Białe małżeństwo...

22.11.09, 22:16
Czy to ma sens?
    • b.wicia Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 22:17
      ojej...masakra....
      • b.wicia Re: Białe małżeństwo... 24.11.09, 11:09
        w niedzielę miałam straszną głupawkę finkosmile wybaczsmile ale i tak jakoś nie jestem do tego przekonana...to jest cześć fizjologii człowieka i chyba nie da jej się tak po prostu nie odczuwać!? wtedy to rzeczywiście staje się wyrzeczeniem...ale wyrzeczenie zawsze jest walką troszkę z samym sobą..po co się szarpać?komuś to daje satysfakcje czy co? nie wiem..jeśli tak, to już ich sprawa..ich życie, ich sprawa..dla mnie nadal niezrozumiałesmilepomimo niedzielnej głupawki, uważam to samo.
      • b.wicia Re: Białe małżeństwo... 24.11.09, 11:10
        w niedzielę miałam straszną głupawkę finkosmile wybaczsmile ale i tak jakoś nie jestem
        do tego przekonana...to jest cześć fizjologii człowieka i chyba nie da jej się
        tak po prostu nie odczuwać!? wtedy to rzeczywiście staje się wyrzeczeniem...ale
        wyrzeczenie zawsze jest walką troszkę z samym sobą..po co się szarpać?komuś to
        daje satysfakcje czy co? nie wiem..jeśli tak, to już ich sprawa..ich życie, ich
        sprawa..dla mnie nadal niezrozumiałesmilepomimo niedzielnej głupawki, uważam to samo.
    • b.wicia Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 22:17
      wybacz..tylko tyle jestem w stanie wydusić jak na ten momenttongue_out
    • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 22:20
      Ma. Oczywiście, że ma sens. To jest świadomy wybór ludzi, najczęściej ludzi,
      którzy nie odczuwają pewnych potrzeb... potrzebę bliskości zaspokajają
      przytuleniem inną pieszczotą...
      Dlaczego miałoby nie mieć sensu(?)
      • finka9 Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 22:26
        Ponieważ myślę ,że seks jest naturalną potrzebą każdego człowieka.
        • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 22:33
          Najwyraźniej nie każdego... Stąd właśnie idea białych małżeństw...
          Można kogoś kochać.. nie kochając się z nim...

          A potrzeby ludzie bywają różne i stopień odczuwania poszczególnych także.
          • finka9 Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 22:36
            Dlatego napisałam ,że ja tak myślę.Dla mnie związek bez więzi
            fizycznej jest jakiś kaleki.
          • tapatik Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 07:46
            aglajaaa napisała:

            > Najwyraźniej nie każdego... Stąd właśnie idea białych małżeństw...
            > Można kogoś kochać.. nie kochając się z nim...
            >
            > A potrzeby ludzie bywają różne i stopień odczuwania poszczególnych także.

            Moim zdaniem osoby, które nie odczuwają pociągu seksualnego są "kalekie" i
            nadają się do leczenia. To tak jak gdyby nie odczuwać głodu.
            Różnica jest taka, że pewne instytucje propagują postawę polegającą na
            rezygnacji z seksu i o ile osoba, która nie odczuwa głodu prędzej czy później
            trafiła by do szpitala, o tyle osoba nie odczuwająca popędu będzie podziwiana
            jako ta, która "żyje w czystości".
            • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 10:38
              "Moim zdaniem osoby, które nie odczuwają pociągu seksualnego są "kalekie" i
              nadają się do leczenia."


              Słucham(?)
              Zatem ludzie, którzy mają zbyt duże (w czyimś odczuciu, może w mniemaniu
              "ogółu"? Bo przecież ten "ogół" nam zagląda do łóżka i podpowiada co mamy robić,
              jak często by nie było to za często bądź za rzadko, w jakich miejscach, jak,
              mówi czy to już perwersja czy jeszcze nie, podpowiada do czego mamy dążyć, co ma
              być ideałem... tak jakbyśmy sami nie wiedzieli co dla nas jest dobre...)
              potrzeby seksualne również nadają się do leczenia? Bo przecież także są
              kalekami, bo niewskazane są odchylenia w drugą stronę...
              A nie wydaje Wam się, że to prywatna sprawa tych ludzi... że natężenie
              odczuwanych przez nich potrzeb lub ich nieodczuwanie to tylko ich sprawa (a
              czasami problem)... Co nam do małżeństwa dwojga ludzi, którzy są aseksualni i
              tak jest im dobrze(?) Nikogo nie krzywdzą, nie krzywdzą siebie nawzajem...

              Nie zaglądajmy nikomu w tę najintymniejszą sferę prywatności, dopóki ten Ktoś
              nas do niej nie zaprosi...

              I może nie wyrażajmy opinii na temat czegoś czego nie rozumiemy...
              Nie piszmy: "ja bym tak nie mógł i dlatego to jest chore". Nie patrzmy na nich z
              naszej perspektywy... Oni nie są nami, inaczej spoglądają na tę ważną dla nas
              sferę życia... A nie potrafimy postawić się w ich sytuacji, bo nie wiemy jak to
              jest nie czuć.. tego... tego co czujemy...
              • tapatik Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 10:48
                Tak, istnieje coś takiego jak seksoholizm:
                pl.wikipedia.org/wiki/Seksoholizm
                • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 11:02
                  Ale Tapatik(!) Dopóki ten seksoholik albo osoba aseksualna Ciebie nie zaprosi do
                  swojego życia bądź swojej sypialni.. co Ci do tego, noooo(?)

                  Jeżeli ich zachowania (działania) nie wpływają destrukcyjnie na ich życie - a
                  mogą nie wpływać, mogą wszak mieć partnera o podobnych potrzebach - nic nam do
                  tego...
                  Jeżeli natomiast dla nich będzie to problemem.. uwierz, że wiedzą gdzie się
                  skierować... jeżeli nie wiedzą, możesz im najwyżej podpowiedzieć...
                  • tapatik Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 20:12
                    aglajaaa napisała:

                    > Ale Tapatik(!) Dopóki ten seksoholik albo osoba aseksualna Ciebie
                    > nie zaprosi do swojego życia bądź swojej sypialni..
                    > co Ci do tego, noooo(?)

                    Ano nic.

                    > Jeżeli ich zachowania (działania) nie wpływają destrukcyjnie
                    > na ich życie - a mogą nie wpływać, mogą wszak mieć partnera
                    > o podobnych potrzebach - nic nam do tego...

                    Sami się pozbawiają pewnej przyjemności życia...

                    > Jeżeli natomiast dla nich będzie to problemem.. uwierz, że wiedzą
                    > gdzie się skierować... jeżeli nie wiedzą, możesz im najwyżej
                    > podpowiedzieć...

                    Po pierwsze niekoniecznie będą wiedzieć, że powinni iść do seksuologa. Mogą
                    myśleć, że tak ma być. Ktoś może mieć doła i być przekonanym, że to normalny
                    stan i nic z tym nie robić.
                    Po drugie nadal twierdzę, że jest to stan nienormalny, który powinien być
                    leczony, ale tylko na wyraźne życzenie zainteresowanego.
          • vidmo76 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 17:12
            aglajaaa napisała:

            > Najwyraźniej nie każdego... Stąd właśnie idea białych małżeństw...

            Można naturę próbować oszukać, ale to nie zdaje egzaminu.
            Celibat już wprowadzono w życie, też nie zdaje egzaminu.
            Natura wcześniej czy później, da osobie znać, a wszelkie próby przeciw stawiania się jej, spełzają na niczym.
            Co najwyrzej dochodzi do wynaturzeń psychicznych.
    • finka9 Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 22:23
      Czytałam artykuł,gdzie ludzie przyznają się ,że są szczęśliwi i
      spełnieni w takich związkach.,
    • claire.ampres Re: Białe małżeństwo... 22.11.09, 23:09
      Hmmm... tak się zastanawiam, czym się różni białe małżeństwo od bardzo bliskiej
      przyjaźni dwojga płci. Wspólnym M-ileś tam?

      Dla mnie białe małżeństwo to nie małżeństwo. Ani związek. Bez seksu? Nie ma mowy...
      • ruda_deidre Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 18:20
        tak jak aglajaaa...

        małżeństwo to związek dwóch kochających się osób. jeśli są szczęsliwi i zgodni co do tego w jaki sposób razem żyją to co w tym złego? robią komuś krzywdę? nie.
        to piękne, że są szczęśliwi.

        pytanie poważniejsze - czy robią sobie krzywdę, nic o tym nie wiedząc? czy byłoby dla nich (podkreślam, dla nich) lepiej, gdyby uprawiali seks?
        ale na to pytanie trudno odpowiedzieć... zarówno patrząc ze strony psychologicznej czy filozoficznej.. bo chyba nikt tego jednoznacznie nie zakwalifikował jako zaburzenie/upodobanie? (mylę się?)

        i to co zawsze jest trochę, ekhm, dziwne - nie po co oceniać innych według siebie, skoro 'inni' to świat o 'innych' cechach i regułach niż nasze?smile
        • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 21:49
          "po co oceniać innych według siebie, skoro 'inni' to świat o 'innych' cechach i regułach niż nasze?"
          oooooooo(!)
          Ruda, już Cię lubięsmile

          I nie, w ich przypadku brak pociągu nie jest oszukiwaniem natury... to jest ten naturalny stan...
          Pewnie tracą coś fantastycznego, ale jeśli ktoś tego nie zna, nie jest mu potrzebne, nie odczuwa braku i nie wie co stracił...

          Ale... ja tu białe małżeństwa ograniczyłam jedynie do "asów" a są przecież jeszcze inne przypadki...

          A w ogóle to chciałam powiedzieć, że w temacie nie jestem biegła i niepotrzebnie się wypowiadałam, ale nie lubię jak ktoś kogoś ocenia nie poznawszy... To tyle w temaciewink
          • vidmo76 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 22:01
            Tak naturalny stan! Naturalnym stanem ostatnio, to sie wiele rzeczy nazywa, nie długo drzewa rosnąć będą do góry korzeniami i tez ktoś powie to:
            - To naturalny stan.

            A co do oceniania kogoś, to jaki tu problem.
            Piszesz poznają Cię ludzie, bo prawdopodobnie piszesz szczerze.
            No chyba, że jest inaczej i piszesz jedno, a robisz drugie. suspicious

            • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 22:06
              Vidmoooo, noooo...
              Nie chodzi o ocenianie mnie a o ocenianie tych ludzi, którzy decydują się
              na białe małżeństwo (czy ocenianie osób aseksualnych, bo do nich zawęziłam
              własne rozważania) bowiem ich myślenie i odczuwanie jest nam obce... I nawet
              jeśli staramy się zrozumieć nie jest to łatwe... a z wszelakimi ocenami czegoś
              czego nie znamy powinniśmy się powstrzymać, nieprawdaż(?)
              • finka9 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 22:55
                Uważam temat za ciekawy i wart dyskusji ,chcę poznać zdanie innych
                widzisz w tym coś złego? To jest forum ,tu się dyskutuje na różne
                tematy akurat ten uznałam za interesujący.Nie oceniam nikogo
                personalnie,wyrażam pogląd na temat danego zjawiska.Celowo piszę-
                "myślę" lub "moim zdaniem" nie musisz się z nim zgadzać.Ps.Temat Cię
                drażni czy ja? Bo mam sprzeczne uczucia.
                • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 22:59
                  Luuuuz, dziołcha... Bo widzę, że znów nie rozumieszbig_grin
                  Se poczytasz zrozumiesz, albo i niebig_grin
                  To już nie mój problem...
                  • finka9 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:03
                    To akurat nie jest problem.Ciebie raczej trudno zrozumieć,a i starać
                    się raczej nie ma większego sensu bo i nic mądrego z tego nie
                    wyniknie.
                    • tapatik Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:07
                      Znasz jakąś kobietę, którą można zrozumieć????????????
                      • finka9 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:10
                        Różne są kobiety.Jedne można zrozumieć mniej inne bardziej.Akurat w
                        przypadku tej kobiety duuuużoooo mniej..........
                    • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:09
                      Nooooo... i to jest mój największy atut...
                      Poza oszałamiającą inteligencją, oczywiściebig_grin
                      I niebywałą skromnościąbig_grin
                      • finka9 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:16
                        Litoooości....Może odstaw tą zieloną herbatką ? Najwyrażniej Ci
                        szkodzi.
                        • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:22
                          Po czym to wnosisz(?)
                          Czyżbyś wątpiła w moją inteligencję i skromność(?)
                          big_grin
                          Nie wątp, uwierz...big_grin
                          • finka9 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:25
                            Noooooooo(?)
                            • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:27
                              znaczy... wierzysz(?)
                              Jesteś zatem na dobrej drodze... do osiągnięcia.. absolutu(?)

                              Sorki, Finka... mi dzisiaj "odbija" big_grin
                              • finka9 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:29
                                Dzięki ,że mnie oświeciłaś.Nie wpadłabym na to.
                                • aglajaaa Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:36
                                  Ja Cie dopiero mogę "oświecić"... piszesz się na kurs przyspieszony(?) nauki
                                  mistrza zen i te sprawybig_grin
                                  chooooo... fajnie bedziebig_grin
      • ruda_deidre Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 18:25
        > Hmmm... tak się zastanawiam, czym się różni białe małżeństwo od bardzo bliskiej
        > przyjaźni dwojga płci. Wspólnym M-ileś tam?

        Widocznie różnica w uczuzciach do przyjaciela, a do partnera/partnerki jest, jeśli te osoby wybierają tylko tę jedyną/jedynego na spędzanie wspólnego życia, poświęcenie, wspólne decyzje...
        no i 'wierność i uczciwość(...), i że cię nie opuszczę(...)' smile

        a mnie interesuje cos jeszcze. czy te małżenstwa, mimo, ze nie chcą seksu, chcą mieć dzieci? czy chęć posiadania dzieci zanika z chęcią uprawiania miłości?
        jeśli tak, zmuszają się? adoptują?
    • robert.83 Re: Białe małżeństwo... 23.11.09, 23:08
      Temat ciekawy faktycznie.

      O sensie czy jego braku każdy decyduje we własnym zakresie... ale sama instytucja białego małżeństwa jest ciekawa.

      Bo jeśli ludzie nie mają pociągu w tym zakresie - zawsze mogą tego nie robić. Bez nazywania, ogłaszania światu, wstępowania do klubówsmile.

      Jeśli miałoby to być jakimś powodem do dumy to pewnie dlatego, że byłoby wyrzeczeniem. A jeśli faktycznie byłoby wyrzeczeniem - to jaką u licha korzyść osiąga się rezygnując z seksu? Bóg się wtedy cieszy? Nie wiem... może tak.

      A jeśli jednak ludzie nie czują potrzeb tej natury - czemu nie? Skoro są małżeństwa, które ze sobą nie rozmawiają, które się nie lubiąsmile...

      Mniej w tym widzę dziwności niż w zdradach czy tkwieniu w czymś z rozpędu/z rozsądku na przykład.
      • vidmo76 Re: Białe małżeństwo... 24.11.09, 17:10
        Czyli legendarna przyjaźń damsko męska, pod przykrywką małżeństwa.
        • robert.83 Re: Białe małżeństwo... 24.11.09, 17:33
          Miłość od przyjaźni różni nie tylko seks.

          Powyższe nie poparte żadnymi badaniamismile.
          • vidmo76 Re: Białe małżeństwo... 24.11.09, 18:21
            No tak zapomniałem, od wieków istnieją takie "białe małżeństwa".
            On mąż coś po 80-tce, ona tak samo.
            Czyli małżeństwo bez seksu.

            - Jedzenie bez soli.
            - Jak woda to tylko źródlana.
            - Mięsa nie jadam bo nie zdrowe.
            - Itp.

            Życie przeżyłem, ale nie wiem jak smakuje! big_grin
    • beja_81 Re: Białe małżeństwo... 24.11.09, 21:36
      Niestety ludzie to ciekawskie stworzenia i chętnie innym do sypialni zaglądają ... uznając, że jeżeli jakaś para robi to za często lub wcale to należy to leczyć. Niech każdy patrzy po sobie, nie wywlekając poza sypialnię własnego życia intymnego.
      • beja_81 Re: Białe małżeństwo... 24.11.09, 21:37
        takie jest moje zdanie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja