wrednababa
21.10.03, 12:00
witam.wiem moze troche banalnie zabrzmi...ale juz mnie to zaczyna
niepokoic..jestem z facetem ponad pol roku.Wlasciwie nasze bycie razem to
bardzo skomplikowana sprawa-bo ze wzgledu na jego prace widujemy sie bardzo
rzadko-czesciej nie ma go w polsce niz jest:(((...no ale..jak juz jest to
miedzy nami uklada sie pieknie.moj problem polega na tym ze do tej pory nie
powiedzial mi ze mnie kocha...nie wiem co mam o tym myslec...ja juz dawno
wpadlam po uszy i raz mu to powiedzialam.od tego czasu niestety nic sie nie
zmienilo.jedyne uczucia na jakie go stac to to ze:"zalezy mu na mnie, jestem
dla niego wazna, teskni za mna"no tak ale to wcale nie oznacza ze mnie
kocha.nie wiem co mam o tym myslec..nie chce aby traktowal mnie jak
przyjaciolke do sexu..bo przeciez gdyby mnie pokochal to by mi to powiedzial?
tym bardziej ciezko mi bo za kazdym razem jak sie widzimy, mi sie wrecz cisna
na usta uczucia jakie do niego zywie..ale staram sie powstrzymywac...aby go
nie osaczac.
moze to chodzi o to ze faceci w jego wieku dluzej sie zakochuja?(ma 37 lat)
doradzcie mi cos...dac sobie spokoj?czy moze go poprostu zapytac:"czy
istnieje szansa ze mnie pokochasz?"ale to takie niedojrzale...
pozdrawiam