Francuzki

20.01.04, 10:19
Artykul z Gali na Onecie http://www.onet.pl/74e


Emmanuelle Béart, Juliette Binoche, Sophie Marceau i inne
Francuzki

Teraz one królują na ekranach. Kolejne pokolenie francuskich aktorek ruszyło
na podbój świata. W niczym nie przypominają hollywoodzkich gwiazd. Grają,
kochają, żyją, jak chcą, i wyznaczają styl. Jakie są naprawdę, dla Gali z
Paryża pisze Paulina Radzińska.

Jest taki film "Francuzka" z Emmanuelle Béart. W jednej z ostatnich scen
bohaterka idzie ulicą. Pewnym krokiem, lekko wyzywająco kołysze biodrami,
wiatr rozwiewa jej włosy i poły płaszcza. Stukają obcasy. Ilekroć myślę o
francuskich aktorkach, mam przed oczami tę scenę. Tę kobietę. Tę odwagę bycia
sobą. Gdzie jak gdzie, ale nad Sekwaną kino kocha kobiety! To one mają tu
dzisiaj największe pole do popisu. Czasy, w których francuska aktorka miała
być piękna i siedzieć cicho, minęły. Jak w życiu! Inteligentne, skromne,
zabawne, piękne. Doskonale znające swój fach, odważne, nienadęte.

Francuskie gwiazdy młodego pokolenia dają światu szkołę prawdziwej elegancji.
Na pierwszej linii Emmanuelle Béart, Juliette Binoche i Sophie Marceau. Od
niedawna do tego ekskluzywnego grona dołączyła Monica Bellucci, Włoszka z
urodzenia, Francuzka z aktorstwa. Jako dziewczyna z okładki zaczynała
Emmanuelle Seigner, żona Romana Polańskiego. Złośliwi mówią, że gdyby nie
słynny mąż i uroda, niewiele by się Emmanuelle udało osiągnąć w królestwie X
Muzy. Co innego jej młodsza siostra, mniej urodziwa, pyskata Mathilde! To
ona, zdaje się, odziedziczyła talent i charyzmę po dziadku Louisie Seigner,
będącym przez ponad pół wieku jednym z filarów legendarnej La Comédie-
Francaise. Seigner, nie mylić z Sagnier-Ludivine. Dopiero cztery poważne role
w życiorysie i już gwiazda. Odkrycie reżysera Francois Ozona, nieznośna
nastolatka w filmie 8 kobiet i seksowna syrena w Basenie, kolejnym obrazie
reżysera. Listę najpopularniejszych zamyka Audrey Tautou, Amelia, wyczarowana
przez Jean-Pierre'a Jeuneta, która teraz za wszelką cenę próbuje się odbić od
wizerunku dziewczynki, która przynosi szczęście. Oby ona tym razem miała
szczęście.

Gdy ostatniego lata francuski miesięcznik Elle umieścił zdjęcie nagiej
Emmanuelle Béart na okładce, cały nakład zniknął z kiosków w ciągu kilku
godzin. Przyczyna? Nagie ciało Emmanuelle Béart jest ciałem kobiety
prawdziwej. Odpowiedzią na wszechobecny kult perfekcyjnie wychudzonych
modelek. Inteligentną prowokacją, z tych, co raczej zmuszają do myślenia, niż
szokują. Francuzki dużą wagę przywiązują do ciała i urody. Ale nie aż taką,
jak ich amerykańskie koleżanki z Hollywood. Tu, we Francji, jakoś minął szał
na wychudzone piękności. Kobieta ma być kobietą. Jak Emmanuelle, jak Monica
Bellucci. Przeminął już szał na siłownie, mordercze diety, odsysanie tłuszczu
i ubrania podkreślające chudość. Częściej niż na siłowni spotkasz więc
Francuzki na nauce zmysłowego tańca w żydowskiej dzielnicy. Monica Bellucci
chodzi tam na zajęcia ze zwykłymi kobietami, po zajęciach pije wodę w barku i
spacerem wraca do domu. Emmanuelle Béart i Emmanuelle Seigner znane są z
tego, że w restauracji zamawiają gnocci i popijają czerwonym winem. I
nazywają to celebrowaniem życia.

Francuzki nie wstydzą się swojej nagości. Ludivine Sagnier (Basen) mówi
wyraźnie: "Nagość nie stanowi dla mnie problemu". Mówi się o niej nowy
francuski symbol seksu, choć ona wcale nie chce nim być. Ludivine zachwyca
żywotnością, poczuciem humoru, szczerością. Nie widzi problemu w rozbieranych
scenach, pod warunkiem... że czuje się akurat szczupła! Już zawróciła w
głowie kilku amerykańskim producentom. A ma dopiero 24 lata! W Basenie śmiało
pokazuje pupę i piersi, czym na pewno doprowadziła do apopleksji
hollywoodzkie koleżanki, które w kontraktach podpisują, że nie pokażą nawet
kawałka pośladka, a na słowa "nagi biust" reagują histerycznie. Świat zna za
to piękne biusty Sophie Marceau, Emmanuelle Béart i Emmanuelle Seigner.
Jedynie Juliette Binoche nie lubi rozbieranych sesji. I zawsze przy kręceniu
korzysta z pomocy dublerki. Choć ilekroć myślę o Juliette, widzę ją nago w
najbardziej namiętnej scenie ze Skazy, gdzie zagrała z Jeremym Ironsem.

Cóż, Francuzki są przewrotne! Francuzki raz na jakiś czas wybierają się do
Hollywood. Bo Hollywood kocha Francuzki. Ale bez zbytniej wzajemności.
Wyjątek to Juliette Binoche, rocznik '64. Od czasu gdy otrzymała Oscara za
najlepszą rolę drugoplanową w Angielskim pacjencie, jej kariera toczy się
równolegle po obu stronach oceanu, i to zarówno na planie filmowym, jak i w
teatrze, także na Broadwayu. Jedna z najlepiej zarabiających aktorek
europejskich wciąż wątpi w swoje możliwości i ciągle udowadnia, jak wiele
jednak potrafi. Słynie z na pozór tylko ryzykownych wyborów. Odrzuciła na
przykład rolę w Parku jurajskim Spielberga, wolała Niebieski Kieślowskiego.
Nie pomyliła się. Prawie każda Francuzka ma na koncie jakiś hollywoodzki
film. Emmanuelle Béart partnerowała Tomowi Cruise'owi w Mission: Impossible,
Sophie Marceau była dziewczyną Bonda w Świat to za mało i Anną Kareniną u
boku Seana Beana. Emmanuelle Seigner zagrała wprawdzie u Polańskiego, za to u
boku - Harrisona Forda we Franticu. Hollywood coraz częściej upomina się o
Monicę Bellucci. Matrix, Łzy słońca to dopiero początek. Ale i tak
najbardziej wyrazista była w Nieodwracalne, kontrowersyjnym filmie o
zgwałconej kobiecie. Scena gwałtu trwała ponad dziesięć minut. Która gwiazda
Hollywood (z wyjątkiem Jodie Foster) zgodziłaby się na taką rolę. I taką
scenę. Hollywoodzka kariera nie kręci też Ludivine Sagnier. Nakręciła jednak
za oceanem Piotrusia Pana, w którym gra niemą wróżkę. "Nie lubię Los Angeles -
mówi Ludivine. - Jest za duże. I jak dla mnie zbyt amerykańskie. Nigdy się
tam nie przeprowadzę. Staram się wieść normalne życie. Zwykłe proste rzeczy
dają mi równowagę i poczucie stabilizacji. Mieszkam w Paryżu, w Belleville,
ubogiej dzielnicy, gdzie jest dużo afrykańskich uchodźców i Arabów. Kocham
Paryż!" Kto go nie kocha?

Sophie Marceau, rocznik '66 Najbardziej francuska z Francuzek. Dlaczego? Bo
tak już jest! Mówią o niej: mała narzeczona wszystkich Francuzów. Na ekranach
od dwudziestu lat, nigdy nie wyglądała piękniej niż teraz, choć ze strony
byłego partnera Andrzeja Żuławskiego spadają na nią ciężkie gromy. Reżyser
nie oszczędza swej "Zośki" w wywiadach, które promują we Francji ostatnią
jego powieść - rozliczenie ze związkiem, w którym pozostawał z aktorką przez
szesnaście lat. Piękna Sophie także nie oparła się pokusie publicznego
analizowania swego losu, stanęła nawet w tym celu po drugiej stronie kamery i
wyreżyserowała film inspirowany własnym i Żuławskiego życiem. Dziś Sophie
zapewnia, że jest najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, żyjąc u boku młodszego
o rok amerykańskiego producenta filmowego Jima Lemleya, ojca maleńkiej
Juliette. Vincent, synek Marceau z Żuławskim, uczy się żyć między Francją,
Stanami Zjednoczonymi a Polską. Tak, Francuzki uwielbiają żyć
niekonwencjonalnie. Nie wstydzą się mówić o uczuciach i miłości. Chcą poznać
wszystkie odcienie życia.

Juliette Binoche, przysposobiona córka reżysera i aktorki, matka dwojga
dzieci, którym poświęca każdą wolną chwilę. Łączono jej nazwisko z wieloma
reżyserami i aktorami. Teraz jest z młodszym o 10 lat Benoit Magimelem,
jednym z najciekawszych aktorów swojego pokolenia.

Emmanuelle Béart mieszka ze swoją stuletnią babcią i dziećmi. Przyjaciele
mówią, że jest nadwrażliwa i jednocześnie niebywale silna. Na otwarciu
ostatniego festiwalu w Cannes nawet przez chwilę nie dała po sobie poznać, że
właśnie się dowiedziała o samobójczej śmierci ukochanego.

Francuzkami chcą być te, które wcale się nimi nie urodziły.

Monica Bellucci, rocznik '68, urodzona we Włoszech, karierę i życie prywatne
związała z Francją. Przyznaje, że jest kimś w rodzaju artystycznego uchodźcy
    • leeshy Francuzki c.d. 20.01.04, 10:20
      Francuzkami chcą być te, które wcale się nimi nie urodziły.

      Monica Bellucci, rocznik '68, urodzona we Włoszech, karierę i życie prywatne
      związała z Francją. Przyznaje, że jest kimś w rodzaju artystycznego uchodźcy.
      Włoskie kino dopiero teraz zwróciło się w jej stronę. Kiedyś, jak twierdzi,
      mogłaby co najwyżej grać tam w serialach. Zaczynała jako modelka, uroda
      zaprowadziła ją na wybiegi. Jako pierwszy dał jej szansę Francis Ford Coppola,
      angażując do Draculi, następna rola to pierwsze spotkanie z mężem Vincentem
      Casselem, film nosił tytuł Mieszkanie, a Bellucci nominowano do Cezara za
      najlepszy debiut. Od tamtej pory duet Bellucci -Cassel chętnie pracuje razem,
      choć Monica coraz częściej opuszcza ukochaną Francję dla wzgórz Hollywood.
      Prócz Matriksa braci Wachowskich nakręciła za oceanem nowy film Spike'a Lee
      (She Hates Me), Terry?ego Gilliama (Bracia Grimm) i kręcony w języku aramejskim
      fresk w reżyserii Mela Gibsona Pasja o ostatnich dniach z życia Chrystusa.
      Bellucci gra Marię Magdalenę.

      Częściej spotkasz je na imprezach charytatywnych niż na wielkich balach.
      Niełatwa w kontaktach z dziennikarzami Emmanuelle Béart, jeśli już się otworzy,
      opowiada szczerze i dużo. Najchętniej o dzieciach, własnych (ojcem starszej
      córki jest aktor Daniel Auteuil) i tych, którym poświęca czas jako ambasadorka
      UNICEF-u. Twierdzi, że minęła się z powołaniem, powinna była skończyć medycynę
      i zostać lekarzem bez granic. Zrealizowała wstrząsający film dokumentalny o
      życiu zmuszanych do prostytucji tajskich dziewczynek. We Francji zaangażowana w
      pomoc tak zwanym ludziom bez papierów, nielegalnym imigrantom z krajów
      Trzeciego Świata. "Żeby mi dzieci ślepe nie rosły" - odpowiada pytana o
      przyczyny swego społecznictwa. Kiedyś będąc ambasadorką firmy kosmetycznej, na
      jednym z takich marszów pojawiła się nieumalowana. I co z tego?

      Zresztą Francuzki nie znoszą strojenia się w piórka. Torebka od Hermesa? Niech
      będzie, ale sprzed 10 lat. Chanelowskie złotka za ciężkie pieniądze? To dobre
      dla japońskich turystek. Francuzki ubierają się tak jak Clélia z Wierności, jak
      Amelia, jak Julie z Niebieskiego czy Valentine z Czerwonego. Miękkie swetry,
      obszerne spodnie, długie szale. Obowiązujące obecnie hasło brzmi: miej na sobie
      zawsze coś pięknego, coś, co długo służyło, bądź naturalna i nie obnoś się ze
      swą zamożnością.

      Każda FRANCUZKA ma swój sposób uwalniania się od stresów. Na przykład Amelia
      puszczała kaczki na rzece. A Audrey Tautou, która grała Amelię i nią była?
      Audrey Tautou, rocznik '78. Pierwszy Cezar za rolę nieśmiałej kosmetyczki w
      filmie Tonie Marshall, Vénus Beauté, i prawdziwa eksplozja kariery: trzy lata i
      siedem filmów. Dzięki kultowej dziś Amelii poznał ją cały świat, problem w tym,
      by nie pozostać na zawsze tylko Amelią. Chyba jej to nie grozi, ostatni film
      Stephena Frearsa Niewidoczni dał Audrey szansę pokazać się z innej strony.
      Właśnie kończy zdjęcia do nowego filmu Jeuneta. Mimo to Audrey Tautou nie
      przewróciło się w głowie. Nie piszą o niej w brukowcach, chyba że chodzi o
      promocję filmu. Jej zasada brzmi: "Mówić o filmie - zawsze, o sobie - jak można
      najmniej".

      RECEPTA NA SZCZĘŚCIE Emmanuelle Béart: "Bądź blisko tych, którzy cię kochają.
      Nie trać czasu na mężczyzn, którzy cię nie chcą. Szukaj radości w drobiazgach,
      codziennie".

      Juliette: "W życiu trzeba walczyć, żeby przetrwać".

      Sophie: "Nie wolno przegapiać nadarzających się możliwości i sercowych, i
      zawodowych".

      Emmanuelle i Mathilde Seigner: "Trzeba być sobą. Zawsze". Siostry, Emmanuelle,
      rocznik '66 i Mathilde, rocznik '68. Studium przeciwieństw. Starsza, choć ma za
      męża samego Polańskiego, 20 filmów na koncie i ciekawą urodę, wciąż nie została
      doceniona jako artystka. Ale żona Polańskiego nie stawia tylko na sukces w
      pracy. Na każdym kroku podkreśla, że najważniejsza jest dla niej rodzina.
      Inaczej rzecz ma się z Mathilde: temperamentna i bezkompromisowa, cieszy się
      opinią dojrzałej, mocnej aktorzycy. Nakręciła już 30 filmów i zagrała z
      sukcesem w kilku sztukach teatralnych. Jej pozycja na rynku i w środowisku jest
      bardzo silna. "Jestem obciachowa, lubię kicz, mam zły gust i nikomu nic do
      tego!" - wyznaje z rozbrajającą szczerością. Urodzona jędza? Może. Przede
      wszystkim urodzona aktorka.

      GODZINA 14.00 Co robią hollywoodzkie piękności w tym czasie? Ćwiczą rolę albo
      siebie w swoich prywatnych siłowniach. Co robią Francuzki? W Paryżu o tej porze
      celebruje się lunch. Potem spacer, odebrać dzieci ze szkoły. Żadnych
      bodyguardów, samochodów z kuloodpornymi szybami. Francuzki. Normalne kobiety.
      Sophie: "Żyję normalnie, mam dzieci, pracuję, chodzę na basen, jeżdżę po
      zakupy". Jak one to robią, że i tak są gwiazdami?

      Paulina Radzińska

      Gala Nr 4, od 19 do 25 stycznia 2004
      • leeshy Mi sie podobaja :) 20.01.04, 10:31
        Mowcie co chcecie, ale Emmanuelle Beart, Julie Delpy i Juliette Binoche bardzo
        mi sie podobaja :)
        • agas71 Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 10:33
          Mi też. Mówię co chcę ;)
          Kobiety z klasą. Blizsze mi od hollywodzkich gwiazd.
          • lee-lu Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 11:24
            to tak jak mi, po prostu kobiece i nie zawsze piekne ale maja cos w sobie,
            pomieszkalabym we Francji pare latek, moze na emeryturce, tylko wtedy ciezko o
            kochanka, a Francuzi jak wiecie to eksperci w te klocki.
            • agas71 Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 11:29
              nie wiecie ;((
            • leeshy Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 11:55
              Podobno wcale w te klocki az tacy dobrzy nie sa, tylko korzystaja z dobrej
              marki! :P
              • agas71 Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 12:23
                "Błogosławione, co nie przezyły a uwierzyły" ;)
                Pomijając Francuzów, do których urody nie mogę się przekonać, przyznam, że
                Paryz zrobił na mnie wrazenie... Nie dziwie się tym, którzy chą tam zamieszkać.
                Kiedyś będę chciała jeszcze tam pojechać, na dłużej niz 5 dni.
                • leeshy Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 12:30
                  Taki zabus, co jest rownie przecietny jak kazdy inny facet, ale w oczach
                  kobiety jest owiany mgielka romantycznego nimbu doskonalego kochanka (bo
                  Francuz!) wysilac sie kompletnie nie musi, bo rozne naiwne turystki chca w
                  Paryzewie przezyc namietna przygode ;) Podobnie jak z makaroniarzami - ze niby
                  tacy namietni. Polki podczas wyjazdow do Wloch az nogami przebieraly
                  (przebieraja?) zeby tak poznac romantycznego Wlocha, a ten Wloch wcale nie
                  romantycznie ma ochote przeleciec kolejna naiwna. Turystek zawsze ci u nich
                  dostatek ;P
                • lee-lu Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 12:38
                  agas71 napisała:

                  > "Błogosławione, co nie przezyły a uwierzyły" ;)

                  Ja tez nie przezylam, ale podobno tak jest, a moze wrecz odwrotnie,albo to
                  dziala magia jak w przypadku Francuzek tylko o Polakach za wiele sie nie mowi,
                  widac tylko, ze niedomyci. Nie mowie o mezu bo to wyjatek i pewnie jakis maly
                  procent panow,ale za granicami pachnie na ulicach, szczegolnie we Wloszech. A
                  jak niedaj Boze czeka sie na lotnisku z Polakami to wstyd.
                  Zreszta nie wszystkie Polki sa tez pachnace. Ogolnie jako narod jestesmy
                  brudasami:((((
        • kaj25041 Re: Mi sie podobaja :) 20.01.04, 12:28
          leeshy napisał:

          > Mowcie co chcecie, ale Emmanuelle Beart, Julie Delpy i Juliette Binoche
          bardzo
          > mi sie podobaja :)
          Juliet Binoche. MMM.. Piękna.
          Moja żona jedto do niej bardzo podobna...
Pełna wersja