Obrastanie w przyzwyczajenia

04.03.11, 16:40
Podobno z czasem ludzie nabierają jakichśtam przyzwyczajeń, rytuałów... i potem ciężko im dostosować się do tego, że obok jest ktoś inny. Ja tak nie mam - jeszcze.
Więc zapytuję: prawda li to? Czujecie po sobie, że obrastacie w przyzwyczajenia?
    • fastsinom Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 16:59
      moim zdaniem jak się chce to można jednak coś jest w powiedzeniu , że starego psa nowych sztuczek nie nauczysz..

      poza tym zależy czy jest skłonny do pójścia na kompromisy. ja po sobie wiem że jestem czepialska i potrafię być wredna ale z drugiej strony mam wrażenie, że nie wymagam rzeczy nie z tej ziemi. po prostu trzeba się z kims trafić i zdecydować czy jesteśmy w stanie w nim koegzystować mimo jego jak i naszych wad, które mogą drażnić tę drugą osobę. jeżeli tak to zaczyna się praca - nie ma co się oszukiwac każdy związek to starania i konsensus. nie zawsze jest różowo i trzeba sobie z te4go zdawać sprawę smile
    • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 17:11
      a skąd wiesz, że nie masz? big_grin big_grin
      • robert.83 Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 17:18
        No bo nie mam. Wisi mi czy ktoś siada na fotelu mojego kota (nie, żebym aktualnie miał kota na stanie), czy ktoś chodzi po domu w kapciach czy bez itpsmile.
        • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 18:06
          ale to są dziwactwa, a nie przyzywczajenia smile
    • slayerhood-ka Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 18:18
      No tak to naukowcy podobno stwierdzili. I podobno potrzeba min. 6 tygodni aby od nich się uwolnić - ale 6 konsekwentnych tygodni. Ale "obrastanie" to takie brzydkie słowo kurde. Może raczej - nabywamy big_grin

      ja mam cały worek takich big_grin
      • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 18:22
        no co Ty?? Jak to 6 tygodni?? Słyszałam, że wystarczy 21 dni i to jest stwierdzenie jak najbardziej poważne smile.
        • slayerhood-ka Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 18:29
          ilu naukowców tyle opinii
          Podobno 6 tyg. to taki okres, ze juz bezboleśnie jest
          • puch_atek Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 19:01
            slyszalem ze 34 big_grin

            http://img688.imageshack.us/img688/4567/numbersh.png
            • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 20:16
              34 tygodnie? big_grin

              P.S.

              Ty żyjesz??? smile
          • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 20:06
            to mi się nie podoba tongue_out od trzech tygodni mam nogę w gipsie i jeszcze trzy tygodnie mi zostały do tegoż gipsu zdjęcia - czy to znaczy, że będę tęsknić za gipsem? wink
            • tygrysgreen Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 20:25
              Milja, czy za gipsem to nie wiadomo, ale na pewno za czymś twardym wink
              • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 20:34
                na nodze?? tongue_out
                • tygrysgreen Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 20:41
                  eee, może obok, no ty już będziesz wiedzieć
              • czarny.onyks Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 21:39
                jak ja lubię te poboczne wątkitongue_out
                • beja_81 Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 21:45
                  lubisz być ich częścią...czy może tylko je czytać wink?
                • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 05.03.11, 07:35
                  nie denerwuj się onyksie smile ja tu nie bywam od dobrych kilku miesięcy, a mój wczorajszy występ był zdecydowanie jednorazowy smile, więc ryzyko, że będę Wam psuć atmosferę i tworzyć tzw. wątki poboczne jest minimalne...

                  P.S.
                  nie, nie strzeliłam focha smile, po prostu napisałam szczerze, co myślę...
                  • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 05.03.11, 09:28
                    no kurde, no
                    Milka, a ja żem już miała nadzieję, że pobędziesz czasem trochę z nami... crying
    • sam2053 Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 18:52
      moim zdaniem...
      po pierwsze: miłość jest ślepa wink
      po drugie: KAŻDY ma swoje rytuały i przyzwyczajenia, sami pomyślcie. kwestia tylko jest taka, czy nasze rytuały i przyzwyczajenia będą postrzegane przez partnera/partnerkę jako wady. a może przysłowiowa druga połówka ma takie same r & p, kto wie smile właśnie dlatego należy się dopasowywać
      po trzecie: są rzeczy, które da się zmienić i takie, których nawet nie warto próbować zmieniać, a tu zaczynamy mówić o tolerancji i zrozumieniu (to działa w obie strony). jeżeli coś bardzo przeszkadza drugiej stronie (przychodzą mi do głowy okruszki z wczorajszego artykułu smile) to trzeba normalnie pogadać i już, a nie ultimatum: okruszki albo ja big_grin
      oj...można by długo pisać, a chodzi tylko o to, żeby nie kończyć obrazu na czubku swojego nosa i szanować drugą osobę smile
    • waganiemama Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 18:53
      a ja nie wiem, czy mam
      a może jestem już tak zdziwaczała, że wszystkie moje przyzwyczajenia wydają mi się całkiem normalne?
      smile
      • beja_81 Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 20:12
        Ja to jestem cała jednym wielkim przyzwyczajeniem tongue_out ... przyzwyczaiłam się do siebie big_grin
      • mi-l-ja Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 20:44
        ja mam podobnie, a nawet więcej, bo w kontakcie z człowiekiem, który wydaje mi się dziwny, mam takie chwile, kiedy nie jestem wcale pewna, które z nas jest NAPRAWDĘ DZIWNE wink
        • cornelli Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:05
          Przychodzi taki moment w życiu każdego singla, że chociaż pragnie miłości i związku, to nie potrafi nikogo wpuścić na swoje terytorium. I nie pomoże wielka miłość. Dlatego spieszcie się, zanim granica stanie się nieprzekraczalna.
          I nie chodzi mi o zwyczajne przyzwyczajenia, tylko o obecność kogoś w każdej chwili.
          Dla mnie już nie do przyjęcia.
          • lesher Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:08
            Coś w tym jest, co piszesz...
            • tygrysgreen Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:15
              nie dramatyzujcie.
              jak przyzwyczajenia bycia samemu powoli się wyrabiają i utrwalają, tak bycie razem może się powoli rozwijać. nic na siłę i wcale czas nie goni.
              • beja_81 Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:20
                otóż to...

                w końcu przyzwyczajenia gromadzimy od urodzenia, a skoro rodzina z nami wytrzymała a my z rodziną, która też miała swoje przyzwyczajenia...to tym bardziej jak kogoś pokochamy i ten ktoś nas pokocha...smile
                • lesher Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:28
                  > w końcu przyzwyczajenia gromadzimy od urodzenia, a skoro rodzina z nami wytrzym
                  > ała a my z rodziną

                  Noo, z kim rodzina wytrzymywała, albo kto z rodziną wytrzymywał, ten wytrzymywał...
                  Poza tym rodzina poniekąd musiała...

                  > to tym bardziej jak
                  > kogoś pokochamy i ten ktoś nas pokocha...smile
                  Widzisz, tylko że w tzw. "międzyczasie", między poznaniem a pokochaniem takie pozornie nieistotne i drugorzędne sprawy decydują...
                  • beja_81 Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:34
                    No nie mów, że od razu odkrywasz wszystkie karty...suspicious
                    Przecież na początku wszyscy są idealni ...smile
                    Przywary, czy też przyzwyczajenia wychodzą później...czasem za późno, by się ze względu na nie wycofać... Najczęściej wychodzą w momencie jak dasz już jej klucze od mieszkania big_grin
                    • lesher Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:47
                      Pewnie że nie odkrywam wink
                      Ale co rozumiesz przez "za późno żeby się wycofać"?
                      • beja_81 Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:59
                        lesher napisał:

                        > Pewnie że nie odkrywam wink
                        > Ale co rozumiesz przez "za późno żeby się wycofać"?

                        tak wyjątkowo jeszcze odpowiadam, bo przecież już śpię...wink
                        Za późno żeby wycofać zaprogramowane już serce...

                        Dobranoc smile
                        • lesher Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 05.03.11, 00:13
                          Fiu, fiu... to serce się programuje???
                          Chyba brakuje mi ważnej umiejętności...

                          Słodkich snów Bejka kiss
              • lesher Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:21
                Pod warunkiem, że druga strona (albo też obie strony) mają dostatecznie dużo cierpliwości.
                • tygrysgreen Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:23
                  w tym wypadku czas działa na korzyść. im kto starszy tym cierpliwszy.
                  • lesher Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:30
                    No nie wiem Tygrysko, nie jestem co do tego zupełnie przekonany...
                    Poza tym chyba różne są progi tolerancji...
                    • tygrysgreen Re: Obrastanie w przyzwyczajenia 04.03.11, 23:32
                      powiem tak.
                      nic na siłę.
                      wcale związek ni musi oznaczać mieszkania razem. różnie jest. byle nie działać wbrew sobie.
Pełna wersja