Nie chcę być złym prorokiem..

15.01.04, 09:26
...ale nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że takie spotkania w większym
forumowym gronie dużo mogą zmienić? Potem nic nie będzie już takie samo.
Trochę podczytuję Salon Sloggiego i tam odkąd zaczęli się spotykać w realu,
wiele się zmieniło na gorsze (nie mam pojęcia, o co chodzi, ale kilka osób o
tym napisało) sporo osób odeszło, ale na to miejsce przyszli nowi. A u nas?
Rzadko pojawiają się nowe nicki. A nie ma Venno i b767 też nie pisze, na
stałe zostaliśmy w piatkę :-(((
Nie chcę żadnych zmian!
    • babik Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 09:36
      Oj jakaś marudna dzisiaj jesteś.
      Chyba żebyśmy nie przypadli sobie do gustu ? Ale u nas tak źle jakoś nie było.
      Przynajmniej ja Was polubiłem.
      • agas71 Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 09:43
        Osobiście też odczuwam pewną obawę, ale z drugiej strony nie chcę, aby internet
        zastępował mi zycie rzeczywiste. Ani żeby był substytutem czegoś. Cenię sobie
        kontakty osobiste, i nawet jeśli miałoby się okazać, że spotkanie z kimś z Was
        na zywo miałoby roszczarować obie strony, to wolę to niż jakieś złudzenia.
        Ale mam nadzieję, ze do tego wariantu nie dojdzie. Nawet gdyby, to życie po to
        jest, aby sprawiało radochę a czasami bolało. Dlatego wolę real niż net.
        ----------------------------------
        Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?
        • lee-lu Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 09:53
          A ja lubie jedno i drugie, tylko martwi mnie to, ze spotykamy sie jak by na
          sile z calymi rodzinami, ja bym dala wolna reke, kto chce z mezem,zona,.
          dzieckiem niech przychodzi a kto nie to nie.
          Tak samo jak w realu. Ale zgadzam sie z Sasha, to moze wiele zmienic.Bo to, ze
          my sie lubimy to nie zanaczy, ze nasi wspollokatorzy(pewnie to zaraz moj maz
          skomentuje)nie musza pasc sobie w ramiona, a wrecz przeciwnie ktos komus sie
          nie spodoba i bedzie problem.
          • babik Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 10:03
            No to damy sobie w ryja :)))) I będzie dobrze.
            A nie spotykamy się na siłę z rodzinami . Po prostu ja swoją małżonkę lubię i
            jak gdzieś idę spotkać się z nowymi znajomymi to się jej pytam czy chce iść ze
            mną.
            Przeważnie chce.
            • lee-lu Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 10:07
              Ale ja bardziej w kontekscie swojej drugiej polowy, mysle, ze przyjde sama, bo
              starego nie wyciagne, a tez go lubie.
          • sasha_m Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 10:30
            Lee-lu, my się lubimy tutaj, na forum, nie jest powiedziane, że tak będzie w
            realu. Możemy nie przypaść sobie do gustu i to samo dotyczy
            naszych "współlokatorów" :-)
            Nikt na nikogo nie wywiera presji, żeby przyszedł z rodziną. Mnie tak bardziej
            odpowiada w myśl zasady "nie rób drugiemu...". Nie wiem, czy chciałabym, żeby
            mój M spotykał się z nowymi ludźmi, sam (życie nauczyło mnie nie ufać do końca,
            nawiasem mówiąc, sobie też nie :-))). Poza tym takie "rodzinne" znajomości mogą
            zaprocentować czymś większym, przyjaźnią? Mamy z moim M wspólnych znajomych,
            przyjaciół, wspólnie spędzamy weekendy, wakacje. To jest fajne, to lubimy, bo
            tacy jesteśmy :-) Nie znaczy, że osobno nie bywamy, bywamy, jak najbardziej,
            ale ja znam jego kolegów, on zna moje koleżanki. Razem też się świetnie bawimy
            i jedno drugiemy nie przeszkadza :-)
            A Ty jeśli wolisz, przyjdź sama :-)))
        • sasha_m Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 10:10
          Aga, real to real, net to net, przynajmniej ja to rozgraniczam. Net traktuję
          przede wszystkim jako źródło informacji (he he nie musze już w ogóle oglądać
          TV, co mnie bardzo cieszy), a to forum jako rozrywkę i odskocznię od życia
          codziennego. Mam tu taką cichą przystań. I tylko tutaj, nigdzie indziej nie
          pisuję na stałe i dlatego martwię się, żeby to miejsce się nie zmieniło, bo
          wtedy będę musiała zakończyć swoją "przygodę" z netem.
      • sasha_m Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 10:02
        Na szczęście całą czwórką przypadliśmy sobie do gustu i w necie nic się w
        związku z tym nie zmieniło, chyba, że na lepsze. Pokrewnymi duszami jesteśmy,
        co podejrzewałam zanim się spotkaliśmy :-)
        • babik Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 11:47
          Naprawdę ??
          Ja tam miałem pewnego "stracha" , że się tak wyrażę.
          Ale to w stosunku do R. nie do Ciebie, nijak go nie mogłem sobie wyobrazić :)))
          • sasha_m Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 11:56
            A jakie były Twoje pierwsze wrażenia, jak nas zobaczyłeś?
            Bo moje, hmm, no cóż, wiedziałam, jak wyglądasz, więc niespodzianki nie było,
            ale jak zobaczyłam Anię, to... kompletne zaskoczenie, inaczej ją sobie
            wyobrażałam. Dopóki dzioba nie otworzyła, hehe ;-)))
            • babik Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 15:24
              Jakie było moje wrażenie ??? "O żesz kur..... uciekamy" :))))) Nie no żartuję ,
              ale jak zobaczyłem R. , to sobie pomyślałem "chyba fajny kolo", lubię taką
              drobną łobuzerkę , a R. tak właśnie wygląda. A o Tobie pomyslałem , "co za
              cicha zachukana myszka" :))))
              Później się okazało , żeś z piekła rodem. :))
              • sasha_m Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 15:37
                Ooo, to żadna nowość dla mnie, tak właśnie ludzie mnie odbierają :-)
                Przysłowiowa "cicha woda" ;-)))
    • chris1970 Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 13:12
      sasha_m napisała:

      > ...ale nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że takie spotkania w większym
      > forumowym gronie dużo mogą zmienić? Potem nic nie będzie już takie samo.
      > Trochę podczytuję Salon Sloggiego i tam odkąd zaczęli się spotykać w realu,
      > wiele się zmieniło na gorsze (nie mam pojęcia, o co chodzi, ale kilka osób o
      > tym napisało) sporo osób odeszło, ale na to miejsce przyszli nowi. A u nas?
      > Rzadko pojawiają się nowe nicki. A nie ma Venno i b767 też nie pisze, na
      > stałe zostaliśmy w piatkę :-(((
      > Nie chcę żadnych zmian!

      Nie chcę wchodzić w paradę, ale czytając wypowiedź Sashy naszła mnie reflekcja
      i chciałbym się nią podzielić. Jeszcze nigdy nie byłem na dużym spotkaniu
      forumowiczów, raczej na takich kameralnych i prawie indywidualnych. Wszystkie
      one były bardzo ciekawe, mile spędziliśmy czas, każdy miał możliwość
      wypowiedzenia się tyle razy ile chciał. Tak jak Sasha napisała, po spotkaniu
      nigdy nie było tak samo, co nie znaczy, że gorzej, wręcz przeciwnie. To ważne
      jak się wie z kim się rozmawia, jaką ma mimikę twarzy, jak reaguje itd. Może
      miałem szczęście do tych osób? Nie wiem. Osobiście mam obawy co do
      uczestnictwa w dużych "zlotach". Zawsze się trafi ktoś, kto chce zdominować
      towarzystwo, czyni wycieczki personalne, chce być w centrum uwagi, itd. W
      takim gromadnym towarzystwie (osób widzących się poraz pierwszy) szybko
      następuje podział na osóby bierne i czynne. W mniejszym gronie, łatwiej jest
      osoby onieśmielone włączyć do dyskusji i w pełni skorzystać z okazji
      zapoznania się. Wtedy z takiej okazji korzystają wszyscy, a nie tylko
      nieliczni.
      A jakie są Wasze odczucia?
      pzdr
      k.
      • sasha_m Re: Nie chcę być złym prorokiem.. 15.01.04, 15:46
        Ja też nigdy nie byłam na dużym spotkaniu (a wiem, że na pewno byłabym raczej
        biernym słuchaczem, co niekoniecznie by mi przeszkadzało).
        A jeśli na takim spotkaniu okazuje się, że nie odbieramy na tej samej fali, to
        jak jest potem w necie? Jak traktuje się taką osobę/osoby? Ciekawa jestem, czy
        to się w jakiś sposób odbija :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja