hellish.monster
18.12.09, 20:00
Tak jak ostrzegałam, będę dzisiaj płakać na forum.
Z pracy wróciłam przed 19. To nie jest zdrowe, ani normalne.
Dzień rozpoczął się miło, ale potem było już tylko gorzej. Teraz siedzę w pustym pokoju na podłodze z laptopem na kolanach, słucham Imogen Heap "Just for now", rozglądam się po mieszkaniu, w którym już tylko pudła na wpół wypełnione moimi rzeczami. W szklance martini bianco z pomarańczą. Tak sobie myślę - szkoda tych dwóch lat, właściwie zmarnowanych i poświęconych nie wiadomo czemu. Momenty jak te sprawiają, że człowiekowi samotność doskwiera jeszcze bardziej. Coś było, ale się skończyło. Chyba na tym polega życie - że wszystko się kończy, prawda?
W takich momentach człowiek zaczyna się zastanawiać - a co by było gdyby? Co by było, gdybym się nie zdecydowała na pewne kroki? Byłoby lepiej? A może gorzej? Nie, gdybanie to nie jest dobry pomysł. Tylko jest mi strasznie smutno teraz! Tym bardziej, że będę musiała wrócić w niedzielę do miejsca, którego nienawidzę. Ale gdzieś wrócić trzeba. Zachowując twarz.