Masaż nasz codzienny

    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 29.04.16, 21:04
      Jeżeli jesteś starszym, grubszym, łysiejącym facetem z kilkudniowym zarostem, w pomiętej koszuli, jedziesz metrem, a siedząca naprzeciwko śliczna dziewczyna uśmiecha się do ciebie - nie rób sobie nadziei, tylko zapnij dyskretnie rozporek.


      Podczas pierwszego dnia praktyk zawodowych kandydat na proktologa odkrył,
      gdzie w Polsce jest prawo i sprawiedliwość.


      Z seksu analnego może urodzić się dziecko. Potem na 100% wyrośnie na polityka.


      Ostatnio mam wrażenie, że rząd uważa mnie za zbędne ogniwo między moją pensją a ich kieszeniami.


      W dniu urodzin kobieta nie staje się o rok starsza - tylko o rok niebezpieczniejsza.


      Jeśli sąsiadka przychodzi po sól, to niewykluczone, że przydałby jej się też pieprz.


      Politycy popełniają mnóstwo błędów.
      Dlatego powinno się ich rekrutować z pułku saperów.


      - Jaka jest najbardziej szalona rzecz, którą zrobiłeś dla pieniędzy?
      - Poszedłem do pracy...


      - Czy joga jest pomocna przy spotkaniu z niedźwiedziem?
      - W zasadzie tak, lecz skuteczniejszy jest jogging.


      Karma istnieje. Mój pies może to potwierdzić.


    • tapatik Będzie ostro 11.05.16, 18:49
      https://vader.joemonster.org/upload/rva/l_151869278b8a55dprzeprosiny.jpg
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 13.05.16, 09:14
      Samolot pasazerski leci do Dublina. Dowodca - Paddy, drugi pilot - Gerry.
      Zblizaja sie do lotniska, kontaktuja z kontrola lotow i dostaja pozwolenie na
      ladowanie z dobra widocznoscia na okreslonym pasie.

      Paddy: K!@#$%^&. To najkrotszy pas jaki w zyciu widzialem.
      Gerry: No.
      P: Gerry. Musimy sie skoncentrowac. To bedzie najtrudniejsze ladowanie w moim
      zyciu! Musisz postepowac dokladnie z moimi instrukcjami.
      G: OK!
      P: Szybkosc na granicy przeciagniecia.
      G: OK!
      P: Klapy otwarte na 100%.
      G: OK!
      P: Musimy wyladowac zaraz na granicy pasa.
      G: OK!
      P: Na moj sygnal wlaczysz ciag rewersyjny i hamulec na maksa.
      G: OK!


      Podchodza.


      Siadaja.


      P: TERAZ!
      Gerry wlacza hamulec i ciag rewersyjny.
      Wszystko sie trzesie, gwizdze, klekoce.
      Samolot zatrzymuje sie centymetry od konca pasa.
      Paddy (juz rozluzniony troszeczke): P@#$%^@ NAJKROTSZY PAS NA SWIECIE.
      G: (patrzac w bok): I do tego najszerszy.
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 13.05.16, 20:59
      Kate Hopkins, znana brytyjska dziennikarka przebiegnie ulicami Londynu „nago, z kiełbasą halal w tyłku”. To konsekwencje przegranego zakładu dotyczącego wyników wyborów na burmistrza stolicy Wielkiej Brytanii.

      Brytyjska dziennikarka złożyła na jednym z portali społecznościowych obietnicę, że jeśli wybory na burmistrza Londynu wygra muzułmanin Sadiq Khan, to w ramach protestu przebiegnie nago ulicami stolicy, z kiełbasą halal wetkniętą w odbyt.

      https://pikio.pl/wp-content/uploads/2016/05/CBKCW2pX-681x479.jpg

      Co jeszcze ciekawsze, dziennikarka na pytanie o to dlaczego nie użyje zwykłej, brytyjskiej kiełbasy, odpowiedziała, że nie chce urazić uczuć religijnych nowego burmistrza Londynu.

      Po wygranej Khana w ostatnich wyborach, dziennikarka oświadczyła, że nie zamierza wycofać się ze swojej obietnicy i zapewniła, że kiełbaski halal są już zamówione i w drodze.

      Jak informowaliśmy wcześniej, wybory na burmistrza Londynu wygrał kandydat Partii Pracy, Sadiq Khan, który zdobył 57% głosów, pokonując Zaca Goldsmitha – reprezentanta Partii Konserwatywnej. Sadiq jest synem imigrantów, jego rodzicie są Pakistańczykami, jednak Khan urodził się już w Anglii. Tak jak rodzice, jest muzułmaninem, co w przypadku burmistrza Londynu nigdy nie miało jeszcze miejsca.

      Źródło
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 14.05.16, 16:42
      Rozmowa na komisji lekarskiej, lekarz pyta rekruta:
      -Imię?
      -Jan
      -Nazwisko?
      -Kowalski
      -Wyznanie?
      -A po co to wam potrzebne?
      -No, w razie gdybyś został ranny, to kogo mamy wezwać? Księdza, popa, rabina?
      -Lekarza k... wezwijcie !!!
      • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 14.05.16, 20:18
        https://img.joemonster.org//mg/albums/new/160509/refleksja_po_czasie.jpg

        UWAGA

        Następny obrazek jest wyjątkowy, uprasza się o odstawienie chipsów.





        https://muzodajka.pl/img/5587ef1081232.jpg
    • tapatik Kici kici kici 17.05.16, 20:52
      https://www.pozytywniej.pl/upload/cab0525a1d4654d91ad0b8579231570e2490.jpeg
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 18.05.16, 13:51
      https://www.docinek.com/upload/images/large/2015/05/duda-czy-dupa_2015-05-15_19-29-07.jpg
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 18.05.16, 19:29
      -Można panią prosić na chwilkę?!
      -Na chwilkę, to ja mam męża w domu..


      https://img.joemonster.org/i/2016/05/zludzenia_01.jpg


      27 stycznia 2017.
      Dzień w którym po raz pierwszy miliarder wprowadzi się do mieszkania komunalnego, w którym poprzednio mieszkali czarni.

      https://s3-origin-images.politico.com/2012/11/29/111229_obama_romney_white_house_wh_6051.jpg


      To poniżej to nie jest kawał, tylko prawda:
      Część posłów PiS złożyła w Sejmie projekt zmian w ustawie o zawodzie fizjoterapeuty. W jednym z punktów przewidziano prawo fizjoterapeuty do sprzeciwu sumienia. Na razie nie wiadomo, jak konkretnie miałaby wyglądać ta zmiana, ale wiadomo za to, że już wzbudza kontrowersje.
      Źródło: wiadomosci.gazeta.pl/cytaty/176450796/Marcin+Meller+o+pomysle+klauzuli+sumienia+dla+fizjoterapeutow/

      https://bi.gazeta.pl/im/02/29/13/z20094210V,Marcin-Meller-o-pomysle-klauzuli-sumienia-dla-fizj.jpg


      Jedzie sobie bogaty człowiek limuzyną, patrzy a tu jakiś biedak wpiernicza trawę, aż mu się uszy trzęsą. Podjeżdża do niego bliżej i pyta:
      - Panie czemu pan jesz trawę?
      - Aaa, głodny jestem nie mam na jedzenie...
      - To wsiadaj pan, zabiorę pana do siebie
      Ucieszony biedak pomyślał o rodzinie i spytał:
      - A mogę wziąć ze sobą dzieci?
      - No spooko, niech wsiadają
      - A mogę wziąć ze sobą żonę?
      - Dobra dobra, byle by szybko
      - A mogę wziąć ze sobą rodziców?
      - Panie tak wielkiego trawnika to ja nie mam!
    • tapatik Od jutra zaczynam ćwiczyć 19.05.16, 08:18
      Od jutra zaczynam ćwiczyć.
      Najlepiej coś prostego.

      https://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_75qgAbMdnlrU5j0JvvAOh5x0MMLikfsX.gif
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 24.05.16, 20:23
      https://vader.joemonster.org/upload/rvf/l_1523316e76a586ce4de16456c47e5dcb5e4.jpg

      Babcia załapała, że kompot sfermentował, kiedy podszedł do niej dziadek i zapytał:
      - Te, piękna, masz chłopaka?


      - Puk, puk!
      - Kto tam?
      - To ja, chęć do pracy. Ja dosłownie na minutkę.


      Zjadłbym coś zdrowego.
      Na przykład zdrowy kawałek steka z grilla.


      Żydowska rodzina. Matka woła syna:
      - Chaim, biegnij no do sklepu po chleb!
      - A magiczne słowo?
      - Reszta twoja.


      Podczas wykładu:
      - Zaraz, co to ja chciałem powiedzieć...zapomniałem. A to przecież dobra myśl była!
      No nic, na egzaminie zapytam.



      Wykładowca do studentów na akademii medycznej:
      - Przypominam, że jutro mamy praktyki w psychiatryku. Proszę nie zapomnieć wziąć białych fartuchów, żeby was za pacjentów nie wzięli.


      Kłamstwo powtarzane wystarczająco często staje się prawdą.
      Albo religią.


      - Dlaczego Izrael nie może wygrać Eurowizji?
      - Bo finał jest w sobotę.


      Malutka chytrość: głodna kobieta lepiej się wczuwa w robienie loda.


      Putin to ma ciężką pracę.... Gdzie nie splunąć - wszyscy kradną!
      A rozstrzelać nie ma kogo - wokół tylko sami swoi.


      Kiedyś byli Niemcy wschodni, teraz są Niemcy bliskowschodni...


      Wyślij głupiego po flaszkę, to przyniesie jedną.
      Wyślij mądrego po flaszkę, to wszystko po drodze wypije.


      Lonia był takim ofermą, że nawet rozbierając kobietę wzrokiem miał problemy z rozpięciem stanika.


      Mam znakomitą pamięć do nazwisk. Tylko nie pamiętam, które z nich jest twoje.


      Jeżeli umieścić trupa w gorącej wodzie i zostawić go tam, nie będzie możliwe określenie dokładnej pory zgonu. To tak, na wszelki wypadek.


      Prawdziwy inżynier, kiedy jedzie autobusem, to wykorzystuje bezwładność podczas hamowania, żeby wstać z fotela.


      Jeżeli chcesz zobaczyć najprawdziwszy ból, gniew, strach, gniew, smutek, szaleństwo i cierpienie - udaj się do kliniki pediatrycznej w porze porannego poboru krwi.


      Korektorem pierwszego wydania "Mein Kampf" Hitlera był Rudolf Hess.
      To był pierwszy grammar nazi.


      Oleg pracował w zespole, w którym poza nim były same kobiety.
      I wszyscy wiedzieli, że Oleg sypia z szefową.
      Tylko Oleg nie wiedział.


      Wziąłem kredyt na zakup pistoletu. Nie spłacam.
      Komornik jakoś się nie pojawia...


      Nasz sysadmin nosi długą brodę zaplecioną w warkocze. Kiedy ktoś go o coś zapyta, robi mądrą minę i gładzi swoje brodzisko. Cwaniak, w tych warkoczach zaszyfrował wszystkie kluczowe parametry i hasła.


      Jeżeli zebrać w jednym miejscu wszystkie błędy popełniane w języku polskim, to wyjdzie język czeski.


      Prezes wzywa do siebie Ziobrę i krajowego konsultanta ginekologicznego:
      - Znajdźcie mi tę głupią cipę, która stale wymyśla o mnie durne kawały!
      Ziobro na to:
      - Obawiam się panie prezesie, że trzeba było wezwać proktologa...


      https://vader.joemonster.org/upload/rvf/152355284220e1a5079_e223.gif


      Mojego syna wyrzucili ze szkoły, bo obmacywał dziewczyny podczas lekcji. To jego trzecia szkoła w tym roku.
      Tak sobie myślę, że kariera nauczyciela jest chyba nie dla niego.


      Dlaczego filtr rodzinny wyłącza treści, które stymulują powiększanie rodziny?


      Zawsze jak wychodzę na balety, zabieram ze sobą prezerwatywę.
      Szkoda, że ciągle tę samą.
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 25.05.16, 19:10

      15.05. Przewodniczący zaproponował mi, żebym został stróżem kołchozowych upraw. Podumałem i się zgodziłem.
      16.05. Skontrolowałem powierzony teren. Ustaliłem, gdzie co rośnie. Niedaleko od upraw rzodkiewki i cebuli zostawiłem kilka butelek wódki z silnym środkiem przeczyszczającym.
      18.05. Na terenie upraw pojawiło się dużo nadprogramowego nawozu organicznego.
      20.05. Flaszek już nikt nie rusza. Warzyw, póki co, też nie.
      21.05. Wydrukowałem i rozwiesiłem obwieszczenia, że rzodkiewki będą badane na radioaktywność. Kilkanaście losowych pomalowałem fosforyzującą farbą.
      23.05. W miejscowej knajpie rozkoszowałem się słuchaniem, że tu kiedyś było składowisko odpadów nuklearnych. Wtrąciłem się do rozmowy i dodałem, że tu się też widuje złe duchy.
      25.05. Zaszedłem z flaszką do naszego batiuszki. Odniósł się ze zrozumieniem do moich postulatów i na kolejnej mszy obiecał poruszyć temat, jak się zachować napotkawszy siłę nieczystą.
      28.05. Zakończył się rok szkolny. Poszedłem do szkoły i pożyczyłem szkielet. Co ma się kurzyć przez wakacje...
      29.05. Szkielet z podpiętą syreną zainstalowałem na naszym polu truskawek.
      30.05. Ustrojstwo zadziałało. Złodziej zwiał na trzydziestometrowe drzewo, na które nikt przedtem nie dał rady wejść. Kategorycznie odmawia zejścia.
      03.06. Przyjechał przewodniczący. Odmawia ścięcia drzewa, bo jest najwyższe w okolicy. Kijami i kamieniami do złodzieja nie daję rady dorzucić. Myślę, co robić dalej.
      06.06. Uprzedziłem złodzieja, że najbliższej nocy będzie pełnia i wilkołaki wyjdą na polowanie. Nadal nie chce zleźć. Nu, nu...
      06.06 (noc). Pomalowałem owczarka kaukaskiego sąsiadów farbą fosforyzującą i puściłem w truskawki koło drzewa. Złodziej powinien iść do drużyny olimpijskiej. Nie widziałem jeszcze, żeby ktoś trójskokiem zlazł z 30-metrowego drzewa.
      13.06. Tydzień już nie ma gości. Staruszki idące na mszę żarliwie się żegnają, przechodząc koło kołchozowych pól. Wpadł pop i dyrektor szkoły; przy flaszce długo dyskutowaliśmy o pożytkach i szkodliwości przesądów i zabobonów.
      16.06. Ktoś podiwanił kapustę i marchew. Na gotowanie mu się zebrało czy jak?
      17.06. W opuszczonym domu na końcu wsi osiedlili bezdomnych. Pożyczam od żony perukę...
      18.06. Nałożyłem perukę i pożyczyłem ciuchy od stracha na wróble. Pogadałem z bezdomnymi. Opowiedziałem, że tu jest niebezpiecznie, licho działa, ludzie przepadają. Udałem, że zasypiam, poczekałem, aż pójdą kraść, zrzuciłem perukę, dorzuciłem trochę kości baranich i całość zalałem trzema litrami świeżej juchy prosto z rzeźni.
      19.06. Pogadałem z dzielnicowym. Mówił, że wstąpił rano do bezdomnych sprawdzić ich papiery, ale ci na jego widok tak zwiewali, że motocyklem nie dał rady ich dogonić.
      23.06. Pożyczyłem z ciucholandu manekiny i rozwiesiłem je między wiśniami a morelami.
      24.06. Staruszki na rynku twierdzą, że na polach działają sataniści i odprawiają rytualne mordy. Nawiasem mówiąc, nikt nie sprzedawał wiśni i moreli. Ciekawe, dlaczego?
      25.06. Kumpel z wojska przywiózł obiecaną maskę p-gaz. Na razie wysmarowałem ją farbą fosforyzującą.
      03.07. Patrolowałem nocą teren w masce i w rogatym hełmie. Miejscowi mówią, że na polach sam szatan grasuje.
      08.07. Nie sądziłem, że człowiek może wspiąć się na otynkowaną, gładką ścianę na wysokość drugiego piętra. Zdybałem podczas patrolu złodzieja pod samym moim domem.
      12.07. Za wiadro bimbru pożyczyłem od miejscowego kozopasa jego stadko. Kolejne dwie godziny przykręcałem kozom pentagramy do rogów.
      20.07. Jakieś bydlaki przyjechały ciężarówką kraść ogórki. Drogę im przebiegł ucharakteryzowany kozioł-przewodnik. Jak wrzucili wsteczny, to przyładowali w zgniłą śliwę. Na piechotę poszli do popa prosić o egzorcyzmy. Ten kazał im się wyspowiadać, a jako pokutę zadał przyznanie się dzielnicowemu. Ja dostałem parę flaszek wódki jako premię, a złodzieje - wyroki w zawieszeniu. Oddałem stadko.
      24.07. W osiemnaście dżipów zjechał do naszej wsi jakiś Nowy Ruski z kumplami i obstawą. Do tej pory nie wiem, kto zacz. Odgrodzili się od ludzi i odpoczywają.
      03.08. Do Nowego Ruskiego przyjechali kolejni kumple. Co dziwne, piramida pustych flaszek wciąż rośnie, ale wrażenie mam takie, że oni wcale nie jedzą. Za to mój pies ma brzuch większy, niż nogi.
      04.08. Nowy Ruski odjechał. Za kierownicą jednego z dżipów siedział dog. Biorąc pod uwagę stopień zamarynowania właściciela i jego kumpli, w tym samochodzie, z tym kierowcą było najbezpieczniej.
      12.08. Miejscowi zarzucili chwilowo złodziejstwo i żyją z butelek po Nowym Ruskim, które oddali do skupu.
      13.08. Wycyganiłem od popa kilka gromnic.
      14.08. Cały wieczór instalowałem gromnice przy pomidorach. Razem z lontem zapalającym, bateryjką i włącznikiem.
      15.08. Widziałem w oddali kogoś uciekającego na ślepo. A rano na bazarze ludzie opowiadali, że bratanka Pietrowny próbowała porwać siła nieczysta. Najpierw zwabiła do pomidorów, a potem próbowała okrążyć ścianą ognia piekielnego. Na rynku nikt nie sprzedaje pomidorów.
      17.08. Przyszedł dyrektor szkoły. Zabrał szkielet, napiliśmy się. Podobno przychodził do niego jakiś mechanizator, pytał, gdzie można dyskretnie przefarbować włosy z powrotem na rudo, bo jednej nocy osiwiał i teraz musi w środku lata popylać w czapce narciarskiej.
      20.08. Dogadałem się z popem, żeby wyprawił się z wiernymi na nasze pola przegnać siłę nieczystą. Kupiłem trochę fajerwerków.
      23.08. Pop poprowadził lud zabobonny przez pola. Kiedy przechodzili koło góry kompostu, odpaliłem lont. Staruszki rozbiegły się z pierwszą prędkością dychawiczną. Pop, uprzedzony o moich zamiarach, został na miejscu. Potem we wsi mówiono, że sam walczył ze złym.
      29.08. Dogadałem się z dowódcą pobliskiego Specnazu, że jego żołnierze mogą przeprowadzić ćwiczenia na naszych polach.
      31.08. Dwa dni żołnierze kopali i maskowali doły (przy okazji: kwestię składowania kompostu na kolejny sezon mamy rozwiązaną). Warzyw i owoców zjedli tyle, ile było ustalone i nawet za bardzo upraw nie podeptali. Kiedy nocą przyszli nieproszeni goście, czekała ich niespodzianka. Żołnierze mieli sporo ślepaków, zatem brygada złodziejska została powitana silnym ogniem broni automatycznej. Jak biegli na oślep, to jeden w biegu wpadł na zamaskowany czołg.
      04.09. Wojskowi przysłali pismo z podziękowaniem i dodali, że nigdy się tak dobrze nie bawili na ćwiczeniach. Odpisałem, zaprosiłem na pomoc przy zbiorze ziemniaków.
      15.09. Złodziei ani widu. Nuda. Pułkownik odpowiedział. Zgodził się pomóc za dziesiątą część zbiorów.
      24.09. Specnaz dyskretnie wyzbierał wszystkie ziemniaki. Dodatkowo żołnierze postarali się zamaskować teren, że niby nic tam się nie działo. Przestałem patrolować teren.
      28.09. We wsi mówią, że ziemniaki w tym roku zdrożeją, bo zbiory coś ponoć wyjątkowo marne. Rozkoszuję się widokiem świeżo skopanych nieużytków po ziemniakach.
      30.09. Przewodniczący zaproponował podpisanie umowy na kolejny rok.
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 25.05.16, 20:20
      https://img6.demotywatoryfb.pl//uploads/201605/1464113543_bisb9g_600.jpg
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 31.05.16, 22:37
      Rozmawiają dwaj koledzy:
      - Lepiej się ożenić czy iść do wojska?
      - Jeśli się ożenisz to masz przesrane, a jeśli pójdziesz do wojska to zawsze masz dwa wyjścia albo wyślą cię na wschód, albo na zachód.
      Jak na wschód to masz przesrane, a jak na zachód to zawsze masz dwa wyjścia, albo przeżyjesz albo cię zabiją.
      Jak przeżyjesz to masz przesrane, a jak cię zabiją to zawsze masz dwa wyjścia, albo zakopią cię pod drzewem iglastym albo pod drzewem liściastym.
      Jak pod drzewem iglastym to masz przesrane, a jak pod drzewem liściastym to zawsze masz dwa wyjścia, albo przerobią cię na papier zwykły albo na papier toaletowy.
      Jak na papier zwykły to masz przesrane, a jak na papier toaletowy to zawsze masz dwa wyjścia, albo trafisz do męskiej albo do damskiej.
      Jak do męskiej to masz przesrane, a jak do damskiej to zawsze masz dwa wyjścia, albo podetrą cię od tyłu albo od przodu.
      Jak od tyłu to masz przesrane, a jak od przodu to prawie jak małżeństwo.
    • tapatik Mąż i żona w jednym stali domu 02.06.16, 12:37
      - Do kogo piszesz ten list? - pyta żona męża.
      - Czemu pytasz?
      - Oj, ty zawsze musisz wszystko wiedzieć!


      - Pani mąż wygląda w tym nowym ubraniu wyśmienicie!
      - To nie jest nowe ubranie, to jest nowy mąż.


      Pierwsza w nocy. Kobieta pyta małżonka:
      - Kochany, czy kupisz mi futro?
      - Kupię.
      - Tak się cieszę!
      - Nie ma z czego.
      - Dlaczego?
      - Bo ja mówię przez sen.


      Córka wraca wieczorem do domu. Ojciec informuje ją:
      - Był ten Twój wielbiciel i chciał prosić Cię o rękę.
      - To bardzo miłe z jego strony, tylko jak ja mogę opuścić mamusię?
      - Możesz ją sobie zabrać


      Wraca mąż wcześniej do domu. Żona bierze wpycha kochanka do piwnicy i wrzuca za nim ubranie. Mąż zauważa jednak obce buty. Porywa siekierę i schodzi do piwnicy. Pyta się:
      - Kto tu?!
      Ze stojącego w rogu, trzęsącego się worka dochodzi głos:
      - Tto myy, bieeeednee kaartoffeelkiii...


      - Twoja żona opowiada, że kupisz jej na imieniny futro z norek...
      - Aaaa, niech sobie opowiada...


      - Czemu tak krzyczałeś w nocy?
      - Miałem straszny sen. Śniło mi się, że muszę się ożenić!
      - Z kim?
      - Znów z tobą!!!


      - Ja, proszę pana, najmilsze godziny zawdzięczam filmom.
      - Nie wiedziałem, że z pana taki kinoman.
      - To nie ja chodzę do kina, ale moja żona.
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 03.06.16, 23:39
      https://mistrzowie.org/uimages/services/mistrzowie/i18n/pl_PL/201606/1464876820_by_maxx92.jpg


      Przyznać się, kto pamięta jak na imię ma to dziecko?
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 05.06.16, 09:09
      https://img.joemonster.org/i/2016/06/demot-179--532.jpg
      • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 05.06.16, 09:49
        Jeżeli twój facet stale ci daje kwiaty, nie ciesz się za bardzo. Może jesteś jedyną, która mu daje za kwiaty.


        Straszniejsza od zdjęcia w dowodzie jest tylko jego kserokopia.


        Jak manipulować kobietami?

        1. Wyciągasz czekoladę.
        2. Manipulujesz.


        Moda - to, co robi z nas idiotów na starych, rodzinnych fotografiach.


        Gdyby nie szowinizm, rasizm i homofobia, to ludzie, kobiety, czarnuchy i pedały żyli by razem w pokoju i w zgodzie.


        Ludzie, nie fotografujcie się na tle suto zastawionych stołów, wypasionych bryk i w odświętnych ubraniach. Potem władza myśli, że nam się powodzi...


        Restauracja "Zemsta".
        Zupę, drugie i kawę podajemy na zimno.


        Rzecz się działa w zapadłej bazie lotniczej gdzieś na Syberii. Generał po przeprowadzeniu inspekcji niecierpliwił się, czekając w samolocie na start. Tymczasem żołnierz z obsługi naziemniej flegmatycznie przygotowywał opróżnianie toalet pokładowych. Generał wysłał adiutanta, by ten go pogonił. Adiutant opierdaczył żołnierza, na co ten flegmatycznie:
        - Jestem szeregowcem, tu jest 30 stopni poniżej zera, stacjonuję na Syberii i wypompowuję gówna z samolotów. Niby jak może mnie pan ukarać?


        Jaka jest różnica pomiędzy "niewyżytą nimfomanką", a "cichą, spokojną" dziewczyną?
        .
        .
        .
        .
        -Dwa promile.


        Staromałżeński dialog:
        - Tylko ciebie kocham, inne pier*olę
        - Wolałabym, aby było odwrotnie.


        Jestem już miesiąc na diecie. Dziś przypadkowo ugryzłem się w język. Mniam!


        Czy bliźniacy zastanawiają się, który z nich nie był planowany?


        - Znowu pała z geometrii?! Marsz do kąta!
        - A co to takiego ten kąt?


        Prawdziwy Polak nie pójdzie prywatnie do lekarza płacąc stówkę.
        Prawdziwy Polak kupi koniak za dwie stówki i pójdzie do państwowego lekarza poza kolejką.


        PiS przejął kontrolę nad warszawskim metrem i wsadził swojego członka (bez skojarzeń proszę) na szefa.
        Pierwszego dnia ten zgubił się w tunelu, więc kazał zainstalować w pociągach nawigację...


        Jarosław Kaczyński jest tak genialnym strategiem, że pali za sobą mosty...nacierając.


        Zawsze myślałem, że rzucanie prezerwatyw z wodą w przechodniów, to głupia zabawa. Ale jak się przeprowadziliśmy z parteru na dziesiąte piętro...


        Mam już trzydzieści lat, a starzy nadal mnie traktują jak dziecko. Już klika razy w ciągu ostatniego roku obudziłem się w "oknie życia".


        Mój kot zaatakował dzisiaj u weterynarza mopsa. Mops uciekł i wskoczył na ręce weterynarza, który go w ten sposób uratował. Jak się potem okazało właściciele mopsa przyszli z nim na wizytę, bo piesek od trzech dni nie mógł chodził. Wszedłem z kotem na końcu..


        - A twoja kotka kupiłaby Whiskas?
        - Kupiłaby nawet Lexusa, gdyby miała dostęp do mojego konta!


        Złapał rybak złotą rybkę:

        - Chcę żyć w pięknej i niezależnej Polsce. Gdzie każdy ma pracę. Ludzie są szczęśliwi. PKB co rok wzrasta o 10%. Nasi sąsiedzi nam zazdroszczą. Wszyscy żyją w zgodzie i się kochają!
        - Koleś. Skoro chcesz być nieśmiertelny, to powiedz wprost, a nie bełkoczesz farmazony!


        Nowość! Woda z konserwantem! W postaci konserwantu alkohol etylowy 40%.


        - To może wrony? Kruu... kruu... kruu... A może psy? Hał... Hał... Hał...
        - Mózg! A może w końcu spać pójdziemy, skoro z baranami nam nie wychodzi??


        - Czy ma Pan jakieś inne dochody, których Pan nie wykazał w zeznaniu podatkowym?
        - Monety z miejskiej fontanny się liczą?


        - O ile nowych świeżych warzyw!!
        - Zenek. Wyjdź z biura i nie onieśmielaj naszych nowych pracowników!


        - Czym się różnią matematyk dodający dwa do trzech od matematyka dodającego trzy do dwóch?
        -W sumie niczym...


        Młoda, bardzo chuda, płaska, jak deska kobieta siedzi przy komputerze i coś zawzięcie szuka.
        - Czego tak szukasz w tym internecie? - pyta mąż
        - Chciałabym trochę przytyć, bo w pracy mówią na mnie kościotrup, a wszędzie widzę tylko diety na odchudzenie.
        - Ile chcesz przytyć?
        - Tak z dziesięć kilogramów chociaż, może wtedy piersi też mi się pokażą.
        - Nie ma problemu - mogę ci pomóc.
        - Jak?
        - Ciąża kochanie.


        Do seksuologa zgłosił się mężczyzna w średnim wieku:
        - O co chodzi? - pyta lekarz
        - Mam problem z erekcją.
        - To znaczy? Nie staje?
        - Cooo? Ta moja jędza już tu u pana była i się poskarżyła?


        Strasznie boli mnie głowa - jęczy żona do męża.
        - Całe szczęście, że nie rozbolała ciebie przed - hurra! udało mi się - odpowiedział mąż.
        - Idę do sąsiada. U niego po, ból zawsze przechodzi - odgryzła się żona.


        - Ile piw znowu dzisiaj wypiłeś ty pijaku?! - pyta wkurzona żona.
        - Jeśli o piwo chodzi, to wiesz, że kiepski byłem z matematyki, ale wiem, że dzisiaj skończyłaś 70 lat i do setki niewiele ci zostało.
        • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 05.06.16, 11:12
          1
          Stażystka przyjmuje pacjentów pierwszorazowych, robi to od miesiąca, więc sprawnie jej to idzie, głowy mi nie zawraca, wypisuje skierowania, informuje, tłumaczy, wszystko cacy. Zdziwienie zatem we mnie obudziła, gdy przechodząc do mojego gabinetu podetknęła mi pod nos kartę z dziwnie brzmiącym imieniem i nazwiskiem oznajmiając, że pacjent czeka na konsultację.
          Ja- No to proszę przyjąć.
          S - Ale ta pani, cała w chustach, cyganka chyba.
          Rasistka jakaś, czy kichuj?
          Ja - czy to dla pani problem?
          S - Nie, nie, tylko wie pani (tu ruch głową w stronę mojej walniętej na biurko torebki) może by to schować?

          2
          Tłumaczę jak komu dobremu temu kwieciu polskiej medycyny, żeby porzucili górnolotne, medyczne określenia i do moich dziadków mówili prostym językiem, upewniając się dodatkowo, czy wszystko zostało zrozumiane. Ale jak odebrać sobie przyjemność z używania tych wszystkich słów, którymi musieli popisywać się na egzaminach, to się nie godzi. A że pacjent nie zrozumie, to kij z tym.
          Przychodzi dziadzio na korektę protezy, tydzień wcześniej stażystka mu ją oddała wraz z ustnymi zaleceniami co do jej użytkowania i pielegnacji.
          Dziadzio - Ja nie mam żadnych uwag, chodzę, jem, bardzo dobrze, nic mnie nie boli, tylko wie pani, cały dzień spędzam na zakładaniu i zdejmowaniu
          J - Ale tak ciężko się zakładają? Proszę pokazać jak pan to robi.
          Dziadzio sprawnie zdejmuje i zakłada protezę, nie bardzo wiem o co chodzi?
          Dziadzio - bo wie pani, ja mam chorą prostatę i mi tak ciężko ciągle zakładać i zdejmować.
          No tu juz zdurniałam, przyznam. Dziadzio widząc moją minę próbuje tłumaczyć.
          - wie pani, jak mnie przyciśnie, to ja muszę już biec, denerwuję się, ręce się trzęsą, jak nie zdąże zdjąć, to popuszczam, i tak kilkanaście razy dziennie, to naprawdę bardzo męczące.
          No za nic nie kumam co jest grane, jaka prostata, jakie popuszczam? Może dziadek mnie pomylił z jakimś innym lekarzem.
          J - ale po co pan zdejmuje protezę idąc do łazienki?
          Dziadek - No jak to? Pani doktor, co mi ją oddawała, powiedziała, że muszę ją zdejmować przed toaletą!
          (jak mogłam zapomnieć o cudownym określeniu książkowym "toaleta uzupełnień protetycznych"?)


          Nawet nie udawaj, że nie usłyszałeś o czym pomyślałam!


          Ksiądz, pop i rabin opowiadają, co każdy z nich robi z pieniędzmi zbieranymi na tacę.
          Ksiądz:
          - Ja rysuję kółko wielkości tacy i podrzucam pieniądze. Co spadnie do kółka, to dla Boga, a reszta dla mnie.
          Pop:
          - Ja rysuję kreskę i podrzucam pieniądze. Co spadnie na prawo to dla Boga, a to po lewej jest dla mnie.
          Rabin:
          - Ja tak samo podrzucam pieniądze do góry. Co Bóg złapie, to jego.


          Mój profesor z fizyki technicznej egzaminy tak sprawdzał po pierwszym roku - podrzucił kartki.
          Te co spadły na podłogę, to ch*j, te co trafiły na stolik 3,5. Innych ocen nie przewidywał system oceniania.
          Wtedy właśnie wyczerpałem limit szczęścia i do dziś nic nie wygrałem więcej.
    • tapatik Będzie polityczno-finansowy 07.06.16, 08:22
      Jaka jest zależność między rublem, funtem i złotówką?
      Odpowiedź na końcu tego postu.


      Warunek konieczny do udanej rewolucji wolnorynkowej jest taki sam, jak do prawidłowego przewozu ładunku ponadwymiarowego po drodze publicznej.

      Na końcu trzeba powiesić jakiegoś czerwonego gałgana.

      - Panie doktorze, mam 16 lat, a mój członek ma 25cm, czy to normalne?
      - Oczywiście, że normalne; w twoim wieku wszyscy chłopcy kłamią na temat wielkości członka.


      - Doktorze, co mi jest?
      - No tu na tym zdjęciu widać, że coś się u pana wykształciło...
      - Nie ''coś'', tylko nie ''coś''! Mam wykształcenie prawnicze!


      Powiedziałem swojej nastoletniej córce, że może wstać od stołu dopiero wtedy, kiedy pozwoli jej gospodarz tych czterech ścian.
      Skubana zadzwoniła do banku.


      - Życie jest jak kostka Rubika...
      - Takie kolorowe?
      - Nie, większości ludzi się nie układa.


      Apple opracowało nowego iPoda w formie cycoimplantu.
      Ma to rozwiązać problem kobiet, które twierdzą, że faceci gapią się na ich cycki, lecz nigdy ich nie słuchają.


      - Puk, puk!
      - Kto tam!
      - Policja, otwierać!
      - Moment, sram.
      - Widzę. Ta budka telefoniczna jest szklana.


      Dziś w naszym programie ''Palce lizać!'' wszystko, co musisz wiedzieć o czerwonce.


      Opowiadał nam wykładowca, poprzednio pracujący przy jakiejś nowej, dużej inwestycji.
      Budowa dobiegała końca, wykończenia, porządkowanie terenu i czas na obsianie trawników, których było całkiem sporo. Niestety, czerwiec był upalny i nasionka szlag trafił. Posiali drugi raz i poprosili straż pożarną o podlanie. Jak podlali prądownicami, to prawie wszystko poszło w kanał.
      Otwarcie coraz bliżej, już Stasia Gierkowa mężowi spodnie prasuje, a trawniki jak mongolski step.
      I wtedy ktoś, pochodzenia wiejskiego, wpadł na pomysł, żeby awaryjnie wysiać owies. Szybko kiełkuje, a jak mały to nikt nie odróżni od trawy. Tak też zrobili, podlewali delikatnie i wszystko było pięknie.
      Jednak nie wszystko. Trafiła się jakaś awaria i otwarcie przesunęło się tydzień z hakiem. W końcu nadeszła wiekopomna chwila, dostojni goście zasuwają po terenie, a na trawnikach owies po kolana.


      Iwona nie miała właściwie nic przeciw rozebraniu się, ale karta jej szła.


      Większość ludzi jest strasznie zdziwiona jak zaczynasz z nimi postępować, tak jaki oni z Tobą.


      Wpis w książce życzeń i zażaleń w zakładzie fryzjerskim w latach 70-tych : "Ha! Teraz mnie nikt nie pozna! Ale ja ich wszystkich pamiętam... skurwieli!"


      - Kochanie. Miałam dzisiaj naprawdę ciężki dzień. Jeszcze jestem zdenerwowana. Nawet nie pytaj dlaczego!
      - Dobrze.
      - Tobie zawsze jest wszystko jedno!!!


      - Siema!
      - No cześć.
      - A co ty sam dzisiaj?
      - A co w tym dziwnego?
      - No przecież dopiero co się ożeniłeś!
      - Żona chora. Jestem na warunkowym...


      Służba w rosyjskiej armii jest całkowicie dobrowolna.
      Chcesz - idziesz. Nie chcesz - sami po ciebie przyjdą.


      - Powinnaś wyjechać teraz do matki i poczekać, aż się sytuacja wyprostuje.
      - Masz jakieś problemy Zenon?
      - Mam. Wkurwi@sz mnie ostatnio!!!


      Żona wstała rano. Stanęła na wadze i mówi: - Hmm... chyba muszę się podstrzyc.


      U mnie na robocie najważniejsze, żeby zawsze pamiętać, że się pracuje z pojebami. (sama prawda)


      Czelabińskie kobiety takie surowe, że brwi regulują kombinerkami.


      Do kłamstwa nie jest potrzebna wyobraźnia. Wyobraźnia jest potrzebna do tego, żeby w to kłamstwo uwierzyli.


      Profesor na uczelni był niewyżyty seksualnie.
      Studentki miały naciągane trójki, zaś studentom stawiał pały.


      Leczę onanizm, jedna wizyta dwieście. 777 444 333 Mariolka.


      Marian po wielu latach życia w trójkącie z dwoma kobietami z czasem zrozumiał, że to Trójkąt bermudzki.


      - Idę z kumplami na piwo.
      - A idź! Ja cię za rogi nie wiążę.


      - Panie! Dlaczego ten lew w klatce tak smutno ryczy?
      - To przez królika którego wpuszczono lwicy na pożarcie.


      Odpowiedź na pytanie o rubla, funta i złotówkę.
      Funt rubli jest wart złotówkę.
      • tapatik Re: Będzie polityczno-finansowy 07.06.16, 08:31
        Pewnego razu Mordechaj Goldstein postanowił wysłać swojego jedynego syna na studia do Jerozolimy, aby poznał tradycję i korzenie swojej religii. Syn powrócił po pięciu latach i opowiada szczęśliwy:
        - Tate, to było najlepsze pięć lat w moim życiu, ale mam jedną wiadomość, przeszedłem na chrześcijaństwo.

        Mordechaj, z ciężkim sercem, pogodził się z decyzją syna, ale postanowił zwierzyć się przyjacielowi - Izaakowi Blumsztajnowi.
        Mordechaj opowiedział swoją historię, a Izaak na to:
        - Toż to niesłychane, ja też posłałem swojego syna na studia do Jerozolimy, a on po powrócił jako chrześcijanin!

        Postanowili się zwrócić do trzeciego żyda - Aarona Beckenberga, a ten po wysłuchaniu ich historii stwierdza z zaskoczeniem:
        - Bracia, to nieprawdopodobne! I mój syn powrócił z Jerozolimy jako chrześcijanin po tym, jak wysłałem go tam na studia!

        Z braku rozwiązania cała trójka zaczęła się gorliwie modlić:
        - Jahwe! Dopomóż nam! Jahwe! Daj nam znak, odezwij się, Jahwe!
        Po kilku dniach Jahwe zwraca się do niech:
        - Mój ludu wybrany! O co prosicie?
        - Jahwe! Wszyscy trzej posłaliśmy synów do Jerozolimy, a oni powrócili z niej jako chrześcijanie! Jak to możliwe?!
        Na co Jahwe:
        - W zasadzie, też kiedyś posłałem syna do Jerozolimy...
        - Jahwe, a co wtedy zrobiłeś?
        - Jak to co? Spisałem Nowy Testament.
    • apersona Re: Masaż nasz codzienny 07.06.16, 12:13
      Słownik komunałów czyli Wszystko, co należy mówić w towarzystwie, aby być człowiekiem przyzwoitym i sympatycznym Gustave Flaubert

      przykłady haseł:

      Akademia Francuska - Lżyć ją, lecz starać się, o ile możności, do niej trafić.
      Alkoholizm - Źródło wszystkich bolączek współczesnych.
      Angielki - Dziwić się, że mają ładne dzieci.
      Apatia - Ogarnia w krajach gorących.
      Architekci - Zapominają zawsze, że dom ma mieć schody. Sami durnie.


      Budżet - Wiecznie niezrównoważony.

      Chleb - Nikt nawet nie wie, jakie paskudztwa pchane są do chleba.
      Chory - By dodać choremu otuchy, drwić z jego niemocy i zaprzeczać jego cierpieniom.
      Ciało - Wiedząc, jak zbudowane jest nasze ciało, nie ośmielilibyśmy się uczynić żadnego ruchu.
    • tapatik Co można mieć za 20 miliardów PLN rocznie? 07.06.16, 21:02
      Co można mieć za 20 miliardów PLN rocznie?

      Wybudować ok 500 km bezkolizyjnych dróg szybkiego ruchu o przekroju 2x2, a uwzględniając dofinansowanie z UE byłoby to ponad 1000 km. W 5 lat program budowy dróg zakończony, każde miasto 100-tysieczne w Polsce podłączone ekspresówką do sieci dróg.

      ALBO

      Kupić ok 60-70 samolotów F-16 w wypasionej wersji (obecnie mamy ich 48 sztuk). W ciągu 5 lat za tą kasę można wystawić siły powietrzne 300-400 nowoczesnych samolotów które spokojnie jak równy z równym walczyłyby z całą flotą powietrzną potencjalnego przeciwnika w postaci Federacji Rosyjskiej

      ALBO

      Kupić około 800 czołgów Leopard 2A5. Po 3 latach mamy 2400 leopardów czyli siły zbrojne zdolne pozamiatać każdego przeciwnika. Wątpie nawet czy przemysł niemiecki byłby w stanie dostarczyć takie ilości w takim czasie. 60 kurwa miliardów zeta, ja pierdolę. Ruscy nie mieliby już wtedy nic do gadania w tej części Europy.

      ALBO

      W ciągu 6-7 lat wybudować prawdziwą sieć szkieletową pociągów dużej prędkości między głównymi miastami, ze składami jeżdżącymi ponad 300 km/h podróż z Trójmiasta do Krakowa skracając do ok 2,5 godzin

      ALBO

      Wybudować elektrownię jądrową o mocy 1000 MW (szacunkowy koszt to ok 20 mld właśnie). Po 5 latach mamy 5 takich elektrowni. Po 10 latach stajemy się praktycznie niezależni energetycznie. Oczywiście wiadomo że budowa jednej trwa kilka lat, ale finansowanie na każdą kolejną można by mieć co roku, bo co roku wpada nowe 20 mld.

      ALBO

      Wybudować 20 tysięcy boisk typu Orlik. Przyzwoita infrastruktura sportowa nawet nie w każdej gminie ale w każdej najmniejszej wsi.

      ALBO

      Wybudować 10 (dziesieć) Stadionów Narodowych takich jak ten w Warszawie. Dziesięć kurwa.

      ALBO

      W ciągu ok 5 lat zbudować własny system satelitarny alternatywny dla GPS, Glonassa czy Galileo, kupując know-how, dostawę satelitów itd. na rynku. Nie wiem po co, ale moglibyśmy.

      ALBO

      Wybudować w 2 lata Wielki Zderzacz Hadronów. W ramach ułańskiej fantazji moglibyśmy go, kurwa, pod Sosnowcem umieścić i wymagać wiz wjazdowych dla naukowców walących tam z całego świata do prowadzenia badań.

      ALBO....

      Dać ludziom 500 na dziecko **przez jeden rok**

      Źródło: www.facebook.com/bartek.lord/posts/10153732273957476
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 08.06.16, 11:55
      Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi:
      - Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości - pułap 200 metrów.
      Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta czy nie mogliby skakać ze 100 metrów.
      Zdziwiony sierżant odpowiada:
      - Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony!
      Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
      - Oo.To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?


      Komandosi lecą samolotem na akcję. Nad miejscem zrzutu kapitan przypomina:
      - Panowie, za chwilę wyskakujecie. Oczywiście zaraz po opuszczeniu samolotu proszę pociągnąć za prawy uchwyt, wówczas otworzy się spadochron. Gdyby się nie otworzył, proszę pociągnąć za lewy, otworzy się zapasowy. Po wylądowaniu będą na was czekały rowery, którymi udacie się do kwadratu D-7.
      Pierwszy komandos wyskakuje. Leci, pociągnął za prawy uchwyt - nic, pociągnął za lewy uchwyt - nic! Spada dalej i myśli:
      - No k...a, pięknie! Tych rowerów na dole pewnie też nie będzie.
    • tapatik Ostatni człowiek bez Windowsa 95 08.06.16, 13:42
      tomasz.topa.pl/ostatni-czlowiek-ktory-nie-mial-windows-95.html
    • tapatik Fronczewski obchodził wczoraj 70-te urodziny 09.06.16, 10:48
      Dymsza zawsze stawiał się w pracy sporo przed czasem, bo dojeżdżał spod Warszawy i bał się spóźnienia. Olsza z kolei zawsze wpadał do teatru tuż przed spektaklem. Pewnego Dnia Dymsza przyjechał do Syreny rano i... przemalował jasne ściany garderoby na "ognisty burgund", a także poprzestawiał meble. "No i jak Olsza swoim zwyczajem wpadł w ostatniej chwili do garderoby, rozejrzał się zdziwiony po wnętrzu, bąknął: 'Oj, przepraszam, pomyliłem się', odwrócił się na pięcie i wyszedł. To był cały Dymsza. Potrafił poświęcić wiele godzin przygotowań dla jednego udanego żartu" - wspomina Fronczewski.


      Aktorzy teatralni czasem próbują "ugotować" kolegę lub koleżankę na scenie - rozśmieszyć, by na chwilę wypadli z roli. Gdy Fronczewski grał w Teatrze Współczesnym, na scenie była wystawiana sztuka "Po górach, po chmurach" Ernesta Brylla.

      Wiesław Michnikowski, który grał w niej woła, prowadzonego w zaprzęgu przez Mieczysława Czechowicza, któregoś razu zainstalował w zadzie woła światło stopu. Nic dziwnego, że gdy zaskoczył tym Czechowicza, ten nie mógł powstrzymać śmiechu. Ale to nie był koniec tej historii.

      Dyrektor teatru zapowiedział Michnikowskiemu, że nie życzy sobie więcej tego żartu podczas przedstawienia. Aktor wziął sobie jego słowa do serca i dlatego następnym razem w tym samym momencie Czechowicz zobaczył otwierającą się klapkę z karteczką "UWAGA! Brak świateł stopu". "Biedny Miecio znowu się kompletnie ugotował" - wspomina Fronczewski.


      Podobno przy pracy nad "Dziadami" - słynnym spektaklu w reżyserii Kazimierza Dejmka, który w atmosferze skandalu został zdjęty z afisza w 1968 roku z powodów politycznych, Gustaw Holoubek "zasłużył" na bardzo nietypową pochwałę od reżysera. Fronczewski przyznaje, że Dejmek miał specyficzny sposób przekazywania aktorom swojego zadowolenia lub niezadowolenia z ich pracy...

      W przerwie po pierwszym akcie Holoubek, grający rolę Konrada, poszedł do garderoby. "Coś mu pod stolik upadło, więc schylił się, a tu nagle jak nie poczuje potężnego kopniaka w cztery litery!" - opowiada aktor w "Ja, Fronczewski". "Omal się nie przewrócił. Odwraca się bardziej nawet wściekły niż przestraszony, a tam stoi Dejmek i mówi mu: 'Tak dalej, k...a, trzymać!'. Po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł. A Holoubek grał resztę spektaklu z obolałym tyłkiem".




      Fronczewski przyjaźnił się z Gustawem Holoubkiem, którego zawodowa (i osobista pewnie też) rywalizacja z innym znanym i wspaniałym aktorem Tadeuszem Łomnickim nie była tajemnicą. Aktor znany wielu z roli tytułowej w "Panu Wołodyjowskim" Jerzego Hoffmana podobno miał duży temperament i brakowało mu dystansu do siebie. Fronczewski, podkreślając to, jak wielkim artystą był Łomnicki, opowiada m.in. taką anegdotę:

      W czasie stanu wojennego ogromna część środowiska aktorskiego bojkotowała radio i telewizję w ramach protestu. Jakiś młodszy od Łomnickiego aktor zasugerował w trakcie rozmowy na ten temat, że może zamiast w ogóle nie grać, trzeba po prostu grać źle. "Na to Łomnicki spojrzał na niego z ukosa - wspomina aktor w "Ja, Fronczewski" - i uciął: 'Panu łatwo mówić'".


      Piotr Fronczewski od ponad 40 lat jest mężem Ewy Fronczewskiej. Kiedyś, tuż po ich ślubie, rady na temat związku udzielił mu - jak zaznacza aktor, "przy wódeczce" - Zdzisław Maklakiewicz, znany choćby z "Rejsu".

      Zapytał Fronczewskiego, czy wie, co to jest kochająca żona. Gdy aktor odpowiedział, że nie wie, Maklakiewicz opowiedział mu o teoretycznej sytuacji, w której po 30 latach związku mąż wraca do domu podchmielony, a żona już śpi. I kiedy mąż kładzie się od ściany, w koszuli, bo nawet nie chce mu się jej zdjąć, to po trzech minutach coś się dzieje...

      "... ona śpi, rozumiesz. I mija chwila, proszę ja ciebie, no trzy minuty może, rozumiesz mnie? I ty nagle czujesz, że ona upycha kołdrę tak, żeby ci nie było zimno od tej ściany. To właśnie jest kochająca żona." - relacjonuje opowieść Maklakiewicza w wywiadzie z Mastalerzem.

      https://bi.gazeta.pl/im/f2/25/12/z19027186Q,Piotr-Fronczewski-z-zona-Ewa-i-corka-Magdalena-199.jpg

      Fronczewski wraca samochodem do domu i zatrzymuje go policja - za prędkość. W radiowozie Fronczewski mówi:
      - Bo wiecie Panowie, nazywam się Piotr Fronczewski...
      A jeden z policjantów na to:
      - Wiemy, wiemy. Nie lubimy.



      W sumie to i tak tego nikt nie czyta. Bye
      • tygrysgreen Re: Fronczewski obchodził wczoraj 70-te urodziny 13.06.16, 18:57
        spoko. ja czasami czytam. nawet bezczelnie kopiuję.
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 14.02.18, 21:18
      Dowcip na dziś.
      I tylko na dziś.

      Spotyka się dwóch znajomych.
      - Podobno dziś jest jakieś święto?
      - A masz żonę, czy dziewczynę?
      - Żonę.
      - A to tylko Popielec.
      • marcepanka313 Re: Masaż nasz codzienny 17.02.18, 14:51
        Czytałam i płakałam.Wymasowana jestem do bólu.Niezła terapia😂
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 03.05.19, 20:53
      Musiałem.

      Pisuary zostały wymyślone przez faceta, który uwielbiał sikać do zlewu i pomyślał pewnego razu:
      Dlaczego tego nie zalegalizować?
Pełna wersja