Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samotności

01.06.11, 17:26
siedzę w pociągu. Na przeciw mnie siedzi atrakcyjna dziewczyna. Wysiądzie dwie stacje przede mną. Ona gapi się w okno, ja stukam w telefon i nie mam pojęcia jak ją zaczepić...
Wysiadła...
Jutro pewnie znowu wsiądzie na tej samej stacji.
I co z tego? Żałosne.
    • hellish.monster Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 17:29
      znam to, ale mam jeszcze gorzej
      bo oprócz chorobliwej nieśmiałości, mam świadomość, że kobiecie NIE WYPADA zaczepić faceta wink
      • tapatik Co nie wypada? 03.06.11, 08:13
        hellish.monster napisała:

        > znam to, ale mam jeszcze gorzej
        > bo oprócz chorobliwej nieśmiałości, mam świadomość, że kobiecie NIE WYPADA zaczepić
        > faceta wink

        Ach te chusteczki, które "przypadkowo" wypadają z torebki i lądują tuż pod nogami potencjalnego absztifikanta.
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 17:35
      No weź się normalnie do niej uśmiechnij na start - zobaczysz, czy odpowie uśmiechem.
    • a_day_before_tomorrow Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 18:02
      Podpisuję się pod tym co napisała Helka.
      Wiem, wiem, tamte czasy dawno minęły, teraz jest XXI wiek. Równouprawnienie itp.
      Ale ciągle mam w głowie wykład jaki mi strzeliła mamuśka po powrocie z zerówki! O mało co laniem się nie skończyło. A powiedziałam, że Adaś (chyba) jest fajny. Ale niestety był młodszy. A poza tym to ktoś inny powinien wyjść z inicjatywą. ITP ITD

      PS. A teraz siostra kręci z dużo młodszym, i jest wszystko OK.
      • tapatik I co dalej? 03.06.11, 08:40
        Pomógł Ci ten wykład w życiu?
    • tygrysgreen Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 18:26
      no tak, sytuacja patowa, skąd my to znamy
      bo człowiek odezwałby się pod byle pretekstem, coś tam by się wymyśliło, ale...
      skoro ona/on nie odzywa się to może nie chce? i co? będę się narzucać?
    • noajdde Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 18:26
      Gdybym ja ją próbował zaczepić zapewne by uciekła. Oczami wyobraźni widzę już zażenowanie na jej twarzy.
    • gyubal_wahazar Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 18:39
      Wyciągnij krzyżówkę i zacznij epatować cierpieniem (dziewczyny Ci wyłożą w szczegółach). Na koniec westchnij parę razy. Jak na Ciebie spojrzy - wypałuj :

      - Pani będzie wiedziała : fajna dziewczyna ta eL, 5 liter. Lusia ? Luśka ?
      Jak zgadnie, jedziesz dalej
      - No jasne, że laska. Rany, przecież to banał jakiś. Nie wiem co mi się nie daje skupić
      - Aaa jeszcze jedno : uwodzenie, czarowanie, zwykle kobiety przez mężczyznę. Na Pe, 6 liter

      Nie muszę dodawać, że następnego dnia siadasz z tą samą krzyżówką i powtarzasz rytuał ? Jak nie parsknie po 1-szym pytaniu, to obawiam się, że poniżej cabasa za jagodę, ciężko będzie do niej trafić
      • gyubal_wahazar Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 18:55
        Jeśli ww nie zagra, z powodu np drżenia głosu, to zawsze w chwili spotkania wzrokiem możesz jej posłać 3 kropki brailem. Weźmie Cię za świra, a nic tak nie intryguje kobit, jak świr.

        Następnym razem wpatruj się w nią z 10 sekund, w końcu mrugnij, po czym spytaj :
        - Z mleczkiem czy bez ?
        - Ale co z mleczkiem czy bez ?
        - No ta kawa
        - Jaka kawa ?
        - Ta co ją przed chwilą przegrałem, w 'kto 1-szy mrugnie'
        • lolcia-olcia Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 19:37
          hahahahaha
        • gyubal_wahazar Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 20:39
          Jak robi wrażenie bystrej i oblatanej, możesz spróbować nieco bardziej frontalnie :
          - Skądś panią kojarzę ... hmmm ... rakowiecka ? Niee. Białołęka ? Też nie. To może Fordon ? wink
        • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 20:39
          gdzieś robią szkolenia z takiej gadany?
          • tapatik Robią. 03.06.11, 08:17
            user0001 napisał:

            > gdzieś robią szkolenia z takiej gadany?

            Owszem robią, ale możesz też sam ćwiczyć zaczepiając każdą kobietę w każdym możliwym środku lokomocji. Wystarczy.
      • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:37
        Ty to masz te teksty... Ciekawe czy przećwiczone ...wink
        • gyubal_wahazar Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 14:59
          Beja, ile razy mam tłumaczyć, że papierowy tygrys ze mnie. Chojrakuję tylko przed monitorkiem, a w tzw życiu, zaraz coś mnie łapie za te no ... gardło i nie jestem w stanie wykrztusić słowa
    • lolcia-olcia Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 19:29
      to zagadaj do niej, jak jadę sama zawsze zagaduję ludzi... zresztą kogo ja nie zagadam ;-P
    • sorrento_8 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 19:42
      a jeszcze do nieśmiałości jak się dorzuci myślenie typu
      - a przecież nie jestem taka fajna, żeby mu się spodobać
      - nie narzucaj się z swoim towarzystwem, skoro się nie odzywa to nie ma ochoty
      - patrzy się, bo pewnie coś źle wyglądam
      - w przedszkolu pouczali (tu akurat "zasługa" przedszkolanek) ze dziewczynki chłopców pierwsze nie całują smile
      to można sobie w łeb strzelić wink
      Na szczęście wink okazji do podobnych rozważań coraz mniej się pojawia.


    • xzarovichx Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 19:47
      Atrakcyjne dziewczyny są przeważnie zajętesmile Poza tym niekoniecznie może mieć ochotę żeby ją zaczepić. Sam to przerabiałem. Niezręcznie się potem robismile
      • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 20:48
        Może być zajęta a może nie.

        Zasłyszałem kilka jej rozmów telefonicznych na peronie i w pociągu. Nigdy nie słyszałem "kochanie", ale słyszałem: "mama, będę za XX minut".
        • tygrysgreen Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 20:55
          Juzer, gdyby to co pisze Zaro o atrakcyjnych zajętych dziewczynach było prawdą to by znaczyło że tu, na forum siedzą same kaszaloty.
          no ja czuję się co najwyżej Orką.
          • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:14
            orka powiadasz... Zaczynam się bać. Wieloryb mógłby mnie zgnieść przypadkiem, ale orka to jedno z nielicznych stworzeń, które mogą zabijać dla przyjemności.

            A o atrakcyjności wypowiem się gdy poznam więcej forumek. Wnioskowanie na podstawie próby o liczności jeden bywa zgubne.
            • tygrysgreen Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:19
              >które mogą zabijać dla przyjemności.

              ups
              a taka ładniusia
              i do tego wolna niczym brzuch polskiej kobiety po pewnym produkcie mlecznym ostro reklamowanym do uwalniania brzucha
          • xzarovichx Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:53
            Napisałem tylko że przeważnie atrakcyjne kobiety są zajęte. I nie ma w tym nic dziwnego bowiem atrakcyjność rzadko kiedy idzie w parze z samotnością. No chyba że mamy do czynienia z typem Żaden-Mi-Nie-Odpowiadasmile
            Na temat atrakcyjności tutejszych pań się nie wypowiadam bowiem widziałem ich zaledwie kilka (i możliwe że tu już nawet nie zaglądają).
          • madalenka25 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 11:03
            Alaska Ty cholero - oplułam monitor wink
      • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:41
        no może być niezręcznie...

        choć nie wszyscy od razu ustępują, mnie od jakiegoś czasu zaczepia dziwny gość... i moja ignorancja wcale go nie zraża uncertain
      • tapatik Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 08:25
        xzarovichx napisał:

        > Atrakcyjne dziewczyny są przeważnie zajętesmile

        Atrakcyjne dziewczyny bardzo często są wolne, bo trafiają na mężczyzn myślących tak jak Ty.

        > Poza tym niekoniecznie może mieć ochotę żeby ją zaczepić.

        Jest tylko jedna metoda, aby się przekonać, czy ma ochotę na zaczepianie. Zgadnij jaka.

        > Sam to przerabiałem.

        Ja też. Miałem 90% skuteczność. Nawet jeśli się okazywało, że dziewczyna kogoś ma, to zawsze pozostawiałem miłe wrażenie ciekawego rozmówcy z autobusu.

        > Niezręcznie się potem robismile

        Pierdol to.
        Jesteś uprzejmy i zaczynasz grzeczną rozmowę. Skoro kobieta nie potrafi tego docenić, to nie jest Ciebie warta.
    • jejek11 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:03
      ..niektórzy nie lubią, gdy się im przerywa ciszę podróżną. Mnie osobiście irytują ludzie, którzy jadąc pociągiem koniecznie muszą z kimś pogadać (dlaczego ze mną??sad)
      ..aaale uśmiechnąć się możeszsmile i koniecznie zdaj relację!

      A tak poza tym, to faktycznie najgorzej być nieśmiałą dziewczyną. Kiła i mogiła!
      • waganiemama Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:44
        jedni lubią, inni nie lubią - trzeba sprawdzić
        mnie tam się ostatnio bardzo fajnie gadało w pociągu z jakimiś ludkami w średnim wieku wink
        w zasadzie to oni sobie fajnie gadali, tak fajnie, że sama się im w rozmowę włączyłam big_grin
        • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:55

          Kiedyś jadąc do Poznania mało nie przegapiłem stacji! A byłem z dziewczyną umówiony big_grin.
          • waganiemama Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:56
            pacz, jak podświadomość zadziałała!

            tongue_out
            • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:59

              Ale że co?
              • waganiemama Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:00
                nooo żeeee..... lepiej było, żebyś tam wtedy nie jechał smile
                • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:08

                  hahaha. czy ja wiem? w sumie to było kawał czasu mojego lajfa. Nie wszystko było złe... tylko baba była zła big_grin.
                  • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:11
                    pewnie, wszystko na te złe baby wink
                    • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:14

                      Nie burząc swego nastroju burzowo-radosnego... powiem tylko, że było fifty-fifty smile. Ja też miałem swoje za uszami. Kto wie... może właśnie dzięki niej jestem teraz... idealnym facetem big_grinbig_grinbig_grinbig_grin.
                      • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:18
                        ok...wybrnąłeś wink
        • jejek11 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:04
          no...czasem może i fajnie... zależy jak długo trwa podróżwink
      • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 21:58

        Oj nie bądź takasmile. Zawsze można przerwać swoją alienację na skromne 5 minut i pogadać w tradycyjny, zanikający sposób - bez pośrednictwa technologii... jak praludzie z XXwsmile.
        • jejek11 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:02
          pociąg to jest dobre miejsce na słuchawki i krajobraz za oknem.

          a przy okazji słuchawek, mogę się pochwalić? Mogę??
          Mam bilety na Openera!!! juppi!!!!!smilesmilesmilesmile
          (koniec chwalenia się)
          • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:04
            Czyli wybierasz się do Warszawy? To Cię zaraz dorwą warszawiacywink
            • jejek11 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:06
              do Gdynismile
              • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:08
                aaaa...ja to jestem tak zorientowana, że aż wstyd uncertain
                • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:12

                  Spoko spoko. Nie uciecze się. Co się odwlecze to i tak się upieczesmile.

                  Dla Was, gołąbki, powinno być specjalne spotkanie z frakcją centralną. Azaliż "Łączcie się" oznajmia pismo (niebieskie, na górze strony), więc chcecie czy nie - w końcu liczba zaproszeń przepełni Wam skrzynki pocztowe i trza będzie przyjechaćsmile.
                  • jejek11 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:16
                    jakoś skrzynki puste.. Wszystkie zaproszenia posżły do Bejkiwink
                    • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:20
                      Przecież sama przekierowanie chciałaś...no i teraz ciągle czytam zaproszenia od wszystkich forumków skierowane do Ciebie...a do mnie żaden wink...
                  • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:21
                    ominie mnie ominie...bo się umawia Warszawa na przełomie lipca i sierpnia...
                    • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:24


                      A bo to raz się będą miesiące przełamywać? Spokojna Twoja rozmarzona.
                      • beja_81 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:28
                        Mówisz? Pożyjemy, zobaczymy wink
                    • tapatik Że co? 03.06.11, 08:29
                      beja_81 napisała:

                      > ominie mnie ominie...bo się umawia Warszawa na przełomie lipca i sierpnia...

                      Kto gdzie kiedy po co i na co.
                      • tygrysgreen Re: Że co? 03.06.11, 10:58
                        tu masz wątek
                        forum.gazeta.pl/forum/w,12359,125629283,125629283,ostatni_taki_jak_to_Balti_mowi.html
    • green.amber Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 01.06.11, 22:35
      nie czytałam wszystkiego, może już o tym było...
      a co miałoby z tego być?? chcesz się odezwać?? masz jej coś do powiedzenia??
      • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 06:29
        dotarłaś do sedna problemu. Nie mam nic do powiedzenia. A nie umiem gadać o niczym.
        • green.amber Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 07:02
          a dobrze jest mieć coś do powiedzenia
          ale nie każdego, kto ma coś do powiedzenia, warto słuchać

          miłego dnia
          • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 07:27
            racja bywa, że ciężko się słucha nawet kogoś kto ma coś do powiedzenia.
            Ale jeszcze gorzej słucha się się kogoś, kto nie mając nic do powiedzenia ubiera to w słowa.
        • tapatik To się naucz gadać. 03.06.11, 08:31
          user0001 napisał:

          > dotarłaś do sedna problemu. Nie mam nic do powiedzenia. A nie umiem gadać o niczym.

          Możesz gadać o niczym w sposób zajmujący.
          Możesz gadać o ostatnio czytanej książce. Nie musisz pamiętać tytułu. Książkę możesz sobie sam wymyśleć.
          • robert.83 Re: To się naucz gadać. 03.06.11, 10:47

            Tapatik, czasem te Twoje rady mnie zastanawiają.
            Pomyśl. Każesz nieśmiałemu i chyba wyczulonemu facetowi nie tylko zagadać do dziewczyny ale jeszcze opowiadać jej o nieistniejącej książce. Przejmująco.
            Pomijam już aspekt, że to wciskanie kitu czystej wody... ale zostają dwie sprawy. Jedna to to, że to wymaga jeszcze więcej zimnej krwi niż mówienie o czymś co jest prawdziwe... to jeszcze wymaga znacznej przewagi intelektualnej, żeby się nie pokapowała od razu. Pytanie czy chciałbyś rozmawiać z kimś, nad kim masz aż taką przewagę.
            • user0001 Re: To się naucz gadać. 03.06.11, 17:31
              Książki, to nie problem. Czytam lub słucham jedną lub dwie tygodniowo.
              Problem to gatunki. Ja lubię SF, fantasy i temu podobne, rzadko sięgam po coś ambitniejszego. Znalezienie miłośniczki takiej literatury graniczy z cudem.
              • robert.83 Re: To się naucz gadać. 03.06.11, 19:03

                No już nie wygłupiaj się, User. Trochę optymizmu sobie zaaplikuj, chłopiesmile. Rozmowa o książkach to luźna rozmowa a nie Wielka Grasmile. Nie odpadasz po 3 skuchach ani ona nie odpada. Z resztą tym bardziej masz o czym opowiadać - skoro nie zna tytułów przez Ciebie wielokrotnie przemielonych.

                W takich książkach jest dużo właśnie "fantazji" - świata odrealnionego, wizjonerskiego. To fajnie, że czytasz fantastykę a nie np. historię II WŚ - bo to mogłoby już kobietę znudzić.

                Wiesz co myślę?

                1. Nie ma ludzi idealnych, a Ty się chyba tym martwisz, że nie na wszystkie pytania jesteś przygotowany.

                2. Wychodzisz z założenia, jakbyś to Ty miał się starać a "ona" miała łaskawie się zgodzić. Jakby była bardziej wartościową, ciekawszą osobą niż Ty. A wcale tak nie musi być. To, że nosi kieckę nie robi z niej (z żadnej) boginii, której masz padać do stóp. Boginię do padania sobie znajdziesz, jak będziesz miał fartsmile.

                3. To, że ktoś nie ma ochoty z Tobą pogadać nie znaczy, że nie spełniasz standardów. Nie znaczy, że masz "za mało punktów". To w ogóle nie jest porażka ani powód do wstydu.

                Pogadać, User. Tylko pogadać miło. Nie dzieci robić czy za włosy targać jak kolega radziłwink.

                Masz problem. To musisz przyznać.
                Problem leży w tym, że ktoś Cię wprowadził w błądsmile. Ktoś lub coś sprawiło, że myślisz, że kobieta nie jest człowiekiem tylko pół bogiem. I teraz, zamiast okazywać im należny szacunek okazujesz nienależną podległośćsmile. Pamiętaj, jeszcze 300 lat temu trwały gorące debaty nad tym, czy kobieta ma rozum! smile Trochę wcześniej porywało się je i zabierało do jaskinii jak zdobycz (Nie dziś, Tapatik. Nie dziśsmile ). A tyś gotów się modlić do nich? Weź daj im szansę się trochę postarać też.

                Ktoś lub coś, może przypadek, ale spowodowało, że nie dajesz sobie samemu prawa do zajęcia należnego miejsca w życiu własnym. Nikt Ci łachy nie robi, Stary, że Cię akceptuje.
                Rozejrzyj się w okół. Myslisz, że mają wielu supermenów do wyboru? Dookoła znajdziesz sporo facetów z brzuszkami, lotnych inaczej, czułych jak nosorożce i sympatycznych jak Kaczyński big_grin. Nie jesteś gorszy od średniej, tylko raczej lepszy. Ja nie czytam 2 książek w tygodniu, pewnie przewyższasz mnie na wielu polach tak jak i innych facetów (mam nadzieję, że ja Ciebie adekwatnie też. na tym polega cały myksmile ).

                4. Zamiast przeskakiwać poziomy trudności od bardzo ostrożnego faceta do casanovy-predatorasmile... może rozważ kroki pośrednie. Jeśli chcesz, oczywiście, bo to Twój wybór i Twój kaprys czy się zmieniać i jeśli to w którą stronę. Może zapytaj ładną dziewczynę o kierunek. Nie będzie z tego dzieci, ale za to usłyszysz jej głos, spojrzysz w oczy... jak będziesz miał fart to się uśmiechnie uprzejmie (i bez podtekstów... chociaż... kto wie). I tyle. I to już Twoje.

                Żaden facet nie rodzi się zwycięzcą. Żaden nie jest idealny. Żaden nie jest bardziej wartościowy.

                5. To, jak kombinujesz. To, na co zwracasz uwagę i jak wnikliwie potrafisz analizować. To, że chce Ci się czytać te cholerne książki. To, że zwracasz się do ludzi w sposób elokwentny i nie pozbawiony szacunku (to się chyba nazywa dar wymowy i kultura osobista). To wszystko są konkrety. Nie będę Cię reklamował dalej, bo WSZYSTKIE dziewczyny uwiedzieszwink... a ja bym chciał... żeby nie-wszystkiewink.

                6. Kobiety patrzą na pewność siebie. A u Ciebie brak pewności siebie wynika z.... świadomości braku pewności siebie. To spirala złasmile. W uproszczeniu możnaby założyć, że Twoja niepewność siebie wynika z "niepewności podstawowej" podniesionej do kwadratu, albo i wyżej. Więc... każde zmniejszenie niepewności odczujesz ze zwielokrotnioną siłą!! Matematyka nie kłamie, Compadresmile.

                Już dajmy spokój z tymi laskami, i tak same kłopoty przez niesmile. Ale... po co Ci to? Po co Ci ta niepewność i przepraszanie? Piszesz, że to maskujesz wyśmienicie ale... nie lepiej wyplenić chwasta?
                • user0001 Re: To się naucz gadać. 03.06.11, 19:40
                  Rozbawiłeś mnie, próbuje sobie wyobrazić rozmowę z lachonem (dziewczyna jest mocno opalona, nosi markowe ciuchy, wyzywający makijaż, pali i klnie) jeżdżącym z tej samej stacji, o ewolucji roli kobiety w anty-utopiach, od "Swastika nights", przez "1984", po "Handmaiden's Tale".
                  Ktoś mógłby to nagrać, hit na YT murowany.
                  • gyubal_wahazar Re: To się naucz gadać. 03.06.11, 22:40
                    Juzuś, kaman. Z (prawie) wszystkiego można się ponabijać (wiem, co mówię wink ) ale na moje Robi trafił parę razy gwoździa w łeb. Trochę wiary, chłopie i się uda. Mandżur pakuj. Zaczynasz w poniedziałek smile

                    PS Rozpal nam trochę wyobraźnię, nie bądź chitrus. Blondas czy czarnula ? Chudzina czy ma czym oddychać ? Nogi do szyi czy wyżej ?
                    • user0001 Re: To się naucz gadać. 04.06.11, 00:08
                      Napiszę jak wygląda, a za chwilę Onyks będzie narzekać, że patrzę tylko na posągowych kształtów młódki.

                      Przez minione dni zebrałem dość ochrzanu. Dziękuję postoję.

                      Wiem, że Rob trafił w sedno sprawy, ale wizja, która przyszła mi na myśl, była w mojej opinii godna spisania.
                      • czarny.onyks Re: To się naucz gadać. 04.06.11, 00:12
                        spokojniewink

                        każdy ma jakieś ideaływinki tak wiemy co Ci się marzywink
                        dawajwink
                        • user0001 Re: To się naucz gadać. 04.06.11, 00:50
                          Wysoka, nawet na płaskim obcasie niewiele niższa ode mnie. Pewnie 175cm.
                          Brunetka, włosy proste gdzieś do połowy łopatek. Nosi rozpuszczone lub spięte gumką.
                          Budowa szczupła, ale nie żadna anorekryczka, po prostu szczupła.
                          Biust na granicy pomiędzy mały a średni.
                          Z wyglądu między 25 a 30 lat.
                          Twarz "wąska", oczy szare.

                          Spisałem to, jestem przerażony....
                          Dziewczyna z pociągu jest nieco wyższa, ma mniejszy biust i inne kości policzkowe, ale reszta to wpisz wymaluj singielka. Popadam w schemat.
                          Pocieszam sie tylko, że jest to zupełnie inny typ urody niż moja mama, więc wstępnie wykluczam kompleks Edypa.
                          • czarny.onyks Re: To się naucz gadać. 04.06.11, 00:56
                            no wreszciewink

                            a co jeśli ten ideał nigdy nie przeczytał ksiązki, nie bawi go fantastyka..na komputer patrzy jak na narzędzie tortur...nie bawią go Twoje dowcipy...?wink
                            i ciągle bedzie narzekać...
                            a znudzi Ci się po paru...spotkaniachwink

                            dziwi mnie trochę, że w wieku 31 lat fizycznośc jest na takim piedestale...
                            ale masz prawo....smile
                            • user0001 Re: To się naucz gadać. 04.06.11, 01:25
                              Właśnie, uciekam od ideału,
                              Lubi wycieczki rowerowe, komputer nie przeraża jej, lubi czytać, w tym ambitniejsze SF, nie pali, śmieje się z dowcipów, gdy jestem smutny potrafi mnie w kilka chwil rozbawić.
                              Tylko traktuje mnie jak starszego brata.
                              • lesher Re: To się naucz gadać. 04.06.11, 08:48
                                Juzer, może to jest metoda big_grin?
                                https://republika.pl/blog_ce_5026618/7794450/tr/tr_zgrana_para.jpg
                            • lesher Re: To się naucz gadać. 04.06.11, 08:51
                              > dziwi mnie trochę, że w wieku 31 lat fizycznośc jest na takim piedestale...
                              U facetów to przechodzi dopiero koło 70tki (no dobra u jednych wcześniej, u innych później...)
    • yzek Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 18:22
      Ludzie rzadko poznają się w takich przypadkowych okolicznościach, nieśmiali czy nie. Ale popkultura narzuca takie wyobrażenia, że koleżanka z pracy/szkoły to takie jakieś banalne, a dopiero dziewczyna wyrwana w dyskotece czy przypadkowo spotkana na ulicy to Jest Coś, co będzie można wnukom opowiadać.

      Brak właściwego (w sensie: zawierającego wolne osoby płci przeciwnej) kręgu społecznego (znajomych, przyjaciół, w szkole, w pracy) jest większą przeszkodą niż nieśmiałość.

      Y.
      • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 23:33
        Krąg znajomych w którym się obracam to sparowani i niesparowani kumple oraz praca.

        Praca ma to do siebie, że większość dnia spędzam zamknięty z dwoma innymi facetami w strefie do której wstęp ma tylko kilka osób; a jedyna wolna kobieta wśród nich z wieku mogłaby być moją matką. (Tak Onyksiu czekam a atak furii tongue_out )

        Więc pozostaje rozglądanie się wśród współuczesniczących w udrękach dojeżdżania lub wirtualizowanie znajomości (co tutaj czynię).

        • czarny.onyks Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 23:38
          phitongue_out
          kończę z Tobąwink
          bo i tak nie zrozumiałeśwink

          ale rzeczywiście część z nas ma problem, gdzie poznać....bo środowisko w którym czesto sie obracamy sparowane, albo nie w naszych ,,klimatach''
          Można jeszcze szukać na miejscu....
          • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 23:47
            Na miejscu? w podwarszawskiej sypialni strach jest wyjść do pubu bez paru kumpli.
            A wejść karkom na ich teren łowiecki? rzyć mi jeszcze miła, życie też.
            • czarny.onyks Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 00:10
              aaa...więc to wszystko przez kumpli...odstraszająwink
              • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 00:26
                Kumple odstraszają tylko niewłaściwe typy, w szczególności te które dowcipy matematyczne lub informatyczne uznają za przeintelektualizowane.
        • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 08:28
          user0001 napisał:

          >
          > Więc pozostaje rozglądanie się wśród współuczesniczących w udrękach dojeżdżania
          > lub wirtualizowanie znajomości (co tutaj czynię).

          byzydury...
          a co stoi na przeszkodzie, żeby zrealizować znajomości forumowe?
          i nie tylko chodzi o piwko wieczorem, skoro się mieszka pod W-wą i dojeżdża
          przecież można też wybrać się z koleżeństwem do kina, na poniedziałkowy seans do Luny, na wystawę, gry miejskie i inne tego typu atrakcje, które nieoceniona koleżanka a_day_before_tomorrow co i rusz nam wynajduje
          wystarczy tylko zechcieć
          • user0001 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 13:37
            > a co stoi na przeszkodzie, żeby zrealizować znajomości forumowe?

            Znajomości to nie są zyski na lokacie, które można realizować kilkoma kliknięciami. Tu potrzebna jest wola i czas kilku osób. Jak przekonałem się przy okazji bieżącego kursu tańca na wolę i czas zupełnie nieznanych sobie osób ciężko jest liczyć.

            A co do atrakcji wybieranych przez a_day_before_tomorrow, to ze wstydem muszę przyznać, że moje gusta filmowe nie są dość wysublimowane na Lunę.
        • tapatik Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 08:51
          user0001 napisał:

          > (Tak Onyksiu czekam a atak furii tongue_out )

          Najlepszą obroną jest atak, więc...
          1. Przeciągasz Onyksię do siebie,
          2. przytrzymujesz aby nigdzie nie spierniczyła,
          3. łapiesz za włosy całujesz prosto w usta,
          4. całujesz bardzo namiętnie, tak aby nie mogła krzyczeć,
          5. jak się wyrwie to patrzysz się w oczy i pytasz "mówiłaś coś?"
          6. jak jest nadal wściekła to powtarzasz punkty od 3 do 5.
          • beja_81 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 08:56
            Na mojej twarzy pojawił się grymas zniesmaczenia...proszę nie przy kawie... smile
            • tapatik Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 10:38
              beja_81 napisała:

              > Na mojej twarzy pojawił się grymas zniesmaczenia...proszę nie przy kawie... smile

              Nie mam kawy, mam herbatę.
          • user0001 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 09:36
            Tak, w między czasie strzeli mnie w pysk, złapie trochę naskórka pod paznokciami, uzupełni to zapisem z kamer monitoringu i będzie sprawa o usiłowanie gwałtu...

            Nie, jak kobieta mówi "Nie", to rozumiem to jako nie.
            • tapatik Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 10:55
              user0001 napisał:

              > Tak, w między czasie strzeli mnie w pysk, złapie trochę naskórka pod paznokciami,
              > uzupełni to zapisem z kamer monitoringu i będzie sprawa o usiłowanie gwałtu...

              Przynajmniej będziesz miał co wspominać.

              > Nie, jak kobieta mówi "Nie", to rozumiem to jako nie.

              Gdy kobieta mówi "nie" oznacza to "być może".
              Gdy kobieta mówi "być może" oznacza to "tak".
              Kobieta nigdy nie mówi "tak".

              Gdy dyplomata mówi "tak" oznacza to "być może".
              Gdy dyplomata mówi "być może" oznacza to "nie".
              Dyplomata nigdy nie mówi "nie".
              • waganiemama Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 11:10
                NIE dla powtarzania durnych i szkodliwych stereotypów!!!!!

                nosz kurna, jak słyszę takie teksty, mam ochotę 1) zrobić kurs krav magi, albo innej skutecznej i maksymalnie inwazyjnej metody walki, 2) spuścić wpierdol każdemu, kto takie bzdury wygłasza, 3) kazać mu p-r-z-e-l-i-t-e-r-o-w-a-ć co znaczy, gdy kobieta mówi NIE

                jakim trzeba być durniem, żeby w to wierzyć?
                a takie pseudo-metody (na ten niby atak furii) to działają może w filmach, ale nie w życiu
                czy masz kobiety za idiotki, które nie wiedzą, czego chcą i nie umieją tego wyrazić?! skoro tak, to gratuluję, widać ciągnie swój do swego
                • robert.83 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 11:21
                  Jasna cholera, jeszcze Cię takiej nie czytałem big_grin.
                  • waganiemama Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 12:13
                    a bo mnie święty wkurw ogarnia, jak takie herezje słyszę smile

                    a jak do niektórych nie przemawiają słowa, to trzeba ich własnym sposobem przemówić
                    • robert.83 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 13:14

                      Make love, not war wink.
                      • beja_81 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 13:49
                        Robert lepiej pomóż Tapatikowi szykować białą flagę... wink
                        • robert.83 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 14:23
                          beja_81 napisała:

                          > Robert lepiej pomóż Tapatikowi szykować białą flagę... wink

                          Obawiam się, że nie ma takiego masztu, który teraz ugłaskałby Wagę big_grin.
                          • waganiemama Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 14:31
                            ech, sami sobie idźcie na maszt
                            podyndać
                            tongue_out
                            • robert.83 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 14:44
                              Waga, nie gryź przez internet tylko bierz kurs na północsmile.
                            • user0001 Dynda się z rei ;-) [n/t] 03.06.11, 15:03
                              [n/t]
                              • robert.83 Re: Dynda się z rei ;-) [n/t] 03.06.11, 15:06
                                Właśnie, Waga. Przecie było na kursie, że z rei!smile
                                • waganiemama Re: Dynda się z rei ;-) [n/t] 03.06.11, 15:15
                                  a może wolicie pod kilem??
                            • beja_81 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 20:19
                              Waga nie ma co się nerwować wink...
                              ja w każdym razie przestałam...
                • gyubal_wahazar Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 11:29
                  > 2) spuścić wpierdol każdemu,

                  Coś mi mówiło, że po 200k nic nie będzie takie jak wcześniej, ale nie powiedziało, że będziecie nas lały za niewinnego całuska wink
                • ane-tal Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 12:17
                  Wagusia to tylko Tapatik , luzz wink
                • tygrysgreen Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 13:46
                  uuuuuuuu
                  Waga brawo!
                  to się nazywa temperament godny naszego imienia smile
              • user0001 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 11:11
                tapatik napisał:

                > > będzie sprawa o usiłowanie gwałtu...
                >
                > Przynajmniej będziesz miał co wspominać.

                Zastanawiając się jakie są intencje typ leżącego na dolnej pryczy?

                > Gdy kobieta mówi "nie" (...)

                Jak to ma w ten sposób wyglądać, to chyba dam sobie spokój...
            • gyubal_wahazar Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 11:26
              A jak powie 2 razy nie ? Zapiszę Ci to po Twojemu : !!true = true wink A widzisz. Jak sąd usłyszy, że ona też informatyczka - uniewinnienie masz w kieszeni smile
              • user0001 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 11:33
                Nieprawda, że nieprawda że prawda jest tożsama z prawdą. wink

                A wysoki sąd ma uwierzyć, że napalony facet rozumuje w kategoriach tautologii, taa... już to widzę.
                • robert.83 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 15:13
                  Nie. Wysoki sąd - pewnie też baba - raczy wyłożyć oskarżonemu, że źle stypizował zmienną. Użycie zmiennej typu boolean w obiektach klasy "kobieta" jest niedozwolone smile.
          • tygrysgreen Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 10:11
            heh
            tak radzisz sobie z kobiecą furią?
            no to ciekawam efektów
            mogą być bardzo interesujące
            jeżeli
            a) zmiana furii we wściekłą furię to minus 10 pkt
            b) kobiecie miękną kolana i zapomina o co szło to plus 10 pkt
            to ile punktów do tej pory zdobyłeś?
            • tapatik Na pewno nie zapomni. 03.06.11, 10:58
              Na pewno nie zapomni, ale przez chwilę będzie robić co innego.
              • tygrysgreen Re: Na pewno nie zapomni. 03.06.11, 13:48
                nie czepiaj się, zapomni na tę chwilę a o to chodzi
                widać masz minus sto skoro unikasz odpowiedzi
          • robert.83 Re: Onyksiowy atakt furii - instrukcja obsługi 03.06.11, 11:04

            hehehe... już widzę te ślady pięści na Twojej twarzy smile.

            Po złapaniu za włosy spodziewaj się kasacji nosa.
    • lounger Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 23:16
      Tak czytam i zastanawiam się po co to założenie, że od razu musi być COŚ? A zwykła rozmowa to mało?
      • czarny.onyks Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 02.06.11, 23:22
        nie zauważyłaś, że zyjemy w takich czasach, gdzie trzeba szybko...zdobyc, skończyć, zaliczyć, mieć....
        gdzie powoli człwoiek staje się towarem...
        gdzie liczy się czas...a cierpliwośc nie jst nasza zaletą

        nie ma nic za darmo, wszystko jest na sprzedaż...

        dobrze, że jeszcze nie wszyscy tak zyją....
      • robert.83 Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 11:17
        lounger napisała:

        > Tak czytam i zastanawiam się po co to założenie, że od razu musi być COŚ? A zwy
        > kła rozmowa to mało?

        Bingo!

        Takie rady wiesz... na nieodparty podryw w 5 minut. Normalnie blitzkrieg, żeby laska nie wiedziała nawet co się stało smile. No może i można tak, ale...

        mi to pachnie brakiem pewności siebie. Takim oczarowywaniem, które ma nie dać lasce dojść do głosu i samej zrobić drugi czy trzeci krok.

        Nie jestem ekspertem ale chyba można inaczej smile.
      • yzek Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 11:21
        Chęć porozmawiania AKURAT z tą osobą jest zlokalizowana bliżej libido niż chcęci pogadania.

        Y.
    • tapatik To ją zaczep 03.06.11, 08:09
      Mój kumpel (niektórym forumowiczom znany osobiście) jechał kiedyś pociągiem. W tym samym przedziale jechała dziewczyna, która rozwiązywała krzyżówkę. Kumpel myślał, myślał, wreszcie się spytał, czy pomóc w rozwiązywaniu krzyżówki.
      Pół roku później byli małżeństwem.

      Wiesz, że laska będzie jechała.
      Wiesz, że Ci się podoba.
      Wiesz, że sama Ciebie nie zaczepi.
      To co Ci zostaje innego. Zaczep Ją pierwszy. Będziesz miał z kim gadać w pociągu. smile

      Ja kiedyś zaczepiałem dziewczyny w autobusach dalekobieżnych, gdy jeszcze takowymi jeździłem (obecnie jeżdżę własnym bolidem i pozostają mi tylko autostopowiczki). Z moich autobusowych doświadczeń wynika, że istnieje 90% prawdopodobieństwo, że dziewczyna się nudzi i będzie szczęśliwa, gdy ktoś ją zaczepi i zaproponuje ciekawą rozmowę.
      Kiedyś wprost powiedziałem "Jak wchodzę do autobusu to szukam ciekawej osoby do rozmowy".
      • yzek Re: To ją zaczep 03.06.11, 11:24
        > Kiedyś wprost powiedziałem "Jak wchodzę do autobusu to szukam ciekawej osoby do
        > rozmowy".

        A łyżka na to siedzi i zawija... Jakby chodziło tylko o ciekawą rozmowę, to nie ograniczałbyś rozmówców do jednej płci i wieku.

        Y.
        • waganiemama Re: To ją zaczep 03.06.11, 11:54
          problem z zaczepianiem przypadkowych kobiet (no dobra, nieprzypadkowych tylko tych, które się Wam spodobają tongue_out) na ulicy jest też taki, że wiadomo wtedy o co chodzi
          przecież nie zwróciła uwagi kolesia moja inteligencja, czy ciekawa osobowość! zobaczył po prostu kawałek 'mięsa' o fajnym kształcie uncertain
          ja się do takich zaczepek odnoszę baaardzo sceptycznie, nie zdarzyło mi się nigdy wdać się w dłuższą rozmowę, po prostu udzielam rzeczowo informacji, która godzina, jak gdzie dojść, jaki przystanek, nie mam ognia itp. i udaję w swoją stronę, wszelkie pytania o telefon, imię czy coś zbywam pełnym politowania spojrzeniem
          może to nie pocieszy autora, ale może inne mają inaczej?
          szansa na "coś więcej" znikoma, ale miła pogawędka w pociągu, czemu nie?
          • user0001 Re: To ją zaczep 03.06.11, 12:53
            @waga: Jeśli widzę kobietę to oceniam "czy kawałek mięsa ma fajny kształt". Tak działa mój mózg. Mógłbym próbować zachowywać się jak "cywilizowany" człowiek i nie przyznawać się do dokonywania takiej oceny. Może, przy odpowiedniej tresurze, prowadzonej wytrwale od małego, taka ocena nie miałaby żadnego wpływu na decyzje przeze mnie podejmowane... Ale głęboko zakorzenione instynkty, oraz programowanie przez współczesną popkulturę wywarło swój wpływ. (Możesz protestować, mówić, że jestem męską szowinistyczną świnią, ale tak działam i tu jest mój problem.)

            Rozpoczęcie od poznania czyjejś osobowości i inteligencji (osoby lub "słupa" doradzającego w prowadzeniu profilu), jest możliwe tylko tutaj, w świecie wirtualnym...

            Nawet na oazie czy uczelni zaczynałem od wrażenia wizualnego, dopiero gdy było pozytywne zabierałem się za "poznanie osobowości".

            Jak ktoś powiedział: Faceci zakochują się oczami, a kobiety uszami. Dlatego kobiety noszą makijaż, a mężczyźni kłamią.
            • waganiemama Re: To ją zaczep 03.06.11, 14:22
              ok, nie zamierzam negować oczywistych faktów
              myślę sobie tylko, że... trochę macie problem, bo "lecicie" na laski, które fajnie wyglądają, wtedy są deklaracje i wielka "miłość", dziewczyna się wkręca, a Wy po czasie odkrywacie w niej coraz to inne cechy osobowości, które okazują się uciążliwe (w fazie fascynacji zgrabnym tyłkiem nie były one zupełnie istotne), wręcz nieznośne, no po prostu nie da się z nią wytrzymać!
              i okazuje się, że jednak fajny tyłek nie wystarcza

              my z kolei mamy problem taki, że jeśli ów rzeczony tyłek odbiega nieco od lansowanego ideału, którym zostaliście, niebożątka, tak zindoktrynowani i zaprogramowani, to nie mamy już zbyt wielkich szans na wzbudzenie zainteresowania sad
              oczywiście zdarzają się przypadki, że ktoś jednak spojrzy mniej powierzchownie smile i to jest pocieszające

              nie twierdzę więc, że jesteście szowinistycznymi świniami, tylko że czasem sami przez to tracicie

              > Rozpoczęcie od poznania czyjejś osobowości i inteligencji jest możliwe tylko tutaj, w świecie wirtualnym...

              i to jest właśnie świetne smile nie wiem jak inni, ale ja... gdyby nie gadało mi się tutaj tak fajnie z niektórymi osobami, być może nigdy nie próbowałabym do nich zagadać w realu... i to co odkryłam tutaj okazało się ważniejsze od tego, co zobaczyłam 'na własne oczy'
              smile
              • user0001 Re: To ją zaczep 03.06.11, 14:58
                > "lecicie" na laski, które fajnie wyglądają, wtedy są deklaracje i wielka "miłość"

                Tutaj jest chyba następny mój problem związany z pokręconymi drogami, jakimi była kształtowana moja osobowość.

                W latach licealnych przeszedłem ścieżkę indoktrynacji oazowej (która doprowadziła mnie do ateizmu, ale to zupełnie inna historia). W ramach tej indoktrynacji przyjąłem i zaakceptowałem, że miłość, rozumiana jako pragnienie szczęścia drugiej osoby, jest czymś zupełnie różnym od zauroczenia. Niestety nie nauczyłem się nigdy kłamać w żywe oczy i nie potrafię powiedzieć kobiecie, którą dopiero poznałem i którą pożądam, że kocham ją miłością dozgonną. Takie bzdury nie przejdą mi przez gardło.
                • waganiemama Re: To ją zaczep 03.06.11, 15:09
                  > W latach licealnych przeszedłem ścieżkę indoktrynacji oazowej (która doprowadzi
                  > ła mnie do ateizmu, ale to zupełnie inna historia).

                  smile
                  wiem coś o tym

                  > Niestety nie nauczyłem się nigdy kłamać w żywe oczy i nie potrafię powiedzieć kobiecie, którą dopiero po
                  > znałem i którą pożądam, że kocham ją miłością dozgonną. Takie bzdury nie przejdą mi przez gardło.

                  nie "niestety" tylko na szczęście! smile
                  gdyby wszyscy tak robili, nie było by płaczu i dylematów, ale nie ma tak dobrze
                  wiesz... nie każdy (i nie każda) od razu pragnie dozgonnej miłości, a szczerość to wg mnie podstawa
                  pozostaje mieć nadzieję, że trafisz na jakąś "swoją" smile
                • gyubal_wahazar Re: To ją zaczep 03.06.11, 15:12
                  > przeszedłem ścieżkę indoktrynacji oazowej

                  Szacun. Niezły hardkor. Jak na taką traumę, to i tak świetnie dajesz radę wink
              • robert.83 Re: To ją zaczep 03.06.11, 15:00

                waganiemama napisała:

                > ok, nie zamierzam negować oczywistych faktów
                > myślę sobie tylko, że... trochę macie problem, bo "lecicie" na laski, które faj
                > nie wyglądają, wtedy są deklaracje i wielka "miłość", dziewczyna się wkręca, a
                > Wy po czasie odkrywacie w niej coraz to inne cechy osobowości, które okazują si
                > ę uciążliwe (w fazie fascynacji zgrabnym tyłkiem nie były one zupełnie istotne)
                > , wręcz nieznośne, no po prostu nie da się z nią wytrzymać!
                > i okazuje się, że jednak fajny tyłek nie wystarcza

                Tak. Tak właśnie to działa. Na szczęście człowiek dojrzewa... Zwykło się kojarzyć dojrzewanie z zanikiem pryszczy, prawictwa czy chociaż maturą... ale tak na prawdę o to między innymi chodzi, żeby widzieć i wiedzieć co ważne. I żeby fascynować się tym czym warto.


                >
                > my z kolei mamy problem taki, że jeśli ów rzeczony tyłek odbiega nieco od lanso
                > wanego ideału, którym zostaliście, niebożątka, tak zindoktrynowani i zaprogramo
                > wani, to nie mamy już zbyt wielkich szans na wzbudzenie zainteresowania sad
                > oczywiście zdarzają się przypadki, że ktoś jednak spojrzy mniej powierzchownie
                > smile i to jest pocieszające
                >

                Wasz problem polega na tym samym co nasz. Tak samo patrzycie często po powierzchni i łatwo Wam zaimponować gadżetami. Pokaż mi jedną kobietę, która jasno powie "lecę na kasę". A nie ma takich? Bo wiesz... ja mogę Ci pokazać wielu uczciwych facetów, którzy mówią "lecę na jej tyłek" smile.
                Pozory, materializm i hedonizm... a wszystko w sosie środowiskowo-telewizyjnym. Bycie mądrym człowiekiem (kobietą, facetem) sto lat temu chyba było prostsze.

                > nie twierdzę więc, że jesteście szowinistycznymi świniami, tylko że czasem sami
                > przez to tracicie

                Wszyscy tracą. Ja tracę, Pani traci... społeczeństwo traci.

                >
                > > Rozpoczęcie od poznania czyjejś osobowości i inteligencji jest możliwe ty
                > lko tutaj, w świecie wirtualnym...
                >
                > i to jest właśnie świetne smile nie wiem jak inni, ale ja... gdyby nie gadało mi
                > się tutaj tak fajnie z niektórymi osobami, być może nigdy nie próbowałabym do n
                > ich zagadać w realu... i to co odkryłam tutaj okazało się ważniejsze od tego, c
                > o zobaczyłam 'na własne oczy'

                > smile

                Prawda jest taka, że nigdy wcześniej i chyba nigdy później (bo będą kamerki itp) człowiek przed człowiekiem nie mógł się tak odgryć i dać się poznać, jak teraz. Brzydale i mimozy mają na reszcie możliwość dojść do słowa zanim jeszcze zostaną bezsensownie skreśleni.

                A tego nie rozumiem. I tej wersji się trzymam.
                • waganiemama Re: To ją zaczep 03.06.11, 15:17
                  > ) człowiek przed człowiekiem nie mógł się tak odgryć

                  mam nadzieję, że chciałeś powiedzieć "odkryć", a nie "odgryźć" wink
                • czarny.onyks Re: To ją zaczep 03.06.11, 22:09
                  robert.83 napisał:
                  Wasz problem polega na tym samym co nasz. Tak samo patrzycie często po powierzchni i łatwo Wam zaimponować gadżetami. Pokaż mi jedną kobietę, która jasno powie "lecę na kasę". A nie ma takich? Bo wiesz... ja mogę Ci pokazać wielu uczciwych facetów, którzy mówią "lecę na jej tyłek" .
                  Pozory, materializm i hedonizm... a wszystko w sosie środowiskowo-telewizyjnym. Bycie mądrym człowiekiem (kobietą, facetem) sto lat temu chyba było prostsze.

                  naprawdę tak myślisz?
                  że my tak cholernie pragniemy kasy? ze jest najwazniejsza?suspicious
                  to tłumaczenie głupich, leniwych facetów, którzy najchętniej spędziliby czas przed tv z puszką w ręku....albo mężczyzn sierotek bożych, które nie mają żadnych ambicji, chęci, żeby w miarę sensownie mozna było utrzymać, dom, wychować dzieci...

                  wydaje mi się, że jednak większość z nas kobiet myśli o kasie, pod kątem przyszłości rodziny....
                  a nie, ile będzie mogła wydać na szminki, buty i inne pierdoły...
                  Niepotrzebny mi facet zarabiający miliony...i nie tylko mnie...
                  Liczy się wiele innych rzeczy, a nie tylko wypchany portfel....

                  I tak, są takie kobiety...któym stawia się drinki po 1000 zł w ciągu wieczora, jak ktoś tu wspominał...one wymagają dużo i ...,,oddają''...I trzeba je utrzymywać...a my utrzymujemy sie samesuspicious

                  nie wrzucajmy się wszyscy do jednego worawink


                  Aha.. tak pierwsze wrażenie cholernie wazne, także dla nas....
                  I czasem ktoś zafascynuje od razu, a potem dramat, ale bywa i na odwrót...na początku ..blee...a potem wzajemne przyciagania...
                  Tylko szkoda, ze nie dajemy sobie szans...tylko od razu skreślamy...

                  TrOochę chaotycznie, ale jednak te wyrwane włosy spowodowały ból głowytongue_out
                  • gyubal_wahazar Re: To ją zaczep 03.06.11, 22:45
                    Dobrze powiedziane, Onyksiu
                    • czarny.onyks Re: To ją zaczep 03.06.11, 22:52
                      bo mnie krew zalewa, jak słyszę, że kobiety lecą na kasę i nie chcą sie przyznać..
                      owszem ma facet zarabiac, umieć się utrzymać, wtedy oboje możemy wiele....
                      będzie zarabiał troche wiecej, okwink
                      ale to nie jest podstawowa rzecz, po której oceniamy....

                      ja lecę na co innegowink
                  • robert.83 Re: To ją zaczep 04.06.11, 09:05

                    Czytaj ze zrozumieniem, Onyks. Nie wszystkie kobiety lecą na kasę tak jak nie wszyscy my chcemy wziąć w obroty ładny tyłeksmile. To był przykład postaw tylko.

                    Waga napisała, że bez sensu oceniamy okładki i tracimy fajną zawartość. Tak samo jest i z Wami.
                    • czarny.onyks Re: To ją zaczep 05.06.11, 13:58
                      nie wszyscy?wink
                      facet, który nie oglądnie się za fajnym tyłkiem to albo gej, albo niedowidzącywink

                      z drugiej strony faktem jest, że brak pieniędzy i problemy z tym związane zabije nawet największe uczucie.....

                      zgadzam się natomiast, że nie warto oceniać produktu po wyglądzie...bo może nas czekać duża niepodzianka...niekoniecznie miławink
                      • user0001 Re: To ją zaczep 05.06.11, 14:08
                        > facet, który nie oglądnie się za fajnym tyłkiem to albo gej, albo niedowidzący;

                        Przypomniałaś mi stary dowcip:

                        9 na 10 facetów woli kobiety z dużymi cyckami,
                        ten jeden woli pozostałych dziewięciu.
    • gyubal_wahazar Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 11:48
      Juzuś, to mam jeszcze taki pomysł. Idziesz na basha czy innego kfejka i ze 100 przejrzanych dowcipów drukujesz sobie powiedzmy 20 naprawdę śmiesznych. Wkładasz w okładki, żeby nie wyglądało jak psu z gardła i czytasz sobie siedząc naprzeciw Laury.

      Co chwila szeroko się uśmiechasz, a chwilami tłumisz parskanie. Nie ma bata, by po którymś razie Laura nie zaczęła Cię obserwować a przynajmniej rzucać Ci ukradkowe spojrzenia. Jak zobaczysz jej któryś kolejny uśmiech i poczujesz, że to ta chwila, wypalasz coś w guście :

      - Kawałki z kfejka. Heh mają dzieciaki fantazję. Przeczytać Pani jeden króciutki ?

      I jedziesz wcześniej podkreślony na czerwono absolutny kiler. Dziewczę w śmiech i tuzin następnych to kwestia chwili. Potem jak będzie się zbierała, rzuć z uśmiechem :

      - Miło się z panią śmiało, do widzenia

      Wiem, żeś nieśmiały, ale ten tutaj nawet ja bym wykonał, więc nawet nie próbuj szukać wymówek. Poszukaj cytatów z protokołów policyjnych albo z opisów wypadków samochodowych dla PZU. Jaja jak balony. Jakbyś nie mógł znaleźć - krzycz
    • yzek Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 03.06.11, 13:36
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,9673153,Kiedys_bylam_laska.html
      "Pewnego dnia, gdy Stephanie Dolgoff jechała metrem do pracy, seksowny mężczyzna pochylił się w jej stronę i zapytał o godzinę. I nagle zdała sobie sprawę, że - o zgrozo - rzeczywiście chodziło mu o to, która jest godzina"

      Y.
      • tygrysgreen Re: Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 03.06.11, 13:54
        zaraz qwa!
        czy ta laska na fotce to jest ta niby zmęczona stara i brzydka bohaterka artykułu?
        to ja wkładam swój czarno-biały kostium i idę w morze mordować co się nawinie bo nie ma tu już dla mnie życia
        jedyna nadzieja w tym, że używam płyny nie reklamowane więc żaden z moich ulubionych przebojów nie zagra do mnie z wiadra
        • robert.83 Re: Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 03.06.11, 14:45

          big_grin

          Masz fana, wiesz ?
          • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 03.06.11, 15:20
            oj, niejednego, jak mniemam
            i niejedną fankę big_grin
            • tygrysgreen Re: Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 04.06.11, 20:54
              ja was też smile
        • yzek Re: Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 03.06.11, 16:26
          > czy ta laska na fotce to jest ta niby zmęczona stara i brzydka bohaterka artyku
          > łu?

          Fotka sprzed lat i po Photoshopie wink
          Y.
          • tygrysgreen Re: Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 04.06.11, 16:21
            dzięki za dobre słowo
      • gyubal_wahazar Re: Czasem chodzi tylko o godzinę ;) 03.06.11, 14:53
        Cześć Yzek smile Long time, no see

        Mnie co innego zafrapowało. Zaczyna się niewinnie :

        >'Stephanie Dolgoff, znana felietonistka pism kobiecych, 40-latka zamężna od siedmiu lat, >matka bliźniaczek, pewnego ranka wypiła za dużo kawy na śniadanie i tak ją roznosiło, że >zaczęła tańczyć w kuchni swojego mieszkania na Manhattanie.

        Tu jeszcze nadążam, choć w życiu przetańczyłem wszystkiego może ze 2h, z czego w pojedynkę zero

        >W pewnej chwili zdała sobie sprawę, że jej ulubiony przebój Blondie leci z telewizora i jest podkładem muzycznym reklamy środków czyszczących.

        No dobra, jeszcze wszystko pod kontrolą, gdy nagle :

        >Poczuła się jak szmata. Zwłaszcza że natychmiast uświadomiła sobie, że właśnie te środki czyszczące ma w schowku na szczotki.

        4-ty raz czytam i ciągle za trudne

        > Mało tego, polecała je ostatnio znajomym. Pomyślała: oto odczuwam dostatecznie silne emocje wobec detergentu, by go polecić znajomym. A wydaje się, że jeszcze niedawno nie spędzałam w swoim mieszkaniu na tyle dużo czasu, żebym musiała w nim sprzątać! Co się stało ?

        Czy jest na sali lekarz ? No chyba, że da się to złożyć na karb różnic płciowo-kulturowych
        • yzek Próba wyjaśnienia 04.06.11, 11:42
          > Czy jest na sali lekarz ? No chyba, że da się to złożyć na karb różnic płciowo-
          > kulturowych

          Nie uważam się za jakiegoś wielkiego eksperta, ale na ilę mogę prześledzić ten tok myślenia, to szok związany z Blondie, środkami czyszczącymi i schowkiem na szczotki jest wielopłaszczyznowy:

          1) uświadomienie sobie, że ulubiony hicior nastolatki jest już obecnie zgranym "klasykiem", służącym do przyciągania konsumentów na zasadzie odruchu Pawłowa-Mamonia
          2) że temu odruchowi właśnie ona uległa, kupując taki a nie inny płyn do szorowania
          3) że w ogóle jest jej potrzebny płyn do szorowania, bo mieszkanie już przestało być sypialnią obsługiwaną przez rodziców, względnie nielegalną imigrantkę z Maroka
          4) tym większym szokiem jest, że teraz sama jest "zdegradowana" do roli gospodyni domowej
          5) i na stała się wspólniczką patriarchatu i rządów korporacji, wciągając niecnie inne kobiety w tryby machiny opisanej z p. 1,2
          6) a przecież kiedyś była hipiską/hipsterką/kobietą niezależną/feministką 2 giej, trzeciej i n-tej fali
          7) i że powinna się realizować i poszerzać horyzonty, a o środkach czysczących z płynu na szczotki ani myśleć.

          I jak?

          Y.
          • tygrysgreen Re: Próba wyjaśnienia 04.06.11, 16:16
            krótko i po prostu:
            zdała sobie sprawę że stała się jak żona ze Stepfordu
            nawiasem mówiąc, urocza komedia z genialną jak zwykle Glenn Close
            www.youtube.com/watch?v=fQBocEDt6lk&NR=1
          • gyubal_wahazar Re: Próba wyjaśnienia 05.06.11, 10:11
            Szczerze ? Gorzej niż się obawiałem. Tylko brak mi jeszcze jasności - z panią pisarką czy ze mną. Sam ledwie parę razy do roku mam ten szuwaks w ręku z wrodzonego lenistwa, a pani pisarka zdaje się traktować to jako upadek moralny czy społeczną degradację.

            Po mojemu - snobem wali na kilometr. No chyba, że się mylę
    • czarny.onyks Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 03.06.11, 21:55
      widzę, że się towarzystwo świetnie zabawiło na moim przykładziesuspicious
      gdy tyle wokół było chętnych pań...ale najlepiej na nieobecnychsuspicious


      https://www.bandyci.org/img/foch.gif https://www.bandyci.org/img/foch.gif

      -- Nie trać chwili, która mija......
      • tygrysgreen Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 04.06.11, 16:23
        cudnie się fochasz smile
        • czarny.onyks Re: Bycie nieśmiałym, nie sprzyja wyjściu z samot 04.06.11, 21:22
          ech...szkoda słów...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja