wychodzenie z inicjatywą...

15.02.10, 15:02
Jak radzicie, wychodzić z inicjatywą, wysyłać @ z informacją czy
sobie darować. Tym razem mam na myśli znajomości realne, a nie te
stąd, oraz znajomości nie koniecznie "matrymonialne", chodzi mi o
spędzenie czasu w miłym towarzystwie, jaka to przyjemność iść
samotnie np. do kina, na wystawę, na wykład itp.
Co pewien czas wychodzę z jakąś inicjatywą, ale:
1. odzew jest średni,
2. obawiam się reakcji drugiej strony "znów mi zaśmieca pocztę",
Powinnam zweryfikować znajomych?
Wysyłać nadal, a nuż za 100-ym razem uda się, czy sobie darować?
Nie wychodziłam z inicjatywą, siedziałam cicho było źle, miałam
poczucie, że czas przecieka mi przez palce, teraz coś próbuję, ale
trafiam głową w mur, i znów jest źle, bo jakieś nadzieje, a tu nic z
tego. Efekt w obu przypadkach jest taki sam.
    • robert.83 Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 15:15

      Zdecydowanie wychodzić z inicjatywą.
      Po prostu wiedzieć co lubi kto ze znajomych i dawać im cynk na zasadzie "ja idę
      a Ty?".

      Nawet jeśli spotkasz się z obmową - ważne skąd ta odmowa się wzięła. "Nie" może
      wynikać z tego, że brak czasu, że inne plany, że się nie chce... że się nie chce
      akurat TEGO, albo... czasami... że się nie chce akurat z Tobą.

      Tak czy siak - po prostu się nie obrażaj na to, że ktoś ma inne życie, może
      gorszy nastrój albo inne plany.
    • claire.ampres Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 15:27
      Nie odpowiem Ci wprost na Twoje pytanie, podejmę temat poboczny.
      Od dawna widzę zmniejszającą się inicjatywę ze strony panów. Na różnych
      płaszczyznach. Kobiety coraz częściej biją się z myślami - zaproponować mu coś
      czy nie, odezwać się pierwsza, czy nie, podejść, zagadać, czy dać spokój itd. I
      nie chodzi mi o sytuacje, gdzie facet nie ma pojęcia o jej istnieniu. Widzi ją,
      rozmawia sobie z nią ogólnie, w grupie, zna ją z pracy i tyle. Nawet mu do głowy
      nie przyjdzie, żeby zrobić pierwszy krok, mimo że chciałby ją poznać. Ileż
      takich historii od kobiet słyszę i sama doświadczam... Nawet tu na forum maila
      przyśle prędzej kobieta niż facet. Pewnie mają swoje powody, nie wątpię. Ale to
      takie jakieś jest...
      Ludzie tak naprawdę nie chcą się do siebie zbliżać. Wygodniej im w ich
      bezpiecznych, ułożonych kokonach. Niby im źle, niby smutno, bo samotnie, ale
      unikamy bliskiego kontaktu z drugim człowiekiem. W necie i na odległość ludzie
      wydają się fajniejsi i tak chcemy, żeby pozostało. Dlatego nie przejawiamy
      inicjatywy. Udajemy, że nie mamy czasu. Ale nie przed innymi, tylko sami przed
      sobą. Oszukujemy samych siebie. Czas przecieka nam przez palce. A my go
      marnujemy na pierdoły, na komputer, na bździąganie się. Nie proponujemy spotkań
      przyjaciołom na żywo, ograniczamy je do smsów, gg. Gdy nam proponują -
      odpowiadamy, że chętnie, może kiedyś. A to kiedyś nie następuje.
      Oddalamy się od drugiego człowieka. Mówimy, że lubimy rozmawiać, ale rzadko
      kiedy rozmawiamy naprawdę, tak, by dotknąć duszy drugiej osoby, by osiągnąć
      porozumienie. By wiedzieć, co mamy na myśli, by czuć, że mówimy o tym samym.
      Ja jestem brzydki, ja jestem gruby, ja chudy, ja mam źle wyprofilowany nos, ja
      się boję.

      Daleko nam do siebie. Dzielące nas metry i kilometry to pikusie przy tych
      prawdziwych odległościach.
      • robert.83 Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 15:33
        > Oddalamy się od drugiego człowieka. Mówimy, że lubimy rozmawiać, ale rzadko
        > kiedy rozmawiamy naprawdę, tak, by dotknąć duszy drugiej osoby, by osiągnąć
        > porozumienie. By wiedzieć, co mamy na myśli, by czuć, że mówimy o tym samym.
        > Ja jestem brzydki, ja jestem gruby, ja chudy, ja mam źle wyprofilowany nos, ja
        > się boję.

        Bo i sami stawiamy coraz więcej durnych barier. Ten nie bo jest taki, ta nie bo
        jest śmaka.

        Coś co zawsze polegało na naturalności i automatyzmie udało nam się
        skatalogować, spsychologizować i w końcu zabić. Przenosimy zasady komercyjne
        (coś za coś, cena do jakości itp) na grunt święty i niekomercyjny.

        Co za kuźwa różnica kto zrobi pierwszy krok?
        • claire.ampres Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 15:40
          > Co za kuźwa różnica kto zrobi pierwszy krok?

          Myślę, że gros kobiet źle się czuje będąc w pozycji osoby wychodzącej z
          inicjatywą. Tak było zawsze, tak nas wychowano i tak zostanie dopóki to nowe,
          młode pokolenie nie dorośnie. Cechą pożądaną u mężczyzny jest wg. mnie
          umiejętność wychodzenia z inicjatywą.
          Chociaż nie zdziwię się, jeśli część kobiet tutaj się ze mną nie zgodzi.
          • robert.83 Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 15:52

            "Cechą pożądaną u mężczyzny jest wg. mnie umiejętność wychodzenia z inicjatywą."

            Zdecydowanie. I kobiety też. Co myślisz o kobiecie, która wie czego chce ale nie
            próbuje tego osiągać?
            • claire.ampres Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 16:08
              Odpowiem inaczej - mężczyzna stworzony jest do zdobywania, kobieta do bycia
              zdobywaną. To łączy się z inicjatywą. Tak z gruntu jest.
              Dopuszczam oczywiście różne odstępstwa od tej reguły, tam wyżej mówiłam o pewnym
              niepokojącym trendzie, stąd uogólnienie.
              Absolutnie nie promuję wiecznego czekania na inicjatywę faceta. Szczególnie w
              związku. Ale pierwszy krok jednak wg. mnie należy do mężczyzny.
              • 7stefan7 Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 16:22
                nie wychodzimy z inicjatywą - źle sad

                Wychodzimy i cos proponujemy - jeszcze gorzej sad

                Ciekawe czy uczymy sie na błędach i łapiemy wiekszy dystans do
                siebie czy tez nie wink

                Ja tam wcale bym sie nie obraził i źle nie pomyslal o kobiecie,
                która coś pierwsza chciałaby zaproponowac smile
                • a_day_before_tomorrow Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 17:28
                  Tak zostałam wychowana, i mimo, że mnie skręca, i bym chętnie
                  wysłała @ do konkretnej osoby, ale nie do całego tłumu ludzi, to
                  nie zrobię tego. Korona mi z głowy nie spadnie, jak napiszę, ale no
                  mam zakodowane w głowie, że NIE WOLNO i już.
                  • 7stefan7 Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 17:42
                    Heh ja na Twoim miejscu starałbym sie odkodować big_grin Sami sobie
                    stawiamy bariery heh sad
                • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:32
                  nie widzę siebie w takiej sytuacji - to byłby dla mnie dyskomfort i
                  tyle
                  poza tym, jeśli mężczyzna nie potrafi się zdobyć na inicjatywę, na
                  zrobienie pierwszego kroku, to znaczy, że nie jest mną
                  zainteresowany... dla mnie taki mężczyzna po prostu nie jest
                  interesujący...
            • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:24
              a robert.83 napisał:

              >
              > "Cechą pożądaną u mężczyzny jest wg. mnie umiejętność wychodzenia
              z inicjatywą.
              > "
              >
              > Zdecydowanie. I kobiety też. Co myślisz o kobiecie, która wie
              czego chce ale ni
              > e
              > próbuje tego osiągać?
              >
              kobieta tak jak piszesz robercie powinna postępować w życiu na
              różnych płaszczyznach, ale w kontaktach z mężczyznami to mężczyzna
              powinien wykazywać inicjatywę i być pierwszy
              • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:31
                Wy macie cały arsenał sygnałów zachęcających panów do inicjatywy. Trzepotanie rzęsami, wylewanie kawy na spodnie, okazywanie zachwytu męskim umiejętnością i tak dalej. Czemu z tego nie korzystacie?

                Jeśli facet nie reaguje, mimo, że sygnalizujecie, to albo facet jest ślepy i przygłupi albo ma to w nosie...
                • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:33
                  Z miną pokerzysty od wielu facetów inicjatywy nie uświadczycie.
                  • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:36
                    z.a.w.s.z.e.s.a.m napisał:

                    > Z miną pokerzysty od wielu facetów inicjatywy nie uświadczycie.

                    tu nie o twarzy pokerzysty mowa, bo twarz pokerzysty wydaje się na
                    przeciwnym biegunie w stosunku do babki wiecznie inicjatywnej

                • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:34
                  z.a.w.s.z.e.s.a.m napisał:

                  > Wy macie cały arsenał sygnałów zachęcających panów do inicjatywy.
                  Trzepotanie r
                  > zęsami, wylewanie kawy na spodnie, okazywanie zachwytu męskim
                  umiejętnością i t
                  > ak dalej. Czemu z tego nie korzystacie?
                  >
                  > Jeśli facet nie reaguje, mimo, że sygnalizujecie, to albo facet
                  jest ślepy i pr
                  > zygłupi albo ma to w nosie...

                  no i skoro ma to w nosie i nie reaguje, to po co go jeszcze
                  nagabywać swoją inicjatywą? bezcelowe
                  • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:42
                    Skoro tak jesteście wychowane, że facet ma zaczynać to dlaczego go do tego nie zachęcić? Jak nie reaguje, to wniosek jest jeden.
                    • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 21:08
                      z.a.w.s.z.e.s.a.m napisał:

                      > Skoro tak jesteście wychowane, że facet ma zaczynać to dlaczego go
                      do tego nie
                      > zachęcić? Jak nie reaguje, to wniosek jest jeden.

                      mianowicie czym zachęcić i w jaki sposób? pozytywnym nastawieniem,
                      sympatyczną rozmową i uśmiechem - owszem
                      czy to nie jest wystarczające żeby mężczyzna mógł podjąć inicjatywę?
                      • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 21:20
                        Dla mnie uśmiech, zainteresowanie i otwartość zupełnie wystarczą. Nie wiem co na innych działa. Trzeba próbować, najgorsza jest bierność.
                        • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 07:19
                          no i właśnie smile a reszta należy do mężczyzny.... a jeśli nie reaguje
                          znaczy niezainteresowany...
      • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 20:27
        zgadzam się w 100% z claire.ampres
        taką samą mam obserwację i takie same refleksje
    • mappi Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 17:42
      wysyłać...nie wysyłać.....??

      jednak nie wysyłać!!...bo tak nie wypada.....bo świat inaczej zorganizowany
      został...jak rzekła prababka tak być musi

      ech
      to zbędne tworzenie problemów...w miejscu w którym ich nie powinno być


      ale to wyłącznie moje zdanie...choć nie mam nic przeciwko temu
      gdy kobieta przejmuje inicjatywe....to nie jest to tożsame z potwierdzeniem że i
      ja...do tej grupy kobiet należę

      ,....nie należę....albo raczej należę niezmiernie rzadko

      a dlatego rzadko...bo się boję....ośmieszenia...odrzucenia i tej całej palety
      rzeczy towarzyszących

      o...ale popieram smile
      • 7stefan7 Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 17:49
        Czyli nas facetów mozna odrzucać a Was kobiety juz nie heh sad
        • mappi Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 17:56
          ....to tylko dowodzi....że ja jako kobieta kiepsko to znoszę

          ..odrzucenie

          Ty jako mężczyzna możesz znosić to lepiej...albo o niebo gorzej ode mnie......
          ...nie płeć to warunkuje

          Twoje twierdzenie patrzy trochę ponad mój post smile
          • 7stefan7 Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 18:04
            myślę tylko że jak to dobrze ujęłas nie płeć to warunkuje - zarówno
            poradzenie sobie z odrzuceniem jak i wychodzenie z inicjatywą - nie
            ma tutaj reguł - a może być nie powinno smile
    • broken.wing.angel Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 18:00
      Nie potrafię wychodzić z inicjatywą, może to niesmiałość, może boję się odrzucenia moich propozycji, mojej osoby.
      Próbuję odezwać się do kogoś z kim kontakt zarzuciłam, a kto był dla mnie ważny (nie wirtualny byt ale bardzo bardzo rzeczywisty, taki z mojego świata) i nie potrafię, boję się tego odrzucenia właśnie, tego, że usłyszę, iż teraz to ja się narzucam.
      W próbach znajomości wirtualnych jest mi jeszcze trudniej, bo trudno "zaczepić" kogoś, kogo się nie zna i nie wiemy co on o nas mysli, czy także ma ochotę na rozpoczęcie znajomości, na spotkanie. I tu kobiety mają trudniej, bo u nas mogą pojawiać się myśli (mogą, ale nie muszą), że skoro ten ktoś sam się nie odezwał, nie zaproponował niczego oznacza to, że nie interesuje go nasza osoba, że nie czuje tego co my. Dlatego tez pewne "sieroty" nie potrafią do nikogo napisać pierwsze, ja do nikogo nie napisałam, a właściwie napisałam ale chodziło jedynie o "sprawy techniczne" nie były to początki żadnych znajomości w zamierzeniu, a o zamierzenia właśnie chodzi.

      Jednak to kobiety wychodzą z inicjatywą częściej. Robią to może nieco delikatniej ale to one zawiązują, nawiązują coś. Kto częsciej proponuje wyjście, zwykłe, kumpelskie w mieszanym towarzystwie? Kobiety. Może to dlatego, że my mamy więcej pomysłów na spędzenie wolnego czasu, a może po prostu męczy nas czekanie na krok innych.
      Spójrzcie, choćby tu na forum spotkania forumowe organizują kobiety, zaden pan chyba nie wyszedł z inicjatywą (piszę o spotkaniach ogólnoforumowych), częściej na privach zaatakuje nas kobieta nie mężczyzna.
    • a_day_before_tomorrow Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 22:20
      jechałam do kina rozżalona, zdołowana, że znowu jadę sama, obrażona
      na wszystko i wszystkich i miałam myśl, że w przyszły poniedziałek
      nie wyślę @.
      Ale obejrzałam film, i sąsiada, który pozerkiwał na mnie, a
      jednocześnie trzymał za rękę kogoś, a może mi się tylko wydawało i
      to nie jego ręka tam była,bo ciemno było wink faceci to świnie! Ale
      trochę się dowartościowałam wink
      No i stwierdziłam, że za tydzień znów wyślę @, a niech myślą sobie
      co chcą, niech narzekają, że znów zaśmiecam pocztę, guzik mnie to
      obchodzi.
      Pisałam głównie o wychodzeniu z inicjatywą "koleżeńską", ale macie
      rację, uderzyliście w czuły punkt. Stara jestem, i powinnam się
      uczyć na błędach, a ciągle popelniam ten sam błąd, jestem mistrzynią
      kamuflarzu, ściemy, wszystko jest inaczej niż na prawdę.
      • z-e-u-s Re: wychodzenie z inicjatywą... 15.02.10, 23:00
        Ja znów coś zacytujęsmile(tym razem kilka wypowiedzi z forum)

        "
        -Nowy Rok skłonił mnie do rozmyślań o facetach. smile Trochę naczytałam się na tym
        forum narzekań na brak zdecydowania u mężczyzn, na ich opieszałość, jeśli chodzi
        o zdobycie kobiet, że skłoniło mnie to do wyszukania przyczyny tego stanu rzeczy.
        I wczoraj mnie oświeciło. Na domówce, na której byłam, był znajomy, który
        niedawno rozstał się z dziewczyną, a wokół niego już zaczęła kręcić się nowa.
        Oczywiście kolega nie odmówił, skoro sama była chętna. Tylko patrzeć, kiedy
        zostaną parą.
        I tak myślę, że skoro kobiety same się rzucają na facetów, to nie dziwię się, że
        facetom nie chce się starać, skoro nawet palcem nie muszą kiwnąć, żeby zdobyć
        kobietę.
        To nie jest pierwsza taka sytuacja, wśród znajomych ma kilka takich par, gdzie
        ewidentnie to kobieta się postarała, żeby być z jakimś mężczyzną. Takie związki
        są długotrwałe, czemu też się nie dziwię, skoro facetowi jest wygodnie.
        Chodzi o to, że przez to, kobiety mniej przebojowe (do których sama się
        zaliczam) albo te oczkujące, że inicjatywa należy do mężczyzny czują się
        zagubione i wydaje im się, że "normalnych facetów nie ma". A więc w dużej mierze
        taki stan rzeczy jest przyczyną wyzwolenia kobiet.
        Przyznaję, że sama oczekuję, że facet się o mnie postara, pozdobywa, wykaże
        zainteresowanie. Stąd pewnie wynikają moje problemy z płcią przeciwną.
        Jedyne wyjście, jakie widzę, to dostosować się do tych "aktywnych" kobiet,
        porzucić marzenia o jakiejś tam romantyczności... albo skończyć na narzekaniu... uncertain

        -Czyżbym wyczuwał nutkę pretensji w stosunku do kobiet z inicjatywą?? Obecnie
        bierne oczekiwanie, czekanie na inicjatywę faceta, po prostu nie są opłacalne.
        Stawia to kobietę na straconej pozycji w kwestii wyboru dobrego kandydata, bo
        najlepszych pozajmują kobiety, które same się na nich zdecydują.

        -W zupełności się z Tobą zgadzam.
        Ja zawsze byłam trochę taką księżniczką, która czeka na swojego
        księcia.
        Byłam zdania, że inicjatywa nie powinna należeć do kobiety, że to
        właśnie takie nieromantyczne.
        Efekt tego jest taki, że jestem starą panną, a koleżanki, które nie
        stroiły księżniczek mają fajnych facetów.
        Szkoda, że zrozumiałam to za późno."
        • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 05:18
          "I tak myślę, że skoro kobiety same się rzucają na facetów, to nie dziwię się, że
          facetom nie chce się starać, skoro nawet palcem nie muszą kiwnąć, żeby zdobyć
          kobietę."

          a rzeczywiście, coś w tym jest. panowie są zadowoleni z takiego stanu rzeczy, ale...


          i tak ciągnie ich do tych kobiet, które są oporne... które nie zdobywają, a wręcz "dają po łapach". bardziej atrakcyjny kąsek.
          • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 07:24

            > i tak ciągnie ich do tych kobiet, które są oporne... które nie
            zdobywają, a wrę
            > cz "dają po łapach". bardziej atrakcyjny kąsek.
            >
            >

            a wiesz, że ja obserwuję, że obyczajowość się zmienia i zmienili się
            bardzo mężczyźni, większość facetów teraz jest biernych, no bo i po
            co się wysilać jeśli np. 9 na 10 babek samych się narzuca, można
            wybierać przebierać spośród tej 9tki, to po co się wysilać dla tej
            dziesiątej? i jeszcze nie ma pewności czy ta dziesiąta kosza nie da?
            ja obserwuję z przykrością postępującą bierność płci męskiej, i
            przybieranie zbyt wielu cech męskich przez kobiety...
            • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 07:47
              śmiem twierdzić, że nie są oni tacy bierni na jakich wyglądają... jak im na
              czymś zależy, to potrafią być bardziej czynni...
              • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 07:50
                hellish.monster napisała:

                > śmiem twierdzić, że nie są oni tacy bierni na jakich wyglądają...
                jak im na
                > czymś zależy, to potrafią być bardziej czynni...
                >
                >

                owszem zdarza się, ale coraz rzadziej, widzę postępujące wygodnictwo
                i lenistwo w tym względzie
                • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 08:03
                  a wszystko nasza wina...

                  bo my kobiety wszystkiemu jesteśmy winne - rozleniwiłyśmy panów...
                • robert.83 Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 10:17

                  Czytam to i się śmiejęsmile.

                  O czym Wy w ogóle mówicie? Jakie lenistwo? Jakie wygodnictwo??

                  Weźcie poprawkę na fakt, że:

                  1. Patrzycie z własnej perspektywy.
                  Jeśli wydaje się Wam, że mężczyźni prezentują postawę zblazowanego byka rozpłodowego, czekającego aż jakaś krówka sama przyjdzie i się doprosi... to znaczy, że śnieg Wam się dostał za głęboko do uszu.

                  2. Od kiedy to tylko jedna ze stron zabiega o cokolwiek??
                  Ani facet ani kobieta (zwykle) nic nie poradzi, jeśli druga strona ma inne plany. To prawda, że facet częściej bierze sprawy w swoje ręce... ALE to kobieta go wcześniej do tego skłania. Ta sama pani jednego będzie kusić a drugiego skutecznie ostudzi zanim jeszcze pierwsza myśl pojawi się w jego głowie.

                  Przyznam szczerze - kilka Pań przyznało otwarcie: Jestem nieśmiała.

                  I to jest szczerze postawienie sprawy.

                  Nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy! Nie macie partnera a rozdrabniacie się nad tym kto powinien kogo zaczepić. Prawda jest taka, że i Wy i my czasem ryzykujemy. Tak było zawsze. Proszę mi się tu nie powoływać na stare dobre czasy, gdzie to facet robił pierwszy, i drugi, i dziesiąty krok... bo po pierwsze nie chciałybyście tego (to właśnie jest przedmiotowe traktowanie kobiet) a po drugie - to się nie działo od czasów jaskiń. Panie sprzed stu, dwustu czy czterystu lat też nie były grzecznymi ziółkami.
                  • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 10:29
                    ha ha ha

                    wink
    • czarny.onyks Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 15:24
      wychodzić, bo lepiej spędzać miło czas w towarzystwie niż samej w domu...
      a że jedni nie reagują, to po pewnym czasie zweryfikować znajomych
      choć z różnych przyczyn mogą oni nie odpowiadać na zaproszenia
      a za którymś razem wreszcie się zmobilizują i przyjdą


      co do mężczyzn....
      parę osób(chyba same kobiety)zauważają tendencje mężczyzn do bierności
      coś w tym jest, ja mam podobne odczucia
      mężczyźni zrobili się wygodni, rozleniwieni
      czekają aż kobieta zrobi pierwszy krok....
      i niektóre kobiety robią

      niestety jest tez tak, że pokolenie 30 latków i wzwyż jest przyzwyczajone, wychowane tak, ze inicjatywa należy do mężczyzny
      to on zdobywa kobietę....

      wiem, czasy się zmieniają....
      lubicie panowie otwarte, odważne kobiety, ale....
      ja bardziej cenię mężczyznę, który stara się o mnie
      i źle się czuję, gdy sama robię pierwszy krok...
      ot naleciałości z dawnych czasów, wpływ środowiska, wychowania....
      pewne rzeczy trudno zmienić....
      choć czasem...sama biorę sprawy w swoje ręce...ale....
      wole być zdobywana niż być zdobywcąwink

      młodsze kobiety już są inaczej wychowane....bardziej otwarte
      pozbawione zahamowań....
      • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:09
        > parę osób(chyba same kobiety)zauważają tendencje mężczyzn do bierności
        > coś w tym jest, ja mam podobne odczucia
        > mężczyźni zrobili się wygodni, rozleniwieni
        > czekają aż kobieta zrobi pierwszy krok....

        Onyks, to chyba nie jest jakaś reguła.

        Ja to widzę tak:

        Robicie się coraz starsze, a na was niestety wiek nie działa tak samo jak na wino. Jak miałyście po 20 to skakali koło was... i dalej skaczą, koło 20. O swoje trzeba walczyć.

        Zgadzam się całkowicie z Hellishem, jak facetowi zależy na czymś czy na kimś to się postara.
        • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:23
          "Zgadzam się całkowicie z Hellishem, jak facetowi zależy na czymś czy na kimś to się postara"

          well... thank you!!
          chyba mnie wreszcie ktoś zrozumiał wink
        • czarny.onyks Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:29
          mnie horoskopy mówią, że im starsza tym lepszabig_grin
          i czuję się jak butelka starego, dobrego wina;P
          wciąż w ceniewink

          a poważnie...
          owszem są faceci co będą się starać..zwłaszcza, gdy im na czymś zależy
          ale jest tez grupa stojących z boku...
          z brakiem wiary w siebie? nieśmiałych? leniwych?
          i nie ważne czy to jędrna 20- stka czy wulkaniczna 30-stkawink

          i chcesz powiedzieć, że wszyscy wola młode, dziewczątka po 20?
          no proszę Cię....nie rozwiewaj naszych złudzeńwink
          poza tym...ta różnica pokoleniowa....
          z nami 30- tkami łatwiejwink
          • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:32
            "wulkaniczna 30-stka wink"

            zajebiste określenie big_grin
            • czarny.onyks Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:36
              a dziękuję...właśnie wpadło mi do głowy big_grin
              • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:38
                pogratulować weny twórczej!

                zapiszę sobie i zacznę używać...

                ...po 30stce! wink
                • czarny.onyks Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:41
                  od razu lżej ....w oczekiwaniu na ......
                  30 lat minęło...big_grin
                  • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:42
                    no ba! pewno, że lżej wink

                    ale ja i tak metryczki w dupie mam big_grin
                    • czarny.onyks Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:52
                      gówniarzu Tybig_grin

                      zobaczymy, za paręnaście lat;P
                      • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:56
                        czarny.onyks napisała:

                        > zobaczymy, za paręnaście lat;P

                        jak dożyjemy, to zobaczymy! wink
                      • mruff Re:wyszłam z inicjatywą... 22.02.10, 21:01
                        Jakiś czas temu ( może z miesiąc?) zaczęłam widywać przez okno w
                        swojej pracy pewnego chłopaka. Akurat jak bywałam na fajce on
                        przechodził. Ja regularnie paliłam, on chyba chodził do pracy.
                        I spotkałam go na baletach wraz z gościem, którego kojarzę z
                        przedszkola smile No to podeszłam, zagadałam,że pana pamiętam z
                        przedszkola a pana widuję przed moją pracą smile Rozmowa trwała z 2
                        minuty i tyle.
                        Po jakimś czasie poprosił mnie do tańca mój obiekt westchnień smile Gdy
                        wychodziłam do domu spotkałam go przy szatni, chciał ode mnie numer
                        telefonu i cholerka odmówiłam mu! (nie potrafię tego wyjaśnić, sic!).
                        Ale wie na którym piętrze palę fajkę i skąd go widuję.

                        Dam znać jak sprawy rozkręcą się smile Trzymajcie kciuki smile
          • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:42
            Kurcze no właśnie z 30-tkami jest problem. Bo jak oglądam pornosy w necie, są 20, są 18, są 50, ba nawet 60...nie chcę Cie martwić...o 30-stach nic nie znalazłemwink

            Generalizowałem, jesteś wyjątkowasmile Ale faktycznie sprawiasz wrażenie wulkanicznejsmile
            • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:44
              jakieś słabe pornole oglądasz tongue_out


              chociaż - w nich 30stki grają 18stki suspicious więc w sumie wszystko jedno tongue_out
              • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:51
                stało jak wół: TEENSsmile Wyglądało tak samo, o metryce nic byłowink
                • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:54
                  jakiś Ty naiwny...

                  suspicious
                  • czarny.onyks Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:58
                    widzi, co chce widzieć...wink
                    • hellish.monster Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 21:03
                      jak większość... wink
            • czarny.onyks Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 20:51
              bo rzeczywiście może słabe oglądasz...skoro musiszwink

              a może te 30 inaczej zarabiają na życie, a seks...tylko dla przyjemności..a nie dla pracywink

              wrażenie w necie to jedno.....
              rzeczywistość może być diametralnie różnabig_grin

              ale za wyjątkowość dziękuję wink
        • ruda.ryba Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 22:43
          jak facetowi zależy na czymś czy na kimś to
          > się postara.


          no i to jest clue programu - więc po co te baby się narzucają? to
          nie ma sensu i tyle - jak widać sami faceci to przyznają
    • listopad02 Re: wychodzenie z inicjatywą... 16.02.10, 16:09
      Kto pierwszy....... kto drugi....
      Wychodźsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja