ostatni raz męski punkt widzenia.

18.11.10, 22:33
poznajecie pannę, zwykłą, niczym specjalnym się niw wyrózniającą spośród setek innych, jest wiele mądrzejszych, piękniejszych, ale trafiła się ona. dopiero się powoli poznajecie, nie ma uczuć, bo to za wcześnie, dowiadujecie się o jej chorobie, o tym, ze z nią nie będzie tak jak z innymi, nie będzie związku długoterminowego.
i teraz opcje są dwie: spieprzacie- co jest naturalne w takiej sytuacji- albo zostajecie i decydujecie się na dalsze poznawanie, na próbę związania się z nią. jeżeli to drugoe to dlaczego??? jest wiele innych, mądrzejszych, piękniejszych, zdrowych, z którymi możecie myśleć o przyszłości. po co wam ona?
    • z-e-u-s Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 22:46
      Dużo zależy od rodzaju choroby, od jej posiadaczki i od tego, czego szuka dany facet.
      Jeżeli choroba jest zakaźna i poważna, to mało który zaryzykuje związek.
      Jeżeli nie jest zakaźna, ale śmiertelna w przewidywalnym terminie, to nie zaryzykują związku ci, poważnie myślący o swojej przyszłości. Faceci uczuciowi, beztroscy, dla których liczy się to, co przeżyli i nie przejmujący się przyszłością mogą wejść w taki układ.
      Jeżeli posiadaczka sama jest przytłoczona chorobą, odbiera jej ona poczucie cieszenia się kobiecością to może mieć problem z wejściem w związek ze swojej strony.
      • czarnooka.temperufka Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:27
        ale prosiłam tylko o analizę zachowań facetów, nie kobiety.
        • z-e-u-s Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:38
          Kobietę dodałem dlatego, że jeżeli choroba jest w miarę poważna, to ciąży. Każdemu, i kobiecie i facetowi. I trudno się w pełni zaangażować. Druga strona, jeżeli ma odrobinę empatii po paru spotkaniach potrafi wyczuć, że coś się ukrywa, ten jakiś lęk i smutek. Dlatego zależy, jak dana kobieta sama podchodzi do własnej choroby i na ile potrafi udawać, że wszystko jest ok.
    • uny Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:09
      a tobie co znowu? co to za quiz?
      • lolcia-olcia Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:10
        może zakłady obstawiamy ?;p
      • czarnooka.temperufka Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:24
        nie quiz, zadałam pytanie, tym razem zupełnie na trzeźwo i z pełną świadomością. jestem ciekawa odpowiedzi, tu są tacy, którzy potrafią odpowiedzieć boleśnie ale szczerze- na to liczę. chcę wiedzieć po co komu "coś' takiego.
        • uny Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:38
          ja tam nie wiem. nie mam pojęcia co może kierować ludźmi.
          spotkałem sie już z takim przypadkiem jak: -mąż i ojciec zostawia rodzinę (2-3lata małżeństwa) dla panny chorej na nowotwór. cholera wie co mu odbiło?! -pewnie jakaś miłość albo co?
          czasami spotykam w osiedlowym markecie młodego faceta ze strasznie sponiewieraną twarzą (spaloną w pożarze). zawsze towarzyszy mu bardzo atrakcyjna kobieta -żona chyba. myślę że mogła by spokojnie znaleźć nowego ładniejszego i takie tam. tutaj pewnie też jest jakieś uczucie.
          zatem pozwalam sobie uknuć teorię, że wszystko zależy od uczucia, miłości czy jak to tam zwą.
          • z-e-u-s Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:42
            Chyba ważne jest, czy ktoś się najpierw zaangażuje, a później pojawiają się problemy, czy odwrotnie.
            • czarnooka.temperufka Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:47
              zanim facet zdąży się zaangażować już zostaje poinformowany.
              i jeżeli nie ucieknie to znaczy, że po prostu ma ochotę się zabawić?
              • z-e-u-s Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:57
                Wszystko zależy, o jaką chorobę chodzi, jakie ryzyko zarażenia, jakie perspektywy czasowe. Jeżeli wyglądasz tak, jak na wizytówce swego czasu to niewielu facetów nie miałoby ochoty się zabawić.
                Wszyscy faceci chcą seksu. Kiedy szukają kobiety dzielą się na takich, którzy szukają tylko seksu i takich, którzy szukają seksu i trwałego związku. Ci drudzy maja o wiele większe wymagania.

                Jest też pewien procent facetów "dziwnych", gotowych podejmować ryzyko nie do końca racjonalne. Taki, jeżeli się uprze, nie będzie dla niego przeszkód.
                • czarnooka.temperufka Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 19.11.10, 22:24
                  nie potrafię uciec od myśli, że chcą tylko się zabawić. a przez to nie potrafię w nic wejść.
                  nie potrafię, nie mogę.
                  nie wejdę.
                  nawet pragnąć nie mogę.
                  pieprzyć to wszystko!
                  cześć.
              • flirting.shadow Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 20.11.10, 01:17
                czarnooka.temperufka napisała:
                > zanim facet zdąży się zaangażować już zostaje poinformowany.
                > i jeżeli nie ucieknie to znaczy, że po prostu ma ochotę się zabawić?

                A jeśli ta panna nie jest "zwykłą, niczym specjalnym się niw wyrózniającą spośród setek innych"? Jeśli jest wprost przeciwnie, czy to wystarczające "usprawiedliwienie" dla faceta? A może facet uważa, że skoro większość, nawet najszczerszych, związków i tak nie jest w stanie przetrwać próby czasu, to nie warto koncentrować się na nieskończoności? Może jedno i drugie?
        • robert.83 Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:40

          Pytanie zbyt trudne. Może być milion możliwych odpowiedzi.
          Co to znaczy choroba? Co to znaczy 'nie ma uczuć'? Co to znaczy spieprzyć a co zostać?
          Każda sytuacje jest inna, a w każdej z nich każdy facet może odpowiedzieć inaczej... i w dodatku sam może nie wiedzieć do dalej zrobi i co będzie czuł.
    • bursztynula Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:36
      Tempi... ale faceci nie poznają... uczucia nie pojawiają się stopniowo...
      albo ich coś trafia albo nie
      jeśli nie - nie ma tematu
      jeśli tak - nic nie ma znaczenia, no chyba, że trafia na krótko...

      oczywiście mogę się mylić...
      • uny Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:39
        święte słowa miła pani. wódki pani dać.
        jak faceta coś pieprznie to nie ma zmiłuj -potwór nie potwór....i tak dalej...
        • bursztynula Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:56
          hmmm nawet ja nie mówię o niej, że potwórwink ale jak chcesz...

          bo w innym przypadku powieddziałabym, że sam jesteś potwórtongue_out
      • robert.83 Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:40

        No mylisz siem trochemsmile.
        • bursztynula Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 18.11.10, 23:53
          chciałabym się czasem mylić, nawet bardzo bym chciaławink
          ale tu raczej stawiałbym na prędkość tego trafienia w indywidulanych przypadkach, nie koniecznie miałam na myśli pierwsze 4 sekundy i tylko wrażenie optycznewink może jakiś 1% ma inaczej...
          no i potrzebuje całej minuty...
          wink
          • z-e-u-s Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 19.11.10, 00:02
            Ula, zauroczenie faceta albo "trafia" jeżeli dotyczy wyglądu, albo "się budzi", jeżeli dotyczy cech niefizycznych - osobowości, intelektu, charakteru, moralności. Ponieważ u kobiet przoduje ten drugi przypadek, zakochują się wolniej, a faceci szybciej, preferując bodźce wzrokowe. Ale to nie dotyczy całości płci, część kobiet preferuje wygląd, a część facetów charaktersmile
            • user0001 Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 19.11.10, 00:09
              Po sobie patrząc mam nieco inne zdanie:

              Zauroczenie trafia w kilku pierwszych sekundach.

              To co potem "budzi się" to poznanie drugiej osoby na tyle aby nie bać się uzewnętrznić tego co trafiło. Ale ja nieśmiały jestem tongue_out
    • gyubal_wahazar Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 19.11.10, 01:01
      Tempi,

      Nieostro zdefiniowałaś problem. Jeśli pannę dopiero się poznało i nie ma uczuć, to nie ma od czego uciekać. Można się co najwyżej angażować lub nie, ale to zupełnie inna klasa problemu

      Postaw go ostro. Jest uczucie, bardzo silne, może to najsilniejsze i co wtedy ? Wtedy też nie ma odpowiedzi, ale już z innego powodu. Ta sytuacja jest z gatunku ekstremalnych, przeżywanych najwyżej kilka razy w życiu i nikt nie udzieli Ci miarodajnej odpowiedzi, nawet jeśli jej udzielając będzie w nią szczerze wierzył.

      Nie lubię przysłów ludowych, ale to, w skrajnych sytuacjach wydaje się działać : 'wiemy tylko tyle na ile nas sprawdzono'. Rusza na Ciebie 3-ech karków nocą w bramie. Widzisz nóż. Będziesz krzyczeć, uciekać, bronić się, błagać o życie, kombinacja ww czy sparaliżowana strachem nie zrobisz nic ?

      Nie wierz tym, co wiedzą na pewno. Chojrakują, bo nigdy nie znaleźli się w podobnej sytuacji. Ten kto się znalazł, da Ci jedyną szczerą odpowiedź - nie wiem.
    • peterro27 Re: ostatni raz męski punkt widzenia. 19.11.10, 01:32
      Obejrzyj sobie film "W strone morza" (na faktach zresztą), który pokazuje, że można kogoś kochać, przyjaźnić się z nim niezależnie od tego czy jest sparaliżowany czy ciężko chory itp.. Wiele tu zależy od człowieka. Są faceci, którzy by się przestraszyli i uciekl i są też takie kobiety.
      Wydaje mi się, że zależy na kogo się trafi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja