hellish.monster
10.12.09, 23:50
Człowiek leży sobie w łóżku. Jest cicho, spokojnie, ciepło. A po policzkach powoli płyną łzy. Takie ciepłe, słone. Wydawało mi się, że spotkałam mądrego człowieka. Znowu - wydawało mi się. Niby się na takiego kreuje. A nie może zrozumieć głębi tego, co chce mu przekazać druga osoba. Nie rozumie słowa pisanego? Ale to już nie mój problem.
Jakie są pozytywne strony płaczu? A takie, że z człowieka wyciekną resztki jakiś bezsensownych nadziei. Złudzeń? Czuję się oczyszczona. Teraz jest ciężko. Słono. Ale jutro rano wstanę. I będzie lepiej.
I w końcu powiem sobie dość. W końcu.