Czy są tu tacy szczęsliwcy...

07.09.10, 18:17
...którzy lubią swoją robotę?

Niech ktoś napisze, że podoba mu się to co robi, że praca go pasjonuje, albo przynajmniej ma ciekawe zajęcie... Że tak może być.
wiara w ten świat (zawodowy) mi się chwiejewink/sad
    • nula8 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:28
      Ja, mimo narzekań ciągłych, dość lubię swoją robotę. Tylko jej tempo mi nie odpowiada. No i ludzie ciągle coś chcą i nic się na to nie poradzi, bo to taki zawód. I kolegów po fachu mało lubię.
      • kasiag1973 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:36
        Lubię swoją pracę. Tempo pracy odpowiada ale terminy, których trzeba pilnować już nie.
      • aqua1980 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:41
        Wpisuję się.
        Moja praca sama w sobie jest ekstra;
        sensowna, ciekawa i rozwijająca.
        Natomiast atmosfera w tym konkretnym miejscu jest dramatyczna;
        mobbing, podziały, plotki, totalny brak zaufania do kogokolwiek.
        I tak to wygląda.
      • jejek11 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:42
        A koledzy po fachu to konkurenci czy koledzy z jednego zespołu?smile

        Rynek pracy jest nieco okrutny dla ludzi po nieżyciowych kierunkach studiów, więc trafiłam do pracy ściśle ścisłej. Humanistka w ciągłym starciu z cyframi to przykry widokuncertain Po trzech latach nadal nie mogę się przyzwyczaićsad

        Przepraszam za marudzenie. Tak mi wyszło w rocznicę wejścia w świat ludzi czynnych zawodowo..

        • aqua1980 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:49
          Koledzy po fachu to jedno i drugie.
          Ale mobbing odgórny - to jest zasadniczy problem, za którym ciągnie się cała reszta.

          Po trzech latach - może... może czas na zmiany?
          • szczesciara_25 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:56
            i ja też bardzo lubię swoją pracę!! nie mam czasu na nudę, nie mam czasu na cokolwiek, pochłania mnie całkowicie i mimo że mam w niej do czynienia z "roźnymi" ludźmi i cały czas muszę roziązywać jakieś zagadki i problemy to uwielbiam ją! rozwijam się i to mnie cieszy a dodatkowo cały czas dokształcam się w związanym z moją pracą kierunku smile i o jest dla mnie pozytywne smile
          • jejek11 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:58
            > Ale mobbing odgórny - to jest zasadniczy problem, za którym ciągnie się cała re
            > szta.
            Czasem może trafić się zespół, który na przekór Bogom (czytaj: szefom) jakoś się wspiera...Sama taki miałam.
            > Po trzech latach - może... może czas na zmiany?
            Hmm... stosunkowo niedawno zmieniłam pracę, ale nie zajęcie. Chciałabym rzucić w diabły te liczby i wyjechać, choćby na staż, ale jestem tchórzem i trochę się obawiam głodowej pensyi (obecna tez nie powalająca, ale kierunki finansowe są bardziej opłacalne) aj...mieć ciasteczko i zjeść ciasteczkosad
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 18:57
      Tak, bardzo lubię to co robię. Zwłaszcza, że pojawiają się kolejne dziedziny wiedzy, które zdobywam, opanowuję, drążę.
      Czuję, że ja, jako taka, a nie inna konstrukcja umysłowo-psychiczna, jestem właściwie wykorzystana, że moje zdolności są dostrzegane.
      Poza tym to, co robię, choć to praca właściwie w zawodzie, jest nietypowe, dość oryginalne i mam takie rozkoszne poczucie posiadania "wiedzy tajemnej", którą lubię się z innymi dzielić, nb.
      Oczywiście nie jest tylko i wyłącznie tak różowo i radośnie - ale wciąż mi się to podoba.
    • nula8 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 19:06
      Koledzy po fachu to zwykle konkurenci, ale czasem i znajomi z pracy. Środowisko takie sobie. Mobbingu raczej niet...
      Wiesz... Moja praca jest odpowiedzialna i to jest główne obciążenie, bo ja raczej z gatunku ...niprzypiąłniprzyłatał ("niepoważny stosunek do życia figla ci w końcu wypłatał, nadmiar kolorów, brak idei..."). Dlatego, oraz z powodu mnóstwa nabuzowanych, "prestiżowych" kolegów po fachu, postanowiłam odejść od zawodu i znaleźć sobie coś niepoważnego. I znalazłam. Dobrze mi szło i było szalenie zabawnie. Aż minęło 5 lat, ja już wszystko tam umiałam, chodziłam do pracy pogadać z koleżankami, bo "praca" mi zajmowała jakieś 2 h dziennie. Żeby się rozwijać w zawodzie musiałabym pójść w "dyrektory", albo się przenieść do Warszawy, a ja nie chciałam ani jednego, ani drugiego smile. Pomyślałam: żeby to było tak pięć lat przed emeryturą to żyć nie umierać, ale już...
      No i cóż. Wróciłam ci ja do zawodu wyuczonego, pensja 3 razy mniejsza, cholerna nauka i zdobywanie tzw. uprawnień... Stres, szybkie tempo, ból głowy przy składaniu licznych podpisów. Ale chociaż coś się dzieje smile
      Widać nie dla mnie spokojna praca...
      Bottom line is - wszystko można zmienić, naprawdę. Trzeba tylko zacisnąć zęby i skoczyć. (jeśli wiadomo, że warto)
      • jejek11 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 19:21
        hmhm... właśnie do takiego "dziania się" tęsknięsmilerutyna i bezpieczne zatrudnienie (ale bym się śmiała, jakby mnie jutro zwolnili) są ważne, ale jeśli dzień zmienia się w 8 godzin w pracy(plus dojazd plus nadgodziny), co daje dużo minut, a jeszcze więcej sekund...to niezbyt fajna prespektywa na dłuższą metę.
        Tylko te kule u nogi (tzw. opalikowanie kredytowe)..
    • zarovich Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 19:19
      Ja lubię charakter wykonywanej pracy. Ale nie odpowiada mi jej obecne miejsce - bo jest nudno, nierozwojowo i żenująca wypłata. Se ponarzekałemsmile
      A tak swoją drogą ile miesięcy/lat szuka się pracy w Wawie bądź innym dużym mieście? Oczywiście nie mówię tutaj o pracy w Biedronce czy coś w tym stylu.
    • post_mortem.666 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 19:24
      czy lubię ? nie wiem
      po 13 latach to raczej przyzwyczajenie
      ekipa do bani
      mobbing i 5s kaizen mnie nie rusza
      więc
      dobra książka trzy piwa w plecak i mija jakoś te 12h wink
      • jejek11 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 19:41
        >po 13 latach to raczej przyzwyczajenie
        dobrze, że się można przyzwyczaić
        • jazz_ify Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 07.09.10, 20:31
          uwielbiam swoją pracę, kiedy nie muszę do niej chodzić.
    • robert.83 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 08.09.10, 00:33

      Ja. Teraz... po długim (jak na mnie) okresie przeciążenia zawodowego.
      Udaje mi się trochę zwolnić... na tyle, że znów chce mi się ścigaćsmile.

      Minus taki, że u mnie nie ma czegoś takiego jak pewność zatrudnienia. Za błędy się zwalnia.
    • lolenna Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 08.09.10, 17:16
      ciekawy wątek tylko szkoda, że nikt z zadowolonych nie pisze co robi albo chociaż mniej więcej w jakiej branży - niedługo kończę studia, szukam inspiracji na przyszłość big_grin
      na przykład ciekawi mnie co to za niepoważna praca (jak tu wyżej ktoś napisał) że się dobrze zarabia i pracuje 2 godziny hehe

      pzdr
      • robert.83 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 08.09.10, 20:07

        Jestem tak jakby zadowolony ale dla większości osób to nudna praca. Same liczby, analizy liczb, symulacje, budżety, modele, excele, bazy danych, ekstrakcje, trendy, słupki, pliki transferowe, odpowiedzi na pytania o zmiany, o brak zmian, o potencjalne zmiany, o potencjalny brak zmian... blesmile.

        Czasem aż mi wstyd, że to lubię wink. Humanista taki z krwi i kości rozpłakałby się pierwszego dniabig_grinbig_grinbig_grin. Ale był kiedyś całkiem spoko dr fizyki kwantowejsmile.

        Aha... pracy jest sporo, stresu względnie niewiele, pieniędzy mniej niż bym chciał.
    • agda_agda Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 08.09.10, 19:53
      sto lat doświadczeń i żadnych zmian - gdy mi praca nie pasuje (klimat, wyzysk, cienka kaska) - mówię "żegnam państwa" i zmykam dalej. Prawdę mówiąc najlepiej zarobiłabym siedząc w domu (projekty unijne pisuję i szkolę), ale nie mam zamiaru rejestrować w tym dziwnym kraju firmy, więc szukam zawsze czegoś przyjaznego na zapłacenie zus, podatku i na waciki, oczywiście.Każdą z tych prac lubię, dopóki się nie znudzę, ale marzę o prowadzeniu małego pensjonatu, czy czegoś w tym stylu.
    • lolcia-olcia Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 08.09.10, 20:25
      Dzisiaj lubię moją pracę, co jutro będzie? Nie wiem.
    • very.martini Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 08.09.10, 20:44
      Ja!
      Nie zamieniłabym swojej pracy na żadną inną, w dodatku jeszcze mi się chce ją wykonywać w ramach wolontariatu, czasami w nieco innych warunkach niż w pracy - pracysmile (pomijając to, że mi za nic nie płacątongue_out)

      16%VOL
      22%VAT
      • jejek11 Re: Czy są tu tacy szczęsliwcy... 08.09.10, 22:17
        > Ja!
        > Nie zamieniłabym swojej pracy na żadną inną, w dodatku jeszcze mi się chce ją w
        > ykonywać w ramach wolontariatu, czasami w nieco innych warunkach niż w pracy -
        > pracysmile (pomijając to, że mi za nic nie płacątongue_out)
        ehhh...zazdroszczę Ci odwagi!! naprawdęsmile ja tak zazwyczaj wieczorną porą myślę sobie, że warto by było coś sensownego zacząć, na przekór zdrowemu rozsądkowi. Na razie na myśleniu się kończy.
        Dziś po południu spotkanie z kolegami-współuciekinierami ze starej firmy. Wszyscy narzekają na nowe zajęcie. Może to epidemia jakaśsmile
    • slayerhood-ka Są są 09.09.10, 14:38
      Taaaaaaaaaaaaaaaak
      Kocham swoja prace i jest jednoczesnie moja pasja !!! big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja