Ja Was nie rozumiem...

11.02.10, 12:08
Od paru tygodni czytam tu o Walentynkach, o ostatkach, teraz o Tłustym Czwartku.
Rozpacz wielka, bo świat świętuje, nam też wypada, musimy te dni spędzić tak, jak tradycja nakazuje, nie mogę już, ale nawtykam się pączków aż mnie zemdli, a jak się nie będę dobrze bawić na ostatkach to będzie czarna rozpacz.

Ludziki, opanujcie się... sami sobie to robicie. Wyłączcie radio, telewizję, przestańcie się przejmować tym, co wypada, co należy, co powiedzą inni. Naprawdę nie ma przymusu świętowania. A jeśli nie macie ukochanego/nej (bo tutaj prawie wszyscy nie mamy), a chcecie świętować, to wyślijcie Walentynkę przyjaciołom. Tam, skąd to święto do nas przypełzło, tak się właśnie robi. Wysyła/wręcza Walentynki osobom, które się lubi. I też może być miło.

I nie nakręcajcie się tym wszystkim już. Jest tyle innych problemów związanych z samotnością...
    • user0001 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:14
      Mądrze mówi, dać jej wódki będzie mówić więcej.
      • ane-tal Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:42
        Ja sie niczym nie przejmuję - nic mnie nie dołuje jeśli chodzi o
        walentynki, a jak jest np. śledzik to ja sama chcę go ze znajomymi
        spędzić - fajna tradycja i jest okazja żeby się spotkać i zjeść
        sledzia popijając tym co kto woli .Nie czuje w sobie żadnego
        przymusu tylko chęć do takich działań.
    • bozenak12 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:36
      Tak. Też jestem samotna i czasem mam totalnego doła ale nie jestem
      sama. Wyślę Walentynkę do mojej 12-to letniej córki, która mieszka
      ze mną, wyślę do ex męża, wyślę do byłego partnera i do przyjaciół i
      nawet jak ja nie dostanę Walentynki, to rozpaczać nie będę, bo
      przecież to tylko kartka i słowa a życie ma głebszy sens.
    • hellish.monster Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:36
      e tam, troszkę chyba przesadzasz.
      trochę narzekamy, trochę się nabijamy - no coś trzeba robić wink

      [a że na forum od jakiegoś już czasu zrobiło się nieco dziwnie, to to
      każdy chyba zdążył się zorientować...]
      • bozenak12 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:39
        Dla czego dziwnie?
        • hellish.monster Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:44
          a od kiedy jesteś na forum?
    • hellish.monster a w ogóle, to... 11.02.10, 12:47
      nie chce mi się czytać dzisiejszych wszystkich postów [w pracy jestem i też nie mam na to czasu], ale kto, no kto! narzekał na to, że dzisiaj można się opychać pączkami?

      ja np. na co dzień nie jadam słodyczy [zresztą, ze słodyczy to tylko piwo ;], ale dzisiaj ze dwa pączki zjem z przyjemnością wink
      • ane-tal Re: a w ogóle, to... 11.02.10, 12:49
        hellis zjadłam 3 na raz i jest mi niedobrze..znaczy już trochę
        przechodzi smile
        • hellish.monster Re: a w ogóle, to... 11.02.10, 12:59
          znaczy - o jednego pączka za dużo tongue_out
          • ane-tal Re: a w ogóle, to... 11.02.10, 13:04
            myśle że po jednym też bym miała ten dziwny tłuszcz w gardle- feee
    • a_day_before_tomorrow Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:49
      zgadzam się z Tobą, jasne, nic nie trzeba, ostatki/walentynki,
      pewnie, kto powiedział, że trzeba się dobrze bawić.
      Ale jestem / jesteśmy tylko ludźmi, no i czasami żal d. ściska itp...
      • hellish.monster Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 12:59
        "no i czasami żal d. ściska"

        o to to!
        ale tylko czasami wink
    • d3144 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 17:13
      A czym się przejmować. Zazwyczaj ktoś mi przypomina, że jest dzisiaj taki a taki
      dzień. Nie ma się czym stresować. Jak nie mam czegoś w kalendarzu no to nie
      zaprzątam głowy tym. A reklamy traktuję tak jak inny spam. Nie ma czegoś
      interesującego to do kosza.
      Wiadomo, że czasem o czymś trzeba pamiętać ale o jakiś datach nie związanych z
      pracą, znajomymi czy rodziną? Po co?
      Poza tym dzięki, że przypomniałaś o pączkach. Zahaczę piekarnię po drodze.
    • listopad02 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 18:46
      To chyba raczej autentyczne odczucia, bycia na marginesie czegoś i świadomości czegoś co umyka, czego nie ma.
      Całkiem zdrowa postawa to jęczeniesmile
      • claire.ampres Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 18:57
        Nie chodzi mi o jęczenie samo w sobie. Sama czasem jęczę z różnych powodów, gdy
        mi brakuje ukochanego. Tylko o to, że nasłuchamy się czasem w radio czy
        naoglądamy w TV a potem nasłuchamy wśród znajomych, że coś trzeba, czy wypada i
        potem rodzą się frustracje, bo my tego nie robimy. Chodzi mi o rezygnację z
        dzikiego pędu za tym, co promują media czy ludzie, którzy chcą na naszych
        odruchach zarobić. Niech to, co robimy i to, czego pragniemy, pochodzi z głębi
        nas, nie innych, obcych.
        • listopad02 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 22:37
          A to też mnie niewiele obchodzi, dziamganie w radio drażni, nie słucham nikogo, Was teżsmile
          Trzeba znaleźć harmonię... moja ulubiona radasmile
    • dorata351 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 20:09
      A może by tak zamiast każdy się męczyć i narzekać w samotności, umówić się. Tu
      jest tyle ludzi, na pewno po poznaniu się będą jakieś fajne znajomości. Co Wy na
      to?
      • user0001 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 20:18
        forum.gazeta.pl/forum/w,12359,106294690,106294690,ostatki_Warszawa.html
        Jak widzisz, w wątku do którego odnośnik umieściłem powyżej, już to jest
        omawiane, podejrzewam, że na omawianiu się skończy.
      • hellish.monster Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 20:19
        tak w większym gronie to tutaj spotkanie się uda zorganizować raz na pół roku. indywidualnie chyba trzeba się spotykać! wink
        • dorata351 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 20:44
          Bo te wszystkie przygotowania, umawiania są do kitu. Może po prostu trzeba
          rzucić hasło, że w tym i w tym dniu, o określonej godzinie i tyle. W ten
          weekend nie mogę, ale w przyszły chętnie rzucę, albo odpowiem na takie hasło.
          • user0001 Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 20:59
            Rzucić hasło do mogę do kumpli mieszkających 10 minut pieszo ode mnie. Wtedy
            wystarczy jeden telefon i jedno słowo: "wychylylybymy"

            Ale:
            1. ja zanam (z grubsza) ich rozkłady zajęć i wiem kiedy mogę zadzwonić, a kiedy
            nie warto.
            2. mieszkamy na tyle blisko siebie, że od pomysłu do otwarcia butelki może minąć
            zaledwie 20 minut, na dostanie się do Warszawy potrzebuję minimum 1,5 godziny.
            3. nawet jeśli zasiedzimy, to nie ma problemu abym zdrzemnął się na kanapie u
            kumpla lub wrócił do domu ze śpiewem na ustach, gdybym miał balować choćby w
            odległej o 35 km Warszawie musiałbym zarezerwować sobie nocleg w jakimś hostelu
            (Ostatni pociąg odjeżdża przed 23, a autobus około 22).

            Tak więc nie wyobrażam sobie skrzyknięcia takiego spotkania w ostatniej chwili.
    • czarny.onyks Re: Ja Was nie rozumiem... 11.02.10, 23:36
      popieram w całej rozciągłości!


      nie umiemy cieszyć się tym, co posiadamy
      i czasem zapominamy, jak dużo mamy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja