robert.83
01.04.10, 22:39
Notka wprowadzająca:
Chciałbym mieć wątek nie o wyglądzie.
Koniec notki wprowadzającej
"Nie musi być idealnie"
Ty hasłem/odkryciem chciałem się z Wami podzielić. Dotarło do mnie dziś z jakiejś nowej strony. Poprawiło mi to humor i chyba wyprostowało kilka zbędnych zwojów w mózgownicy.
Może to tylko mój problem, a może nie tylko, ale chyba stałem się niewolnikiem perfekcjonizmu. Cel niby fajny, nie? Dążenie do doskonałości. Ale kiedy przyjrzymy się sprawie bliżej już przestaje być tak różowo.
Perfekcjonizm może spowodować zburzenie pewnej równowagi. Człowiek po prostu przestaje się cieszyć z tego co ma, z tego kim jest, z każdego dnia. Stawia sobie pewne wymagania, marzy (i to jak!) o tym, żeby było lepiej. To "wielkie", to kim chciałbym być, jak chciałbym spędzić życie itp... to przysłania świat tak bardzo, że nie ma miejsca na jakikolwiek moment oddechu. NIGDY nie daje się sobie prawa powiedzenia, że co prawda jest ch..owo, ale w sumie nie tak źle

. Pytanie ile tak można?
Ile dasz radę, Drogi Znudzony Czytelniku, tak przeć do przodu niezadowolony z siebie? Ile czasu będziesz czekał na to, żeby się uśmiechnąć do siebie samego, zatrzymać (zatrzymać, ale to trudne!) na chwilę.
Smutne jest to, że w ostatecznym rozrachunku, pozbawiając siebie dopływu jakiejś satysfakcji... taki człowiek zaczyna zwalniać. Cele pozostają słuszne i zbawienne. Ale wykonanie - masakra. Ten dopływ satysfakcji jest potrzebny(!!!!) - to nie jest coś co można w nieskończoność lekceważyć itp.
Bo może przyjść taki dzień, kiedy dystans między ja-docelowy a ja-aktualny stanie się nie do zniesienia. Spirala poczucia porażki i zastoju kręci się coraz szybciej.
Co dalej? Załóżmy, że takie coś opisane wyżej faktycznie występuje (czasem, tu i tam, u tej i tamtego). Nie wiem jeszcze. Wiem, że to zdanie "nie musi być idealnie" pomyślałem dziś kilka razy. Może trochę spuściłem z tonu? Może byłem dla siebie milszy? W końcu po kiego grzyba wyznaczać astronomiczne cele (takie"życiowe"/codzienne), których nie ma szans osiągnąć? Może lepiej dostosować cele do realiów, poluzować, ale za to czasem je zrealizować.
Wyznaczanie osiągalnych celów. Taak, to jest coś w czym DLA SIEBIE szukam sposobu. Chcę poczuć, że coś jednak wypala, że coś drga.