dziś w hipermarkecie

03.03.11, 17:12
stojąc w kolejce po ser żółty zobaczyłem przed sobą kobietę bardzo podobną do dawnego obiektu zauroczenia. Z urody i ubioru bardzo podobna i mimo że stała dwa kroki ode mnie, widziałem ją tylko z profilu dlatego wiedziałem że to na pewno nie Ona dopiero gdy przemówiła do sprzedawczyni…
Powiem Wam, że po kilku latach, gdy myślałem że już się wyleczyłem z uczuć do niej, w ogóle z uczuć… nie spodziewałem się że jeszcze się tak ‘zagotuję’… Jak widać można się starać wyplenić pewne wspomnienia lecz one w najmniej oczekiwanym momencie wracają…

    • a-g-l-a-j-a Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 17:21
      A ten obiekt to kiedys był Twoim obiektem(?)
      Był czy nie(?)
      Bo jeżeli nie, tooo.. dlaczemu ten Twój obiekt zauroczenia nie stał się wtedy kiedyś... w przeszłości... obiektem uczuć(?)


      Tak mnie naszły pewne pytania...
      • 17lipiec1976 Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 17:25
        myślałam, ze to kolejny wątek o pączkachwink
      • samysliciel Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 17:28
        Ona była jak najbardziej moim obiektem uczuć, napisałem o zauroczeniu nie o miłości gdyż było to uczucie jednostronne... tyle w tym temacie...
        • a-g-l-a-j-a Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 17:36
          "tyle w tym temacie..."
          A dlaczemu(?)

          aaaa... a skąd wiesz, ze jednostronne?
    • robert.83 Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 17:52
      Wszystko w nas pozostaje na zawsze. Ale blednie, oddala się, rozpływa do tego stopnia, że przestaje być miłością, tęsknotą, porażką... a staje się... jakąś organiczną częścią nas samych. Wszystko.

      Czasem wpadnę gdzieś na kogoś z przeszłości... czasem wspominam... ale przeszłości nie ma. Jesteśmy my.

      Zapomnisz.
      • czarny.onyks Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:03
        Nie Robert..nie zapomni...

        wyblaknie, ale pozostanie w pamięci...
        • robert.83 Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:11

          Jak zwał tak zwał. Wielkie uczucia stygną jak woda w jeziorach na zimę, kiedy zabraknie słońca. Wystarczy swojego słońca nie spotykać.
          • czarny.onyks Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:22
            ale czasem spotkasz....
            albo jakiś drobiazg...melodia...rzecz...przypomni...
            • robert.83 Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:37

              Wszystko jest kwestią czasu. Ja chorowałem z 10 lat na 'miłość' z podstawówki. Fajnie, nie?smile
              Nie jestem ekspertem, ale myślę, że wszystko absolutnie z czasem blednie.

              Teraz gdybym ją spotkał pewnie nawet bym jej nie poznał. A gdybym poznał to nawet nie miałbym o czym gadać. Było minęło i tyle.

              Może to zależy od człowieka?
              • czarny.onyks Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:44
                Blednie, tu się zgadzamy....ale w pamięci pozostaje....

                Na pewno zależy od człowieka, każdy inaczej przeżywa....co innego pozostawia w pamięciwink
              • samysliciel Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 20:00
                Robert tylko w moim przypadku nie chodzi(ło) o "miłość z podstawówki". To wszystko było dobrze przemyślane i dojrzałe... i dlatego tak bolało i dlatego też wróciło teraz... Zgadzam się w pełni, że z czasem to wspomnienie wyblaknie lecz pozostanie bardzo ważne, no chyba że... ale wątpię.
                • czarny.onyks Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 20:06
                  no chyba, że....

                  i tego Ci życzęsmile
                • robert.83 Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 20:18
                  Indios Bravos kojarzysz? Podobno kazda milosc jest pierwsza, podpbno kazda najpiekniejsza... La la la.

                  Pytanie Co TY z nia zrobisz. Zawalczysz o nia? Zawalczysz o odzyskanie siebie? Czy wybierzesz opcje bez walki - rozpamietywanie i budowanie muru przed swiatem. Wolna Twoja wola.

                  ta moja milosc z podstawowki byla nieprzemyslana, niedojrzala i bezsensowna - to byla prawdziwa milosc tym niemniejsmile.

                  Good luck.
                  • samysliciel Uważam, że 05.03.11, 00:51
                    robert.83 napisał:

                    > ta moja milosc z podstawowki byla nieprzemyslana, niedojrzala i bezsensowna - t
                    > o byla prawdziwa milosc tym niemniejsmile.

                    Każdy inaczej pojmuje "prawdziwą miłość" dlatego nie zamierzam kwestionować tego, co napisałeś.
                    Domyślam się, że Tobie autentyczność ów miłości wiąże się z brakiem kalkulacji.
                    Ja, jednak "prawdziwą miłość" identyfikuję przede wszystkim ze świadomością wzajemnych oczekiwań, zbieżności światopoglądów (oczywiście zawsze będą pewne przekłamania względem takiej osoby, ale jednak można wychwycić pewne niezaprzeczalne zalety i wady). Człowiek w podstawówce (dzisiejszym gimnazjum, bo zapewne chodzi Ci o ostatnie lata) nie może określić swych oczekiwań, targają nim hormony... osoba taka dopiero zaczyna poznawać siebie więc jak ma tak naprawdę poznać druga osobę w podobnym wieku?
                    Moim zdaniem człowiek w pełni świadomie powinien znać swoje własne oczekiwania względem najbliższej osoby, (w miarę) świadomie i obiektywnie wybrać partnera i dopiero na wspólnej drodze życia nie kalkulować przy dokonywaniu kolejnych decyzji, nie kalkulować gdyż wie "na czym stoi", ceni i szanuje partnera za to jakim jest, docenia zarówno przeżyte wspólnie piękne chwile jak i (przede wszystkim) chwile zwątpienia, kryzysów... nic tak nie cementuje związku jak wspólnie rozwiązane problemy, znaczna część ludzi woli uciec od tych problemów zacząć od nowa by znów było pięknie... do czasu, bo problemów uniknąć nie sposób...
                    Dla mnie miarą udanego związku nie jest jego początek (ten zawsze jest piękny) lecz jego koniec, a raczej brak końca... Staroświecki i nieżyciowy jestem w tych swoich przekonaniach, wiem... ale wierzę że to jak myślę nie ma sensu dopóki nie poznam osoby myślącej podobnie... czy spotkam - gwarancji nie mam, lecz że taka osoba istnieje - jestem pewien, ludzi są przecież miliony... pozostaje nadzieja.
        • samysliciel Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:15
          Masz rację Onyksiu, najprawdopodobniej nie zapomnę.
          W życiu ceniłem i nadal cenię wiele kobiet lecz Ona była... i jak widać nadal jest wyjątkowa...
          Starałem się ze wszystkich sił zapomnieć bo to nie miało sensu, czułem się z tym źle, zapomniałem i było lepiej co nie znaczy, że było dobrze...
          • czarny.onyks Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:28
            Kiedyś to wyblaknie....będziesz wspominał, ale nie będziesz cierpiał
            Bo będziesz kochał już kogoś innegowink
    • beja_81 Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 17:58
      Przynajmniej ludzki jesteś. Raczej normalnie reagujesz.
      Choć mnie mój (jeszcze niedawny) Obiekt uczuć wcale już nie porusza (jako mężczyzna). Owszem, pozostała sympatia, wrażliwość na jego problemy...i tyle.
      Czasem się zastanawiam, czy to normalne wink
    • tygrysgreen Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 18:10
      jak to mówią "stara miłość nie rdzewieje"
    • jejek11 Re: dziś w hipermarkecie 03.03.11, 19:15
      czlowiek, którego planowałam na resztę swojego życia.... czasem nawet sen o nim potrafi mnie wytrącić z równowagi (i nie taki sen, o jakim myśliciewink).

      Niby się zmądrzało od tego czasu, skóra zgrubiała... ale i tak czasem...znienacka...dawno zapomniane uczucie potrafi zaatakować
    • mi-l-ja Re: dziś w hipermarkecie 04.03.11, 20:11
      Po sześciu latach mija. Przynajmniej u mnie. tongue_out
      • samysliciel Re: dziś w hipermarkecie 05.03.11, 00:15
        Myślę, że w sumie nie chcę by te wspomnienia minęły co najwyżej staram się je zmarginalizować by móc dalej w miarę normalnie egzystować. Lepsze niespełnione marzenia jak totalna pustaka w sercu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja