Dalibyście temu szansę? (samotna)

29.11.09, 20:49
witam, jestem w przysłowiowej kropce, czyli szczęśliwa i
nieszczęśliwa zarazem... Poznałam faceta, znamy się stosunkowo
krótko, na początku mnie irytował, ale po wspólnej imprezie zaczęło
ikrzyć... wręcz płonąć... (seksu nie było, żeby nie było, że jestem
łatwa- my tylko mocno odziałujemy na siebie). Znajomi
mówią: "pomiędzy wami to jest specyficzny rodzaj chemii", "jego coś
do ciebie ciągnie"... właśnie ciągnie, bo przychodzi do mnie
regularnie, widujemy się, rozmawiamy, przytulamy... Inicjatywa jest
częściej jego, ostatnio miał jechać do domu, ale został dla mnie i
siedzieliśmy u mnie cały wieczór. Dobrze nam razem, przy nim czuję,
że żyję... powiedział, ze mam u niego wsparcie... tylko feler jest
taki, że kiedyś wielka miłość zdradziła go z kolegą i nadal z nim
jest i od tamtej pory mówi o sobie, że jest zimny i niewylewny, bo
nie warto... a o czymś innym świadczy to jak mnie dotyka i w jaki
sposób się do mnie odnosi... oszukała go i teraz chce być chyba
ostrożny, bo pomimo tego wszystkiego twierdzi, że NIE CHCE MIEĆ
DZIEWCZYNY, ALE CHCE MNIE BLIŻEJ POZNAĆ... I SPRAWA STOI NA TYM, ŻE
BĘDZIE PRZYCHODZIŁ DO MNIE... ale związku nie chce, popimo, że mnie
podrywa... dać temu czas? zaryzykować? mam wrażenie, że to jak mówi
o sobie drań, egoista, egocentryk, nieczuły, niewylewny to tylko
pancerz ochronny przed kolejnym zranieniem... bo prawdziwy drań po
prostu bierze i nikogo nie uprzedza, że nim jest... (chyba)
    • hellish.monster uciekaj jak najszybciej 29.11.09, 20:56
      po co Ci to?! jak facet mówi, że nie chce związku, to naprawdę go nie chce!
      będziesz czekać? a po co i na co? my kobiety to głupie i naiwne jesteśmy.
      • robert.83 Re: uciekaj jak najszybciej 29.11.09, 21:33

        Podyskutujemy coś czuję.

        Dlaczego głupie i naiwne? Facet nie chcący związku jest z definicji uwodzicielem i poniekąd oszustem? Czarno-biało trochę.

        Bo ja to widzę tak: Dwoje ludzi zainteresowało się sobą wzajemnie. Ale poza tym jacy są, powinni dowiedzieć się czego chcą. Uczciwie, bez okłamywania i siebie i tej drugiej osoby.

        Jeśli oboje chcą jednorazowej przygody - ok.
        Jeśli oboje chcą przyjaźni - ok.
        Jeśli oboje chcą związku - też ok.

        Ale jeśli jedno chce związku od zaraz, a drugie nie... To znaczy, że to nie ma sensu.

        I, nie oszukujmy się, czasem nie chodzi o to, że nie chce się związku, ale o to, że nie chce się związku z akurat tą osobą. o chyba żadne odkrycie?
        • hellish.monster Re: uciekaj jak najszybciej 29.11.09, 21:35
          > I, nie oszukujmy się, czasem nie chodzi o to, że nie chce się związku, ale o to
          > , że nie chce się związku z akurat tą osobą. o chyba żadne odkrycie?

          to po co do Niej przyjeżdża i zawraca jej dupę?

          niech dziewczyna szanuje siebie i swój czas!
          • robert.83 Re: uciekaj jak najszybciej 29.11.09, 21:44

            Kiedy nie chodzi o człowieka ale o związek - faktycznie lepiej skreślić faceta.
            Tylko to naprawdę tak ma być?

            Wiesz, ja rozumiem całą tą sytuację. To jak grecka tragedia - konflikt dwu
            równoprawnych argumentacji. Hmm... co tu zrobić? Z jednej strony nie można od
            człowieka wymagać "wchodź albo wychodź, bo nie mam czasu"... a z drugiej...
            faktycznie czas nie stoi w miejscu.
    • siamese67 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:17
      Hmmm... A ja bym tam nie doszukiwała się w tym, co on mówi i robi, drugiego dna, ukrytych znaczeń itepe... Jeśli tak mówi o sobie, to możliwe, że naprawdę tak jest.
      On się prawdopodobnie w tym układzie całkiem dobrze czuje, a skoro tak, to po co cokolwiek zmieniać. Może za niedługo połączy was coś więcej, skoro to taka "chemia".
      Ale tobie wkrótce przestanie to wystarczać. To normalne.
      A on dalej będzie się wahał i zastanawiał...
      A życie płynie...
      • b.wicia Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:30
        właśnie płynie...nieubłagalnie...chyba nigdy nie zrozumię sposobu rozumowania mężczyzncrying
        • b.wicia Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:34
          a z drugiej strony związek zbudowany na takim porządnym fundamencie ma większe
          racje bytu. Ale ile można czekać?? nie wiem...bo skąd wiadomo, czy nie będzie
          tak jak ktoś napisał...będziesz czekać i czekać...i nicuncertain
          • robert.83 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:50
            bo skąd wiadomo, czy nie będzie tak jak ktoś napisał...będziesz czekać i
            czekać...i nicuncertain


            Dziewczyno, jakby było wiadomo to facet nie wahałby się ani sekundy.

            Pomóż mi z czymś. Powiedz jak powinien postąpić jeśli poważnie myśli o tej
            dziewczynie ale nie kocha jej. Może jeszcze nie kocha, może wcale nie pokocha.

            Powinien zwyczajnie odpuścić? Możliwe, że stracą na tym oboje.

            Może powinien iść na całość i tańczyć tak jak mu zagrają? W imię tego czego
            jeszcze nie ma, a co może się rozwinąć.
            • b.wicia Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:59
              Nie, nie powinien odpuszczać, tylko jak Kawa napisała, On jeszcze nie przetrawił
              kolejnego związku...wszystko musi mieć jakąś kolejność....ja też musiałam
              dojrzeć do decyzji o kolejnym związku...więc musi uważać, żeby jego
              "uzdrawianie" nie odbyło się Jej kosztem i tyle...to bardzo cienka granica
              między tym wszystkim jest...wiesz, ja bym zaryzykowała, bo co bym miała do
              stracenia? a może to jednak okazałoby się tym jednym jedynym uczuciem? może
              powstałoby z tego coś cudownego? a jak nie...to może bym zyskała po prostu (aż)
              kolejną cudowną znajomość. A jak nie jedno i drugie, to trudno...bez próbowania
              nic się nie osiągnieuncertain nic samo nie przychodzi...
            • hellish.monster Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 22:03
              robert.83 napisał:

              > Dziewczyno, jakby było wiadomo to facet nie wahałby się ani sekundy.

              ale to kiedy będzie wiadomo? za rok? dwa, pięć? a czas płynie, płynie... ja
              czekałam kilka lat bo głupia byłam wink a faceci mówią prosto i prawdziwie. u nich
              nie to znaczy nie. a nie tak jak u kobiety "może"

              > Pomóż mi z czymś. Powiedz jak powinien postąpić jeśli poważnie myśli o tej
              > dziewczynie ale nie kocha jej. Może jeszcze nie kocha, może wcale nie pokocha.

              może, może... a jeśli jednak nie? co tak na próbę wszystko?
              facet i tak zawsze jest na wygranej pozycji. kobiety tyle czasu nie mają...
              biologia, ot co...

              > Powinien zwyczajnie odpuścić? Możliwe, że stracą na tym oboje.

              a jak się nie uda, to straci najbardziej ona. bo on zawsze sobie poradzi
              i nawet w wieku 50 lat będzie w stanie założyć rodzinę i spłodzić dziecko.
              oczywistość.

              > Może powinien iść na całość i tańczyć tak jak mu zagrają? W imię tego czego
              > jeszcze nie ma, a co może się rozwinąć.

              jak dziewczyna młoda to niech czeka na rozwinięcie.
              • robert.83 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 22:25
                > a jak się nie uda, to straci najbardziej ona. bo on zawsze sobie poradzi
                > i nawet w wieku 50 lat będzie w stanie założyć rodzinę i spłodzić dziecko.
                > oczywistość.

                Tak do tego podchodzisz? Naprawdę?!
                "On zawsze sobie poradzi" i temat zamknięty...???

                Nie samym dzieckiem człowiek żyje. To nie jest jedyny wyznacznik upływu czasu. Więź między dwojgiem ludzi sprowadziłaś do kontraktu z maksymalnie kilkutygodniową promesą. Nie wiesz? Wahasz się?... to jazda bo ja tu dziecków muszę narobić.

                Popraw mi humor. Powiedz, że przerysowałem, że czegoś nie zrozumiałem.
                • hellish.monster Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 22:30
                  robert.83 napisał:

                  > Popraw mi humor. Powiedz, że przerysowałem, że czegoś nie zrozumiałem.

                  poprawiam Ci humor. przerysowałeś, bo i ja przerysowałam pisząc o skrajnościach.
                  wiadomo, że nie tylko o to chodzi, ale mimo wszystko - w życiu liczy się czas. a
                  nie mamy go zbyt wiele... dlatego tak bardzo zawsze trzeba się nad wszystkim
                  zastanawiać...
    • robert.83 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:25
      bo prawdziwy drań po prostu bierze i nikogo nie uprzedza, że nim jest...
      (chyba)


      No bardzo "chyba". Może nie chce Cię zranić a jak na razie nie ma ochoty na
      deklaracje i związek? Może być tak, że chcecie innego typu relacji? Ty związku a
      on bliskiej znajomości - może i bez seksu ale zdecydowanie "związkopodobnej"?
      • hellish.monster Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:29
        robert.83 napisał:

        > może i bez seksu ale zdecydowanie "związkopodobnej"?

        coś jak wyrób czekoladopodobny? bez sensu... ale co kto woli...
        • robert.83 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:38

          Trafne porównanie. Wątpię, żeby facetowi chodziło o takie coś na stałe. Powiedz, wolałabyś, żeby powiedział to czego się od niego oczekuje?

          Rozumiem, że Ty zakochiwałaś się od strzały amora. W jednej sekundzie, jak światło na skrzyżowaniu... pyk i się świeci.

          Wyobraź sobie, że facetowi na niej zależy. Mam wrażenie, że w gdzieś na marginesie zapisane jest założenie, że jest cynikiem i "każdym facetem". A wiadomo o co chodzi facetom, nie? uncertain
          • hellish.monster Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:41
            robert.83 napisał:

            >
            > Trafne porównanie. Wątpię, żeby facetowi chodziło o takie coś na stałe. Powiedz
            > , wolałabyś, żeby powiedział to czego się od niego oczekuje?

            oczywiście. o to chodzi - by mówić. rozmowa to podstawa.

            > Rozumiem, że Ty zakochiwałaś się od strzały amora. W jednej sekundzie, jak świa
            > tło na skrzyżowaniu... pyk i się świeci.

            a skąd taki wniosek?!

            > Wyobraź sobie, że facetowi na niej zależy. Mam wrażenie, że w gdzieś na margine
            > sie zapisane jest założenie, że jest cynikiem i "każdym facetem". A wiadomo o c
            > o chodzi facetom, nie? uncertain

            chodzi mu o to by nie być samemu. ona jest na wyciągnięcie ręki, na każde
            zawołanie. ona czeka, a on tak naprawdę komunikuje, że nie chce. to po co się
            starać?
            • robert.83 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:53

              > chodzi mu o to by nie być samemu. ona jest na wyciągnięcie ręki, na każde
              > zawołanie. ona czeka, a on tak naprawdę komunikuje, że nie chce. to po co się
              > starać?

              Nadal mam wrażenie, że uważasz, że jemu to na rękę, a ona jest ofiarą. Naprawdę tak trudno uwierzyć, że facet też człowiek?
              • hellish.monster Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:58
                robert.83 napisał:

                > Nadal mam wrażenie, że uważasz, że jemu to na rękę, a ona jest ofiarą. Naprawdę
                > tak trudno uwierzyć, że facet też człowiek?

                to nie tak. on jej powiedział, czego nie chce. teraz od niej zależy co z
                tą informacją zrobi. jakież to proste. czy będzie chciała czekać aż on się
                przekona do związku czy da sobie spokój.
                • robert.83 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 22:28

                  Ok. Przeczytałem jeszcze raz od początku wszystko i widzę, że napisał wprost, że nie chce. Jestem zmęczony... odczytałem to wcześniej, że jeszcze nie chce, że jest niepewien.

                  Jeśli gość mówi, że nie chce... to wmawianie sobie na siłę, że się go nakłoni jest... brawurą, naiwnością, proszeniem się o kłopoty.

                  Tu pełna zgoda.
                  • hellish.monster Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 22:33
                    robert.83 napisał:


                    > Ok. Przeczytałem jeszcze raz od początku wszystko i widzę,
                    > że napisał wprost, że nie chce.

                    no i to jest ten problem - że on nie chce. i teraz najważniejsze pytanie - czego
                    chce i oczekuje ona...??

                    > Jeśli gość mówi, że nie chce... to wmawianie sobie na siłę,
                    > że się go nakłoni jest... brawurą, naiwnością, proszeniem się o kłopoty.

                    naiwność, naiwność... to taka głupota. nie można tracić czasu na naiwność. a
                    kłopotów też nikt nie chce. więc myśleć należy.
                    • robert.83 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 30.11.09, 08:37

                      Tylko widzisz... bez tej dawki naiwności człowiek zwyczajnie niedowierza.
                      Kalkulowanie na trzeźwo oszczędza czas, ale gasi coś tam w środku.
                      • hellish.monster masz rację, ale... 30.11.09, 08:42
                        robert.83 napisał:

                        > Tylko widzisz... bez tej dawki naiwności człowiek zwyczajnie niedowierza.
                        > Kalkulowanie na trzeźwo oszczędza czas, ale gasi coś tam w środku.

                        człowiek może być naiwny raz, drugi, a nawet trzeci. ale po tym trzecim razie
                        jeśli dostanie kopa w tyłek po raz kolejny, to... przestaje być naiwny i zaczyna
                        w końcu kalkulować.
                        • robert.83 Re: masz rację, ale... 30.11.09, 08:50

                          Tak, wiem jak to działa. Ale podkręcanie się w tym kierunku gwarantuje Ci
                          bezpieczeństwo i... i niewiele więcej. A Ty odważna jesteś, Kozaku wink.

                          Poskracaliśmy ułamki i wyszło to: ryzykować czy nie ryzykować?
                          • hellish.monster Re: masz rację, ale... 30.11.09, 08:51
                            robert.83 napisał:

                            > Poskracaliśmy ułamki i wyszło to: ryzykować czy nie ryzykować?

                            to ja powiem tak jak młodzież czasem gada:
                            "jest ryzyko, jest zabawa! wink

                            a ja niestety ryzykuję, bo odważna jestem - ale głupio odważna.
                            • robert.83 Re: masz rację, ale... 30.11.09, 08:59

                              W życiu można ustawić się na bardzo bezpiecznej pozycji. Można też je przeżyć.

                              Jest różnica między głupotą a ryzykiem.
                              Dawanie komuś szansy - to ryzyko.
                              Dawanie komuś szansy na siłę - to głupota.
                              • hellish.monster Re: masz rację, ale... 30.11.09, 09:09
                                robert.83 napisał:

                                > Dawanie komuś szansy na siłę - to głupota.

                                żeby tak ktoś mógł mi wbić do mojej łepetyny tę oczywistość...
                                • robert.83 Re: masz rację, ale... 30.11.09, 09:18
                                  Myślę, że ktoś wbije Ci i to i to, że czasem się jednak wygrywa.

                                  Miłegosmile.
                                  • hellish.monster Re: masz rację, ale... 30.11.09, 09:19
                                    robert.83 napisał:

                                    > Myślę, że ktoś wbije Ci i to i to, że czasem się jednak wygrywa.

                                    czasem. czasem. ale dla tego "czasem" chyba warto...

                                    > Miłegosmile.

                                    Tobie również.
              • b.wicia Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 22:01
                Zarówno w świecie kobiet jak i w świecie mężczyzn zdarzają się "nie ludzie"...i
                chyba nie ma reguły...i nie należy wrzucać wszystkich do jednego workauncertain
    • monteblack Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:28
      U mnie byla identyczna sytuacja.Dalam temu szanse,walczylam o niego
      wrecz,minelo juz sporo czasu i nadal nic,a ja tkwie w czyms czego
      nie ma.Nie daj sie!
    • kawamija Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 29.11.09, 21:43

      ...czytam kolejny raz pierwszy post....i napisze tak....

      pytanie nie brzmi czy jemu dac szansę ? tylko czego Ty pragniesz i
      czy on może Ci to dać ?

      chyba o to chodzi ? on mowi szczerze czego chce, Ty chyba tez wiesz
      czego chcesz.....on jeszcze nie "przetrawił" poprzedniego związku i
      to niestety żle rokuje.....jak się czegoś nie kończy nie można
      wchodzić w nowe związki.....
    • lololita23 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 02.12.09, 16:16
      szukaj singli w swoim regionie
      ad.zanox.com/ppc/?13179477C592635204T
    • nice81 Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 02.12.09, 22:03
      Dziewczyno, nie pakuj się w to! Miałam bardzo podobną sytuację,
      tyle że nie zapytałam nikogo o zdanie L Świat był mój, kolory
      wyraźne, słońce świeciło bez przerwy! Z nikim tak dobrze mi się nie
      rozmawiało, przy nikim wcześniej nie czułam się tak wspaniale Tyle
      że teraz... Szkoda gadać.
      Jeśli się jeszcze nie zaangażowałaś, to odpuść sobie znajomość.
    • ruda.ryba Re: Dalibyście temu szansę? (samotna) 06.12.09, 02:32
      > taki, że kiedyś wielka miłość zdradziła go z kolegą i nadal z nim
      > jest i od tamtej pory mówi o sobie, że jest zimny i niewylewny, bo
      > nie warto... a o czymś innym świadczy to jak mnie dotyka i w jaki
      > sposób się do mnie odnosi... oszukała go i teraz chce być chyba
      > ostrożny, bo pomimo tego wszystkiego twierdzi, że NIE CHCE MIEĆ
      > DZIEWCZYNY, ALE CHCE MNIE BLIŻEJ POZNAĆ... I SPRAWA STOI NA TYM,
      ŻE
      > BĘDZIE PRZYCHODZIŁ DO MNIE... ale związku nie chce, popimo, że
      mnie
      > podrywa... dać temu czas? zaryzykować?


      jak dla mnie to on sobie prawdopodobnie pewnego rodzaju terapię
      przeprowadza na Twojej osobie, bo jeszcze się nie wyleczył z
      poprzedniego związku

      jeśli Ci taka rola terapeutki odpowiada to ok, ale uważam, że nia ma
      co liczyć tutaj na związek - zresztą sam Ci o tym wyraźnie powiedział
      odróżnij to czego chcesz i swoje wyobrażenia i potrzeby od tego co
      faktycznie otrzymujesz
Pełna wersja