agas71
20.01.04, 11:39
ale ja go nie znałam i umarłam...
Staszek był wielkim entuzjastą motorów. Miał Harley'a - najważniejsza rzecz w
swoim życiu! Dbał o niego, pucował wazeliną do połysku, niemalże nosił na
rękach, bez mała spał z nim nawet. Któregoś dnia, dziewczyna zaprosiła go na
niedzielny obiad do swojego domu.
- Stasiu - powiedziała - znamy się już dwa tygodnie. Chciałabym, żebyś poznał
moich rodziców.
- Czemu nie - odparł Staś.
Nadeszła niedziela, Staś wyprowadził motor z garażu, wyciągnął pudełko z
wazeliną, szmatkę i dalejże glancować! I tak przy tym wazelinowaniu zastało
go południe. Jeszcze tylko ostatni rzut oka na motocykl, mała poprawka
wazeliną... i... Staś z harley'em byli gotowi! Podjechal pod dom dziewczyny,
ustawił motor przed oknem salonu i zapukał...
- Witaj Stasiu - dziewczę promieniało szczęściem - Wejdź, zaraz będzie obiad.
Musze cię jednak uprzedzić o pewnym zwyczaju, panującym od dawna w naszej
rodzinie. Otóż przy obiedzie, kto się pierwszy odezwie, ten garnki zmywa.
- Nie martw się - Staś nie był w ciemię bity - jestem małomówny z natury.
Zasiedli do stołu. Mama, tata, dziewczę i Staś. Rozmowa nie "kleiła się", co
zresztą było do przewidzenia Matka patrzy na Stasia i myśli:
- Ale wstyd! Taki sympatyczny chłopiec, a my tu ani słowa z nim nie
zamieniamy! Co sobie o nas pomyśli? Zapytałabym go o rodzinę, o mamę, tatę, o
ogród, o rodzeństwo, ale nie mogę, bo będę garczki zmywać...
Ojciec siedzi, ani be ani me i myśli:
- K***a obora jak nieszczęście! Zagadałbym do chłopaka, zapytałbym gdzie
pracuje, czy lubi piwko, sport i wędkarstwo, ale jak??? Powiem coś, to mnie
stara do garów wypieprzy...
Panienka siedzi jak na szpilkach i myśli:
- Niechże ktoś cos powie wreszcie i pójdzie myć te garczki, a my wtedy na
gore i ramtaramtamtam... Staś dzielnie siedzi i milczy! Nie mówi nic, bo
garnczków myć też nie lubi... a tu nagle... patrzy w okno... a za oknem pada
deszcz!!!!!!!
- Jezuuuuuu - myśli Staś - MOTOR!!!!!
Nie wie co robić. Nie przeprosi, bo pójdzie do garów, a Harleya rdza zeżre!
Rozejrzał się Stach... i dawaj panienkę na stół! Kieckę w górę i jedzie ją od
tyłu.
- Ktoś pęknie i coś powie - myśli - on do garów a ja do motoru!!!!! Skończył
Staszek, siada i... nic! Cisza jak makiem zasiał...
Dziewczę zawstydzone oczy spuściło i myśli: - Co ten Staszek taki napalony???
Mógł przecież poczekać aż pójdziemy na górę ...jak ja się teraz wytłumaczę
rodzicom? I kiedy mam to zrobić? Przecież nie teraz, bo jak się odezwę, to
pójdę garczki myć... poczekam...
Matka siedzi, oczom nie wierzy i myśli: - Co to za bydle moja córka do domu
przyprowadziła??? Jak on mógł moją córkę tak potraktować??? Powiem mu co o
nim myślę, ale później, bo jak się pierwsza odezwę, to będę musiała garczki
myć...
Ojciec siedzi, ślepia wlepił w Staśka i myśli:
- O ten sk***yn j***y ch*j pie*****ny w d**e k***y...!!!!!!!! Przeciez go
sk**yna za***ie! Powiem mu co o nim myślę, ale później bo jak się mam
pierwszy odezwać???
Deszcz leje jak z cebra, Stasiek załamka, nie wie co począć... na dodatek
grad zaczął walić w Harleya jak w bęben...
- CO ROBIĆ !!!! - myśli...
I dalejże matkę na stół, kieckę matce w górę i jedzie ją od tyłu.
- Stary nie wytrzyma i cos mruknie przynajmniej - myśli Stach - Stary do
garów, a ja do motoru!!! Skończył, siadł... i dalej cisza... nic...
Dziewczyna patrzy na Stacha i myśli:
- Co za potwór z niego, samiec niewyżyty????? Najpierw mnie, potem moja
matkę??? Zrywam z nim, ale powiem mu to po obiedzie, bo będę musiała garczki
myć, jak się odezwę pierwsza...
Matka siedzi, czerwona jak buraczek i myśli: - Nawet niezły ten chłopiec... i
jaki... PRĘŻNY... źle go oceniłam... co sobie jednak mój stary pomyśli????
Powinnam się jakoś wytłumaczyć... ale może później, bo będę musiała graczki
myć....
Ojciec siedzi, oczy przeciera, piana na pysku, ale twadziel z niego wiec
milczy i tylko myśli:
- Zabiję go, to pewne. Ale po obiedzie, bo teraz jak się odezwę, to pójdę
garczki myć...
Grad, ulewa, burza z piorunami, wichura przewróciła motor Stacha prosto w
potężną kałużę, pełną błocka, wody i wszelakich śmieci. Stach oczami duszy
widzi rdze pożerającą jego ukochanego Harleya... ZAŁAMANY, NIE WYTRZYMAŁ
WSTAŁ I MÓWI:
- Macie może wazelinę????????
Ojciec zrobił oczy jak denka od kufla, wstaje i mówi przerażony:
- To ja już pójdę i umyje te garczki...