mappi
03.01.10, 19:15
kiedyś byłam wariatką...
myślę że jeszcze jakaś część we mnie ciągle wariuje...tylko ciszej...i wtedy
tak gilgocze gdzieś w dole brzucha....czasami
kiedyś byłam wariatką....
teraz bardziej mnie przygiótł byt mój ...doczesny(?)...doświadczenia
stresu....słów nieprzyjemnych...nieprzemyślanych
kiedyś byłam wariatką...
teraz potrafię rozłożyć nawet kulkę na części...części z których nic nidgy nie
wynika...i nie wynikło
kiedyś byłam wariatką...
teraz jestem bliżej siebie...rozumiem lepiej siebie....niby rozumiem...niby
jest lepiej
a jednak
postanawiam....więcej żyć sobą...dla siebie...niż pracą...co bardzo skutecznie
testowałam przez ten miniony rok...skutki opłakane....efekt większe zamknięcie
się na wszystko i wszystkich...brak równowagi...miedzy....a między (pozdr Kawa)
postanawiam....być pogodną i radosną....w każdej chwili i tyle ile się da...na
przekór samej sobie
postanawiam...nigdy więcej nie oszukiwać innych...po to żeby
zagadać...zapełnić swoją samotność...nigdy
postanawiam...wyjaśnić...wytłumaczyć...przeprosić...tych którzy na to
zasługują....a którym od dawna tego prawa odmawiam....to świnswto
wielkie...oszustwa..większe czy mniejsze...świnstwo
i mimo wszystko...postanawiam dalej wierzyć...że
znowu będę mogła balansować na granicy szaleństwa....
...jak kiedyś
dla kogoś...
mimo wszystko chciałabym pozostać tą wariatką