faceci z Marsa...

05.09.10, 18:52
w sumie chyba tutaj powinnam zamieścić swój wątek...

W swoim życiu trafiam na facetów z Marsa, przylatują na chwilę i zaraz tam wracają... Mam na
swoim koncie kilka nieudanych związków, a oto historia ostatniego z nich, może pomożecie mi
zrozumieć zachowanie tego faceta.

Poznaliśmy się na studiach. Niezobowiązująca wymiana zdań, każde z nas było w stałym związku. Już
w trakcie studiów nasze drogi się rozeszły i nie widywaliśmy się na uczelni. Nasz kontakt ograniczał
się do rozmów na gg. Mieszkałam w swoim małym miasteczku, on przeprowadził się do dużego
miasta w którym studiowaliśmy wcześniej. Po około 2 latach otrzymałam propozycję pracy w tym
mieście, podjęłam pracę, wynajęłam mieszkanie, przeprowadziłam się. Zaczęliśmy się spotykać-już
tak "na poważnie". Mimo "bycia parą" byliśmy również dobrymi kumplami, spędzaliśmy bardzo dużo
czasu razem. Nuda była nam obca. Zaczęły się wyjazdy do jego domu, poznawanie rodzimy. Każdy
wyjazd był bardzo udany-rodzinne grille, spacery, rozmowy do nocy...
On zaproponował abyśmy zamieszkali razem. Szukaliśmy mieszkania. Kiedy oglądał projekt mieszkania
pytał "a gdzie wspawimy łóżeczko?". Rozmowy i plany na temat zaręczyn, ślubu, dziecka...
Planowanie przyszłości...
Jakkolwiek fantastycznie wygląda ten obrazek z bajki w ciągu 2 tygodni wszystko się zmieniło.
Przestaliśmy rozmawiać, On zamknął się w sobie. Myślałam, że ma jakieś problemy, coś go męczy,
dała mu czas... Okazało się, że to była jedynie strata czasu. Nie widywaliśmy się, po tygodniu
postanowiłam że musimy porozmawiać o tym. Podjął decyzję o rozstaniu. Jakby ktoś nie wierzył w
przesądy-było to w piątek trzynastego. Po weekendzie dostałam wiadomość: nie mogę bez Ciebie
żyć, chcę być z Tobą, zależy mi na Tobie, porozmawiajmy". Zgodziłam się na spotkanie.
Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Znowu miało być malinowo jak do tej pory. Jednak nic się nie
zmieniło, nie było happy endu, bo po dwóch dniach znowu dostałam wiadomość "wiem, że jestem
beznadziejnym facetem, wiem że jestem głupi i robię w tym momencie najgłupszą rzecz w swoim
życiu, ale nie mogę robić czegoś wbrew sobie" - znowu rozstanie. Jednak minęło już kilka tygodni i
on nadal się nie odzywa. Uważam, że może to lepiej że stało się to właśnie teraz, że nie był oza
późno na rozstanie.

Jednak chciałabym żebyście mi pomogli zrozumieć tego człowieka. Może sam wystraszył się swoich
deklaracji i uważał, że to jednak za wcześnie? Czy tak postępuje facet który jest w wieku 31 lat?
Czy może ten człowiek ma jakieś problemy ze sobą i trzeba mu pomóc? Jak w ciągu tak krótkiego
czasu z wesołegom, miłego, kochającego faceta mówł zmienić się w mega starego, zamkniętego w
sobie zrzędę? Czy może to wszystko było tylko grą i formą maski? Co sądzicie?
    • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 18:59
      Fajnie, fajnie, Szczęściara, ale smile

      Mamy tu taką świecką tradycję, że Dziewczyny dygają i mówią wierszyk a Chłopaki
      kawał o Dziewczynach. Do tego jakbyś dorzuciła ćwiartkę PL i ulubiony kawałek a
      dla męskiej częsci naszej sekty, kolor ócz błękituf, włosów i jakieś (choć
      szczątkowe) wymiary wink to zgotowalibyśmy Ci z kolegami owację na stojąco, a kto
      wie, może nawet przegryźli się przez te 2 ekrany wink

      Łap taki na zachętę i nie przejmuj się pls tym wyżej, bo mnie tu często świr na
      plecy skacze smile

      www.youtube.com/watch?v=UCXnJIAQd1o&ob=av2e
      • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:05
        hmmm.... jeśli chodzi o:
        muzykę- zależy od mojego nastroju,
        kolor oczu - piwno - zielone
        włosy - czarne
        wymiary - ciężko powiedzieć bo raczej nie mierzę się, ale sądząc po reakcjach mężczyzn na plaży i
        basenie wnioskuję, że są więcej niż zadowalająca smile
        • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:10
          Fiuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu -fiuuuuuuuuuuuuuuu-fiuuuuuuuuuuuu
          (to była reakcja na kolor oczu, żeby nie było)

          To biorę się za czytanie, już się możesz zacząć bać. A by umilić sobie banie,
          znajdź i wklej jakiś fajny kawałek, pls smile

          Aaa i ćwiartka PL (w ujęciu geograficznym a nie monopolowym)
    • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:18
      Przykro mi, ale chyba nie oczekujesz tu bajania tylko oceny sytuacji, więc nie
      będę ściemniał. Na 99% ma inną babę i tyle. Nie umie się przyznać bo nie chce Ci
      sprawić bólu a sam też czułby się podle po latach jakie z Tobą spędził.

      Odpuść, choć masz parę miesięcy w plecy. To była zła wiadomość. Dobra jest taka,
      że jesteś atrakcyjną, młodą Dziewczyną i będziesz przebierać jak w ulęgałkach.
      Nie nękaj go bo jest pozamiatane.

      Miło że do nas wpadłaś smile Jakbyś nie miała z kim tego zakrętu przetrwać, to
      jesteśmy to codziennie a każdy z nas ma po parę takich lub innych zakrętów za
      sobą, więc łatwo nam Cię zrozumieć
      • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:19
        Miało być 'Odpuść, choć masz parę miesięcy PRZED SOBĄ w plecy.'
        • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:26
          dziękuję za odp, na taką właśnie liczyłam, poważnie!


          co do kawałka PL - dolnośląskie smile

          jeśli chodzi o kawałek muzyczny na dzisiaj: www.youtube.com/watch?v=1zbhK_MlIgo
      • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:29
        zapomniałam! no oczywiście też się bardzo cieszę, że tu wpadłam!! mimo tego że mieszkam w
        dużym mieście nie mam z kim pogadać (jestem tu "nowa") więc dopiero poznaję "nowych
        znajomych" wink ale za to teraz będę odwiedzać częściej forum wink
        • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:32
          www.youtube.com/watch?v=BMXCPANHeYM&ob=av2e
        • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:36
          Nooo teraz zaplusowałaś tak, że chłopaki już przecierają lornetki wink

          A Mortkowi wbiłaś tym kawałkiem w epicentrum jego muzycznych wzruszeń. Jak się
          nudzisz, to Dżaźka właśnie rostfiera biuro matrymonialne możesz rzucić okiem.

          A jak znajdujesz taki ? Na złoty 45 będzie bonus za nie wyłączenie wcześniej wink

          www.youtube.com/watch?v=oIaz6zBz1go

          • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 20:01
            gyubal_wahazar napisał:

            > Nooo teraz zaplusowałaś tak, że chłopaki już przecierają lornetki wink
            >
            > A Mortkowi wbiłaś tym kawałkiem w epicentrum jego muzycznych wzruszeń. Jak się
            > nudzisz, to Dżaźka właśnie rostfiera biuro matrymonialne możesz rzucić okiem.
            >
            > A jak znajdujesz taki ? Na złoty 45 będzie bonus za nie wyłączenie wcześniej wink
            >
            > www.youtube.com/watch?v=oIaz6zBz1go
            >
            • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 20:04
              bonusa nie dostanę - nie wytrzymałam do 45 ;P
              • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 20:32
                shame on You wink
    • fripo Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:40
      mi sie wydaje, że coś ukrywa.
      • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:56
        też tak myślę że coś ukrywa....

        nic mnie tak w ludziach nie irytuj jak kłamstwo!!
        • fripo Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 19:58
          Każdego irytuje.
        • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 20:03
          Szczęś, ale skąd przypuszczenie o kłamstwie ? Przecież gość nie mówi praktycznie
          nic, więc jakie kłamstwo ?
          • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 21:04
            tak wprost to może nie, ale zapytałam oczywiście czy może kogoś poznał albo coś podobnego, to
            stwierdził że absolutnie nie chodzi tu o nic z tych rzeczy... ale właśnie ja zapytałam "czy kogoś
            poznał" a to mogła być "odgrzewan wiec a" znajomość tongue_out wiec zasadniczo może i nie kłamał...
            • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 21:20
              Może wpadł z jakąś ? Albo wszedł w konflikt z paragrafem i czuje oddech KK na
              plecach, ale nie wolałbym nie zapędzać się w spekulacjach ...
    • nienasycona-inc Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 21:25
      Nie wygląda to za dobrze. Czytając Twój post przyszła mi do głowy historia
      koleżanki- w trakcie studiów poznalli się, byli parą, później po 3-4 miesiącach
      (od skończenia studiów) wszystko rozwaliło się. Mianowicie przysłał jej
      wiadomość, że tak dłużej nie może być a on się męczy w tymże związku itd.
      Jak się później okazało koleś ma depresję, leczył się z niej już w trakcie
      studiów ale koleżanka nic o tym nie wiedziała.
      Tak więc- jest kilka możliwości albo nie jest jeszcze gotowy na coś poważnego
      (pewnego dnia sobie to uświadomił) albo ma jakiś problem ze sobą, bądź w jego
      najbliższej rodzinie ktoś miał problemy w związku albo poznał kogoś albo
      przyczyna jest całkiem inna i tylko jemu znana.
      Tymczasem trzymaj sie dzielnie i nie dawaj się jego humorom.
      • szczesciara_25 Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 22:01
        z tą depresją to dobry pomysł, wydaje mi się że może mieć jakiś problem sam ze sobą, bo jak zs
        szczęśliwego, kochającego faceta w tak krótkim czasie mógł zamienić się bez powodu w starego
        zrzędę który niczym nie potrafi się cieszyć? może to trwało dłużej tylko nie chciał mi wcześniej
        powiedzieć aż w końcu coś w nim pękło... no cóż w takim razie niech sobie układa życie ze swoją
        depresją skoro nie chciał mojej pomocy!
        • gyubal_wahazar Re: faceci z Marsa... 05.09.10, 22:47
          Przez tak długi okres spokojnie byś się połapała. Depresja nie bierze się z
          niczego. To proces który trwa conajmniej miesiącami i widać po człowieku jak
          postępuje (w sensie ten proces).

          Roboczo, byś mniej karmiła się złudzeniami, proponowałbym przyjąć, że znalazł
          kogoś innego. Wtedy mniej się będziesz angażowała i szybciej wrócisz do normy.

          To tylko moja sugestia, bo oczywiście mogę się mylić. Tak czy inaczej, trzymam
          kciuki, Szczęś !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja