Dodaj do ulubionych

Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani?

11.03.04, 10:22
Wiem, wiem, temat oklepany, ale nigdy specjalnie mnie to nie interesowało i
nie czytałam zażartych dyskusji na forach. Aż do momentu, gdy będąc ostatnio
w Wiśle odczułam taką nienawiść na własnej skórze. Koleżanka z Bielska
uświadomiła mnie co jest przyczyną zmiany w zachowaniu "tamtejszych" na
niewinną z pozoru wzmiankę na temat mojego/naszego miejsca zamieszkania.
Oni nie cierpią warszawiaków do tego stopnia, że gdy zaczęły się ferie dla
Warszawy i stopniał śnieg, to zacierali ręce z radości :-(((
Jak myślicie, dlaczego tak się dzieje? Czym zasłużylismy sobie na taką opinię?
Obserwuj wątek
    • agas71 Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 11.03.04, 11:07
      Kompleksy. I tych miejscowych, i tych "swieżo ustolicznionych" Warszawiaków z
      Pcimia czy wsi podlubelskich. Paru idiotów ze słomą w butach, którzy
      przyjechali na warszawskich rejestracjach. Buractwo wychodzi z człowieka
      niezależnie od miejsca zamieszkania.
      Wpojone przekonanie, że "cała Polska pracuje na Warszawę" (podczas kiedy jest
      odwrotnie). Wstyd, ze stolica taka zaniedbana i niedoinwestowana, nawiasem
      mowiac. Nie znam obcokrajowca, któremu by się podobało to miasto.
      Generalnie, śmieszą mnie tego rodzaju przekonania i uprzedzenia. A nawet mam je
      w dooooopie, o!
      • babik Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 11.03.04, 11:27
        Jestem warszawiakiem z krwi i kości i dlatego bardzo nie lubię jak ktoś
        wyskakuje z niepochlebnymi opiniami.A najbardziej wkurza mnie siła napływowa.
        Szczególnie jak ludzie , którzy tu zamieszkują mówią , że nie lubią tego miasta.
        Jak nie lubią to po co tu przyjeżdżali.
        No i ta wiocha , którą robią wyjeżdżając gdzieś dalej.
        • sasha_m Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 11.03.04, 12:07
          Ja też z tych, co to z krwi i kości, co nie zmienia faktu, że Warszawy nie
          lubię i już. Ale nie lubię Warszawy, a nie warszawiaków.
          A myślisz, że wiochę robi tylko siła napływowa? Bo to robienie wiochy trafia do
          mnie jako bezpośredni argument, dlaczego nas nie lubią. Pomijając już oczywiste
          argumenty Agi, chociaż biorąc pod uwagę takie kwestie, to należałoby się
          zastanowić, dlaczego Kraków albo Trójmiasto nie wywołuje nienawiści, tylko
          uczucia pozytywne.
          I generalnie też miałam to wszystko w doopie do czasu, gdy chcieliśmy zatrzymać
          taksówkę i zapytać się o drogę, a ona przejechała mi po nogach. A wszystko
          tylko dlatego, że wysiedliśmy z samochodu na warszawskich numerach :-(((
          • babik Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 11.03.04, 14:29
            A ja lubię swoje miasto i już.
            A najbardziej to lubię swój Ursynów , bo jest mój :)))) I dobrze się tu czuję.
            Jak będę musiał emigrować to z dużym żalem i będę bardzo tęsknił.
            A wsiochów mam w doooopie i jak jakiś wsioch naskakuje na Wawkę to na niego
            krzyczę.
            Jakieś dwa lata temu miałem taką jazdę na Mazurach.
            Bardzo fajnie gadałem sobie z gościem , wogóle było miło i sympatycznie. I przy
            którymś tam piwie pan powiedział , że jest z Krakowa i że wogóle Kraków
            jest "the best" i inne miasta to do pięt.. itd. No i oczywiście , że najgorsze
            miasto w Polsce to Wawka. Ja się go pytam czym uzasadni taką opinię , a on że
            tam sami bandyci i chamy. Więc ja mu mówię , że ja jestem z Wawy i że nie
            jestem ani bandytą ani chamem. Pan generalnie zamilkł , wstał od stolika i
            sobie poszedł.
            I jak tu uznać , że ludzie są normalni ???
            • sasha_m Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 11.03.04, 15:41
              To ja Cię teraz podręczę ociupinkę: dlaczego określasz ludzi mianem wsiochów,
              cooo??? To zakrawa na warszawiaka wywyższanie się, mój drogi ;-)
              Też miałam taką sytuację na stoku. Siedziałam sobie, popijałam grzane piwko i
              miło gawędziłam ze Ślązakami, do momentu, w którym powiedziałam, skąd jestem.
              Czar uroczej pogawędki prysł. Zaraz się zebrali i poszli sobie. Oczywiście
              wtedy nie wpadłam na to, skąd taka zmiana w ich zachowaniu. Trochę smutno, że
              ludzie tak bezsensownie wrzucają wszystkich do jednego worka :-(((
      • yaspis Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 12.03.04, 13:35
        No niestety ale taki post nie zwiększa mojej dozy sympatii do Warszawiaków....
        Bo co pytacie dlaczego was nie lubią skoro to tylko kompleksy buraków i idiotów
        a wy i tak jesteście the best!?
        ja też osobiście nie lubie Warszawiaków nie żeby wszystkich z założenia bo jak
        poznaje kogos fajnego i okazuje sie że jest z W-awy to nie obracam sie na
        pięcie bez slowa....
        jednak zachowań okreslanych ironicznym mianem "warszawka" nie znosze a niestety
        często muszę. "Dzień dobry, ja dzwonie z Warszawy!" ;)))
        I niestety przekonanie, że cała Polska robi na Warszawę może sie wydawać
        fałszywe z pkt widzenia Warszawiaka ale nie pracownika tzw. budzetówki w innym
        mieście wojewódzkim :(((
        • babik Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 12.03.04, 13:53
          No widzisz i tu jest kwestia punktu widzenia. Bo żadne z nas nie powiedziało ,
          że jesteśmy jacyś wyjątkowi. To "inni" z "innych" miast cały czas wmawiają nam
          jacy jesteśmy wyjątkowi.
          Założę się , że te osoby które do Ciebie dzwonią mówiąc "Ja dzwonię z
          Warszawy" , tak naprawdę z tym miastem niewiele mają wspólnego. Tylku tu
          pracuje, ale napewno nie identyfikuje się z tym miastem. A poza tym w Warszawie
          mieszka około 2 mln. ludzi , więc nietrudno tu znaleźć buraka. Może
          rzeczywiście trochę gorzej znaleźć kogoś fajnego , ale dla chcącego nic
          trudnego.
          Ja osobiście nie mam żadnych uprzedzeń do mieszkańców innych miast. Ale jak
          ktoś bezpodstawnie najeżdża na Warszawę tylko ze względu na to , że jest , to
          mnie szlag trafia.
          Jak się poczułaś lekko dotknięta moim poprzednim postem , to przepraszam.
          Szowinistą lokalnym nie jestem , oświadczam wszem i wobec :)))
          • yaspis Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 12.03.04, 14:05
            Kazdy ma swoje racje.Przyznasz jednak, że jak ktoś dzwoni z Gdańska, Krakowa
            czy Poznania to mówi "Nazywam sie tak i tak, dzwonie z takiej a takiej
            instytucji w takiej a takiej sprawie" a tylko Warszawiakowi przyjdzie do
            głowy "Dzień dobry, dzwonie z W-awy" :))Nie żebym się nadzwyczajnie czepiała
            tego telefonu. Ale tylko Warszawiacy tak się zachowują i wywyższają ze względu
            na swoje pochodzenie. Ty jako Warszawiak tego nie odczujesz bo jestes swój
            między swymi ale inni i owszem :((
            Myśle że to jest trochę tak jak zachowują się mieszkańcy miasta wojewódzkiego w
            stosunku do mieszkńców powiatu ;) to nie jest przyjemne.
            • babik Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 12.03.04, 14:39
              W życiu by mi nie przyszło do głowy telefonując gdzieś poza Warszawę, powiedzieć
              "Dzwonię z Warszawy". Naprawdę wierz mi.
              Oczywiście , tak jak mówiłem wcześniej tu mieszka sporo ludzi i w związku z tym
              procent buraków jest statystycznie wyższy niż w innych miastach.
              Niejednokrotnie wstydziłem się za "chłopców z miasta", jak bawili się na
              Mazurach. Wtedy rzeczywiście nie przyznawałem się do tego , że jestem
              warszawiakiem.
              Ale nie pozwalam generalizować i bezpodstawnie najeżdżać na moje miasto.
              • yaspis Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 15.03.04, 09:37
                Ja nie generalizuje. Inaczej już zniknęłabym z tego forum żeby nie gadać ze
                wstrętnymi warszawiakami ;)zdarzaja się w Warszawce ludzie normalni,
                inteligentni, o o otwartych umysłach, których nie zmieni adres zamieszkania czy
                on będzie warszawski, paryski, czy np. zywiecki. Ale jednak pewne zachowania sa
                własciwe tylko Wa-wie. Mi to oczywiscie zwisa i powiewa bo tylko swiadczy o
                danym człowieku ;)

                Pozdrawiam
                • sasha_m Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 15.03.04, 09:47
                  No właśnie, świadczy źle o DANYM CZŁOWIEKU, a nie o całości.
                  Powiem szczerze, że wstydzę się za swoich ziomków. Żeby tak przynajmniej mieli
                  się czym chwalić :-( A tak... co takiego jest w tej Warszawie, że się
                  wywyższają? Nic, kompletnie nic....
                  Poza tym do niektórych nie dotarło jeszcze, że obecnie trendy jest mieszkanie
                  na wsi :-)
        • agas71 Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 12.03.04, 15:08
          "Kompleksy. I tych miejscowych, i tych "swieżo ustolicznionych" Warszawiaków z
          Pcimia czy wsi podlubelskich. Paru idiotów ze słomą w butach, którzy
          przyjechali na warszawskich rejestracjach. Buractwo wychodzi z człowieka
          niezależnie od miejsca zamieszkania. "
          Gdybyś czytała uważniej, może dostrzegłabyś, że mianem idiotów ze słomą w
          butach nie określam jedynie miejscowych ksenofobów, lecz i tzw. "warszawiaków"
          Dlatego nie piszę że MY -the best a reszta świata be.
          Nie ujawniły się tytaj przypadkiem Twoje uprzedzenia?
          • yaspis Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 15.03.04, 09:06
            Oczywiście, że jestem uprzedzona do Warszawiaków! Jak wiekszość Polaków :)))
            A takie posty i stosowane w nich określenia tylko moje uprzedzenia
            potwierdzają. Ja nie zwykłam określać ludzi mianem idiotów, buraków itp. Poza
            tym chodziło mi właśnie o to, że Ty a priori zakładasz, że winni są inni a może
            to Ty sama pracujesz na nienajlepsza opinie Warszawiaków?
    • leeshy Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 12.03.04, 14:49
      JA zasadniczo nie mam nic do nikogo, dopokki mi nie nadepnie na odcisk, ale
      wiem mniej wiecej co ludzie maja warszawiakom do zarzucenie:

      1. Buractwo i/lub chamstwo (miejscowosci wypoczynkowe) - nie wnikam, czy to
      rdzenni warszawiacy czy naplywowi, bo trudno ocenic.

      2. Zachowanie na drogach samochodow z warszawska rejestracja - czesto sa to
      auta w leasingu, uzywane przez rozmaitych reprezentantow handlowych i innych
      byznesmenow, ktorym sie ciagle spieszy - niekoniecznie z Warszawy. Czasami sa
      to tez pojazdy bogatych chamusiow z punktu 1. Ale oni czasem pracuja na opinie
      dla wszystkich mieszkancow Warszawy.

      3. Poglady jakoby Warszawa pracowala na caly kraj, a nie odwrotnie, sa tak samo
      niesluszne jak poglady, ze to caly kraj pracuje na Warszawe. Mnostwo firm ma
      siedzibe w stolicy, zas sklepy, fabryki etc. w calym kraju - i podatki z
      wypracowanych na prowincji pieniedzy placa w Warszawie. Boom inwestycyjny w
      stolicy wiaze sie scisle z centralizacja naszego kraju (blisko do waznych
      urzedow, decydentow itp.), co niekiedy ma skutki malo przyjemne, np.
      demonstracje

      4. Poglad jakoby to Warszawa musi byc wizytowka turystyczna kraju - otoz nie
      musi :)

      5. Wiazacy sie z punktem 4 fakt, ze po wojnie wysylano np. mnostwo cegiel na
      odbudowe stolicy w ramach akcji caly narod itd. Fajnie, ze odbudowano stolice,
      gorzej, ze przy okazji rozebrano nadajace sie do odbudowania lub w ogole nie
      uszkodzone zabytki w wielu miastach, zwlaszcza na tzw. ziemiach zachodnich, bo
      przeciez nie byly polskie. skutkiem tego byly np. niemalze calkowity brak
      starego miasta i ogromne puste przestrzenie w centrum mojego Szczecina,
      porownywalne rozmiarami z placem defilad, tyle ze bez PKiN. Niektore stoja
      puste do tej pory, na szczescie znajduja sie inwestorzy chcacy cos tu postawic.
      zreszta w Koszalinie, Slupsku i innych miastach na ziemiach wyzyskanych
      sytuacja byla i jest podobna. Jak sie patrzy na tuzpowojenne zdjecia tych
      miast, to naprawde zal, ze z rozebranych tutaj budynkow wybudowano takie
      koszmarki w Warszawie :( Wiele osob tutaj to naprawde boli, ale ja przynajmniej
      nie czuje z tego powodu nienawisci do mieszkancow Warszawy.

      Podsumowujac, fajnie by tez bylo, gdyby mieszkancy Warszawy wiedzieli, ze to
      nie tylko kompleksy burakow z prowincji sa powodem tej niecheci do mieszkancow
      Stolicy.

      Czasami smiesznie tez wyglada warszawocentryzm dziennikarzy i dziennikarek.
      Mnie najbardziej bawilo, jak w babskich gazetach opisywano jakies atrakcyjne
      miejsca w swiecie i podawano polaczenia lotnicze wylacznie z Okecia, mimo ze
      polowa Polski lata z Berlina, Wiednia i innych miejsc. Taniej i wygodniej ;)
      Ale ostatnio jakby sie panie dziennikarki ocknely i czasem zauwaza takie
      miasteczka jak Berlin na przyklad ;)
      • agas71 Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 12.03.04, 15:30
        leeshy napisał:

        > JA zasadniczo nie mam nic do nikogo, dopokki mi nie nadepnie na odcisk, ale
        > wiem mniej wiecej co ludzie maja warszawiakom do zarzucenie:
        >
        > 1. Buractwo i/lub chamstwo (miejscowosci wypoczynkowe) - nie wnikam, czy to
        > rdzenni warszawiacy czy naplywowi, bo trudno ocenic.
        Dotyczy turystów z wszystkich mozliwych zakątków świata tudzież miejscowych.
        Nie tylko warszawiaków. ja nie mam takich doswiadczeń z Mrągowa, a mieszkałam
        tam dzieki bogu 20 lat.
        > 2. Zachowanie na drogach samochodow z warszawska rejestracja - czesto sa to
        > auta w leasingu, uzywane przez rozmaitych reprezentantow handlowych i innych
        > byznesmenow, ktorym sie ciagle spieszy - niekoniecznie z Warszawy. Czasami sa
        > to tez pojazdy bogatych chamusiow z punktu 1. Ale oni czasem pracuja na
        opinie
        > dla wszystkich mieszkancow Warszawy.
        Jako pracownik firmy leasingowej potwierdzam, te tysiące aut które leasingujemy
        poprzez kilkanaście oddziałów w Polsce ma często rejestrację warszawską.

        > 3. Poglady jakoby Warszawa pracowala na caly kraj, a nie odwrotnie, sa tak
        samo
        >
        > niesluszne jak poglady, ze to caly kraj pracuje na Warszawe. Mnostwo firm ma
        > siedzibe w stolicy, zas sklepy, fabryki etc. w calym kraju - i podatki z
        > wypracowanych na prowincji pieniedzy placa w Warszawie. Boom inwestycyjny w
        > stolicy wiaze sie scisle z centralizacja naszego kraju (blisko do waznych
        > urzedow, decydentow itp.), co niekiedy ma skutki malo przyjemne, np.
        > demonstracje
        I dlatego Warszawa płaci kilka miliardów podatków a dostaje z powrotem kilkast
        milionów. Niech ktoś mi poradzi, jak mam dojechać do pracy jak mi co i rusz
        demonstrują: taksówkarze, górnicy, pielęgniarki itd. Może jednak metro byłoby
        jakimś rozwiązaniem, skoro musimy życ z demonstrantami (w sumie - ich
        konstytucyjne prawo). Ale nie, na metro lepiej nam nie dawać, po co mamy mieć
        za dobrze:( Jesteśmy aroganccy i butni i dlatego lepiej nie robić nam dobrze!
        Wstyd po prostu w porównaniu z każdym europejskim miastem. Komunikacja - do
        dooopy! A propos tego co yaspis napisała o punkcie widzenia pracownika
        budżetówki poza stolicą: no na to chyba przecietny Warszawiak nie ma wpływu?
        Kwestia wydatków publicznych należy do sejmu i samorządów, coś mi sie zdaje. A
        podatki: p. wyzej.

        > 4. Poglad jakoby to Warszawa musi byc wizytowka turystyczna kraju - otoz nie
        > musi :)
        I NIE TWIERDZĘ ZE MUSI, bynajmniej, być wizytówką turystyczną. Twierdzę, ze
        jako stolica jakąś wizytówką kraju jest. I jest złą wizytówką.

        > 5. Wiazacy sie z punktem 4 fakt, ze po wojnie wysylano np. mnostwo cegiel na
        > odbudowe stolicy w ramach akcji caly narod itd. Fajnie, ze odbudowano
        stolice,
        > gorzej, ze przy okazji rozebrano nadajace sie do odbudowania lub w ogole nie
        > uszkodzone zabytki w wielu miastach, zwlaszcza na tzw. ziemiach zachodnich,
        bo
        > przeciez nie byly polskie. skutkiem tego byly np. niemalze calkowity brak
        > starego miasta i ogromne puste przestrzenie w centrum mojego Szczecina,
        > porownywalne rozmiarami z placem defilad, tyle ze bez PKiN. Niektore stoja
        > puste do tej pory, na szczescie znajduja sie inwestorzy chcacy cos tu
        postawic.
        >
        > zreszta w Koszalinie, Slupsku i innych miastach na ziemiach wyzyskanych
        > sytuacja byla i jest podobna. Jak sie patrzy na tuzpowojenne zdjecia tych
        > miast, to naprawde zal, ze z rozebranych tutaj budynkow wybudowano takie
        > koszmarki w Warszawie :( Wiele osob tutaj to naprawde boli, ale ja
        przynajmniej

        Przykro mi z tego powodu, ale przeciętny Warszawaiak nie miał na takie decyzje
        wpływu. Mogę tylko żałowac, ze z głupoty zniszczono inne miasta.

        > nie czuje z tego powodu nienawisci do mieszkancow Warszawy.
        Dzięki L :)) ulżyło mi ;)

        > Podsumowujac, fajnie by tez bylo, gdyby mieszkancy Warszawy wiedzieli, ze to
        > nie tylko kompleksy burakow z prowincji sa powodem tej niecheci do
        mieszkancow
        > Stolicy.
        Pisałam o burakach ze słomą w butach z Warszawy, a nie z prowincji. Nie
        doczytałeś ;)

        > Czasami smiesznie tez wyglada warszawocentryzm dziennikarzy i dziennikarek.
        > Mnie najbardziej bawilo, jak w babskich gazetach opisywano jakies atrakcyjne
        > miejsca w swiecie i podawano polaczenia lotnicze wylacznie z Okecia, mimo ze
        > polowa Polski lata z Berlina, Wiednia i innych miejsc. Taniej i wygodniej ;)
        > Ale ostatnio jakby sie panie dziennikarki ocknely i czasem zauwaza takie
        > miasteczka jak Berlin na przyklad ;)
        Nie czytuję babskich gazet, niestety :)) a polatałabym sobie z Okęcia właśnie,
        moze zacznę czytywać? Przy okazji rozwiążę jakąś krzyżówkę, wygram jakąś rajzę
        na koniec świata i nikt nie powie mi, że jako warszawianka (napływowa
        buraczara) nie zasługuję miejsce w knajpie z dala od WC. Hihihi
    • mickey.mouse Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 17.03.04, 22:25
      Tym że Polacy w swej masie nie lubią ludzi, którym cos sie w życiu udało.
      Tak się składa, że poziom zycia w Warszawie jest zasadniczo wyższy niż w innych
      miejscach w Polsce. To razi, powoduje zawiść, zawiść ktorej nie wypoada
      zwerbalizować. Pozostaje więc jedyny sposów - uderzenie w tony warszawskiego
      chamstwa. Niestety, ludzie ci zapominają, że prawdziwi warszawiacy to dzis
      niespełna 30% mieszkańców tego miasta - cała reszta, to zbieranina z całej
      Polski. Zarzucając wiec tym ludziom z Warszawy chamstwo, cwaniactwo,
      gdburowatość, itp., zarzucają te cechy samym sobie.
    • piast1954 Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 27.03.04, 19:38
      To proste. Są w dużej mierze zarozumiali, wywyższają się, często okazują
      pogardę ludziom z innych rejonów Polski. No i to cwaniactwo, którego chyba
      nikt nie lubi. Oczywiście, jest to pewien stereotyp, ale mają to do siebie, że
      wpływają na uogólnienia. Dla Twojego pocieszenia - znam też fajnych
      warszawiaków.
    • betik87 Re: Dlaczego Warszawiacy nie są lubiani? 28.03.04, 12:21
      tak jak już ktoś napisał......wszyscy się troszcza tylko o Warszawe......to wiadome jak ktos nie lubi jak ktos drugi ma zadobrze.....a niby czemu cała polska mapracowac na warszawiaków??
      poztym wkurza mnie to że wszystko do nich jest dostosywywane.....chocaiżby te ferie!! jak można dać komuś ferie na koniec lutego.....oczywiście warszwiacy mieli idealnie...............

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka