claire.ampres
22.01.10, 22:41
Ostatnio rozmawiałam z siostrą o naszym podejściu do ludzi. Gdyby przyjąć, że nasz stosunek do nowej znajomości zawiera się w puli 200 punktów (od - 100 do + 100), to na dzień doby obie przyznajemy ludziom zero. Z tym, że ja nie podejrzewam ich o złe intencje. To zero bardzo szybko ulega zmianie, bo zaczynam czytać różne sygnały i albo ktoś plusuje albo sobie grabi

To oczywiście tylko takie graficzne przedstawienie tego procesu, nie bawię się w prawdziwe przyznawanie punktów.
Mąż mojej siostry natomiast na początek każdej osobie "przyznaje" od razu setkę na plus. Po czasie dopiero zauważa, że to było na wyrost.
Znam ludzi totalnie nieufnych, którzy witają na starcie "nowego" z minusową setką w myślach.
A wy? Dajecie ludziom kredyt zaufania już od "miło Cię poznać"?