kto się nudzi w pracy...

21.02.11, 11:44
niech poczyta i powie co o tym sądzi smile
    • ane-tal Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 11:47
      No ja sie nudze.. poczytam pewnie..
    • duchmortisa Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 12:03
      hmmm ale masz tak właśnie czy nie masz wink
      • waganiemama Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 12:24
        tam właśnie pisze, że każda tak ma tongue_out
        chodziło mi bardziej o to, co faceci z tym robią, albo nie robią, bo nie wiedzą co (nie przeczę, że wyzwanie do łatwych nie należy)
        • duchmortisa Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 12:32
          ej ej ej
          że ktoś napisze że każdy nie znaczy że każdy
          bo tak to wiesz co by wyszło heh
    • robert.83 Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 12:07

      Syndrom madonny i ladacznicy to jedna z postaw - na szczęście nie jedyna. Gdzieś tam na 'Braku seksu w małżeństwie' czytałem jak to kobiety cierpią bo facet do brykania szuka panien gdzieś indziej. Nie chodziło tyle o jego szukania co o z-definicji-pominięcie jej samej.

      Czasy kiedy koleżka dowolny mógł zabronić lub ograniczyć seksualność kobiety się albo skończyły albo gdzieś tam konają po wsiach smile. Ok, ograniczy... na jak długo? Z jakim skutkiem? Prędzej czy później coś 'dupnie' - a jak nie dupnie to już chyba lepiej, żeby dupłosmile.

      Dawno już powinno być wszem i wobec wiadomo, że kobieta to ileś tam stworzeń mieszkających w jednej głowiesmile. Czasem się ze sobą komunikują, czasem się kłucą(!)... i wszystkie mają swoje zachcianki.

      Mam wrażenie, że ten artykuł byłby odkrywczy 15 lat temu. A dla mnie samego z 5...

      To co zwróciło moją uwagę to stwierdzenie, że faceci się tego boją. Tak, czasem się boją... boimy... boję. Nie wiem z czego to wynika, po prostu tak jest. Kiedy mowa o seksualności w grę wchodzą od razu duże stawki... włącznie z frustracjami, nieszczerością czy kłamstwami bezpośrednio. I o ile we dwoje chyba wszystko jest dozwolone... to nie chciałbym, żeby moje lub 'jej' zachowania i myśli związane z chęcią odkrywania seksualności zdetonowały całą resztę więzi między dwojgiem ludzi. Seksualność to zabawa dla dużych chłopców i dużych dziewczynek...
      • waganiemama Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 12:33
        ależ ja nie twierdzę, że to odkrywcze
        tak było pewnie od zarania dziejów smile

        sęk w tym, że do wielu (większości pewnie) facetów ta prawda w ogóle nie dociera!
        ciągle się słyszy stwierdzenia typu "na żonę tylko dziewica", albo (jak nie przymierzając nasz forumowy kolega niedawno napisał) "inteligentna i atrakcyjna kobieta po 30 to mit, zostały tylko qrwy i rozwódki" (przepraszam wszystkich za drastyczność, ale to cytat)

        > Czasy kiedy koleżka dowolny mógł zabronić lub ograniczyć seksualność kobiety się
        > albo skończyły albo gdzieś tam konają po wsiach

        oj, Roberto, obawiam się, że wcale się nie skończyły... nie jesteś kobietą, więc tego nie doświadczyłeś smile lucky you wink
        • robert.83 Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 13:02

          Doświadczyłem za to przypinania łatek z zestawu dla facetów - też nic miłego.

          Nie trzeba być zimnym hedonistą, żeby taką etykietką oberwać. Nie trzeba wpadać w skrajności, żeby o to być oskarżanym. A swoją drogą obydwie skrajności w przypadku kobiet nie są dla mnie.
    • ane-tal Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 13:19
      No tak jak Robert napisał - nic tu odkrywczego...

      Chwile, w których kobieta czuje się dla mężczyzn atrakcyjna, uwielbiana i pożądana, są dla niej jednymi z chwil dla których warto żyć. Każda chce czuć się piękna i seksowna. Zwłaszcza dla swojego wybranego mężczyzny.

      Z tym sie akurat identyfikuje.
      • waganiemama Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 21:12
        a ja nie posunęłabym się aż tak daleko
        ale, ale... nie jest to dyskusja o tym, dla-czego warto żyć wink
        • ane-tal Re: kto się nudzi w pracy... 21.02.11, 21:54
          Wagus- "warto żyć " a nie - żyć tylko.
    • robert.83 No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 13:26

      Madonny, Ladacznice, Hedoniści, Ladies and Gentlemansmile

      Czego Wam brak w takim razie? Waga pisała, że w świecie kobiet cukierkowo nie jest. Panie są oceniane ostro i czasem chyba niesprawiedliwie. Odstępstwo od 'żony dobrej' jest piętnowane społecznie.

      Więc... czego byście chciały? Na jakie zachowania powinno być przyzwolenie a na jakie nie?

      Czy kobieta ma być dziewicą do ślubu? Moim zdaniem nie.
      Czy kobieta ma prawo wymagać od faceta zaspokojenia swoich potrzeb różnychsmile? Moim zdaniem tak.
      Czy kobiety chciałyby całkowitej wolności - nawet w związku?

      Jak widzicie pogodzenie posiadania siebie wzajemnie na wyłączność z pełną swobodą seksualną? Gdzie - jeśli w ogóle - postawić granice?


      Wiem, że nie ma jednoznacznych odpowiedzi na to wyżej ale i tak chciałbym usłyszeć co myślicie. A potem - żeby teraz nie sugerować - sam też powiemsmile.
      • ane-tal Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 14:20
        Więc... czego byście chciały? Na jakie zachowania powinno być przyzwolenie a na jakie nie?
        Na każde , które nie przekracza granicy , nikogo nie krzywdzi, nikogo nie krępuje , nikogo do niczego nie zmusza.

        Czy kobieta ma być dziewicą do ślubu? Moim zdaniem nie.- no moim zdaniem też nie, ale nie neguje, jeśli ktoś ma takie poglądy i takie postanowienia.

        Czy kobieta ma prawo wymagać od faceta zaspokojenia swoich potrzeb różnych ?
        Nie wiem czy powinna wymagać- to tak samo jakby to było w druga stronę zadane pytanie. Partnerzy się powinni poznawać i mówić lub w inny sposób pokazywać co chcą, co im sprawia przyjemność. Przecież to nie jest tak, że kobieta ma potrzeby i maja być zaspakajane- jeśli obie strony mówią tak – to jest fajne - to ok. Tu nic na siłę nie powinno być.

        Czy kobiety chciałyby całkowitej wolności - nawet w związku?
        Co się rozumie przez całkowitą wolność w związku?
        Na pewno nie chciałbym ograniczeń – tego nie możesz, tam nie pójdziesz, tego nie ubierzesz…
        A wolność seksualna , że co – po za związkiem również? - absolutnie NIE.
        Wolność seksualna w związku- to tak jak wyżej- gdy każda ze stron to akceptuje.

        Jak widzicie pogodzenie posiadania siebie wzajemnie na wyłączność z pełną swobodą seksualną? Gdzie - jeśli w ogóle - postawić granice?
        Granica jest prosta- wszystko dozwolone do momentu gdy komuś coś nie odpowiada, czuje się z czymś źle. Najgorsze jeśli robimy coś co nam nie odpowiada – bo ktoś tego chce i już .I nie potrafimy o tym rozmawiać.
        • flirting.shadow Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 20:49
          O! Przypomniało mi się pytanie hipotetyczno-teoretyczne wink A może praktyczne? Kto wie...
          Spotykacie na swojej drodze faceta. Być może znaliście się wcześniej wirtualnie, może gadaliście ze sobą przez telefon, może mailowaliście - mało istotne. I ten facet wydaje się Wam na tyle atrakcyjny (może jest atrakcyjny fizycznie, może wesoły, może to Wy jesteście "wyposzczone", a może Wam go po prostu żal wink - powód też jest nieistotny), że czujecie, że gdyby wykonał pierwszy ruch, to szybko mogłoby się skończyć na wzajemnym dopieszczaniu. Ale on tego ruchu nie wykonuje. Przejmujecie inicjatywę czy nie i dlaczego? smile
          • ane-tal Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 20:55
            Jak ktoś nie okazuje zaintersowania mną- to nie zaczynam pierwsza.
            Wirtualny świat to tylko wirtualny - zawsze z lekkim dystansem.
            • bursztynula Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 21:00
              a powody są bardzo istotne...
          • waganiemama Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 21:11
            przy znajomości tylko wirtualno-telefonicznej - nie
            nie wyobrażam sobie chęci dopieszczania kogoś, kogo w ogóle nie spotkałam w realu
            • fllirting.shadow Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 21:39
              Niewłasciwie zrozumiałaś, spotkanie miało miejsce realnie i chęć dopieszczania również była realna, być może (podobno) była to chęć obustronna, jednak obie osoby nazbyt ukrywały tę chęć. Stąd moje pytanie o przejmowanie inicjatywy.
              • waganiemama Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 21:46
                a! to inna sprawa smile
                jasne, że przejmujemy, co za problem?

                (w zasadzie to mam wrażenie, że to ja zawsze sobie facetów podrywałam tongue_out)
        • robert.83 Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 21:10
          To o czym piszesz to sytuacja idealna - klinicznie nieskazitelna. Państwo dochodzą (wink) do wspólnych wniosków i wyjaśniają wszystkie różnice. A co jeśli nie będzie idealnie?

          Nie jest problemem dogadanie się poprzez uniknięcie nieporozumień. Ale to możliwe jest wtedy, gdy dwie osoby tak naprawdę chcą tego samego.

          Kiedy dwie strony mają trochę inną wizję? Co wtedy? Wiesz... Zawsze dotąd było dobrze ale w tym 1-2% sytuacji jakoś kurde ktoś musi ustąpić. Na przykład w kwestii zachowania na imprezie czy innych podobnych. Nie chciałabyś ograniczeń ale zaakceptowałabyś, że facet patrzy na coś inaczej? Odpuściłabyś 'dla niego'?

          No i w łóżku. Pewnie, że najlepiej, jak są te same gusta i temperamenty. A co jeśli gdzieś tam będzie różnica? Nie zmuszać się do niczego - powiadasz. Zgadzam się... ale.... może czasem poeksperymentować bez zmuszaniawink? Wiem, że nie lubisz wybebeszać intymnych spraw na forum, więc nie ciągnę tematu.
          • ane-tal Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 21:50
            Robert idealnych związków nie ma.
            Każdy z nas może patrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy.
            Np. partner chce iść na koncert , który mi nie odpowiada- czy zaakeptuje fakt że poprostu nie będę mu towarzyszyć. No byłoby idealnie.
            Ja -tak - chcę szczerych rozmów, rozumiem też, że każdy ma inne zainteresowania. Nie chcę takiego całkowitego zatracenia. I jeśli moje /jego zainteresowania nie powodują bezpośredniego złego oddziaływania na mnie - to jest ok.


            Nie jest problemem dogadanie się poprzez uniknięcie nieporozumień. Ale to możli
            we jest wtedy, gdy dwie osoby tak naprawdę chcą tego samego.

            Jestem tego samego zdania.Tylko że mówisz o sytacji porzadanej przez obie osoby.

            Kiedy dwie strony mają trochę inną wizję? Co wtedy? Wiesz... Zawsze dotąd było
            dobrze ale w tym 1-2% sytuacji jakoś kurde ktoś musi ustąpić. Na przykład w kwestii zachowania na imprezie czy innych podobnych. Nie chciałabyś ograniczeń ale zaakceptowałabyś, że facet patrzy na coś inaczej? Odpuściłabyś 'dla niego'?
            >
            Teoretycznie- Impreza
            Jeśli wiem dlaczego mój facet nie bawi sie dobrze , uzasadniony powód- to tak odpuszczam zabawe. W końcu jest to ktoś mi bliski.I nie potrafię dobrze sie bawić , jeśli ktoś zerka na zegrek , lub ma nie teges mine.
            Kiedyś miałam tak, że mój były szedł ze mna na koncert czy dyskotekę żeby być ze mną i wielkorotnie mi ta zabawę zepsół- bo za głośno, za dużo ludzi, na dymione, czas na kolacje itp. O wiele lepiej zrobiłby gdyby został w domu. Trzy powtórki z rozrywki , rozmowa i chodziłam na koncerty sama lub z ludzmi z pracy.

            No i w łóżku. Pewnie, że najlepiej, jak są te same gusta i temperamenty. A co j
            eśli gdzieś tam będzie różnica? Nie zmuszać się do niczego - powiadasz. Zgadzam
            się... ale.... może czasem poeksperymentować bez zmuszaniawink? Wiem, że nie lub
            isz wybebeszać intymnych spraw na forum, więc nie ciągnę tematu.
            >

            Najgorzej jak to są dwa odległe światy... Bliskość i to co nam ona daje to nie jest coś gotowego postawione nam przed nos jak np . obiad. Wszystko zaczyna sie rodzic i z czasem rozwijać. Poznawanie.... I bywa tak, że coś co wydawałoby sie nie do przeskoczenia, nie wiem.. poprzez uprzedzenie - z tą własnie osobą sie wydarzy.. Ale wiem na pewno, że na pewne rzeczy sobie nie pozwolę. Jeden przykład- nigdy bym nie pozwoliła żebym była krzywdzona przy zbliżeniu, bo kogoś to kręci na przykład.
      • waganiemama Re: No dobrze, to pociągnijmy temat ciekawy 21.02.11, 21:42
        to ja sobie pozwolę odpowiedzieć, skoro tak się wszyscy czają
        (zaznaczam, że wywołało mnie "Ladies" a nie jakieś tam inne inwokacje tongue_out)

        > Czy kobieta ma być dziewicą do ślubu? Moim zdaniem nie.

        idea równie piękna, co nieżyciowa smile i jeśli już, to niech to działa w obie strony (a co? parytety! wink)
        podejrzewam jednak, że rzadko kiedy zdaje egzamin

        > Czy kobieta ma prawo wymagać od faceta zaspokojenia swoich potrzeb różnychsmile?

        "wymagać" to trochę za dużo powiedziane... chcieć, oczekiwać - owszem
        wymaganie, żądanie kojarzy się z ustawowym obowiązkiem, nie zakłada dobrej woli drugiej strony, a to jakoś tak niefajnie...
        to też działa w obie strony - nie chciałabym żeby ode mnie wymagano zaspokajania czyichś potrzeb, niezależnie od moich chęci uncertain

        > Jak widzicie pogodzenie posiadania siebie wzajemnie na wyłączność z pełną swobo
        > dą seksualną?

        nie widzimy wcale
        albo wyłączność, albo swoboda (w sensie zadawania się z innymi)
        wprawdzie są tacy, co twierdzą, że dają sobie wolną rękę, "otwarte związki" itp. ale ja w to nie wierzę, nie wierzę że to się może udać i nie mieć złych konsekwencji na dłuższą metę
        w każdym razie wolę nie próbować smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja