miałam już nigdy...

22.05.11, 07:19
Już dawno temu postanowiłam, ze nigdy więcej nie będę płakać przez żadnego "faceta"... I co(?) I znowu ryczę, a już dawno powinno mi przejść(!)
I głupia dziesiątki razy powtarzałam, ze nie chcę Go skrzywdzić... A teraz to mnie cholernie to wszystko boli... Dlaczego pozwoliłam sobie się zakochać, noooo dlaczego? Przecież wiedziałam, ze nic dobrego z tego nie będzie. Przecież wiedziałam(!) Wiedziałam!
Wiedziałam, ze się nie nadaję... Mówiłam, ze się nie nadaję...
Broniłam się(?) Tak, broniłam się...
Dlaczego nikt nie bierze odpowiedzialności za oswojenie kogoś(?) Za obudzenie w kimś uczuć(?) Jeżeli mówi się komuś, że może wszystko, toooo...

I muszę przestać tęsknić za jego obecnością, za usmiechem, za wszystkim... I mając go na wyciągniecie ręki stać się obojętną na niego...
Ale nie umiem... Wiem jakie jest jedyne możliwe rozwiązanie. Wiem... Bo inaczej cały czas będę myślała o nim i będę się rozklejać i mieć dziwne stany...
I wiem, ze muszę znowu "uciec" daleko, bo tutaj wszystko mi przypomina..


/Wybaczcie, ale muszę znowu sobie myśli układać... bo wszyscy wokół myślą, ze w temacie wszystko będzie dobrze, że to "tylko tak", a mnie już rozkładają te ciągłe pytania "jak tam".../
    • a-g-l-a-j-a Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 07:19
      Bez sensu to wszystko(!) Popieprzone to jest.
    • a-g-l-a-j-a Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 08:38
      Jest wiosna, jest maj, jest pięknie i pachnąco, a ja... płaczę i piję... i to przez jakiegoś "faceta"(!)
      Głupia jestem(!)
      • green.amber Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 08:51
        jeśli potwierdzenie Ci w czymś pomoże, to tak Agluś głupia jesteś niemiłosiernie... a dokładniej jakoś tak głupio postępujesz... przykre to bardzo
        • a-g-l-a-j-a Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 08:56
          Wiem, że jestem... bo miałam już się w nikim nie zakochiwać, żeby nie bolało. A teraz nawet odkochać się porządnie nie umiem(!)
          A dlaczemu głupio postępuję? Bo się zakochuję nawet jeżeli doskonale wiem, że nie powinnam(?)
          • green.amber Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 09:08
            Agluś a może zamiast szukać filozofa to trochę byś wcześniej jakiej filozofii poczytała?? bo gadasz czasem jakbyś miała 15cie lat a nie jak się domyślam coś koło dwa razy tyle, nie żeby nie było wolno i tak, ale żeby jakąś równowagę zachować...
            zaraz Robi będzie krzyczał, że ja wszystko rozumem... ale skoro się już go ma to może trzeba używać... choćby do tego, żeby wiedzieć, że są sprawy, które rozumem można i takie których się w ten sposób nie da...
            a dlaczego się nie chcesz zakochiwać?? myślisz, że to w zakochiwaniu problem??
            • a-g-l-a-j-a Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 09:17
              Problem w tym, ze nie potrafię Być... Że potrzebuję czasu...że potrzebuję Człowieka i zagarniam go za bardzo dla siebie... problem w tym, ze... hmm.. sproro jest tych problemów. Ale problem też stał się Ktoś, kto niezupełnie chyba wie czego chce i sprawia, że czuję się jak pijana, bo nie wiem czego oczekiwać każdego nowego dnia... Sprawia, że czuję iż zbytnio się narzucam, osaczam... i ogólnie czuję się niefajnie z tym... Ale kiedy próbuję się całkowicie odizolować... zjawia się sam i pieprzy mi moją próbę zapomnienia...
              Bez sensu to(!)
              Zawsze muszę się wpierniczyć w coś bez sensu... Czy ja nie mogę normalnie w jakimś "facecie" bez problemów(?)

              A filozofia i jej zgłębianie nijak ma się do uczuć i odczuwania... niestety...

              I przecież wiesz, ze jak się moooooocno zakochasz wówczas bardziej cierpisz... A każde zakochanie czy zauroczenie kończy się wiadomo jak...
              • green.amber Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 09:24
                już lepiej, tylko jakby niektóre rzeczy Ci się mieszają... dlatego uparcie polecałabym jednak zgłębianie...
                zakochanie powoduje cierpienia?? czy raczej oczekiwania, które nie są spełniane?? a są wyrażone??
                żeby były wyrażone powinny być nazwane
                wiesz czego chcesz Agluś?? czy starasz się dostosować do tego, czego wydaje Ci się, że chce ten ktoś??
                • a-g-l-a-j-a Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 09:34
                  Nie dostosowuję się do jego oczekiwań, bo od poczatku wiedziałam jakie one są i że nie są częścią mnie, może maleńkim procentem, ale takim naprawdę niewielkim, a ja nie zmienię siebie, na to za późno.. i o tym też mówiłam, że albo zaakceptuje mnie taką właśnie albo... albo nic, bo zmienić się nie umiem..

                  I tak naprawdę rozum mówi mi, że trzeba uciekać od niego jak najdalej, bo mam probkę jego i jest bardzo skomplikowana, i zbyt często zamiast uśmiechu powoduje łzy, picie, szukanie winy w sobie (a przecież już nikt nigdy nie miał we mnie budzić tego cholernego poczucia winy bez powodu i bez tej winy mojej właściwie)
                  Ale serce... chorobka, i wiem że ono jednak jest na miejscu, bo ono się do niego wyrywa...
                  • green.amber Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 10:12
                    próbując to jakoś ogarnąć:
                    mówisz, że jesteś zakochana w facecie, który absolutnie nie odpowiada "rysopisowi" takiego, z którym mogłabyś być, ba być szczęśliwa
                    skoro wiadomo, że na uczucia nie ma siły, ale też wiadomo, że sobie są, a potem znikają, już taka ich natura...
                    to może bądź sobie zakochana, a w międzyczasie ponazywaj cechy, które powinien mieć ten właściwy i porozglądaj się czy takiego nie ma gdzieś w okolicy albo trochę dalej
                    nie musisz się na zapas martwić, co będzie jak go znajdziesz... bo zwyczajnie może taki nie istnieć... ale to jeszcze nie powód, żeby się dręczyć byciem z niewłaściwym czy wymyślać sobie jakieś winy...

                    a przy okazji, jeśli lubisz to pij dla przyjemności i najlepiej w dobrym towarzystwie, bo dobrze wiesz, że samo picie niczego nie rozwiąże a jedynie w czym może pomóc to nabawieniu się choroby alkoholowej
    • gyubal_wahazar Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 10:57
      Agluś, żadne rady Ci nie pomogą. A dlaczego to robisz - wiesz sama. Bo jesteś wrażliwą i tęskniącą za prawdziwym uczuciem dziewczyną.

      To nie łun. Pogódź się z tym, że potrzeba Ci paru miesięcy, by przez to przejść i nie wiń się za to, że jesteś teraz w proszku.

      A na pytania 'jak tam ?' - odpowiadaj sakramentalnym 'jak jednej pani w deszcz' i może się połapią, żeby nie wnikać dalej
    • s-t-x Re: miałam już nigdy... 22.05.11, 17:36
      im mniej jest mężczyzny w mężczyźnie tym bardziej jest on skomplikowany, trudny do rozszyfrowania i nieprzewidywalny i nawet nie przypuszczasz jak niektórym trudno jest uwierzyć w prawdziwość uśmiechu losu. być może masz do czynienia z jakimś szczególnym przypadkiem.
Pełna wersja