kristoper
26.10.03, 19:49
zalozcie ze jestescie postawieni w takiej sytuacji: jestescie facetem (
niektorym moze sprawiac problemy postawieni sie w tej roli:)jestescie ze
swoja dziewczyna od 6 m- cy, poznaliscie inna, fajniejsza. na poczatku ta
nowa, nazwijmy ja dla ulatwienia Z nie wydaje sie byc wami zainteresowana, wy
takze niespecjalnie sie staracie... ale ta obecna dziewczyna (powiedzmy ze
bedzie sie nazywala E) doprowadza was juz do szalu i nie mozecie z nia
wytrzymac. Zaczynaja sie wakacje, tak sie zlozylo ze E wyjazdza bez was na
wakacje. Ocieplaja sie stosunki z Z... E wyjechala, spotykacie sie
kilkakrotnie z Z na gruncie towarzyskim i zaczyna wam sie ukladac.
postanawiacie rozstac sie z E. nie piszecie jej smsa bo to straszne swinstwo
zerwac przez smsa. czekacie az wroci - spotykacie sie z nia i mowicie jak
jest. ona wpada w furie twierdzi ze wolalaby zebyscie z nia zerwali przez
smsa bo wtedy moglaby sie przespac z jakims kolesiem na wakacjach. Uwaza ze
zrobiliscie jej swinstwo itd. Wy sie trym staracie nie przejmowac. Okazuje
sie ze E nie marnuje czasu i wszystkim waszym znajomym opowiada nieprawdziwe
historyjki i oczernia was w ich oczach. Ludzie sie od was odwracaja. podczas
rozmowy w 4 oczy E mowi ze ona nie ma nic wspolnego z tym, ze zloszcza sie na
was wasi kumple. ona nadal uwaza sie za osobe pokrzywdzona przez was... jak
wy to oceniacie? ustosunkujcie sie do tego. prosze!