claire.ampres
05.03.10, 11:12
Tuż przed zaśnięciem wczoraj rozmyślałam o różnych moich sytuacjach w życiu i
dotarła do mnie jedna myśl - sporo ludzi pozoruje chęci, zainteresowanie, cele.
Brzmi to jak gadanie potłuczonej głowy, ale chodzi mi o prostą w zasadzie
sprawę. Napiszę "my" chociaż nie czuję, by mnie to szczególnie dotyczyło (heh,
bezczelna

), a nie chcę, by brzmiało to jak oskarżenie "onych".
Więc - boimy się angażować. Udajemy przed samymi sobą, że interesuje nas drugi
człowiek, a tak naprawdę wyłącznie na sobie się skupiamy. Stwarzamy pozory, że
chcemy się z kimś związać, ale zawsze nasz wzrok sięga wyżej niż na nasze
podwórko, bo szukamy lepszego modelu. Nie dajemy szansy człowiekowi z krwi i
kości, bo wirtualno-nierealni czasem wydają nam się ciekawsi, bardziej
pociągający. Pędzimy za niedoścignionym. Nie dajemy szansy drugiemu
człowiekowi, bo... i tu jest cała litania powodów. I... aaa! taaak!
napadnijcie mnie panowie!

- bardziej to mężczyzn dotyczy niż kobiet, bo
kobiety częściej chyba za szybko rzucają się w ramiona niż boją się
zaangażować, chociaż to dość spore uogólnienie.
No, co wy na to, szanowni i szanowne?