leeshy
04.11.03, 13:56
Jak juz ustalilismy, na forum Mezczyzni wiekszosc stanowia kobiety.
Prosze zatem o szczere wypowiedzi - czy ten slynny Syndrom Napiecia
Przedmiesiaczkowego istnieje, czy to tylko taka lipa, zeby bezkarnie moc
swiatu robic na zlosc?
Juz drugi dzien kolezanka z pracy wqrwia mnie na maksa, czepia sie
wszystkiego, na zwrocona uwage w sprawie czegos tam konkretnego i
technicznego (np zeby klucze od pokoju kladla jednak w okreslonym miejscu, bo
trudno je znalezc, jesli polozy je gdzies pod swoimi papierami), odpowiada
jakas kosmiczna generalizacja - np. ze wie, ze sie nie nadaje do tej pracy i
ze wszyscy uwazaja ja za idiotke. I w ogole wprowadza ciezka, nieprzyjemna
atmosfere na rozne sposoby.
Ja rozumiem, ze mozna miec zly nastroj, ale cywilizowany czlowiek potrafi sie
powsciagac i opoanowywac swoje nastroje, a jak nie potrafi, to idzie do
specjalisty, zeby cos z tym zrobic.
Jesli zas ktos mowi ze ma zespol i oczekuje, ze wszyscy wtedy padna na kolana
albo zaczna ja okadzac mirra i glaskac po glowce, to wybaczcie, ale rece
opadaja.
A juz zona czy stala partnerka z czyms takim to musi byc makabra.
Slyszalem, ze PMS jest uwazany za okolicznosc lagodzaca w sprawach o
zabvojstwo. Doskonale to rozumiem: nie sposob skazac faceta, ktory zamorduje
taka babe, jak za zwykle zabojstwo! Trzeba goscia uniewinnic, bo nie mogl po
prostu postapic inaczej.