niesamowicie
                        nieprzyjemny. I tak kilka razy – obserwuj go jak cos robi i cyk- dzwiek jak
                        broi. Jedna uwaga, szczegolnie jesli masz dzieci – trabka moze byc uzywana tylko
                        i wylacznie gdy pies broi! Uzywanie jej poza tymi okazjami przekresli jej
                        uzytecznosc bo pies a. przyzwyczai sie do dzwieku b. nie bedzie kojarzyl dzwieku
                        z kara za brojenie

                        No to sie rozpisalam ;-) Mam nadzieje ze choc troche Ci to pomaga.

                        O sikaniu i brudzeniu w domu napisze pozniej – teraz musze troche popracowac ;-)
                        • edavenpo No i P.S. ;-) 17.01.07, 17:52
                          Mysle ze powinnas bardzo powaznie przemyslec behawioryste dla Waskiego. Piszesz
                          ze nie masz na to pieniedzy, zdaje sobie sprawe ze jest to ciezki wybor. Wydaje
                          mi sie jednak ze jesli jestes w bardzo trudnej sytuacji i masz problemowego psa
                          to warto zainwestowac.Innymi slowy zaoszczedzisz kilkaset zlotych i pewnego dnia
                          stracisz psa.

                          Pamietaj jednak ze o ile behawiorysta jest w stanie pomoc to na pewno nie
                          zaoferuje prostego i szybkiego rozwiazania twoich problemow. Bedziesz musiala
                          KONSEKWENTNIE pracowac z Waskim o podazac za wskazowkami specjalistow. Pamietaj
                          tez ze takie zachowanie u psa jest wskaznikiem ze pies jest nerwowy i
                          nieszczesliwy. Szczesliwy i zadowolony pies nie bedzie sie tak zachowywal. Psy,
                          podobnie jak male dzieci, potrzebuja od nas dokladnych wskazowek i limitow –
                          inaczej nie sa sobie w stanie znalezc miejsca w otoczeniu.
                          • magdajeden Re: No i P.S. ;-) 17.01.07, 22:36
                            a to mi powiedzialas na koniec. nieszczesliwy? on nie przestaje merdac ogonkiem....
                            mam swiadomosc swoich bledów i mam swiadomosc tez swoich ograniczen, wiem, ze
                            szczesliwy (w takim pojeciu o jkaim piszesz) nie bedzie u mnie. nie jestem w
                            stanie poswiecic mu tyle czasu - mój bład, powinnam wiedziec zanim go wziełam,
                            ale juz jest i poza rzeczami, które bede w stanie zmienic, duzo sie nie zmieni
                            • edavenpo Re: No i P.S. ;-) 18.01.07, 16:38
                              Oj, nie chcialam cie w ten sposob zdolowac czy urazic...

                              Jesli mialabym uzyc porownania to to troche jak z rozpuszczonymi dziecmi - jak
                              dzieciak wiecznie ryczy i ma ataki niekontrolowanego gniewu to na pewno jest
                              mniej szczesliwy niz dzieciak zdyscyplinowany, ktory ma wyraznie okreslone zasady.

                              Pies niezdyscyplinowany jest troche jak ten dzieciak - wiecznie cos mu uwiera,
                              broi to krzycza, zniszczy cos to pani/pan niezadowololeni, stado mu sie nie chce
                              podporzadkowac (bo on mysli ze jest szefem) itd. Wszystko to jest zrodlem jego
                              niepokoju. I o ile macha ogonem i przytula sie pewnie do Ciebie z najwieksza
                              miloscia to moglby byc... szczesliwszy i spkojniejszy.

                              Zabrzmialo to moze troche brutalnie ale prawda jest taka ze jesli nie
                              zainwestujesz czasu i pieniedzy w Waskiego to faktycznie domownicy Ci sie
                              zbuntuja a moze sama Ciebie szlak trafi jak znajdziesz pozarta sofe czy zasikana
                              w nowym domu.

                              POwiedzialas cos ciekawego w poprzednich postach - wyglada mi na t ze Waski moze
                              tez miec OCD (obsessive compulsive disorder) co sprawia ze jest nadpobudliwy i
                              przejawia obsesyjne zachowania typu lizanie podlogi (znalam setera ktory mial
                              OCD m.in. obsesyjnie lizal drzwi balkonowe i scigal odblaski swiatla po podlodze )

                              Moge jeszcze na ten temat dopisac pozniej (sa techniki na psy z OCD) jesli nie
                              masz mnie juz dosyc ;-)

                              Dodadtkowo mysle ze jesli fatycznie Waski ma OCD to wizyta u behawiorysty
                              pomoglaby na pewno...

                              I jeszcze raz - nie chcialam cie urazic czy robic z ciebie 'pani wyrodnej' ;-)
                              • magdajeden Re: No i P.S. ;-) 18.01.07, 23:11
                                absolutnie mnie nie uraziłas. dałas mi do myslenia i dzieki ci za to.
                                pisz, koniecznie pisz o tym ocd.
                                odbalski i wszystko co miga sciga maniakalnie.
                                to uleczalne? napiszesz mi cos wiecej o tym?
                              • magdajeden Re: No i P.S. ;-) 19.01.07, 01:03
                                jeszcze dodam od siebie, ze na dzieciach to ja sie znam a na psy to juz chyba
                                sil nie mam.
                                to OSD to po prostu nerwica natrectw? czyli sądzisz, ze to jego lizanie to takie
                                zachowanie kompulsywne? ale skąd to sie moglo wziąc? przeciez jest to
                                najczesciej wynik czegos...

                                nie jest mozliwe (poza czyms ukrytym pod parkietem, hmm), zeby on wyczuwał na
                                podlodze "cos", podłoga jest normalnie myta i nie ma (raczej) mozliwosci, zeby
                                on tam cos wyczuwal.

                                jesli to nerwica natrectw (psy tez to mają??) to bez terapii sie nie obejdzie.
                                ale przeciez mąz mnie smiechem zabije jak mu powiem, ze pies terapii potrzebuje ;)
                        • magdajeden Re: Ciag dalszy... ;-) 17.01.07, 22:33
                          no i znowu racja.
                          ale tu musze niestety posypac głowe popiołem i nie obiecac poprawy.
                          wąski wychodzi sam na spacery (do ogrodu plus przez płot do ogrodu sąsiada,
                          którego podejrzewam o dokarmianie chodzinki) a na spacery chodzę z nim raz na
                          poł roku (wiem, wiem, nawet miałam takie postanowienie noworoczne, ale raz
                          poszłam). nie mamy kiedy chodzic z psami. i wątpię, zeby to sie zmieniło.
                          psy wychodzą do ogrodu (duża nie chce spedzac tam wiecej niz 5 minut, bo jej za
                          zimno czy coś ;))
                          faktycznie moze jak bede wychodzic na fajka to trzeba mu cos porzucac do
                          aportowania, ale on sie nigdy nie meczy, musialabym rzucac do konca swiata i
                          jeden dzień dłuzej a on nadal by przynosił.


                          jesli chodzi o zabawki, to tu jest duzo wiekszy problem. psy nie mogą miec
                          zabawek - walczą o nie (nawet jak kazdy ma swoją) a bernardynka potrzebuje max
                          pół godziny (jesli zabawka jest supertrwała) żeby ją zutylizowac
                          musiałabym kupowac dwie zabawki dziennie i w dodatku ryzykowac wzajemne psów
                          zagryzienie.
                          mam pełną swiadomosc, ze on sie nudzi i potrzebuje wiecej rozrywek, stąd moje
                          kombinowanie, ze u kogos innego mogłoby mu byc lepiej.

                          a jesli chodzi o gryzienie sprzetow, to cwaniak robi to tylko pod naszą nieobecnosc.

                          zresztą ja mam za miekkie serce na niego, wieczorem jak je (na ganku) to ma
                          zawsze czas, zeby sobie pobiegac, ale czasami znika mi (ciemno jest i duza
                          dzialka plus tak samo duza u sąsiada) i nie przychodzi na zawolanie. mąz wyznaje
                          zasade zimnego wychowu i jesli nie przychodzi po kilku wezwaniach zamyka drzwi i
                          idzie spac. mnie serce sie kraje i po chwili lece pod drzwi i go wpuszczam :(
                          ale jak zdarzyło mu sie pare razy nie przyjsc na zawołanie to został na noc (do
                          3-4) na zewnątrz. pomaga na mniej wiecej tydzień.
                          wołac do oporu? czy zostawiac na zewnątrz? (nie mówie o mroznych dniach)

                          myslisz, ze to ukladanie sie na Bulbie (bern) to jest demonstracja dominacji?
                          pozwalac czy nie?
                          ogolnie to sie słucha, jak sie go wywala na fotel (jego) to idzie i nie wraca
                          jak bumerang. jak sie pcha na kolana to trzeba pare razy zwrócic mu uwage i tez
                          odpuszcza

                          no i jeszcze jedna ciekawostka, która mnie nurtuje od jakiegos czasu: ostatnio
                          codziennie zaszywa sie pod stolem i próbuje wygryzc podłoge, lize ją, podgryza i
                          bardzo pobudzony (az zaczyna sapac) w nią sie wpatruje.
                          podloga jest czysta, normalnie regularnie myta, nic sie nie wylalo itd. nie wiem
                          o co mu chodzi, zaczynam sie zastanawiac czy nie mam trupa pod podloga ;)
                          oczywiscie nie uwazam tego za złe zachowanie ani jego wade, tylko zastanawiające
                          są pobudki, które nim kierują
                    • magdajeden Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 17.01.07, 22:14
                      od razu sie ustosunkuję do pierwszej czesci.
                      to fakt, Waski morde ma śliczną ;)
                      i to prawda, masz 100% racji - jest od początku źle prowadzony.
                      pociesza mnie to, ze to co wymieniłas powyzej na szczescie stosujemy (no poza
                      drapaniem po nogach, co zaczynam od zaraz stosowac, nie wiem dlaczego na to nie
                      wpadłam wczesniej)
                      na szczescie nigdy nie był dokarmiany przy stole i to starej bernardynce sie na
                      stare lata pokreciło i ona bardziej żebrze. obydwa psy sa wypraszane z pokoju na
                      czas posiłku. wąski ma swój fotel, na którym czesto zdarza mu sie "przemysliwac"
                      swoje zachowanie. i faktycznie jak przegina to drzwi do pokoju z fotelem zostają
                      zamknięte. tak tez sie stało dzis gdy dziabnął bernard. w oko rozkrwawiając jej
                      powiekę (byc moze powinnam mu pozwolic na zdominowanie jej, ale nie bedzie
                      żadnego gryzienia pod moim dachem - dla jego dobra, jak ona sie wkurzy to jego
                      zywot moze zakonczyc sie gwałtownie)

                      i jeszcze póki pamietam, zdarzało mu sie (teraz pilnuję, zeby nie miał okazji,
                      ale to mnie nie do konca satysfakcjonuje, bo pewnie skorzystałby z nadarzającej
                      sie okazji) pod naszą nieobecnosc w pokoju wchodzic na stół i wyzerac z niego co
                      sie da.

                      czytam dalej, dzieki za rady :)
      • lajlah Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 18.01.07, 16:03
        Piękne są:) Widać na wąskim obliczu ten jamniczy charakterek, oj widać;)
        Jeżeli nie chcesz go oddać,musicie zacząć z nim pracować, bo będzie jeszcze
        gorzej (to jest do odrobienia, chociaż niełatwe). Nuda i frustracja psa, mogą
        doprowadzić do ciężkich zmian w psychice zwierzęcia (i właściciela poniekąd
        też;). Niepokojące jest to maniaklane lizanie podłogi. To może być coś w
        rodzaju nerwicy natręctw, ale być może po prostu pozostał tam pewien zapach,
        który bardzo mu się podoba, lub nie podoba, ciekawi go, itp. W każdym bądź
        razie, z nim trzeba zacząć pracować, bo jest nieszczęśliwy.
        Trzeba pamiętać, że psy myśliwskie są trudne do ułożenia, a jamniki z racji
        tego, że są spokrewnione z małymi, trudnymi rasami(pinczer, terier, spaniel),
        mają podwójnie ciężki charakter. Cóż, wypada życzyć powodzenia, bez względu na
        to, jaką decyzję podejmiecie.
          • magdajeden Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 19.01.07, 17:58
            ??? słowo daję, ze nie pamietam cie z innego forum (teraz masz prawo sie
            obrazić), wybacz. tak sie wczoraj tą nerwica natrectw zdenerwowałam ( i
            zapaskudzeniem przy okazji podlogi), ze nie przeczytałam twojej wypowiedzi.
            wybacz i bardzo dziekuję za opinię.
            z Waskiego ryjka anioł przeziera w tych niewinnych oczetach. ( nie wiem czy to
            jest jamniczy charakter ten aniołek ;))

            z jakiego forum? mam taki spory feler, ze czytam wypowiedzi najczesciej nie
            czytając nicków autorów i pewnie stąd moje rozkojarzenie. wybacz jeszcze raz.
        • magdajeden Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 19.01.07, 18:04
          jak bym wiedziala, ze psy mysliwskie sa trudniejsze do ułozenia niz inne to w
          życiu nie pokusiłabym sie na oszczednosci. waski jest wynikiem kompromisu.
          chciałam psa "przytulanke" (no i mam, kurde) ale mąz postawił veto na yorka
          (cena i kształt;)) wiec zdecydowałam sie na jamniora - mial byc miniaturką, ale
          ze w oszczednosciach szłam dalej i kupiłam tzw kundla (bez rodowodu) to okazal
          sie nieco (hmm) dluższy i nieco wyzszy od klasycznego jamnika - o
          miniaturce-przytulance nie wspomnę.

          PS zupełny przypadek, ze powyzej nie odpowiedzialam na twój post, nie bierz
          mojego milczenia do siebie ani teraz ani na przyszłosc, bardzo proszę, nie mam w
          zwyczaju działac z premedytacją tego typu.
          pozdrawiam
          • lajlah Re: proszę mnie pocieszyć albo wesprzeć 19.01.07, 18:29
            Jeśli to prawda, to w takim razie przepraszam, za wyciagnięte pochopne wnioski,
            ale odniosłam niemiłe wrażenie, że jestem ignorowana, z powodu naszej polemiki
            na innym forum.
            Mam nadzieję, że z Wąskim będzie wszystko w porządku i nie są to zaburzenia
            psychiki. Pozdrawiam i życzę powodzenia w "walce" wychowawczej:)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka