sokozlopek
27.10.03, 17:59
Tak sie zastanawiam ze fatalnie sie dzieje, nie dosc ze przyszlo mi zyc w
kraju gdzie pedał jest skażony to jeszcze jak już pedał się trafi i chce
potrzymac mnie za rękę pojawiają się proboemy. Jestem młodym gejem,
niezależnym zyjącym sobie w spokoju, mam fajną pracę kilka zaprzyjaxnionych
osób, ostatnio wybieram samotne wieczory. Po pracy prędko udaję się do domu,
pije sobie coś, czytam, oglądam, słucham muzyki... do szczęście brakue mi
tylko kogoś. Nie pisze tego po to, żeby wzbudzić litośc i prosić o kontakt
samotnych facetów, którym przypadkiem spodoba się to co napiszę ale po to,
żeby zadać pytane - co robię źle ? Mam 23 lata, jestem wysokim zupełnie
normalnym kolesiem, mam swoje pasje, swoje marzenia, zanteresowania... lubię
długie niedzielne poranki i sobotnie wieczory albo spędzone w knajpie wśród
przyjaciół albo też w kinie trzymając się za łapkę pod fotelem bo przecież
ktoś zobaczy i co wtedy ? Nie mogę spotkać faceta, który mógłby zostać...
poznaje od czasu do czasu kogoś, to chwilowe... są ciepłe i miłe słowa,
romantyczne chwile i po kilkudziesięciu godzinach wszstko mija ! Albo ja nie
mam ochoty na kontakt z facetem, który jeszcze chwilę temu bardzo mi się
podobał albo odwrotnie ! Jak już jestem w kogoś zapatrzony nie widzę zai
teresowania. Mógłbym być z kimś na siłe, dopaść kogoś i spróbować z nim być
ale po co skoro wiem, że od następnego dnia będę kombinował jak tu się wyrwac
z dom i spotkac kogos innego ? Przecież nie o to w związku chodzi ?
Czy jest tu ktoś, facet lub kobieta kto może mi na te pytania odpowiedzieć ?
Będę wdzięczny za kilka rad od osób, które były w podobnej sytuacji, dodam,
że nie szukam uczucia na siłę ale jesienne wieczory mnie przytłaczają i marzy
mi się ktoś z kim będę mógł się wygłupiać w łóżku, jechać w niedzielę pod
miasto albo iść do kina czy teatru... Oj, namieszałem ale to naprawde
problem, jestem człowiekiem szczęśliwym ale samotnym w tłumie...
sokozlopek@gazeta.pl