nawiązując do historii P.N.W...

16.06.04, 15:46
znam z mojego biura dwie takie historyjki: żonaci panowie, b. sympatyczni
skadinąd i przystojni, mają romans z koleżanami (tj. jeden właśnie się po
wielu latach zakończył dość przyjacielsko, bo koleżanka ocknęła się, że moze
wypadałoby jakoś się ustabilizować, założyć rodzinę). Panowie od samego
początku świadomie podkreślają, że nie zamierzaja odejsc od zon. Druga
rozwiodła się z własnym mężem, i moim zdaniem - dośćbezmyslnie brnie dalej.
Żal mi zony, która podobno cierpi z tego powodu. Żal też koleżanki, bo ją
lubię, ale wiem tez, że świadomie godzi sie na taki układ. Czy to nie jest
rochę chore?
    • woman-in-love Re: nawiązując do historii P.N.W... 16.06.04, 16:55
      czy jesteś jednym z tych panów? :-)
      • agas71 Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 10:17
        Nie :) i mam świadków na to.
    • sasha_m Re: nawiązując do historii P.N.W... 16.06.04, 22:31
      Chore, chore.... Baby są jednak bardziej naiwne od chłopów, nie? Niby się godzą
      na takie układy, ale w duszy ciągle mają nadzieję, że go w końcu olśni i żonę
      porzuci ;-) I tak leci rok za rokiem...
      Wielkie brawa dla koleżanki, które w porę się ocknęła.
      A co do drugiej... weźmie sobie pieska albo kotka na starość... ech...
      • woman-in-love Re: nawiązując do historii P.N.W... 16.06.04, 23:05
        sasha_m napisała:

        > Chore, chore.... Baby są jednak bardziej naiwne od chłopów, nie? Niby się
        godzą
        >
        > na takie układy, ale w duszy ciągle mają nadzieję, że go w końcu olśni i żonę
        > porzuci ;-) I tak leci rok za rokiem...
        > Wielkie brawa dla koleżanki, które w porę się ocknęła.
        > A co do drugiej... weźmie sobie pieska albo kotka na starość... ech...

        A faceci to niby tacy geniusze?
        • sasha_m Re: nawiązując do historii P.N.W... 16.06.04, 23:48
          Eee tam, zaraz geniusze ;-)
          Zakute pały, ale na innych płaszczyznach ;-)))
          Mam trzech na stanie, to wiem, co mówię ;-))))
          • babik Re: nawiązując do historii P.N.W... 17.06.04, 08:07
            :)))))))
            Widzę kobitki , że muszę się wypowiedzieć.
            Po pierwsze facet jest wygodnicki , to raz. W życiu z własnej woli nie
            zrezygnuje z wygodnego układu, obiadek , pranko itp. w domku. A nowa dupka
            (nawet nie chodzi o to że młoda po prostu nowa) na boczku.
            Dramat się zaczyna kiedy to "nowa" zaczyna myśleć że ma jakieś prawa. A że
            kobietki są stworzeniami uczuciowymi to prędzej czy później kłopoty się zaczną.
            Dlatego lepiej nie wdawać się w takie układy.
            • kraxa Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 13:54
              babik napisał:

              > :)))))))
              > Widzę kobitki , że muszę się wypowiedzieć.
              > Po pierwsze facet jest wygodnicki , to raz. W życiu z własnej woli nie
              > zrezygnuje z wygodnego układu, obiadek , pranko itp. w domku. A nowa dupka
              > (nawet nie chodzi o to że młoda po prostu nowa) na boczku.
              > Dramat się zaczyna kiedy to "nowa" zaczyna myśleć że ma jakieś prawa. A że
              > kobietki są stworzeniami uczuciowymi to prędzej czy później kłopoty się
              zaczną.
              > Dlatego lepiej nie wdawać się w takie układy.


              A CZY WY NAPRAWDĘ UWAŻACIE, ŻE AMBICJĄ KAŻDEJ KOBIETY JEST TAK SIE ZAKRĘCIĆ,
              ZEBY NA STAROŚĆ NIE TYLKO PIESEK I KOTEK? ZRESZTA , JAKIE SĄ GWARANCJE-ŻE
              DZISIEJSZE MAŁŻENSTWA DOZYJĄ ZE SOBĄ STAROŚCI. NIE POMYŚLELIŚCIE, ŻE LEPSZY
              JEST TRÓJKĄT Z KIMŚ KTO CIĘ KRECI, NIZ CIEPŁE MAŁŻEŃSKIE KAPCIE A POTEM
              DRAMATYCZNE GŁOSY NA FORUM-"JEST MI Z MĘŻEM DOBRZE, WŁAŚCIWIE NIE WIEM O CO
              CHODZI, ALE CZUJĘ PRZEMOZNĄ POTYRZEBĘ, ŻEBY ZDRADZIĆ" I TO NAJCZĘŚCIEJ NIE
              POJAWIA SIĘ KTOŚ KONKRETNY, KTO BUDZI TAKIE TĘSKNOTY, TO RACZEJ
              TE "NIEZGORZKNIAŁE" UŚWIADAMIAJĄ SOBIE JAŁOWOŚC SWEGO POŁOŻENIA BEZ WZGLĘDU NA
              ILUZJĘ "BEZPIECZEŃSTWA" JAKĄ ZYJĄ. A SŁYSZELIŚCIE HISTORIĘ SPENCERA TRACY I
              KATHERINE HEPBURN, ONI BYLI PARĄ PONAD 30 LAT MIMO, ŻE TRACY MIAŁ ŻONĘ. NIGDY
              SIĘ NIE ROZWIÓDŁ, ALE NAPEWNO W WIEKU DOJRZAŁYM NIE TRAKTOWAŁ HEPBURN
              JAKO "DUPKI", A I ONA CHOCIAŻ PEWNIE MOGŁA MIEĆ KAZDEGO NIE SZUKAŁA. TO JEST
              MIŁOŚĆ KURNA, I JAK TO MÓWIŁ BOREWICZ PEWNYCH RZECZY WCALE NIE ROBI SIĘ
              OBRĄCZKĄ, A JAK SŁYSZĘ O UKŁADANIU ZYCIA I PRZYMUSIE RODZENIA PRZED
              TRZYDZIESTKĄ TO ŻYGAM
              • sasha_m Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 15:01
                Małżeństwo nie jest żadną gwarancją "bezpiecznej" starości. Dzieci - tu
                prawdopodobieństwo jest większe, zależy jak te dzieci się wychowa.
                Nikt nie propaguje małżeństwa i posiadania dzieci, jeśli ktoś nie chce, to nie -
                jego wybór. Potrafię to zrozumieć.
                Bycie w trójkącie, z żonatym facetem - ok, jeśli wszyscy to akceptują....
                Ale bycie w trójkącie i łudzenie się nadzieją, że on w końcu rzuci żonę, ożeni
                się z kochanką i da jej dzieci - tego za cholerę zrozumieć nie potrafię. Bo
                taka miłość jest chora - miłość na przkór własnemu pragniemiu ustabilizowanego
                życia, miłość silniejsza niż instynkt macierzyński, miłość karmiąca się
                nadzieją (co za sformułowanie, bleee, tak mi się napisało). Najczęściej potem
                okazuje się, że jest to miłość jednostronna. A na inne rzeczy bywa już za
                późno :-(
                • babik Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 15:12
                  Sasha jak ja lubię Cię czytać :))))))
                  Blondynka , a nie głupia dziewczyna.
                  Kto by pomyślał.
                  • sasha_m Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 15:35
                    No popatrz ;-)
                    Jeszcze gdybym była farbowana, to trochę mądrość mogłoby usprawiedliwić, a tak?
                    Ewenement, nie? ;-)))
                    • babik Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 15:50
                      Zdecydowany ewenement :)))))
                      Kurcze , żeby moja żona miała takie podejście do życia jak Ty.
                      A to taki pies ogrodnika.
                      • woman-in-love Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 18:30
                        A, czy waszym zdaniem jest mozliwe, żeby kochac dwie osoby (np.: męzczyzna -
                        dwie kobiety) jednocześnie? Moze to nie sprawa wygodnictwa???
                        • sasha_m Re: nawiązując do historii P.N.W... 18.06.04, 23:39
                          A bo ja wiem? Nigdy mi się to nie zdarzyło i chwała Bogu :-)
                          Niektórzy twierdzą, że to jest możliwe. Chociaż pewnie każde z tych dwóch uczuć
                          jest inne i na czym innym się opiera. Należałoby wtedy jednoznacznie
                          zdefiniować pojęcie miłości :-) Poza tym czasami ludzie pod miłość różne inne
                          uczucia podciągają.
Pełna wersja