mankatoja
30.04.11, 12:54
ze z jednej storny osoba A w pracy jest pelna energii, ma swoje zdanie, wydaje sie pewna siebie, zaradna...
a z drugiej, prywatnej ma niska samoocene, czuje sie samotna i brak jej sily zeby zyc?
tak sie ostatnio zastanawiam, ze trzeba moze by umiec miec w nosie cudze zdanie, uczucia, poglady, potrzeby i emocje zeby nie zwariowac?
bo jesli ktos kogo uznajemy za przyjaciela albo kogo kochamy de facto zabija w nas energie, sprawia ze czujemy sie malo warci, traktuje nas jak kogos 'zamiast" lub zeby miec co z soba zrobic , a my dajemy siebie wierzac ze ta przyjazn czy to uczucie jest uczciwe i dobre, to co potem?
czemu ludzie traktuja innych jak przedmioty? a moze inaczej czemu ja sie daje tak traktowac?
jestesmy istotami spolecznymi, zalezy nam na byciu lubianym, kochanym, szanowanym...no wlasnie
czemu robiac wwszystko aby tak bylo i tak dostajemy tak czesto kopa w serce?
nie wiem....ale boli jak cholera