venno 23.10.03, 19:05 Zgadzacie sie z tym czy nie? Ja sam sie zastanawiam, zwlaszcza obserwujac przyklady nauczyciela, lekarza.... Jakies inne jeszcze moze znacie? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jklepacz Re: Feminizacja zawodu=utrata prestizu 23.10.03, 21:32 jestem podobnego zdania - obecnie kobitki które walczyły o równouprawnienie jak chcą to nich zapierdalają ; nie mam nic przeciwko temu by to ona utrzymywała dom, ale niech da spokojnie na piwo i niech przestanie tyle gadać ze tak malo w domu jest zrobione Odpowiedz Link
babik Re: Feminizacja zawodu=utrata prestizu 23.10.03, 22:06 Ile ja bym dał za to , żeby mi zdjęła trochę obowiązków z krzyża. Odpowiedz Link
sasha_m Re: Feminizacja zawodu=utrata prestizu 23.10.03, 22:22 A możesz trochę jaśniej, co ma wspólnego feminizacja zawodu z utratą prestiżu? Czyjego? Żeby potem znowu nie było, że panie prezentują typowe dla siebie podejście do tematu ;-))) Odpowiedz Link
agas71 Re: Feminizacja zawodu=utrata prestizu 24.10.03, 08:47 No tak daleko idące wnioski można uznac za daleko idące uproszczenie. Utrata prestiżu w zawodzie nauczyciela jest, moim zdaniem, spowodowana tym, ze od lat utrzymuje się podejscie, ze jak ktoś jest za słaby żeby znaleźć pracę gdzieś indziej, to ostatecznie trafia do szkoły, bo zawsze to jakiś stały etat i nawet marniutka ale stała pensyjka, no i wakacje itd. I to niezależnie od płci. Weźmy przykład nieszczęsnego anglisty ponizanego w Toruniu, który niestety był słabym nauczycielem. Obniżenie prestiżu w zawodzie lekarza jest moim zdaniem spowodowane zanikiem etyki w tym zawodzie, jest to również niezależne od płci. Powszechnie pobierane łapówki i te sprawy.. Teoria, ze to feminizacja jest przyczyną, jest moim zdaniem niesprawiedliwa. Co powiesz na utratę prestiżu zawodu piłkarza w Polsce (tutaj przecież mamy samych facetów), gdyby nasza druzyna była mistrzem świata, na pewno piłkarze byliby traktowani jak bóstwa. A w obecnej sytuacji wiekszość Polaków traktuje ich lekceważaco, ja uważam, ze biorą kasę za nic. znie widze tu ani talentu ani pracowitosci. Odpowiedz Link
jklepacz Re: Feminizacja zawodu=utrata prestizu 28.10.03, 08:42 utracone złudzenia silnego mężczyzny pokutują jeszcze w spoleczeństwie a babki tylko ustawiają wszystko podłóg siebie zniewalając facetów taki gość który nie w porę wycofa się ze związku z kobitką traci powoli wszystko,ona jako samica jest silniejsza i bardziej odporna na stres a facet ma coraz to nowe obowiązki. gdy nie przyniesie do domu forsy /bo akurat robotę stracił/ od razu jest pomiatany i wyszydzany. nie moge znalezć sobie teraz miejsca.ona mnie wyrzuca z domu i poza nawias naszego dotychczasowego życia .muszę teraz waczyć o swoje by nie zginąć w tej miejskiej dżungli Odpowiedz Link
agas71 Re: Feminizacja zawodu=utrata prestizu 28.10.03, 09:04 To nie na temat. Ale mogę Ci tylko współczuć. Masz problem nie dlatego, ze kobiety są generalnie złe, a dlatego, ze twoja M. nie stanęła na wysokości zadania, wasza miłość umarła, nic was nie łączy.... itd. Ludzie powinni być ze sobą na dobre i na złe. Ona widocznie nie chce być z Tobą w złych chwilach. Moze to i lepiej, ze wyszło szydło z worka. Przestań się teraz użalać nad sobą, weź sie w garść. Szukaj roboty, odbij się. Dasz sobie radę, jeśli w to uwierzysz. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link
agas71 Re: Artykul baaardzo a propos :) 28.10.03, 12:42 Nie widze zwiazku :)) A swoją drogą, bardzo chętnie widziałabym wiecej nauczycieli mężczyzn w szkole, ale jakoś się do tego nie garną... A moze tak kolego wolałbyś, żebyśmy siedziały w domku na garnuszku meża? Moj by nie chciał... Żegnajcie przyjemne wycieczki, duuuże mieszkanko, nowe mebelki, samochód moze nie rewelacja, ale bez mojego wkładu i tego by nie było... Odpowiedz Link
venno Re: Artykul baaardzo a propos :) 28.10.03, 12:53 agas71 napisała: > Nie widze zwiazku :)) A ja widze :) > A moze tak kolego wolałbyś, żebyśmy siedziały w domku na garnuszku meża? > Moj by nie chciał... > Żegnajcie przyjemne wycieczki, duuuże mieszkanko, nowe mebelki, samochód moze > nie rewelacja, ale bez mojego wkładu i tego by nie było... > Mezczyzna powinien zarabiac tyle, aby bez problemu stac go bylo na utrzymanie niepracujacej zony. Chodzi o to, zeby kobiety nie MUSIALY pracowac (wlasnie na te wakacje, mieszkanka, mebelki i autka ;-)))) tylko zeby pracowaly te, ktore chca. Troche moze jestem staroswiecki, ale wydaje mi sie, ze wiele problemow z tzw. "dzisiejsza mlodzieza" ;) bierze sie z tego, ze dzieci wychowuje przedszkole i szkola, a nie rodzice. pozdrawiam Odpowiedz Link
agas71 Re: Artykul baaardzo a propos :) 28.10.03, 13:14 Nie jest to pogląd bynajmniej staroświecki, lecz rozsądny. Praca zawodowa nie eliminuje mozliwości wychowywania dziecka przez rodziców. Teza że mężczyzna "powinien zarabiać.." jest dość utopijna. W każdym społeczeństwie są ludzie bardziej i mniej bogaci czy przedsiebiorczy, wykonujący skromne acz potrzebne zawody hydraulika, sprzątacza itd. itp. Taki człowiek nigdy nie zarobi tyle, aby jego zona mogła sobie powolić na przebywanie w domu, i co, odmówisz im prawa wycieczki? posiadania samochodu? A moze nie powinni się rozmnażać? To oczywiste, ze mężczyzna TYLE nie zarobi i kobieta musi w tym przypadku pracować, jeśli chce żyć chociaż w części tak, jak sie naogląda w tasiemcu. Jak ma szczęście pojedzie raz w roku nad morze a jak ma wieksze szczęście, to nawet swoim samochodem. I ma do tego prawo, Zapracowała sobie. A że przy okazji przyczyniła się do FEMINIZACJI jakiegoś zawodu (ponownie pytam, gdzie ci panowie, ktoś im zabrania pracować w oświacie?), cóż, pech tych, którzy cierpią z tego powodu, wmawiając sobie, że to ona spartoliła etos tej pracy. Mam wrażenie też, że odmawiasz możliwości posiadania dzieci kobietom, które MAJĄ OCHOTE pracować. Co z tymi nieszczęsnymi, wypaczonymi feministkami? Odpowiedz Link
sasha_m Re: Artykul baaardzo a propos :) 29.10.03, 00:08 venno napisał: > Mezczyzna powinien zarabiac tyle, aby bez problemu stac go bylo na utrzymanie > niepracujacej zony. Chodzi o to, zeby kobiety nie MUSIALY pracowac (wlasnie na > te wakacje, mieszkanka, mebelki i autka ;-)))) tylko zeby pracowaly te, ktore > chca. > Troche moze jestem staroswiecki, ale wydaje mi sie, ze wiele problemow z > tzw. "dzisiejsza mlodzieza" ;) bierze sie z tego, ze dzieci wychowuje > przedszkole i szkola, a nie rodzice. > pozdrawiam Ja też jestem staroświecka :-) Kobiety powinny mieć wybór, która chce pracować, proszę bardzo, a która nie, niech nikt jej za to nie potępia. Na szczęście mojego męża stać na to, abym ja nie pracowała. A jeśli go stać nie będzie, pójdę do pracy :-( I nie wiem, jak to będzie wyglądało, bo nie mamy nikogo do pomocy, a moja praca nie jest aż tak dobrze płatna, żebym mogła pozwolić sobie na nianię. Zyskamy wyższy poziom życia, stracą na tym dzieci, niestety :-( Odpowiedz Link
agas71 Re: Artykul baaardzo a propos :) 29.10.03, 09:40 Sasha szanuję twoją decyzję, tak jak szanuję i podziwiam odwagę wszyskich kobiet decydujacych się na pozostanie w domu i zapewnienie dzieciom bezpiecznego, ciepłego domu rodzinnego (o ile oczywiście chcą i mogą sobie na to pozwolić.) Piszę "odwagę", bo w takiej sytuacji kobieta jest uzależniona od męża i gdyby zdarzyła się przykra sytuacja, ze mąż po prostu "zakocha się", a zdarza się to naprawdę często, to zona pozostaje na lodzie. Wykluczona z pracy zawodowej przez lata ma problem, zeby znowu wejsć na rynek pracy. Ja nie poszłabym na takie ryzyko. Ostatnio po ośmiu latach małżeństwa przechodziłam kryzys. I wiem o czym mowię. Gdybym nie miała "zaplecza" w postaci dobrej pracy, nie poradziłabym sobie tak dobrze. A tak miałam odwagę postępować w taki a nie inny sposób, postawić sprawę tak a nie inaczej. I nasze małżeństwo - mam wrażenie - wygrało na tym. Mąż szanuje moja pracę i mnie, nie ma u niego lekceważenia tak częstego wśród meżczyzn jedynych zywicieli, pt. "co ta baba robi cały dzień w domu oprócz maseczek i czytania gazet". Odpowiedz Link
sasha_m Re: Artykul baaardzo a propos :) 29.10.03, 09:59 Całe życie ryzykujemy. Ale wolę ponosić to ryzyko i mieć pewność, że dałam moim dzieciom szczęśliwe dzieciństwo. A szanse, że ta sytuacja, którą opisujesz, zdarzy się, są niewielkie. He, he, na razie. Kryzysy i u nas były, a jakże i dlatego teraz już się nie boję. Odpowiedz Link
agas71 Re: Artykul baaardzo a propos :) 29.10.03, 10:10 Fajnie mieć taką pewność. Zebym była całkiem uczciwa musze dodać, ze lubie swoją pracę i lubię pracować wsród ludzi, wiec trochę tego mojego egoizmu w tym jest. Odpowiedz Link
sasha_m Re: Artykul baaardzo a propos :) 29.10.03, 10:25 Nie no, stuprocentowej pewności nie mam, może taką 80% ;-) Odpowiedz Link
sasha_m Re: Artykul baaardzo a propos :) 28.10.03, 12:51 Ten artykuł mnie zaskoczył, bo ja w swoich szkołach spotkałam mnóstwo nauczycielek-przywódczyń, które świetnie radziły sobie z dyscypliną na lekcjach, natomiast na lekcjach panów-nauczycieli zawsze było pełne rozprężenie. No, ale to były inne czasy, uczniowie nie pozwalali sobie na tyle, co teraz. I ci panowie-nauczyciele nie mieli nigdy poważnych kłopotów. Ten artykuł dowodzi, że zawód nauczyciela powinien być prestiżowy dla mężczyzny. Odpowiedz Link