Masaż nasz codzienny

    • tapatik Dwóch starszych panów 31.01.13, 08:06
      Sie spotkalo w parku (Zenobiusz 83 i Gerwazy78)
      - Co tam u ciebie slychac drogi Gerwazy?
      - A samochod sobie kupilem Zenobiuszu!
      - Co ty nie powiesz? jaki?
      - Toyote
      - Morowo, moge obejrzec?
      - Oczywiscie. To ten tutaj.
      - Przeciez to Mitsubishi!!
      - Tak wiem,ale jak to wypowiadam to mi szczęka wypada.
    • tapatik Małża ciętej riposty 04.02.13, 09:11
      Znalezione w Internecie:

      Wracalismy dzisiaj z żoną z pracy. W radiu leciała audycja o kształtowaniu męskiej postawy u męża/partnera. W audycji padło luźne nawiązanie do krawiectwa. Kontynuując temat zagaiłem do żony: "Widzisz, słoneczko. Ja też jestem takim materiałem. Jeżeli mnie dobrze ukształtujesz, wyjdzie ze mnie niezła koszula."
      Na co moja żona, taksując mnie wzrokiem: :Tja, chyba namiot."
    • tapatik SOS Condom 04.02.13, 09:20
      Czas na zmianę telefonu, bo na moim czegoś takiego nie da rady zainstalować:



      Ciekawe czy taka usługa miała by klientów w Polsce.
    • tapatik O męskiej komórce mózgowej 06.02.13, 14:02
      Budzi się komórka mózgowa i się rozgląda dookoła, a tu pusto. Chodzi, woła, a tu cisza.
      Nagle zza tętnicy wyskakuje druga komórka mózgowa:
      - Hej, co Ty tu jeszcze robisz robisz? Chodź do nas.
      - Gdzie wszyscy poszli?
      - Mamy imprezę na dole.

      -----

      Jakie dwa zasadnicze kolory rozróżniają mężczyźni podczas zakupów z kobietą?

      Może być i pedalski.
      • blue_velvett Re: O męskiej komórce mózgowej 06.02.13, 14:11
        A cóż w tym śmiesznego?? Stwierdzenie faktów i tyle...
        • tygrysgreen Re: O męskiej komórce mózgowej 06.02.13, 17:05
          ale które?
    • tapatik [Reklama] Fiat 08.02.13, 12:31
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 20.02.13, 22:24
      Mieszkańcy Czelabińska zażyczyli sobie gwiazdki z nieba, a im się nie odmawia.
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 22.02.13, 21:36
      <Ewelina> koleżanka ma na seksuologii zajęcia z uciskania członka
      <shalick> czekaj
      <shalick> WTF???
      <Ewelina> na seksuologii ćwicza na sztucznym penisie
      <shalick> moj boze... kazdy 13 latek robi to w swoim kiblu a one potrzebuja zajec?
      <shalick> siwat sie konczy
      <shalick> czekaj
      <shalick> musze o to spytac
      <shalick> jak wygladaja egzaminy
      <Ewelina> to zle zabrzmi...
      <Ewelina> ustne


      <Niki> trzeciogimnazjaliści!! pytajcie o co chcecie, a my licealiści odpowiemy na wasze pytania dotyczace naszego LOsmile
      <PBSZ> ile jest pisuarów w jednej toalecie i na jakiej wysokosci od dna łazienki sie znajdują?


      Problemy z matematyką? Zadzwoń! 0-800-[(10x)(13i)^2]-[sin(xy)/2.362x]


      <assska80> muszę teraz szczególnie uważać, żeby nie zajść w ciążę indifferent
      <gallez> jak to? przeciez mowilas ze ten twoj marek jest bezplodny
      <assska80> no właśnie... uncertain
    • tapatik Gdzieś w Rosji 05.03.13, 11:55
      Tylko tam w można się opalać w bikini, gdy jeszcze leży śnieg.

      https://i.imgur.com/Fo5xj3w.jpg

      Jeśli nie wejdzie cały obrazek, to kliknijcie TUTAJ.
      • tygrysgreen Re: Gdzieś w Rosji 05.03.13, 18:47
        nieprawda
        w naszych górach tak samo
        i tak samo na zasłoniętej od wiatru polance, np dzisiaj
    • zegnaj_kotku Re: Masaż nasz codzienny 06.03.13, 14:27
      Z przymrużeniem oka wink

      https://img.interia.pl/motoryzacja/nimg/skonczonej_pracy_zaloz_1514957.JPG
    • robert.83 Re: Masaż nasz codzienny 09.03.13, 17:43

      Pilne pytanie. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry
      dziękuję.

      Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się
      dowiedziałem? No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem
      telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania
      z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie "z
      kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe
      przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca
      do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na
      nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim.

      Kiedyś wziąłem jej komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po
      prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie
      mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie
      dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona
      niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak.

      Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za motocyklem, skąd był
      doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego
      samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim motocyklu i nagle z niepokojem
      zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednim kole mają jakieś brunatne plamy,
      podobne do rdzy.

      Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy
      trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można
      zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?
      • 81belona30 Re: Masaż nasz codzienny 09.03.13, 18:02
        big_grin-trafiłeś mnie tym.Tego dziś potrzebowałam.
    • tapatik Śnieg 13.03.13, 12:10
      Śnieg ma to do siebie, że lubi padać i nie chce sam zleźć z jezdni. Z racji, że jest koniec zimy i kończy się kasa na odśnieżanie, to są miejsca, gdzie samorządom tej kasy już nie starcza.

      Na pewnym forum lokalnym wywiązała się na ten temat dyskusja, że w innych miastach odśnieżają, a "u nas" już nie.

      Wyjaśnienie jednego z użytkowników:
      "Co roku jest identyczna sytuacja. Ratusz modli się o wiosnę, bóg wysłuchuje ich modlitw w kwietniu i ulice nagle stają się przejezdne."
      • 81belona30 Re: Śnieg 13.03.13, 12:47
        -to cud!! cud !!
    • tapatik Kawaler do wzięcia - męski punkt widzenia 18.03.13, 19:54
      Wiem, że stare. Dawno dawno temu był program w telewizji o takim tytule.
      Pewien internauta zdecydował się opisać ostatni odcinek.


      Nie będę się pierdzielił... Powiem od razu, no po prostu muszę to z siebie wyrzucić, bo to się - do curfy nędzy - może dla mnie tragicznie skończyć... Więc walę prosto z mostu i załatwiam temat jednym cięciem skalpela.

      Oglądałem - nie no ja cię pierdolę, nie wierzę - ostatni odcinek "Kawalera do wzięcia". Już tydzień temu - wstydząc się sam przed sobą - skumałem, że trzeba zobaczyć finał tej szopy, choćby dla samej szydery i zabawy na forum. No i zrobiłem to, mając nieustannie na podglądzie Arsenal - Lokomotiv na "dwójce" (bo tak nisko jeszcze nie upadłem, żeby stracić cały meczyk przez narcystycznego ekshibicjonistę i dwójkę walczących o niego - jak pod Stalingradem - durnych dupeczek).
      Tym razem było ciekawie...

      Do Plastikowego Paniczyka przyjechali jego starzy i wujek, najwyraźniej w celu "obcięcia" obydwu kwok - białej i czarnej - kandydujących do wskoczenia na stałe, na Barteza grzędę. Stary Wymuskanego Gogusia zrobił na mnie w pyteczkę wrażenie, bo wyglądał na lekko zdezorientowanego gajowego, który generalnie zlewa całą tę nadętą atmosferę i chwilę wcześniej upalił się na wesoło w toalecie.
      Gościu już na wstępie, z dużym luzem pierdolnął do kamery swoje credo życiowe, że jemu to "każda się podoba, byle młoda była". Wujas kawalera też się nieźle prezentował... Wyglądał mi na kierownika podszczecińskiej masarni, który ma dwie życiowe pasje - sportowe spożywanie bimbru oraz dmuchanko. Była też Mamma Kawalera i dla niej wyrazy szacunku, bo to przecież kobieta i Matka. Tymczasem każda z kwok startujących w zawodach została dowieziona przed oblicze rodziny w celu odwalenia szopki. Biała kwoka leciała jak zwykle na swojej starej, wypróbowanej metodzie i uprawiała tzw. żebractwo nachalne, które - o czym przypominam niezorientowanym - kodeks wykroczeń piętnuje karą. Żebraninę swą o przychylność odwaliła szczególnie podczas solóweczki z Mammą Wymuskanego, gdy odpłynęły obydwie na parę zdań w rejon pobliskich krzaków.

      Biała kretynka żegnając się z Okovitego ekipą wylizała wszystkich na wszelki wypadek, żeby nie mieli wątpliwości, że to ona właśnie najlepszą kwoką na grzędzie jest. Potem czarną kwokę na podmiankę dowieźli. Widać było, że Daddy Plastusia szoku głębokiego na jej widok doznał, bo kandydatka na synową już na wjeździe oznajmiła, że od 15 lat tancerką jest i tatuażem oraz cycem D-miseczkowym po oczach mu świeciła. Daddy Pięknisia siedział w osłupieniu i z opadniętą klapą przez cały występ czarnej artystki. Natomiast Wujas Okovitego jak czarną kurę wstępnie oblukał to niezwłocznie Cavalerra na aut poprosił i dialog z nim odbył, ale nie pokazali co mu powiedział.

      Ja głowę daję, że namawiał Barteza, żeby ten kategorycznie czarną kwokę do kurnika wyhaczył, ze względu na jej walory typu powiedzmy oczy duże, których czerń bezdenna i w ten deseń mu pewnie nawijał... Jak se już rodzina Plastusia drób oglądnęła - zarówno biały jak i czarny - to już dzionek był następny, w którym Cavalerr decyzję ostateczną miał podjąć i się po wsze czasy w kanał wpakować, wybierając jedną z tych zajebiście atrakcyjnych panienek. Cała szopa w ogrodzie rezydencji wyjebistej się odbywała.
      Na trawie dywan, a na nim płatki róży... Kurwa, patrzę, a tu Bartez Occovity wchodzi, a raczej słania się jak anemik, odjebany w beżowy gajerek.

      Kolo ma podkrążone gogle, lekki kogucik mu z piór wystaje i daje do Krzyśka Banaszyka tekst, że chujowo mu się spało, bo w nocy cały czas ostateczną decyzję co do wyboru swojej kwoki podejmował. W tym samym czasie obydwie kobity w gabinetach kosmetycznych szykowały się do ostatecznego spotkania z Burtem Lancasterem. No i przywożą je wreszcie do posiadłości. Zanim jeszcze do MMC (Mdlejącej Męskiej Cipy) je dopuścili to jeszcze Krzysiek Banaszyk je przechwycił i wywiady z nimi wali - jak się czują i takie tam pierdoły. A te durne lale mu mdleją, że się doczekać nie mogą, że jebną na serce z emocji, że najważniejszy dzień w życiu i takie tam deklaracje wiejskich przedszkolanek... A Mr. Dokładnie Wyprasowamy stoi jak ciota na tym sześciohektarowynm trawniku i słania się z tego niewyspania i z tej odpowiedzialności całej... Patrzę dokładnie... Najpierw przywożą Okovitemu czarna kwokę... I od razu zajarzyłem, że się koleś przestraszył kurki seksapilem maksymalnie nafaszerowanej i że ją odstrzeli. No ale najpierw ta do niego po tym dywanie różanym poopierdala w tiulach fioletowych, cała taka uroczysta i pełna nadziei. A Cavalerro do niej w trzecim zdaniu daje taką nawijkę: " bardzo cię lubię, bedziesz długo w moim sercu, ale ty taka piękna jesteś i bałbym się potem, co będziesz robiła, jak cię w domu akurat nie będzie". O żesz kurwa nagła mać ! Nawet śmiechem nie byłem w stanie rzygnąć, tylko japę jak karp świąteczny w szoku otworzyłem. Czarna kwoka już zakminiła, że Cavalerr jest sprzedał siekierę i tylko jeszcze spazmy nadciągające mężnie zwalczyła i odpłynęła w pizdu kontemplować swoje życie przegrane.

      Ale show must go on i już biała kwokę pokazują jak do Cavalerra osrana z emocji kuśtyka. A ten leszczu do niej, że było lasek wiele i że czarna kwoka lekko go jarała, ale on ją wybiera i finito. I pierścionek zaręczynowy jej sprzedał ( nawiasem mówiać chujowy - moim zdaniem oczywiście). No to biała kwoka w ryk, ale zaraz się opanowała i zębiska wyszczerzyła i tacy zakochani w uścisku pozostali, a kamerka na wysięgniku hydraulicznym z góry ich pokazała i "odjechała", tak jak w 674 odcinku "Marii Luizy".

      I tyle wytrzymałem... Wstałem i do kuchni poszedłem się czegoś zimnego napić...

      P. S. Dodam tylko, że gdyby laseczka starająca się np. o moją skromną osobę przyszła mi na zaręczyny z czymś takim na głowie, co w decydującej chwili miała na głowie biała kura, to nie wiem czy bym czasem komuś stojącemu w zasięgu ręki po ryju nie dał... Pozdrawiam ciepło. Załamany Vince.
      • slayerhood-ka Re: Kawaler do wzięcia - męski punkt widzenia 23.03.13, 11:37
        stoją na balkonie dwie żony policjantów. Jedna mówi do drugiej:
        - Idzie mój stary, niesie mi kwiaty, będę musiała dać d....y.
        Na to druga:
        - A co? Wy wazonów w domu nie macie?
        • slayerhood-ka Re: Kawaler do wzięcia - męski punkt widzenia 23.03.13, 11:39
          Ojciec od jakiegoś czasu podejrzewal syna o ćpanie. Pewnej nocy syn wraca pózno do domu i szybko kladzie sie spac. Ociec wstaje i wali mu rentgena po kieszeniach i………. znajduje torebeczkę z bialym proszkiem. Bierze to i idzie do łazienki. Trzaska jedną kreskę i…..pojaśniało, pociemniało i nic. Hmm….trzasnął na druga dziurę i …..pojaśniało, pociemniało i nic. Pomału zaczyna się irytować ale wali po raz kolejny. Znów – pojaśniało, pociemniało i nic. Nagle słyszy walenie do drzwi łazienki i głos żony:
          - Stefek co ty robisz ?!
          Odpowiada:
          - Gole się!
          Żona:
          - K....a trzy dni ?!?!
          • blue_velvett Re: Kawaler do wzięcia - męski punkt widzenia 23.03.13, 14:58
            To mi przypomina mój dzisiejszy poranny stantongue_out
            • slayerhood-ka Re: Kawaler do wzięcia - męski punkt widzenia 23.03.13, 16:44
              piknie piknie smile
              • blue_velvett Re: Kawaler do wzięcia - męski punkt widzenia 23.03.13, 17:02
                Piknie to było wczoraj, jak przyszedł mąż kuleżanki, żeby towarzystwo porozwozić... patrzy tak na mnie, patrzy i mówi: Ty, Mycha, idziesz pierwszawinktongue_out To wzięłam zabawki i opuściłam piaskownicę...
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 24.03.13, 12:19
      Jeżeli kiedykolwiek będziesz smutny to pomyśl sobie, że właśnie w tym momencie gdzieś
      na świecie jest idiota pchający drzwi na których napisane jest "ciągnąć".


      <hudziel> mała .. jak jest choinka po niemiecku ?
      <mała mi> normalnie ... wunderbaum


      <Marta> Rozbiorę się dla ciebie ale tylko do połowy
      <Marta> Możesz wybrać którą połowę mam zdjąć
      <Saw> Przód


      Wprowadzenie do historii nr 1: Mam lubego imieniem Michał (zdarza się to nawet najlepszym).
      Wprowadzenie do historii nr 2: Jestem także dziewczęciem dość hojnie wyposażonym w okolicach klatki piersiowej co w wielu sytuacjach jest trudne nie tylko z okazji rzadkiego oglądania swych stóp ale także poprzez niemożność noszenia bluzek z dekoltem w sytuacjach innych niż zacisze własnego domu.

      Historia właściwa: Niedawno oglądałam sobie z mamą zdjęcia z wigilii. Siedzimy koło siebie i komentuję zdjęcia na głos ("Tu ciocia z wujkiem...", "Tu chrześniak jak bawi się papierami..." i.t.d). W pewnym momencie widzę zdjęcie siebie, jak siedząc koło mego lubego, odwrócona jestem w inną stronę i widać pierś moją obnażoną prawie całą. Jako, że na imprezy często zakładam odrobinę bardziej wydekoltowane bluzki (na uczelnię nie wypada wszak, katolicka jest bardzo a kiedyś je nosić trzeba, od tego są), nie zrobiło to na mnie większego wrażenia i mówię:
      - Tu ja z cyckiem...
      Na co moja mama z oburzeniem w głosie:
      - No co ty, to Michał!
      Kocham moją mamę.


      Jadę z synkiem (4 latka) samochodem, w radio leci Queen. Mały po chwili odzywa się z fotelika:
      - Tato, wyłącz ta piosenkę!
      - Dlaczego? Przecież ją lubisz.
      - Ale wyłącz ją!
      - Dlaczego??
      - Bo mi pupa tańczy...


      Pytanie od 4 letniej córki
      <córka> Tato, lepiej być księżniczką czy piratem?
      <Ja> No to ja się produkuje, że jak jest się chłopakiem to lepiej być piratem, a jak dziewczynką - to księżniczką.
      Na to wszystko wchodzi moja żona i mówi:
      <Żona> Lepiej być szefem NFZ
      <Ja> Czemu?
      <Żona> Bo to takie połączenie pirata i księżniczki
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 26.03.13, 09:40
      Ilu freudystów trzeba by wymienić żarówkę?
      Dwóch, jeden zmienia żarówkę a drugi trzyma penis... znaczy - drabinę!!!


      - A mój Staszek w trakcie seksu ryczy jak lew. Aż mi wstyd przed sąsiadami.
      - Nie próbowałaś z nim pogadać? Przecież może się powstrzymać.
      - Tysiąc razy prosiłam! Ale za każdym razem, jak mnie w łóżku zastanie z jakimś facetem, znów zaczyna ryczeć.


      Czy to nie dziwne, że kiedy kobieta śpi z dużą ilością facetów to nazywa się ją dziwką,
      a kiedy jakiś facet robi to samo, to nazywa się go gejem?


      Wyjeżdżałem w delegację. Dla żartu powiedziałem żonie, że zamontowałem w sypialni ukrytą kamerę. Po tygodniu wróciłem.
      A w kuchni stół połamany...


      I żeby nie było, że ja tylko o seksie...


      https://haterspage.com/wp-content/gallery/haters-morning-coffee-picture-dump-12-11-2012/thumbs/thumbs_acid_picdump_03dssd.jpg
    • zed-is-dead Re: Masaż nasz codzienny 26.03.13, 09:56
      - Stary muszę Ci powiedzieć, że masz niezwykle sympatyczną żonę!
      - Wiem. A teraz - wynocha z naszego łóżka!
    • zed-is-dead Re: Masaż nasz codzienny 28.03.13, 11:31
      - Kochanie, powiedz coś co sprawi, że poczuję się jak prawdziwa kobieta…
      - Nie umiesz parkować.
    • tygrysgreen Re: Masaż nasz codzienny 29.03.13, 17:12
      Życie od tyłu.

      Wyobraź sobie jakie piękne byłoby życie, gdyby przybiegało odwrotnie niż dotychczas.
      Zaczyna się od tego, że kilku eleganckich gości przynosi cię w skrzyneczce i od razu trafiasz na imprezę.
      Żyjesz sobie spokojnie jako starzec w domku.
      Stajesz się coraz młodszy.
      Pewnego dnia dostajesz odprawę w postaci grubszej gotówki i idziesz do pracy. He!
      Pracujesz jakieś 40 lat i poznajesz uroki życia. Zaczynasz pić coraz więcej alkoholu, coraz częściej chodzisz na imprezy, coraz częściej uprawiasz seks.

      Jak już masz to opanowane, jesteś gotów żeby trafić na studia.
      Potem idziesz do szkoły. Coraz mniej od ciebie wymagają, masz coraz więcej czasu na zabawę.

      Robisz się coraz mniejszy, aż trafiasz do...hmm, gdzie pływasz sobie w cieple przez 9 miesięcy, wsłuchując się w uspokajający rytm bicia serca.
      A potem nagle BĘC - i Twoje życie kończy się orgazmem.

      I czy tak nie byłoby lepiej?
      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Masaż nasz codzienny 29.03.13, 18:45
        jestem za! zdecydowanie!
    • tdf-888 patataj :D 02.04.13, 15:05
      nie mogę przestać se tego puszczać big_grin
    • tapatik WinRar 11.04.13, 10:37
      https://static.profilzusmiechem.pl/30_30_130_1999255928_middle.jpg

      Wyjaśnienie - WinRar to program, który wrzeszczał, że go trzeba kupić, ale mimo to działał.


      Lucyna najbardziej boi się whisky z colą.
      Bo po whisky z colą niczego się nie boi.

      https://vader.joemonster.org/upload/qcm/1010880bb66dce700.jpg

      Minął 1 kwietnia.
      Media przestały nadawać dobre informacje...
      * * *
      Rozumienie kobiet to nie fizyka kwantowa.
      Fizyka kwantowa rządzi się jakimiś zasadami.
      ***
      Automatyczna sekretarka:
      - Dziś jest tak piękny dzień, że siedzę i raduję się chwilą. Dlatego nie mogę podejść do telefonu. Mam nadzieję, że tobie też jest przyjemnie. Moje hasło na dziś - "Podziel się miłością". Proszę mówić po sygnale. Biiip...
      - Halo? Dzwonię z kliniki wenerologicznej. Wynik analizy jest pozytywny. Proszę czasowo zaprzestać dzielenia się miłością.
      ***
      Wpada facet do domu. Żona w łóżku. Zaczyna się miotać - patrzy pod łóżkiem, w szafie, na balkonie, w kuchni i łazience. Nie ma nikogo! Chwyta żonę za ramiona, potrząsa i ryczy:
      - Gdzie kochanek, Adela?! GDZIE?!
      - A skąd ja mam widzieć? Twój kochaś, to se sam go szukaj!
      ***
      Chciałem zrobić kumplowi kawał na 1 kwietnia. Wchodzę na jakąś gej-stronę, rejestruję, wpisuję jego e-mail i pojawia się komunikat:
      ''Ten użytkownik jest już zarejestrowany''.
      ***
      - Coś taki markotny, Edmund?
      - Kurde, gdy idę na ryby, to mój sąsiad przychodzi do mojej żony i ją dyma.
      - A próbowałeś nie chodzić na ryby?
      - Tak, ale wtedy to bydlę idzie z wędką i moje ryby odławia.
      ***
      Mąż wychodzi od kochanki. Ubierając się, zauważył w lustrze ugryzienie na szyi. Co robić? Niczego nie wymyśliwszy, pojechał do domu. Wchodzi do mieszkania i do niego na powitanie wyskakuje pies. Nagle - olśnienie! Facet zaczyna się tarzać z psem, nagle wydaje okrzyk bólu i idzie do żony:
      - Nasz pies całkiem zidiociał, zobacz, w szyję mnie ugryzł.
      - A co ja mam powiedzieć - mówi żona - cały dekolt mam pokąsany.
      ***
      Jedzie sobie murgrabia przez dolinę, napotyka dwóch chłopów i pyta:
      - Ej, kmiecie, nie widzieliście gdzieś tu tego gwałciciela Janosika?
      - Chyba rozbójnika, panie?
      - Chyba, k*wa, wiem lepiej.

      I na koniec jeszcze jeden obrazek.

      https://vader.joemonster.org/upload/qcm/1010883bed940da01.jpg
    • zed-is-dead Re: Masaż nasz codzienny 11.04.13, 12:50
      Przed przejściem dla pieszych stoi trzęsąca się starowinka o laseczce. Obok młodzian.
      - Chłopcze, przeprowadzisz mnie na drugą stronę?
      - Oczywiście, babciu. Zaraz się zapali zielone światło...
      - Na zielonym k***a, to se sama przejdę!!!
      • 81belona30 Re: Masaż nasz codzienny 11.04.13, 18:10
        -to była babcia mojej Przyjaciółki. big_grin
    • witamina_b12 Two Dogs Dining 11.04.13, 13:08
    • tapatik Ogłoszenie 16.04.13, 13:24
      Jest sobie pewien portal regionalny z ogłoszeniami. Wśród tych ogłoszeń jest dział "Towarzyskie", który można by przemianować raczej na "Burdel", biorąc pod uwagę treść większości ogłoszeń.
      Wygląda na to, że jeden z "klientów" nie do końca był zadowolony z "obsługi", bo napisał:

      panowie nie korzystajcie z usług tej gówniary z Grabowa ona jest nie czysta i smierdzoca a poza tym strasznie droga
      • zed-is-dead Re: Ogłoszenie 16.04.13, 13:37
        To był pewnie właściciel tego kota:
        https://img.sadistic.pl/pics/8028_fb1202e6b646.jpg
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 16.04.13, 21:22
      U mnie w biurze wymieniono drzwi do toalety. Teraz są ciemne, jak wszystkie pozostałe drzwi, a kiedyś jako jedyne były jasne.
      Idę sobie zamyślony do toalety, otwieram drzwi i idąc rozpinam rozporek. Podnoszę oczy, widzę dziewczynę siedzącą za komputerem, która z westchnieniem rozpaczy mówi:
      - Jak wy mnie wszyscy wkurwiacie!


      W IKEI:
      - Dzień dobry. Czy to dział zwrotów?
      - Tak. Co by pan chciał zwrócić?
      - To.
      - A co to jest?
      - A ja nie wiem. Jak próbowałem składać, to czasem przypominało kanapę, czasem szafę, a raz nawet łapało białoruską telewizję.


      Leżąc w łóżku z kochanką nie zapominaj, że twoje miejsce przy żonie jest teraz wolne.


      Klinika stomatologiczna. Przychodzi pacjent z karteczką:
      "Wczoraj u was ząb leczyłem i teraz mi się szczęka nie otwiera. Zróbcie coś".
      Lekarz odpowiada:
      - Zrobimy. Będzie to kosztować 20 tysięcy rubli.
      Pacjentowi z wrażenia opada szczęka. Lekarz mówi:
      - I gotowe. Zapraszam do kasy przy wyjściu.


      - Za cholerę nie zrozumiem kobiet!
      - Co się stało?
      - Moja mówi wczoraj: "Zobacz miły, jakie ładne majteczki kupiłam! Stringusie-fikusie specjalnie dla ciebie."
      - No i...?
      - Obraziła się, jak je założyłem.


      Legenda głosi, że gdzieś istnieją kobiety, które po otwarciu szafy wiedzą, co na siebie włożyć.


      - Ja to, jak się napiję, to nikogo się nie boję!
      - Nawet swojej żony?
      - Aż tak to się jeszcze nigdy nie uchlałem...


      Znalazłem w bibliotece obok siebie następujące książki:
      Wadim Zeland - Transfering rzeczywistości
      Halina Zeland - Jak żyć z mężem - narkomanem


      I, moim zdaniem, hit roku:

      Nie mam nic przeciwko temu, by urzędnicy jeździli samochodami z kogutami.
      Pod warunkiem, że to będą więźniarki.
    • tapatik [Długie] Ryby 16.04.13, 21:36
      Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zaj***ne wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.


      Druga połowa mieszkania zaj***na Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go wchodzić w internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje, to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wk***ił, to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu "karasie jedzą gówno". Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za naj***nie 10k postów."


      Jak jest ciepło, to co weekend zapie**ala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad, a ojciec pie**oli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

      Co sobotę budzi ze swoim znajomym Mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy, bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.

      Przy jedzeniu zawsze pie**oli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy "durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr", robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych, żeby się uspokoić.

      W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł.

      Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w Polsce to bym wziął i zapie**olił.

      Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent k***o.

      Pojechaliśmy gdzieś w p*zdu za miasto, dochodzimy nad jezioro, a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad wodą i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło, więc włączyłem discmana to mnie ojciec pie**olnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił, bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś j***nym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie, więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk***ysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się sp***ział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć, bo inaczej ryby słyszą i czują.

      Wspomniałem, że ojciec ma kolegę Mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilię do nas itd. Raz ojciec miał imieniny Zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

      - WEŹ MNIE NIE Wk***IAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA Uj***nA!
      - k***A TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ
      - CO TY MI O SUMACH pie**olISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI


      No i aż się zaczęli nak***iać zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona Zbysia, że Zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec:
      - I bardzo k***a dobrze
      Tak go za tego suma znienawidził.

      Wspominałem też o arcywrogu mojego starego, czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać, bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim, ani aferach w PZW nic się nie pisze.

      Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą, bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpie**alał.
      Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napie**alał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

      Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec k***ił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pie**olenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).



      Ciąg dalszy w drugim poście
      • tapatik Re: [Długie] Ryby 16.04.13, 21:38
        Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów ,bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać
        - Synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! Tam jest żywioł!
        Ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać, a hehe frajerem to on nie jest, żeby komuś płacić za przechowywanie, więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś Janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten Janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.
        Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak poj***ne, więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wk***ienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te Janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

        Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że Januszowi zaj***ł z podjazdu przed domem, bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki, więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

        Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z Januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska biba, bo Janusze drą mordy, dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać, a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500 zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby ojciec od nich nie dostał wpie**olu, bo było blisko.
        Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
        - Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda
        - Janusze krzyczą, że ma oddawać
        Jeden Janusz ma rozj***ny nos, bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa. Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat, bo pobił człowieka.
        We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi
        Moja stara płacze i błaga ojca, żeby zostawił łódkę, a policjantów, żeby go nie aresztowali.
        Ja sad

        W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem Januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500 zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz, co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie, tylko ojca nie chce więcej widzieć.

        Stary do tej pory robi z Januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy, bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta
        >Szczepan54
        >Liczba postów: 1
        >Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić, bo zazdroszczą złowionych okazów!

        Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD.

        Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał:
        - Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!
        A potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.
    • tapatik Stirlitz 19.04.13, 12:43
      Stirlitz uciekając przed Gestapo wbiegł na dach. Noga mi się jednak powinęła i zaczął się z niego szybko zsuwać. Cudem zahaczył o rynnę. Następnego dnia cud spuchł i posiniał.

      Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione 127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno. Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.

      Stirlitz budzi się koło drugiej i mówi do siebie:
      – Pierwsza też była dobra...

      Stirlitz na ulicach Berlina dokarmiał ukradkiem niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i umierały..

      Stirlitz szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów.
      - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
      Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.

      W SS przeprowadzano test na czystość rasową. Jednoosobową komisję weryfikacyjną stanowił Bormann, który siedzi przy biurku z głową głęboko zanurzoną w papierach - po przeciwnej stronie biurka znajduje się krzesło na którym siadają kolejni weryfikowani żołnierze. Podchodzi pierwszy z nich:
      Bormann (nie wychylając głowy znad papierów): Proszę mi powiedzieć jakąś dwucyfrową liczbę.
      Żołnierz nr 1: 47, panie generale!
      Bormann: A dlaczego powiedział pan 47, a nie na przykład 74?
      Żołnierz nr 1: Bo 47 i już!
      Bormann: Dobrze, dziękuję. Jest pan wolny. (po czym, bez spoglądania na byłego już rozmówcę, zapisał w papierach co następuje: silna wola, pełne zdecydowanie - czysta aryjska krew).
      Podchodzi kolejny żołnierz:
      Bormann (ciągle z głową w papierach): Proszę mi powiedzieć jakąś dwucyfrową liczbę.
      Żołnierz nr 2: 26, panie generale!
      Bormann: A dlaczego 26, a nie, powiedzmy, 62?
      Żołnierz nr 2: No 62 też nie jest złe... ale jakoś wolę 26.
      Bormann: Dobrze, dziękuję. Jest pan wolny. (po czym nie, podnosząc głowy zanotował: można zauważyć pewien brak zdecydowania, co wynika najprawdopodobniej z domieszki krwi słowiańskiej, ale nadal można zakwalifikować do rasy aryjskiej).
      Podchodzi następny, trzeci już żołnierz:
      Bormann (_głowa nieustannie pochylona, oczy skupione na dokumentach _): Proszę mi powiedzieć jakąś dwucyfrową liczbę.
      Żołnierz nr 3: 11!
      Bormann (podnosząc głowę): A, to wy, Stirlitz.

      Stirlitz, spacerując zimą nad brzegiem jeziora, ujrzał na nim ludzi.
      "Łyżwiarze" - pomyślał Stirlitz.
      "Stirlitz" - pomyśleli wędkarze.

      Pod dom Stirlitza podjechał samochód, z którego wyskoczyło trzech gestapowców i zaczęło głośno dobijać się do drzwi.
      – Nikogo nie ma w domu – zawołał do nich z okna Stirlitz.
      Gestapowcy wsiedli do samochodu i odjechali. W ten sposób Stirlitz wodził za nos Gestapo już piąty miesiąc.

      Müller wrócił do swojego gabinetu i zastał Stirlitza klęczącego przed sejfem.
      – Co pan tu robi? – zapytał go Müller.
      – Czekam na tramwaj – odparł Stirlitz.
      – Aha – stwierdził Müller i wyszedł z gabinetu.
      – Jak tramwaj może przejeżdżać przez mój pokój? – zaczął zastanawiać się Müller i szybko ruszył z powrotem, ale Strirlitza już tam nie było.
      – Musiał już odjechać – pomyślał Müller.

      Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz je przechytrzył. Uciekł wejściem.

      Stirlitz wszedł do gabinetu Müllera i spytał:
      – Herr Müller, czy chciałby pan pracować jako agent radzieckiego wywiadu? Dobrze płacą.
      Müller zszokowany, podrywa się ze złością, potem przypatruje się podejrzliwie Stirlitzowi. Stirlitz zaczyna wychodzić, ale zatrzymuje się i pyta:
      – Gruppenführer, czy ma pan aspirynę?
      Stirlitz wiedział, że ludzie zawsze pamiętają tylko koniec konwersacji.

      Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszatka, może przypięty do piersi rosyjski order, a może ciągnący się za nim spadochron?

      Stirlitz szedł nocą przez las i nagle zobaczył na gałęzi parę świecących oczu a do jego uszu dobiegło przeciągłe 'huhu'.
      - Sowa - pomyślał Stirlitz.
      - Sam jesteś sowa - pomyślał Müller.

      Stirlitz z Plejshnerem szli ulicą i omawiali plan przyszłej operacji. Nagle padł strzał i Plejshner z jękiem osunął się na ziemię. Stirlitz obejrzał się w jedną stronę – nikogo, potem w drugą – też nikogo.
      – Pewnie mi się wydawało – pomyślał.

      Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi na salę depeszę. "Stirlitz, jesteście zwykła dupa!" - mogły odczytać zbyt ciekawe oczy. Ale tylko Stirlitz wiedział, że właśnie tego dnia otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.

      Szybkościomierz samochodu Bormanna pokazywał 80 km/h. Obok szedł Stirlitz udając, że nigdzie się nie spieszy.

      Stirlitz budzi się z okropnym bólem głowy. Mętnym wzrokiem spogląda wokół: na stole bateria pustych butelek, obok naga posiniaczona kobieta, poza tym potworny bałagan, połamane meble...
      Uśmiecha się radośnie. W tym dniu, dniu Armii Czerwonej, zachował się jak prawdziwy radziecki oficer.

      Stirlitz wszedł do gabinetu i ujrzał Müllera leżącego na podłodze i nie dającego oznak życia.
      - Otruty - pomyślał Stirlitz przyglądając się rączce siekiery wystającej z piersi.

      Stirlitz zamyślił się. Spodobało mu się, więc zamyślił się jeszcze.

      Stirlitz poszedł do windy, a tam rura do zjeżdżania .Zjeżdżając w dół wylądował jako tancerz gogo w klubie dla gejów spotykając w 1 rzędzie Adolfa i Müllera.

Pełna wersja