ellixire
30.06.04, 22:18
Bardzo świeża historia.
Zamieciłem kiedyś z ciekawości anons w randkach i długo nie działo sie nic.
Już zapomniałem o wszystkim a tu nagle jest odpowiedź !! Pisze do mnie
dojrzała mężatka, że ma ochote na romans ?! Zaczęliśmy dialog netowy i nawet
komórkowy, i wszystko sie pieknie układało. Ustalilismy spotkanie ,
cieszylismy sie z tegoi było happy. A tu kolejna odpowiedź na moje ogłoszenie.
Podjąłem temat z dużą kulturą. Chodziło o to samo, a jak sie ktos nie
domysla, to spiesze wyjasnić - o sex !! Następnego dnia mój dialog z pierwszą
panią zmienił sie diametralnie. Zaczęła szukać dziury( tylko bez skojarzen
prosz)w całym, zaczęła powątpiewać w moje intencje ?!?! Druga pani natomiast
juz sie nie odezwała. Po dwóch dniach oboje z pierwsza pania ustalilismy, że
rezygnujemy ze spotkania i pozostaniemy kolegami z netu. Jeśli ktoś sie
jeszcze nie domyśla, to juz wyjaśniam. Podejrzewam, że drugą odpowiedz
otrzymałem os tej samej pani. Po prostu chciała sprawdzić co ze nie za facio.
A jak przekonała sie że porozmawiam z kazda osoba która do mnie napisze, to
pewnie stwierdziła że jestem lowelas. Myślę o tym od kilku dni, bo nie moge
pojąć o co chodzi. Ogłasza sie facet - nie ukrywa że jest żonaty - w wiadomym
celu i nie wazne w tym momencie czy powaznie czy dla hecy,stara sie być
autentyczny i uczciwy, liczy więc na sporą liczbę odpowiedzi. I w zasdzie
wszyscy którzy odwiedzają strony randkowe wiedza że to normalka. Tym
bardziej, że na niektóre anonse ładniutkich laleczek opowiada nawet kilkuset
facetów. Skąd więc do cholery u niektórych kobiet takie podejście do sprawy?
Czego tak naprawdę szukają? Księcia z bajki? Przecież bajki pozostają w
przedszkolu. Potem zaczyna sie życie!
Ciekaw jestem Waszych opinii !!