agas71
04.11.03, 08:47
słonecznie i ciepło w Warszawie.
Przed pracą chciała wypłacić troche kasy z bankomatu. Bankomat był
zewnętrzny. Wyciagała, kartę kiedy podszedł jakiś chłopak w bluzie z kapturem
na głowie. zaczął coś mówić, nie słuchała do końca tylko warknęła "Nie!
Odejdź pan!" Wiecej w tym było strachu niż zlosci. Skulił się, potulnie
zawrócił na piecie i poszedł sobie. Poczuła się głupio. Może głodny był?
Bułke mu mogła dac. Moze tam na górze Ktoś patrzy i kręci głową? Wziela
pieniądze, ale gdy sie obejrzala nie bylo go juz. "Cholera, pomyslala, co to
za pomysl, zeby zebrac pod bankomatem!" Ale bułke mu mogla dac. Moze by nie
wział? Moze chodzilo mu o kase na dragi? Cholera wie...Bułke mu trzeba było
dać chociaż. Żeby nie był taki potulny, nie miałaby wyrzutów. Głupia baba.
Ale mogła mu dac te bułkę.