całonocne czytanie

08.03.11, 23:11
czy też tak macie, że jak dorwiecie do czytania coś, co mocno wciąga, to czytacie do końca, nie zważając na b.b.b. późną porę?
ja tak dziś zrobiłam
to znaczy zaczęłam wczoraj - i ocknęłam się, że chyba jest już późno, jak było jasno za oknem, a budzik zadzwonił, że to już wstawać pora, o 6.15
no i po całej nocy bez spania poszłam normalnie do pracy, nawet kojarzyłam, co robię i dopiero po południu w domu padłam na tzw. pysk
a tu jeszcze ze 300 stron zostało... (z ponad 900)

myślałam, że już tak nie potrafię wink
    • wmiesciejakrybytramwaje Re: całonocne czytanie 09.03.11, 00:50
      a co czytasz? strasznie brakuje mi książek, które powodują taki stan
      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: całonocne czytanie 09.03.11, 08:10
        "Pod kopułą" S. Kinga.
        Trza mieć nierówno pod kopułą, żeby tak całą noc czytać, nie?
        Zwłaszcza, że dziś do 2. z minutami też się czytało.
        • tygrysgreen Re: całonocne czytanie 09.03.11, 09:17
          oj trzeba moja pani
        • finka9 Re: całonocne czytanie 09.03.11, 09:56
          pzkpfw-vi-b-konigstiger napisała:

          > "Pod kopułą" S. Kinga.
          > Trza mieć nierówno pod kopułą, żeby tak całą noc czytać, nie?
          > Zwłaszcza, że dziś do 2. z minutami też się czytało.
          >
          Nigdy bym nie pomyślała ,że czytasz Kinga. Mnie też "Kopuła "wciągnęła ,byłam zdziwiona ,że tak szybko przeczytałam takiego "grubasa" . Jeśli lubisz Kinga polecam Ci " Sklepik z marzeniami" .A jeśli chodzi o nocne czytanie ,nigdy nie udało mi się dotrwać do rana.smile
          • jejek11 Re: całonocne czytanie 11.03.11, 21:25
            Polecam "Rękę mistrza" i "Smętarz dla zwierzaków". Zwłaszcza "Smętarz" warto, nie tylko, żeby się pobać.
        • czarny.onyks Re: całonocne czytanie 09.03.11, 13:24
          o to chyba dobra rekomendacja...przeczytam...ale jak pozaliczam to i owo, żeby mnie nie odrywało...wink
          polecam trylogię Larssona...
    • robert.83 Re: całonocne czytanie 09.03.11, 10:57
      Mam tak od czasu do czasu. Jest jakiś próg - wartość graniczna gdzieś koło 01:30, po przekroczeniu której można czytać w nieskończoność. Potem dzień jest dość "gumowy"... a w momencie kontaktu z jakimś wygodnym miejscem - fotelem czy kanapą następuje sudden deathsmile (nagły zgon).
      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: całonocne czytanie 09.03.11, 11:09
        To ja dopiero dziś umieram w robocie i mam zawroty głowy, po wczorajszej, całkiem nieprzespanej nocy było znacznie lepiej.
        A w czasach licealno-studenckich to często tak miałam, że i do 4 rano się czytało. No, ale ojciec bibliotekarz, to oferta i wybór lektur był znacznie większy.
        • domek-z-kart Re: całonocne czytanie 09.03.11, 13:26
          wiem,to nie moje forum-jednak nie mogłam się oprzeć temu wątkowi książkowemu smile

          na jedną noc-ostatnio ,,Marker''-R.Cook-może i Tobie spodoba się i powrót po latach-,,Król szczurów''.


          • robert.83 Re: całonocne czytanie 09.03.11, 13:55
            A czemu to nie Twoje forum? Już Twoje.
    • mappi Re: całonocne czytanie 09.03.11, 11:25
      kiedyś na studiach będąc
      ....w mieszkaniu studenckim weszłam do pokoju kolegi po coś konkretnego....weszłam i zobaczyłam książkę z założonym miejscem czytania

      a że wykazuję zboczenie w tym kierunku nie mogłam się oprzeć pokusie sprawdzenia...cóż to kolega szanowny czyta

      było to "Pod mocnym aniołem" Pilcha....
      przysiadłam na rogu materaca kolegi i wstałam dopiero jak doszłam do ostatniej strony...po kilku godzinach

      do dziś nie wiem...po ca ja tam wogle poszłam...do niego
      smile
      ech stare czasy
      • robert.83 Re: całonocne czytanie 09.03.11, 13:09
        Haha... zabrzmiało trochę jak wymówka przed chłopakiemwink. "Kotku naprawdę poszłam do tego kolegi na chwilę... i jakoś tak się zaczytałam i wróciłam rano. Serio!".

        Ja chyba za wolno czytam, żeby tak przewalić książkę w jeden dzień. Bardziej 1-2 na tydzień, jeśli mam czas wieczorami.
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: całonocne czytanie 09.03.11, 13:22
          to ja czytam zdecydowanie całkiem szybko, choć z wiekiem chyba tempo mi spada
          w podstawówce czytałam naprawdę dużo i zdarzało się w wakacje, że po 2-3 książki dziennie zaliczałam
          teraz taką 250-350 stron w jeden dzień (jeśli jest ciekawa oczywiście)
    • puch_atek Re: całonocne czytanie 09.03.11, 17:16
      mi sie tak zdarzylo ostatnio, znaczy jakos w ostatnie wakacje, z Millenium tom1, o 1800 usadowilem sie na kanapie, o 9 rano stwierdzilem ze nie rozumiem juz co czytam, wiec uderzylem w kimono, wstalem o 1300 i doczytalem ostatnie 100 stron big_grin
      do 'Pod kopula' dotre na pewno , teraz 'Komorke' Kinga mecze moim zolwim tempem, cos tak jak Robert, wieczorami jak mam czas a oczy mi sie same nie zamykaja
      • robert.83 Re: całonocne czytanie 09.03.11, 20:56

        Dla mnie szybkie czytanie fajnej książki to takie oglądanie filmu na fast forward. Albo jedzenie pączków na szybkość. Wolę trochę poprzedłużać. Jakiś czas temu nawet kryminał jakiś czytałem chyba ze 3 tygodnie - żadna wielka literatura ale poczułem klimat...
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: całonocne czytanie 09.03.11, 21:14
          hehe, ale to nie ma tak, że tempo jakoś przyspieszam... no po prostu czasem pochłaniam i tyle
          samo się tak robi
          a czasem i w 2 tygodnie nie mogę czegoś zmęczyć i sięgam po 2-3 razy i odkładam
          chyba to zależy od tematu, autora i jego talentu literackiego, tłumacza i pewnie jeszcze wielu innych czynników
      • jejek11 Re: całonocne czytanie 11.03.11, 21:22
        O!!! Też noc zarwałam przez Millenium.
        • czarny.onyks Re: całonocne czytanie 11.03.11, 21:38
          i ja też....
          • beja_81 Re: całonocne czytanie 11.03.11, 21:44
            całonocne... nie wink
      • lolcia-olcia Re: całonocne czytanie 11.03.11, 21:55
        smile
Pełna wersja