Kawamija?

18.11.11, 16:42
Jak już się martwimy... od dawna nie widziałam Jej na forum... na maila nie dostałam odpowiedzi... Wiem, że niektórzy z Was mają z Kawą kontakt pozaforumowy, więc proszę o info, że wszystko u Niej w jak najlepszym porządku...?
    • zielonooka38 Re: Kawamija? 18.11.11, 22:15
      no właśnie też dziś o niej myślałam
      trzeba sprawdzić stado wink
      • hellish_monster Re: Kawamija? 18.11.11, 22:21
        bez kitu, trzeba...
    • kawamija Re: Kawamija? 18.11.11, 23:02

      po pierwsze miło czytać, że się martwicie smile
      po drugie i Waga dziś dzwoniła i Uny się odezwał , to też miło.......smile))))))

      a Tobie, Hellish, zaraz odpisze wink


      co u mnie ?

      nadal problemy z byłym, ale troche w innym wymiarze.....nadal nie przyjeżdza zgodnie z umową, ale gorsze jest to, co Młoda mówi....a mówi, że "ojciec jej nie kocha", " że ojcem to jest ten, kto kocha"....tak się złożyło, że za tydzień będzie wracać z obozu i ma ją odebrać ojciec......jak to usłyszała, rozpłakała, się że pewnie i tym razem wykręci jakiś numer i się spóżni, albo nie przyjedzie sad.....ja w tym czasie będę poza W-wą, więc tym razem, nie pojadę po nią, bo ojciec nie dojechał sad........... szczerze pisząc, nie wiem, jak na te jej teksty reagować...........tłumaczyć ?, udawać, że nie słyszę, mówić, że kocha ale nie umie tego okazać - w co akurat nie wierzę.......

      po drugie, w marcu czeka mnie trudny, zawodowy egzamin...niby do marca jeszcze sporo czasu, ale w moim wydaniu, ten czas pędzi jakby szybciej, bo wiele spraw muszę załatwić sama.........od takich, jak co ugotować i gdzie to kupić, jak wymiana opon w samochodzie, do jakiś ważniejszych..........nie uczę się jeszcze, ale mam takie poczucie, że coś nade mną wisi.....że muszę to zdać i tak naprawdę takie sytuacje mnie bardziej paraliżują niż mobilizują....

      po trzecie, w pracy tak sobie.....jakiś nowy "zbawiciel" się objawił w funkcji dyrektora i tnie koszty, tnie pensje - więcej nerwów niż efektów pracy tego pana.....poza tym w ogóle sporo pracuje i padam wieczorem.....i czasu jakby mniej na forumowanie.......

      miałam niedawno urodziny i napisze szczerze, kiepsko je zniosłam......czuje jakieś rozdźwięk między tym, jak się czuje, między marzeniami a jednak faktami - pesel jest nieubłagalny.....zresztą myślę o tym, jaką największą cenę zapłaciłam za rozwód.....i uważam na dziś, że jest to fakt, iż mam tylko jedno dziecko....a drugie ? hmmm..czas umyka, czy będę umiała jeszcze komuś zaufać ?, czy będzie ktoś, kto mnie zaufa, komu Młoda zaufa.....no takie myśli gdzieś tak mi się kłębią po głowie.............

      a o samotności....nie czuje się samotna....często nie wychodzę gdzieś, choć jest jakaś okazja....sporo znajomych, Młoda, mama, co zawsze znajdzie jakąś wadę we mnie
      big_grin....dzieje się sporo w realu, ale pamiętam i wracam.....niezbyt regularnie ale czytam co dobrego na forumie wink


      Bardzo pozdrawiam
      K.
      • hellish_monster Re: Kawamija? 18.11.11, 23:13
        ogarniam tylko wymianę opon wink jak chcesz po taniości to mam pana, zapraszam wink a reszta? no cóż... życie...
        • kawamija Re: Kawamija? 18.11.11, 23:20
          hellish_monster napisała:

          > ogarniam tylko wymianę opon wink jak chcesz po taniości to mam pana, zapraszam wink
          > a reszta? no cóż... życie...

          odpisałam na mailasmile

          he,he zanim wymienię, to najpierw muszę kupić te opony..........a pierwsze zetknięcie z tematem wskazuje, że baaaaaaaaaaaaaaaaardzo podrożały sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja