Matrix zobaczony

17.11.03, 14:29
Obejrzałem trzecią część trylogii braci Wachowskich .
Powiem Wam , że wcale się nie rozczarowałem , oczywiście kilka scen z filmu
bym wywalił bo były zbędne , ale jako całość bardzo pozytywne wrażenie robi.
A końcówka jest rewelacyjna , może oprócz radości w mieście Zion i debilnych
krzyków typu "Neo saving us".
    • leeshy Re: Matrix zobaczony 18.11.03, 09:01
      A mi sie nie podobalo.

      Moge podpisac sie obiema recami pod ta czyjas recenzja z portalu Onet:

      Matrix III Streszczenie

      Neo śpi na dworcu w Kutnie (albo jakimś podobnym). To znaczy wirtualny Neo
      (wNeo), bo prawdziwy leży na stole w prosektorium i czeka na sekcję. Z
      peudonaukowego blekotu dowiadujemy się, że mimo iż nie podpięty znajduje się
      gdzieś pomiędzy Matrixem a Syjonem. Mamy więc do czynienia z udoskonalonym,
      wireless Neo - coż za innowacja. Myślałem, że używa systemu bluetooth, ale
      nie - zęby ma nadal białe jak Pan Bóbr. W pewnym momencie wNeo zostaje
      obudzony (w Kutnie, na dworcu w nocy) przez małżeństwo zatroskanych
      programów komputerowych. Programy te pofatygowały się na dworzec w Kutnie
      ażeby oddać swoje dzieciątko (sic!) do przytułku dla nieudanych programiątek
      prowadzonego przez Wyrocznię. Długi pseudofilozoficzny dialog - przedsmak
      tego co będzie dalej. Przyjeżdża pociąg, programy wsiadają a wNeo próbuje
      wcisnąć się na krzywą twarz za nimi. Ale PKP nie jest w ciemię bite - 100%
      zniżki dla Superbohaterów Będących Jedyną Nadzieją Ludzkości zlikwidowano od
      września. Pewnie za dużo ich jeździło za darmochę. Potrzebna jest szybka
      interwencja bydgoskiej Policji (w składzie Seraf, Morf, Trin) w Dyrekcji
      Generalnej PKP. W trakcie interwencji możemy pooglądać bogate wyposażenie
      przednie Bellissimy, jeden z lepszych widoków w całym tym arcydziele.
      Dyrekcja Generalna ugina się przed siłą spokoju bydgoskiej Policji i chcąc,
      niechcąc zawozi wNeo prosto do mieszkania Wyroczni (ze zniżką, of course).
      Długi, nudny dialog, podczas którego wNeo wysłuchuje genialnych rad w stylu
      "musisz zrobić to co wiesz, że musisz zrobić", itp. Wyciemnienie, wracamy do
      realu (nie hipermarketu).
      W realu wszyscy pozytywni bohaterowie noszą równie wieśniackie swetry co
      Grucha. Prawdziwy Neo (pNeo) ledwie wzuwszy tenże przyodziewek, naciąga,
      używając swojskiego zwrotu "daj się karnąć", Niobe aby pożyczyła mu kluczyki
      do swego szambolotu (taki pojazd co po kanałach pomyka) na wyprawę do wioski
      maszyn. Niobe, ponieważ nie zdążyła zamówić na spółę, kluczyki oddaje.
      Zresztą szybko dostaje nowy, ładniejszy szambolot, w dodatku z
      super-ekstra-fajow ą bombką na pokładzie. PNeo zachachmęciwszy klucze
      bierze pod pachę Trinity i zasuwa do wycyganionego szambolotu, ten jednak
      nie chce zapalić, ponieważ wyleciał jedyny w pojeździe bezpiecznik. Ale nie
      wyleciał, ot tak sobie, mamy bowiem do czynienia ze Zdradą. Zdrajcą jest
      Bane, który, niewątpliwie uprawiając miłość bez zabezpieczenia, zaraził się
      wirusem komputerowym. Swołocz ten próbuje skrzywdzić naszą Romantyczną Parę,
      ale pNeo mimo, że oślepiony w trakcie walki chwacko rozwala mu głowę
      gazrurką. Wyciemnienie.
      Tuż po odlocie Romantycznej Pary zaczyna się atak maszyn na Syjon.
      Błyskotliwa taktyka obronna ludzi, zatwierdzona przez Radę Starszych (nie
      wiedzącą nic o niczym, co również w światach wirtualnych wydaje się być
      najlepszą rekomendacją do sprawowania władzy), polega na strzelaniu ile
      wlezie w dziurę, przez którą przechodzą maszyny. Taktyka ta, jak łatwo się
      domyślić doprowadziłaby do zagłady ludzkości gdyby nie Niobe zasuwająca z
      odsieczą swoim nowym, ładniejszym szambolotem z super-ekstra-fajow ą bombką
      na pokładzie. Jest tylko jeden kłopot - szambolot nie może wlecieć do Syjonu
      bo brama zamknięta jest na skobel. Tu z odsieczą przychodzi nam as atutowy
      wszystkich nędznych scenarzystów - Bohaterski Miejscowy Głuptasek (BMG),
      który heroicznym wysiłkiem dziarsko rozwala przeklętą zatyczkę. Szambolot
      wlatuje spuszcza super-ekstra-fajow ą bombkę, trzask, prask i wszystkie
      maszyny padają jak zboża łan. Nic to jednak, bo Komputer ma w odwodzie siły
      sto razy większe. Cała nadzieja w pNeo, do którego się przenosimy.
      Wyciemnienie.
      Jedzie pNeo borem, lasem. I kanałami jedzie też. Prowadzi Trinity bo pNeo
      jako ociemniały lepiej nadaje się do dawania światłych rad, w stylu "leć
      wzdłuż przewodów na pewno dokądś prowadzą". Maszyny, które próbują
      Romantycznej Parze przeszkadzać pNeo niszczy przez wyciągnięcie ręki przed
      siebie i uderzenie Jasną Stroną Mocy. Dolatują tam gdzie chcieli jednak
      lądowanie przebiega tak niefartownie że Trinity przebija sobie oba płuca, co
      nie przeszkadza jej wszakże wygłosić pięciominutowej tyrady. Scena
      pożegnania z pNeo zasługuje na Oskara w kategorii Najnudniejsze i
      Najbardziej Beznamiętne Choć W Założeniu Wzruszające Ujęcie Roku. Dość
      powiedzieć, że w kinie podnoszą się głosy: no skonajże wreszcie. Na
      szczęście wszystko co ma swój początek ma też koniec. Wkurzony na maxa pNeo
      zasuwa do głównego Komputera, któremu przedstawia propozycję dealu: ja ci
      załatwię agenta Smitha a ty przestaniesz wiercić dziury w Syjonie. Komputer
      zgadza się, nie wiedzieć czemu i przenosi Neo do Matrixa gdzie czeka już
      zmultiplikowany wirus Smith. Z bliżej nieokreślonych powodów wirus tenże,
      zamiast zgnieść wNeo przewagą liczebną postanawia odbyć z nim honorowy
      pojedynek mano a mano. W sumie to bez znaczenia bo i tak spuszcza wNeo
      straszliwy łomot ale głupie. Kiedy już wNeo leży pokonany agent Smith
      próbuje go przekształcić na swój obraz i podobieństwo i srodze się zawodzi.
      Bo ta niby porażka to szczwany fortel był. W wyniku tegoż szczwanego fortelu
      agentom Smithom zaczynają świecić gały a potem pękać czaszki. Nie pytajcie
      czemu bo nie wiem.
      I to w zasadzie wszystko. Nastaje pokój, Syjoniści się radują, co się stało
      z Neo nie wiadomo - czuję, że będzie kontynuacja. Parę głupawych wątków
      pominąłem - na przykład ten kiedy obowiązkowo politycznie poprawne lesbijka
      i czarna strzelają z samorobnej bazooki do opancerzonych maszyn, bo to tak
      głupie, że się nie da opisać.
      Podsumowanie: aktorstwo-dno, z wyjątkiem nieodmiennie sympatycznego agenta
      Smitha; gdyby ktoś z Romantycznej Pary próbował zagrać Pinokia to Carlo
      Collodi przewróciłby się w grobie, że jego bohater jest taki drewniany.
      Scenariusz - six feet under the dno, dialogi są gorsze niż w telenowelach,
      co gorsza próbują być "głębokie i podniosłe" z oczywistym efektem. Efekty
      oczywiście fajne ale to o wiele za mało jak na film z aspiracjami.
      Podtrzymuję pogląd, że Matrix powinien skończyć się na pierwszej części.

      film.onet.pl/1,4,8,3609752,10797603,781188,forum.html
      • agas71 Re: Matrix zobaczony 18.11.03, 09:14
        Filmu jeszcze zapewne długo nie obejrze, ale recenzja podnisła mi dzisiaj
        utlenienie w płucach :)))
        • babik Re: Matrix zobaczony 18.11.03, 10:10
          Dobre , dobre :)))))
          Ale mimo wszystko fajne kino.
Pełna wersja