mappi
28.04.11, 11:36
....okresu rozliczania podatku

chciałam jeszcze raz podziękować wszystkim za wpływy.
Nie wiadomo ile się udało uzbierać ale sądząc po gwarancjach ludków może być całkiem nieźle
a teraz kilka suchych faktów.....
Olaf był operowany 19.04....operacja okazała się trudna.....po drodze wystąpiły nieoczekiwane trudności które wydłużyły operację do 6 godzin...
6-miesięcznemu maluchowi połączyli wszystko w buźce tak jak powinno być....zamknęli przegrodę nosową...odtworzyli podbniebienie twarde i miekkie....zlikwidowali urocze serduszko jakie miał w wyniku rozszczepienia zrobione pod nosem
w wyniku tych wszystkich działań Olaf dostał coś w stylu ryżowej szczotki w buzi....tyle było tych wszystkich szwów......
po operacji jest karmiony sondą przez nosek.....inaczej się nie da.....ale się chłopak dzielnie trzyma
z faktów takich około tematycznych powiem Wam...że takim dzieciom trzeba usztywniać ręce w łokciu tak aby nie sięgały do buzi.....stosuje się różne metody np obwijanie bandażem ręki opartej o kijek lub szpatułę drewnianią...itp
moi znajomi zastosowali lekki gips jaki się stosuje dla psów.....doskonale usztywnił łokieć....a mały szybko się przyzwyczaił....teraz zakładają mu na noc

orginalne ochraniacze
operacja kosztowała 6000 zł....prywatnie....a dlaczego prywatnie?
oczywiście można było czekać na operację z NFZ-u ale....
odbywają się one zwykle później...nierzadko po roku nawet więcej...kiedy dzieci są już mocno rozwinięte....mają zawiązki zębów,,które wtedy trzeba usuwać.....trudności z elastycznością podbniebienia
...po operacji rodzice nie mogą zobaczyć się z dzieckiem.....dopiero po 5 dniach....co jest niewyobrażalnym horrorem
Olaf wrócił na drugi dzień do domu....po operacji
teraz czeka go powrót do zdrowia i następne operacje za kilka lat...

to wszystko w temacie ...więcej głowy Państwu Szanownemu zawracać nie będę...
dzięki