Dodaj do ulubionych

na tapczanie lezy len

23.10.03, 19:43
jak mozna kobitke zmusic do prac domowych?
moze macie jakies ciekawe pomysly :)

boze nawet chleba nie kupila :((
Obserwuj wątek
    • jklepacz Re: na tapczanie lezy len 23.10.03, 21:19
      też chciałbym poleżeć,ale trzeba dzieci wykąpać ,powiedzieć im bajkę i pewnie
      zaraz zasnę bo tak jestem zjebany...
      a baba wróci wieczorem i powie że nic niejest zrobione -"ty leniu.."
    • lady68 Re: na tapczanie lezy len 24.10.03, 09:11
      zawsze sie zastanawiam jak to jest że ja w 2 godz. obiad ugotuje wymyje podłogi
      wypiorę, lekcje z dzieciakiem i wieczorem ang. A mój idzie na 11 i jescze
      marudzi że rano nie ma czasu nic zrobić. Skaranie boskie z tymi chłopami.
      No ale przynajmniej w nocy ciepełko, ma się gdzie przytulić:)
      • babik Re: na tapczanie lezy len 24.10.03, 09:20
        Nie oszukuj :)))
        Co prawda jak gotujesz z torebek , to rzeczywiście dużo czasu poświęcać nie
        musisz :)))
        Podłogi umyte. heheheh
        Mam nadzieję , że moja żona to przeczyta.

        I się lekko zawsztydzi.
        • lady68 Re: na tapczanie lezy len 24.10.03, 09:27
          no dobra codziennie nie gotuje, ale nie bedę czekać na niego do 20.00 aż coś
          zrobi. Wydaje mi się że sztywny podział obowiązków nic nie daje, mam czas to
          robie ja, ale ciężkie zakupy sobie odpuściłem od czego mam mojego
          kochanego "tragarza?" niech ćwiczy mięśnie chociaż w ten sposób a nie obiecuje
          że będzie chodził na siłownie . Mnie tam brzuszek nie rośnie:)
        • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 24.10.03, 09:28
          Tak, tak, Babik, przybij piątkę z Girrafim ;-)))
          Biedactwa, Pan Bóg Was strasznie pokarał takimi żonami, co to nic nie robią,
          tylko leżą na kanapie, ew. siedzą przed kompem.
          Wyczuwam tu solidarność plemników, panowie ;-)))
          • babik Re: na tapczanie lezy len 24.10.03, 09:35
            Widzę , że u Ciebie zadziałała solidarność jajników :))))
            Hehehehe.
            Ale stwierdzam , że jest Wam za dobrze i tyle.
            Ty masz jeszcze małego na głowie , ale moja gwiazda to już jest swobodna jak
            taczanka na stepie.
            I nikt mi nie wmówi , że jest zarobiona po pachy pracami domowymi.

            A zakupy robię sam.
            O i tyle powiem.
            • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 24.10.03, 10:23
              Ja tam nie narzekam i nie wypieram się - bardzo dobrze mi jest.
              A gdy pytam mojego męża, czy widzi wokół siebie taką żonę, na którą chętnie by
              się zamienił, to mówi, że nie. Sam wie, że trafił idealnie, he he. A że
              narzeka? Lubi zrzędzić, oooo, jeszcze jak, w naszym małżeństwie stroną
              zrzędzącą jest on, zdecydowanie. Ma też mnóstwo innych wad, oczywista. Ale ja
              bym go nie zamieniła na żadnego innego chłopa. Bo go kocham, i tyle.
    • dlaforum Re: na tapczanie lezy len 24.10.03, 14:38
      Jest taki stary dowcip
      Napisze go w skrócie:
      Facet chciał zadowolić swoją babe więc kupił viagre
      Wziął kilka tabletek za dużo więc całą noc to robili...
      Na drugi dzień przychodzi z roboty a tu wysprzątane, wszystko wyprane itp.
      Pyta się żony co sie stało a ona:
      Ty byłeś dla mnie ludzki więc ja też.
    • agas71 Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 09:31
      jeju, ja dopieto teraz załapałam że sasha i giraffi to jedno M ;)) No cóś
      takiego!
      Mojego zrzedy nie przebije. Dzisiaj rado oberwało mi sie za:
      trzasnelam drzwiami do lazienki i O MALO CO nie obudzilam dziecka
      ze moje spodnie leza drugi dzien na fotelu (ładnie uprasowane)
      niepotrzebnie zapalam swoitło i gasze co rusz (no przeciez oszczedzam)
      Sniadanie wzielam do reklamowki a nie upchnelam do aktowki i ide niczym krolowa
      wiesniar do tramwaju z torba, aktowka i reklamowka
      zapomnialam rekawiczek i musialam sie wrocic
      Wyszlam z domu z ULGA ze nie musze juz wysluchiwac zrzedzenia.
      NIECH MI KTOS POWIE, ZE TO BABY ZRZEDZA!
      • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 09:56
        Jestem się w stanie założyć, że mój jest większym zrzędą. On jest takim zrzędą,
        że w życiu nie widziałam większego. Od rana do nocy nic tylko zrzędzi, zrzędzi
        i zrzędzi ;-)))
          • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 10:29
            Naprawdę, przysięgam!!!
            Na jeden temat potrafi mędzić z pół godziny! A takich tematów dziennie jest
            kilka, co najmniej.
            A wiecie, dlaczego ja nie zrzędzę? Bo ja wykonuję, a nie gadam. Nie widze celu
            w rozwodzeniu się na temat jednej pierdóły :-)))
        • agas71 Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 10:20
          Moj tak zrzedzi ze az mędzi!
          Jak tak płynie ten słowotok to mam ochotę rzucic sie z szostego pietra! A
          mieszkam na trzecim ;)
          Czuje jak wtedy wzrasta we mnie agresja i jak masa krytyczna przekroczy pewien
          punkt.... trzesienie ziemi.
          A jego cholerne skarpetki na podłodze to co?? Nic?!
          Ulubiony temat to: "O MALO CO" (PRAWIE zbilam, PRAWI spaliłam, O MALO CO
          zniszczylam bleeee...)
          • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 10:38
            Eee tam, ja tylko udaję, że słucham i potakująco kiwam głową "tak tak, masz
            absolutną rację". Bo zero jakiejkolwiek reakcji może też stać się powodem do
            kolejnej tyrady w stylu "ty masz w dupie to, co ja do ciebie mówię!".
            Tia, mam to opanowane doskonale :-)))
            • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 10:51
              Aaaa, jeszcze coś mi się przypomniało. Dobra rada :-)))
              Jak słowotok jest z gatunku tych mało groźnych (taki dla podtrzymania formy
              jedynie) i chcę go przerwać, to chodzę sobie i pod nosem
              mruczę "blebleblebleble" robiąc przy tym odpowiednie miny. Dziecko pokłada się
              wtedy ze śmiechu i napięcie zostaje rozładowane. Co nie znaczy, że za 10 min
              nie zacznie się znowu, he he.
              • babik Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 10:56
                Ja piernicze , posikałem się ze śmiechu :))))))
                Jesteście dziewczynki niesamowite.

                Ale ja chyba , aż takim zrzędą nie jestem.
                U mnie działa to na zasadzie eksplozyjnej, wybucham , ale później jestem
                spokojny jak baranek.
                • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 11:13
                  A co sądzicie na ten temat:
                  Przychodzi Girrafi z pracy do domu i węszy: Zabawki posprzątane? Posprzątane.
                  Pieczywo rozmrożone? Rozmrożone. Owoce przestawione na parapet, zeby poranne
                  słońce ich nie grzało? Przestawione. Opłaty wypisane? Wypisane. NO TO KURNA NIE
                  MA SIĘ DO CZEGO PRZYCZEPIĆ!!!!!!! (jego słowa) No tym rozbraja mnie zupełnie :-)

                  Aha, pamiętajcie, wszystko, co Girrafi dzisiaj napisze w tym wątku, jest
                  nieprawdą!!!
                  • agas71 Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 11:22
                    A co ty na to?
                    Przyniósł próbki materiału od krawca, żebym JA mu wybrała, jaki kolor ma mieć
                    jego gajerek.
                    Przy czym to JA uchodzę za ta bez gustu hehehe I DALTONISTKĘ CO NIE ZNA SIE NA
                    KOLORACH.
                    Dwa dni lezały. Dzwoni do pracy : wybrałaś? Nie, sam zdecyduj. nie, powiedz mi
                    jaki. No dobra, granatowy. W PROBKACH NIE MA GRANATOWEGO!
                    • sasha_m Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 11:39
                      Cha, cha cha, dobre!!!
                      Ale dla mnie to nie nowość, bo też zarzuca mi się nieznajomość kolorów. I nie
                      tylko mnie, ale całej rodzinie, bo twierdzimy, że kurtka jest szara. Nieprawda!
                      Jest zielona!!! To jest smutne, bo u mojego męża w zarabianiu na życie
                      zanojomość kolorów odgrywa zasadniczą rolę. Dziwne, że jeszcze głodem nie
                      przymieramy ;-)

                      A z podejmowaniem decyzji jest tak:
                      ON: wybierz!
                      JA: nie, bo będzie na mnie
                      ON: nie no powiedz, który ci się bardziej podoba
                      JA: dobra, ten!
                      ON: o rany, NIE TAKIEJ ODPOWIEDZI OCZEKIWAŁEM!
              • agas71 Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 11:11
                U mnie czynnik ten wywołuje wiekszą agresją. Osobnik czuje się traktowany
                niepoważnie.
                Ja w momencie kiedy mam wrażenie że wybuchnę, pytam retorycznie: "I co z tego?
                Przecież sie nie przekształcę?"
                Też nie pomaga. Generalnie najlepiej uciec z pola walki.:(((
                        • girrafi Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 13:18
                          JA piernicze ludzie i kobiety, ile to trzeba miec czasu zeby
                          takie cuda pisac i zeby to jeszcze prawda byla (w przypadku saszy)
                          nic mnie tak nie rusza jak nie znajomosc kolorow mojej zony
                          zony poligrafa w koncu
                          ale ona jest chyba daltonistka (stroje ma tylko czarne i granatowe)
                          a gdybym ja nic nie mowil to po tygodniu nie byloby wiadomo
                          gdzie jest w domu lazienka a gdzie kuchnia
                          a tak na marginesie wole z Babikiem w pilke pograc >>>>>>>>
                          • agas71 Skąd ja to znam... 28.10.03, 13:35
                            To przekonanie, że beze mnie świat by się (czyt. chałupa) zawalił i Sodoma i
                            Gomora wkroczyła na WŁASNY (OBSIKANY??)teren samca. Wybacz złosliwość, ale jak
                            czytam "ludzie i kobiety" nie moge sie powstrzymać. PS. Jak żona znosi Twoja
                            znajomość ortografii? :)) (w odwecie za nieznajomość kolorów ;))
                            • girrafi Re: Skąd ja to znam... 28.10.03, 13:52
                              agas71 napisała:

                              > To przekonanie, że beze mnie świat by się (czyt. chałupa) zawalił i Sodoma i
                              > Gomora wkroczyła na WŁASNY (OBSIKANY??)teren samca.

                              siki mozna szybko wytrzec i po bolu, ale jak sie wyleje 1/2 l perfum na swoj
                              garb to pol ulicy nos zatyka

                              >Wybacz złosliwość, ale jak
                              > czytam "ludzie i kobiety" nie moge sie powstrzymać.

                              zapomnialem podzielic kobiet na podgatunki fakt z gory przepraszam

                              >PS. Jak żona znosi Twoja
                              > znajomość ortografii? :)) (w odwecie za nieznajomość kolorów ;))
                              na forum nie pszyfionsoje roli do takich blachostek
                              Pozdr :))))))))))))))0
                              • agas71 Re: Skąd ja to znam... 28.10.03, 14:00
                                Wnioskując po tonie i stylu ("garb" co za urok, co za wdzięk!, i ta znajomość
                                gatunków i podgatunków kobiet (podludzi?, a moze to jeszcze zbyt zaawansowane
                                stadium rozwoju)) czy ty nie jesteś skolonowany przypadkiem z moim M? ;))A może
                                nieznany brat bliźniak? Jak wyglądasz? hehehe
                            • sasha_m Re: Skąd ja to znam... 28.10.03, 14:16
                              agas71 napisała:

                              Jak żona znosi Twoja
                              > znajomość ortografii? :)) (w odwecie za nieznajomość kolorów ;))

                              Już się przyzwyczaiłam do różnych wójków i dwujek i odczytuję bez problemów. To
                              chyba jakiś niezdiagnozowany w dzieciństwie przypadek chorobowy :-)
                              Specem od ortografii w domu jestem ja i wszelkie oficjalne pisma muszą najpierw
                              przejść przez moje ręce/oczy.
                              • agas71 Re: Skąd ja to znam... 28.10.03, 14:22
                                "na forum nie pszyfionsoje roli do takich blachostek" hehehe
                                Wydało się....
                                Po prostu żonki nie było pod ręką... hihihi Jak to czasami jednak okazują się
                                niezbędne te podgatunki.
    • lady68 Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 13:39
      pierwszy raz spotkałam faceta któremu przeszkadza bałagan. Przydał by mi się
      taki w domu, chociaż z drugiej strony pedant jest chyba gorszy niz bałaganiaż.
      Ja typowa lwica nie zniosłabym ciągłej krytyki, to ja krytykuję!
        • agas71 Re: na tapczanie lezy len 28.10.03, 14:26
          Moj M lubi porządek "ogólny" żeby na wierzchu nic nie leżało, a ja wolę ten "od
          gruntu", tj. żeby kurz nie leżał po kątach, nieład w granicach normy mi nie
          przeszkadza.
          Inicjatorką szorowania łazienki jestem raczej ja :)
          Ale musze oddac mu sprawiedliwość: z własnej nieprzymuszonej woli i inicjatywy
          myje okna. Chwała mu za to!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka