No dobra. To jak to jest?

11.12.09, 15:28

Czego kobiety oczekują po facecie, który się do nich odezwie?

Jest jakiś "pożądany" scenariusz? Może 2 tyg. smsowania, od 10 dnia ostrzejszy flirt? Potem propozycja spotkania z deklaracją płomiennego... zainteresowania? Spotkania kolejno: neutralne kilkugodzinne możliwie publiczne, "na jego gruncie" pełne zaskoczeń i oczarowań z jego strony całodzienne, "na jej gruncie" pełne... oczarowań całodobowe. A potem...?
    • rubi-an Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 15:39
      Duzo zależy od tego, jaki to facet.
    • hellish.monster Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 15:56
      Robert, ale przecież wiesz, że czegoś takiego nie da się podpiąć pod żaden
      schemat! Ile ludzi - tyle opcji. Są różne znajomości, wszystko różnie się toczy.
      Jedni się czają z pół roku zanim do siebie w ogóle zadzwonią, a są tacy, którzy
      po tygodniu smsowania, rozmawiania przez telefon chcą jak najszybciej się ze
      sobą spotkać. Bywa też tak, że już po pierwszym spotkaniu ludzie są tak sobą
      oczarowani, że nie chcą się ze sobą rozstawać wink

      Ale przecież może być i tak, że jest kilka tygodni, miesięcy "filozofowania"
      kilkugodzinnego codziennego przez telefon, a potem - wszystko umiera śmiercią
      mniej lub bardziej naturalną, bo coś komuś "nie teges".

      No przecież to wszystko nie do ogarnięcia jest!
      • robert.83 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:08

        Oczywiście, takiej odpowiedzi bym się spodziewał bo tak samo sam bym powiedział.
        Ale...

        Czy możliwe jest na przykład rozwianie z kimś przez jakiś czas w taki sposób, że
        jedna strona dobrze się bawi, powiedzmy relaksuje, i nic nie oczekuje, a druga
        strona zastanawia się nad głębokością relacji, snuje plany, miota się
        sfrustrowana i czeka na krok?

        To nie lepiej już samemu/samej wykonać taki kolejny krok? A jeśli ten gest
        zostanie odrzucony - czy musimy to wiązać z policzkiem? Zrywać całą znajomość i
        mieszać pacjenta z błotem?

        Magl-ova, co prawda to Ty zainspirowałaś ten wątek, ale tylko początkowo. Nie
        traktuj tych pytań osobiście bo wynikają bardziej z moich doświadczeń niz z
        czegokolwiek innego.
        • hellish.monster Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:27
          Kilka istotnych kwestii nad którymi ja się zastanawiam od kilku dni.

          Hmmm... jeżeli jest znajomość, taka luźna i nikt nikomu nie daje żadnych nadziei, to to już jest problem tej osoby, który snuje plany i o czymś sobie tam marzy! Ale! Jeżeli jest taka znajomość, która na początku niby jest taka niewinna, polegająca tylko na rozmowach o wszystkim i o niczym, tylko, że następuje taki moment, że jedna z tych dwóch osób wykonuje wreszcie ten pierwszy krok i nie dostaje po łapach, to znaczy, że można coś tam sobie myśleć. Pierwsze spotkanie. Jeśli jedna osoba od drugiej słyszy "dobrze, że mamy siebie wreszcie", to można mieć prawo by sobie coś wyobrażać? Tym bardziej, że jest chęć kolejnych spotkań, kolejnych i kolejnych...

          Można wykonywać kilka kroków, kilkanaście. Tylko jeżeli w pewnym momencie nagle komuś coś się "odwidzi", ewentualnie pozna kogoś innego albo kimś innym się zafascynuje ;> to chyba wtedy należy się wycofać. Pomimo tego, że przez jakiś czas plany były wspólne.

          Czy osobę, która rezygnuje z ww. planów mieszać z błotem, czy zrywać znajomość? Wszystko zależy od tego w jaki sposób zachowa się ta osoba, która postanowiła się wycofać.

          Wszystko też zależy od tego na jaki poziom zażyłości doszła dwójka ludzi ;> chociaż - mężczyźni i kobiety zupełnie odmiennie podchodzą do pewnych spraw ;>

          Tak sobie myślę, że na ten temat to można by było gdybać i gdybać. Ostatnio zastanawiam się czy nie napisać książki o tym i o owym. O rany. Co ja gadam.
        • magl-owa Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 18:23
          Robert, nie traktuję tego osobiście smile
          Rozgorzała dyskusja! Nie spodziewałam sie tego zupełnie...
          Tak jak ktos pisał już - wszystko zależy od konkretnego przypadku i
          dwojga ludzi.
          Smsowanie 2-tygodniowe wydało mi się sprawą wiodącą donikąd. A że
          jestem staroświecka trochę, to oczekuję inicjatywy
          mężczyzny "spotkamy się?" Jeśli nie mogę/nie mam szansy w realu
          przekonac sie jaki ten ktoś jest, to po co tracic czas?
          Żadnej głębszej filozofii w tym nie ma smile Albo jedno albo drugie.
          Nie ma nic pośrodku ani może tak, może nie.

          big_grin
      • listopad02 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:23
        Właśnie, ale w wątku Maglowej jak najbardziej wszystko podpinacie pod schemat.
        Same nie wiecie czego chcecie, chcemy?
        Moim zdaniem znak czasów.
        • robert.83 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:27

          Chyba tak. Może jesteśmy tak okrakiem między czasami kiedy zawsze chodziło o to
          samo i nie trzeba było o tym mówić a czasami kiedy może chodzić o bardzo różne
          rzeczy ale trzeba o nich umieć mówić bez zażenowania.
        • hellish.monster Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:29
          a najgorzej jest jak spotkają się dwie osoby, gdzie jedna wie czego chce, a druga totalnie nie ma pojęcia czego chce (i wciąż wysyła sprzeczne sygnały). wtedy jest walka, wtedy są pretensje. wtedy jest... bezsens...
          • robert.83 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:48

            No tak. Nie tak prosto powiedzieć komuś, że nie tego szukasz. Nie tak prosto też
            nie oszukiwać siebie. Powstają sprzeczne sygnały i sprzeczne odczytywania
            sprzecznych sygnałów. A potem straszy widmo wielkiej kiszkismile.
            • hellish.monster "wielka kiszka" 11.12.09, 17:29
              oh yeah!

              mam już określenie na pewne zjawisko.

              Grazie, Roberto!
              • robert.83 Re: "wielka kiszka" 11.12.09, 17:36

                Prego, Bella wink.
    • raf.1 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:50
      bo babki zawsze wiedza czego "chcą" hehe wink
      • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 16:57
        raf.1 napisał:

        > bo babki zawsze wiedza czego "chcą" hehe wink
        no przecież,że wiedzą...a..a chłopcy też som zawsze tacy
        zdecydowani..wink
      • hellish.monster Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:23
        tiaaa...
        a faceci wiedzą, że... sami nie wiedzą czego chcą.
        • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:27
          Hellish..żeby chociaż wiedzieli,że nie wiedzą..
          Mam wrażenie,że właśnie niekoniecznie posiadają tą wiedzę..
          • hellish.monster Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:30
            są tacy, którzy wiedzą, że nie wiedzą
            ale nic z tą niewiedzą nie chcą robić suspicious
            • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:36
              > ale nic z tą niewiedzą nie chcą robić suspicious
              tak,tak też bywa.
          • robert.83 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:35

            Ty jesteś podejrzanie mądra jak na swój pisklęcy wiek tongue_out.
            Badałaś wodę w domu?
            • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:56
              > Ty jesteś podejrzanie mądra jak na swój pisklęcy wiek tongue_out.
              Ej..ja Tobie wieku nie wypominam..
              Taaaa, podejrzanie? nie zauważam tu niczego, co mogłabym
              zaklasyfikować, jako podejrzane.
              > Badałaś wodę w domu?
              akurat w domu nie badałam, gdzie indziej owszem.
        • hesse.1 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:42
          Naprawdę, kobiety wiedzą czego chcą.. i to mnie przeraża. To takie jakieś
          płytkie i banalne.. big_grin , schematyczne... smutne..
          • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:46
            > Naprawdę, kobiety wiedzą czego chcą.. i to mnie przeraża. To takie
            jakieś
            > płytkie i banalne.. big_grin , schematyczne... smutne
            Hesse mnie przeraża Twoja pomysłowość w rozkminianiu, czy wiedzą czy
            jednak nie wiedzą..
            • hesse.1 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:48
              Twierdzisz, że to tylko pomysłowość? big_grin
              Wystarczy tu nawet poczytać..
              • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:52
                Hesse...różnie bywa, jakoś nie chce mi się analizować poszczególnych
                przypadków, wystarczy mi,że ja wiem czego chcę...przynajmniej
                czasem wink
                • hesse.1 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 17:55
                  "wystarczy mi,że ja wiem czego chcę...przynajmniej czasem wink"

                  ależ już też o tym pisałem wink
                  • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 18:01
                    pisałeś? więc pewnie moje oczy tego nie zarejestrowały smile
                    • hellish.monster Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 18:07
                      ua! niedobra Ty! jak mogłaś?! wink

                      (mam wrażenie, że dzisiaj dla niektórych jestem niemiła. o jejq, a nie powinnam. ale to chyba dlatego, że bezsenna noc za mną i na niektóre kwestie z tego powodu jestem przewrażliwiona suspicious)
                      • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 18:46
                        Hellish mogłam, żebyś wiedziała, że mogłam.. zwyczajnie, tak po
                        prostu.. wink
          • hellish.monster płytkie i banalne? 11.12.09, 17:47
            schematyczne, smutne?

            a co by było głębokie, niebanalne, wzniosłe i urocze?
            gdyby nie wiedziały czego chcą?!
            wtedy też by było źle, bo by można uznać taką za głupią trzpiotkę, naiwniutką taką.

            tak źle i tak niedobrze.
            ale najważniejsze, że są tacy którzy mają swoją teorię na ten temat.
    • lolcia-olcia Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:03
      Poznałam przypadkiem faceta ( byłam z koleżanka na imprezie firmowej, z której
      odwoził mnie koleżanki brat z kolegą-kolega jest Tym facetem), ale ja nie byłam
      zainteresowana znajomością z nim. Kilka razy gadaliśmy na gg,ale o pogodzie i
      itp.,nawet dokładnie nie pamiętałam jak wygląda. Dał mi swój nr telefonu, ale
      przez ponad 3m-ce gadliśmy tylko na gg. W końcu uznałam, że żałoba po byłym
      skończyła się i dałam się namówić na spotkanie. Fajnie spędziłam z nim wieczór,
      okazało się, że mieszka na jednym osiedlu:p po spotkaniu jeszcze wieczorem
      najpierw były sms-y potem przeszliśmy na gg. I wbrew wszystkim poradnikom
      randkowania umówiliśmy się na następny wieczór. Następnego dnia widzieliśmy się
      chwilę przed moją pracą, bo teraz on wyjechał na 3m-ce za granicę więc moi mili
      ciąg dalszy romansu za ileś tam dni,nie wiem on liczy dni...
      No i tak ujął mnie tym, że nie naciskał, dobrze nam się gadało, ma poczucie
      humoru. Teraz mamy ze sobą stały ( codzienny kontakt ) i widzę, że wkręcił się
      w znaczeniu zaczyna mu zależeć

      Robert nie ma jednej rady jak widzisz ja długo zwlekałam, trochę teraz żałuję,
      bo na długo wyjechał.
      Myślę, że jak delikatnie zaproponujesz spotkanie to nic się nie stanie, a wręcz
      wyjaśni. A spotkanie pokaże jak dalej postępować...u nas było tak, że swobodnie
      czujemy się w swoim towarzystwie, bez jakiś rumieńców, ukradkowych uśmiechów jak
      w podstawówcesmile hehe

      Spróbować nie zaszkodzi wręcz prof. dr hab.Lolcia-Olcia poleca jako
      najskuteczniejszą terapię smile
      • hellish.monster Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:21
        lolcia-olcia napisała:

        > Teraz mamy ze sobą stały ( codzienny kontakt ) i widzę, że wkręcił się
        > w znaczeniu zaczyna mu zależeć

        najgorsze jest, że jak się ma z kimś codzienny kontakt to nie znaczy, że to... cokolwiek znaczy... jedna osoba może dawać do zrozumienia, że czegoś takiego potrzebuje, ale... do czasu aż nie znajdzie się jakieś "zastępstwo" suspicious jak jesteś potrzebna/y to się wtedy dzwoni, pisze smsy, maile, chce spotkań, ale jak coś nie pasi lub zastępstwo atrakcyjniejsze/ mądrzejsze no to sorry, ale bye bye wink
        • lolcia-olcia Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:29
          On jest w Oslo więc nie widzimy się, ale zaczyna snuć plany na przyszłość.
          Rozmawiamy nie o pogodzie, zakupach czy co na obiad jadłam, ale o nas więc mam
          konkretne powody by widzieć/słyszeć, że mu zależy.
          • hellish.monster Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:31
            rozmowy, plany... skąd ja to z nam? z marzeń swych. ze snów?

            ale trzymam kciuki za Was - by się udało.
            by udało się jak największej liczbie osób! big_grin
            • lolcia-olcia Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:38
              Ja też się przejechałam, planowałam i nic z tego nie wyszło, ale nie chcę zawsze
              być sama. Chcę spróbowaćsmile Chcę być z kimś i dla niego codziennie rano wstawć,
              cokolwiek robić tylko po to by znowu widzieć te iskierki miłości w oczach.

              To ja nie będę dziękowała smile ale wszystkim życzę i trzymam kciuki by się udało smile
              • hellish.monster Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:48
                ale uważaj z tym mówieniem, że wiesz czego chcesz. no bo zaraz
                "usłyszysz", że to takie płytkie, banalne, schematyczne i smutne
                • lolcia-olcia Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:52
                  duża jestem, nie przejmuję się tym co mówią, kto mnie zna wie jaka jestemsmile a za
                  radę i dobre słowo <a nie wytykanie palcami bo passe > dziękuję śliczniesmile
                  • hellish.monster Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:54
                    ależ ślicznie proszę i jako miły [czasami wink] potworek - polecam się na
                    przyszłość! smile
                    • lolcia-olcia Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:58
                      śliczny i życiowy potworeksmile zapamiętam smile
                • hesse.1 Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 17:54
                  Hellish - jak tam kropki i underscore? big_grin
                  • hellish.monster ... 11.12.09, 17:58
                    u mnie z tym w porządku, a u Ciebie?
                    • hesse.1 Re: .. 11.12.09, 18:13
                      mi bardziej chodziło o wpisy z innego wątku/a.
                      a to..? to taki.. mały.. ortograficzno/graficzny.. protest song..
                      trzeciej kropki nie będzie już nigdy.. , no chyba że się znowu pomylę big_grin
                      • hellish.monster Re: .. 11.12.09, 18:18
                        ale dlaczego mieszasz wątki??
                  • hellish.monster Re: Opowiem Ci moją historię 11.12.09, 18:02

                    Dobrze wiem, jaka to trudność przekazać prawdę o sobie.
                    Jestem obiektywny, subiektywny, albo Bogiem
    • mappi Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 18:39
      czego kobiety oczekują po facecie, który się do nich odezwie?
      itd...
      powiedzmy że to pytanie nie było na poważnie
      • robert.83 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 18:48

        Nie proszę o instrukcję, jeśli o to pytasz.
        Taki egoista jaj ja nie pyta innych co od niego chcąsmile.

        Pomyślałem, że może zabawnie i ciekawie będzie usłyszeć jak te scenariusze są przelewane w słowa. Co prawda niewiele, chyba zero absolutne, z tego wyszło... ale ciekawe wypowiedzi jednak się pojawiająsmile.
    • magl-owa czuję się na cenzurowanym 11.12.09, 18:39
      więc uroczyście oświadczam co następuje:
      - taktownie i delikatnie spławiłam faceta
      - wbrew wypowiedzi z przekąsem, że "kobiety wiedzą czego chcą" ja
      wiem czego chcę (i nie jest to książę na białym koniu) i WIEM że
      będę miec to, co chcę. Wiem, że to może przerażac mężczyzn, ale do
      jasnej ch... chyba jakiś jeszcze jest, który potrafi mnie ujarzmic,
      hę? wink

      I to by było na tyle
      kiss
    • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 22:47
      Tak się zastanawiam..właściwie...jeśli napiszę,czego oczekuję,to już
      nikt więcej do mnie się nie odezwie..więc może lepiej nie będę tego
      wyjawiaćwink
      • robert.83 Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 22:49

        Właśnie batmana oglądałem. Jestem gotów. Mów.

        wink
        • hellish.monster uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 22:53
          no przepraszam, nie mogłam się powstrzymać!
          dzisiaj jestem rozkosznie nieznośna! smile
          • magl-owa Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 22:56
            Hę,hę ty na miasto jak w takim stanie wyruszysz to każdy twój!
            Uważaj! Starsza pani ci radzi! suspicious
            • hellish.monster Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:02
              ja to dzisiaj już na szczęście nigdzie nie ruszam. jedynie do swojego gorącego
              łóżka wink [ale to za jakiś czas, więc się nie cieszcie! suspicious]

              a każdy to mnie nie interesuje. ja to bym chciała takiego jednego wyjątkowego,
              ale...

              "takie rzeczy to tylko w ERZE!" wink
              • czarny.onyks Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:09
                szkoda, że nie można sobie takiego stworzyć.....
                i np.z paru forumowych osobników wsiąść, co najlepsze;P
                • robert.83 Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:18

                  Kiedy mówi to tester nabiału czuję autentyczne ciary na plecach...


                  wink

                  Sorry Onyks, ju nie będęsmile.
                  • czarny.onyks Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:28
                    doigrasz się kiedyś.....jak wpadniesz do Krakowa;D
                    • robert.83 Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:40

                      Będę się uważnie rozglądał i od razu zamówię pokój na dłużej wink.
                      • hellish.monster Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:42
                        robert.83 napisał:

                        >
                        > Będę się uważnie rozglądał i od razu zamówię pokój na dłużej wink

                        cóż za dobre podejście do sprawy! smile
          • czarny.onyks Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:06
            a Batman zawsze staje na wysokości zadania;P
            • hellish.monster Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:09
              czarny.onyks napisała:

              > a Batman zawsze staje na wysokości zadania;P

              zawsze staje! no dobry Batman! big_grin
              • czarny.onyks Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:13
                i potrafi przelecieć pół miasta........

                by pospieszyć na pomoc niewinnym;P


                głupio wygląda jak się człowiek w pustym pokoju śmieje do monitora...
                ale właśnie to robię...dobrze, że nikt nie patrzy;DDD
                • robert.83 Re: uwaga! Robert jest gotów! 11.12.09, 23:16

                  Tia... Takie życie, skoro w tej połowie miasta już się skończyły niewinne...
                  Niewinni znaczysmile.
        • srebrnalza Re: No dobra. To jak to jest? 11.12.09, 22:56
          Myślę,że oglądanie batmana nie jest w stanie wystarczająco
          zahartować Cię, abyś mógł spokojnie przeczytać moje słowa.
          wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja