Masaż nasz codzienny

    • tapatik Mieszkanko też masz malutkie 02.03.14, 22:10
      Jaka jest różnica miedzy mężczyzną a żarówką?
      Jak kobieta znajdzie żarówkę to nie będzie próbowała jej zmienić.


      - Co to jest żytnia?
      - Żytnia to 40% roztwór chleba naszego powszedniego.


      xxx: i co Ty na to?
      xxx: mówisz, że milczysz?
      zzz: milczenie oznacza zgodę
      xxx: zawsze tak sobie mówię kiedy biorę Cię na śpiocha


      Czy słowo "zboczeniec" nie powinno oznaczać osoby chorobliwie kochającej boczek?! Czyżbyśmy całe życie używali złego znaczenia?!


      jakieś specjalne gniazda usb zastosowali w tym monitorze
      wtyk dopiero w czwartą stronę pasuje


      Na dyskotece poznali się Pan i Pani.
      Po dyskotece zdecydowali się na konsumpcję świeżo poznaje znajomości w domu Pana.
      Nad rankiem Pani budzi się, rozgląda i stwierdza:
      - Oooo, mieszkanko tez masz malutkie....
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 04.03.14, 09:21
      Dwóch właścicieli firm z branży odzieżowej je razem lunch. Goldstein mówi do kolegi:
      - Zeszły tydzień był najgorszym tygodniem w moim życiu...
      - Co się stało ?? - pyta Birnbaum
      - Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój przyrodni brat - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...
      - I ty myślisz, że miałeś zły tydzień ?? - odpowiada Birnbaum - mój był dużo gorszy... Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój kuzyn - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...
      - Jak możesz mówić, że twój tydzień był gorszy od mojego ?? - oburzył się Goldstein - przecież były identyczne...
      - No wiesz !!?? - powiedział jeszcze bardziej oburzony Birnbaum - przecież ja szyję ubranka dla psów.
      • zed-is-dead Re: Masaż nasz codzienny 04.03.14, 10:26
        Mocne! Świetne! big_grin
    • tapatik O programistach 17.03.14, 09:43
      Programista do Szefa Programistów:
      - Nie jesteśmy w stanie napisać tego programu w zaproponowanym terminie. Więcej. Nie jesteśmy w stanie napisać go w ogóle. Wymagało by to bowiem całkowitej zmiany strategii firmy i wejścia w całkiem nową dla nas dziedzinę, a nikt z naszego zespołu nie ma odpowiedniego zasobu wiedzy z tej dziedziny. Moim zdaniem nie powinniśmy byli przyjmować tego zlecenia bez zastanowienia.
      Szef Programistów do Szefa Projektu:
      - Projekt wymaga zmiany założeń. W tej chwili nie mamy ludzi, którzy mogą się tego podjąć. Wymagało by to dodatkowego szkolenia. Moim zdaniem nie jesteśmy gotowi do podejmowania zadań tego typu
      Szef Projektu do Głównego Managera:
      - Projekt wymaga pewnych zmian strategii i niewielkiego doszkolenia paru ludzi. Moim zdaniem możemy ostrożnie podjąć ten temat.
      Główny Manager do Dyrektora:
      - Projekt udowodni klientom zdolności naszej firmy w zakresie elastycznego dopasowania się do potrzeb użytkownika. Moim zdaniem moglibyśmy podjąć się; tego zadania, ale pod pewnymi warunkami.
      Dyrektor do Szefa Sprzedaży:
      - Proszę przekazać informacje klientowi. Dyktuję: "Zlecili nam Państwo; projekt z dziedziny, w której nasza firma ma wieloletnie doświadczenie. Wykonaliśmy już wiele podobnych projektów dla bardzo znanych firm, a zatem Państwa zadanie zostanie wykonane w podanym przez Was terminie."
      Szef sprzedaży do handlowca:
      - Mamy wieloletnie doświadczenie w tworzeniu tego typu aplikacji. Nie ma wiec żadnych problemów, aby obsłużyć tego klienta. Co więcej, możemy skrócić termin wykonania projektu, jeżeli konkurencja będzie nas naciskać nawet do tygodnia.
      Handlowiec do klienta:
      - Praktycznie mamy takie aplikacje gotowe. Wystarczy tylko poddać je odpowiednim modyfikacjom, aby dostosować je do potrzeb waszej firmy. Nie zajmie nam to dłużej, niż kilka dni.
      Klient do handlowca:
      - Czy mogę zatem prosić o wersję demonstracyjną na jutro?



      Puk puk.
      - Kto tam?

      - Java.

      Puk puk.
      - Kto tam?
      - C++.

      Puk puk.
      - Assembler.



      Do programisty wpadł znajomy informatyk. Ale nie da się spokojnie posurfować, bo dzieci gospodarza piorą się między sobą, wrzeszcząc przy tym niemiłosiernie. W końcu znajomy nie wytrzymuje i pyta:
      - Słuchaj, nie mógłbyś jakoś ich uspokoić?
      A programista - nie odrywając wzroku od ekranu:
      - Nie da się. Konflikt wersji.
    • tapatik Nie wiem czy prawdziwe 17.03.14, 22:13
      Jestem pielęgniarką. Świeżutka historia z ostatniego dyżuru.

      Pacjent po zabiegu wycięcia wyrostka, kobieta przyszła go odwiedzić. Nic dziwnego. Może siostra, może koleżanka. Facet adres ma z drugiego końca kraju, pracuje tutaj w ciągu tygodnia, na weekendy zjeżdża do domu. Bywa.

      Dzwoni telefon. Przedstawia się pani Iksińska, żona pana Iksińskiego - rzeczonego pacjenta. Pyta o stan zdrowia. Po zweryfikowaniu zgodności danych, żeby mieć pewność, że to na pewno jego żona, odpowiadam krótko na pytania. Pani pyta czy mogę się spytać męża, czy czegoś przypadkiem nie potrzebuje.
      Idę przekazać pytanie. Pointa łatwa do przewidzenia.

      Pani odwiedzająca z wielką awanturą na Pana pacjenta, że jak to żona i co on sobie myśli, wstrętny uwodziciel i kłamca, a tyle obiecywał, z płaczem wybiegła z sali.

      Pan - mina jakby mu kot pod nos nasrał i pretensje do mnie, że go wkopałam. Grozi skargą na mnie, szpital i wszechświat.

      A na drugim końcu linii żona, słysząca wszystko przez telefon, niedowierzająca...

      Ciekawe, jaki będzie ciąg dalszy.
      • czarnamajka75 Re: Nie wiem czy prawdziwe 13.04.14, 21:01
        tapatik napisał:

        > Jestem pielęgniarką. Świeżutka historia z ostatniego dyżuru.
        zdecydowanie nieprawdziwe obowiązuje prawny zakaz udzielania jakichkolwiek informacji drogą telefoniczna
    • tapatik Pozytywny dowcip o naszych politykach 20.03.14, 10:52
      Przychodzi polityk do wróżki i mówi:
      - Opowiedz mi o mojej przyszłości.
      - Widzę, że jedziesz odkrytym, długim samochodem, a wokół samochodu - setki tysięcy ludzi.
      Polityk się uśmiecha. Wróżka kontynuuje:
      - Widzę, że ludzie są bardzo zadowoleni, stoją z flagami, krzyczą radośnie i mają szczęśliwe twarze.
      - Kochają mnie... A czy ściskam im ręce?
      - Nie.
      - A dlaczego?
      - Trumna jest zamknięta.
    • tapatik Masaż wojskowy 20.03.14, 11:18
      – Plutooooooon! W dwuszeregu – zbióóóóorka!
      Szuszuszu (odgłos kroków).
      – Kowalski?!
      – Jestem!
      – Nowak?!
      – Jestem!
      – Kulczyciaszerękawiczkowiec?!
      – Jestem!
      – Wykurwiste nazwisko!
      – Jestem!
      – Co za pojebany pluton?!
      – Jestem!
      • tapatik Re: Masaż wojskowy 27.03.14, 19:24
        https://joemonster.org/i/2014/03/sr71_01.jpg

        To było kiedy z Waltem lecieliśmy na ostatni lot treningowy. Potrzebowaliśmy 100 godzin w samolocie, żeby ukończyć szkolenie i uzyskać status gotowości do wykonywania misji. Gdzieś nad Colorado ukończyliśmy setną godzinę. Nad Arizoną zrobiliśmy zwrot, samolot sprawował się wyśmienicie. Zaczynaliśmy się czuć bardzo pewnie, nie tylko dlatego, że wkrótce mieliśmy zacząć latać na prawdziwe misje, ale również dlatego, że przez ostatnie miesiące zdobyliśmy zaufanie do samolotu. Mknąc 25 000 metrów nad pustyniami z granicy Arizony widziałem już wybrzeże Kalifornii. Nareszcie, po miesiącach pracy na symulatorze, miałem pełne panowanie nad samolotem.

        Zaczynałem trochę współczuć Walterowi siedzącemu w tylnym fotelu. Siedział tam, bez możliwości podziwiania widoków przed nami, jedynie z zadaniem monitorowania czterech różnych radiostacji. To był dla niego dobry trening, bo w czasie prawdziwych misji odebranie ważnego przekazu ze sztabu mogło mieć znaczący wpływ na zadanie. Z kolei dla mnie trudne było to, że musiałem komuś oddać kontrolę nad radiem, które w całej dotychczasowej karierze sam obsługiwałem. Ale to była część podziału obowiązków w tym samolocie i musiałem się z tym pogodzić. Mimo to nadal upierałem się, że kiedy jesteśmy na ziemi, to ja będę obsługiwał łączność. Walt był dobry w wielu aspektach, ale nie mógł się ze mną równać w mówieniu płynnym, spokojnym radiowym głosem, umiejętnością, którą zdobyłem przez lata latania na myśliwcach, gdzie nawet mały błąd w komunikacji mógł doprowadzić do uziemienia pilota. Rozumiał to i pozwalał mi na tę odrobinę luksusu.

        Żeby się trochę zorientować z czym musi się zmagać Walt, przełączyłem radio na swój panel i słuchałem sygnałów razem z nim. Większość ruchu w eterze było z centrum ruchu lotniczego w Los Angeles, daleko pod nami, które sprawowało nadzór nad codziennym tłokiem w powietrzu w ich sektorze. Mimo że mieli nas na ekranach (choć na krótko), to poruszaliśmy się w niekontrolowanej przestrzeni i zwykle z nimi nie rozmawialiśmy, chyba że musieliśmy zejść niżej.

        Usłyszeliśmy jak drżący głos pilota Cessny poprosił o weryfikację prędkości względem ziemi. Centrum odpowiedziało: "November Charlie 175, mam cię z prędkością dziewięćdziesięciu węzłów względem ziemi" (ok.167km/h przeliczył Tapatik).

        Musicie wiedzieć, że kontrolerzy z Centrum, niezależnie czy rozmawiali z kursantem w Cessnie, czy z Air Force One, zawsze mówili tak samo - spokojnym, niskim, profesjonalnym głosem, który powodował, że czułeś się dla nich ważny. Nazywałem to "głosem z centrum w Houston". Zawsze mi się wydawało, po latach oglądania filmów dokumentalnych o programie kosmicznym i słuchaniu spokojnego i wyraźnego głosu kontrolerów z Houston, że wszyscy kontrolerzy mówią właśnie w ten sposób, i zwykle tak właśnie było. I nie miało znaczenia w jakim rejonie kraju leciałeś, brzmiało to jakby zawsze gadał ten sam facet. Przez lata ten głos stał się kojącym dźwiękiem dla uszu pilota. Z drugiej strony, piloci zawsze starali się brzmieć jak Chuck Yeager, a przynajmniej jak John Wayne. Lepiej zginąć niż źle zabrzmieć w eterze.

        Chwilę po pytaniu Cessny odezwał się Twin Beech, wyraźnie wyniosłym tonem, prosząc o podanie jego prędkości. "Mam cię z prędkością stu dwudziestu pięciu węzłów względem ziemi" (ok.232km/h przeliczył Tapatik). O rany, pomyślałem, ten z Beechcrafta musiał być przekonany, że zaimponował mniejszemu braciszkowi w Cessnie. Nagle, zupełnie znikąd, odezwał się pilot F-18 z bazy lotnictwa marynarki w Lemoore. Od razu można było poznać kozaka z Marynarki, ponieważ brzmiał bardzo luzacko. "Centrum, Dusty 52 sprawdź prędkość". Zanim Centrum odpowiedziało pomyślałem: "hej, Dusty 52 w swoim kokpicie za milion dolarów ma wskaźnik prędkości względem ziemi, więc dlaczego prosi Centrum o odczyt?" I mnie olśniło, spryciarz Dusty chciał się upewnić, że każdy nieopierzony nielot od Mount Whitney do Mojave będzie słyszał z jaką prędkością się porusza. On dziś jest najszybszym kolesiem w okolicy i chce żeby każdy wiedział jak świetnie się bawi w swoim Hornecie. Po chwili nadeszła odpowiedź, tym samym spokojnym, wyraźnym tonem "Dusty 52, Centrum, mam cię z prędkością 620 węzłów względem ziemi" (ok.1150km/h przeliczył Tapatik).

        Pomyślałem "czyż on się sam nie podkłada?" Kiedy odruchowo sięgałem ręką do przycisku nadawania musiałem sobie przypomnieć, że to Walt obsługuje radiostację. Ale nadal wiedziałem, że coś z tym trzeba zrobić - jeszcze chwila i wylecimy z sektora, i taka okazja bezpowrotnie przepadnie. Hornet musi sczeznąć i musi sczeznąć natychmiast. Pomyślałem o wszystkich naszych szkoleniach na symulatorze i jak ważne było to, że udało nam się stworzyć zgraną załogę, i wiedziałem, że wejście na radio zaprzepaści całą tę pracę. Byłem rozdarty.

        Gdzieś 21 kilometrów nad Arizoną znajdował się pilot krzyczący w swoim kosmicznym hełmie. I wtedy usłyszałem. Kliknięcie przycisku nadawania z tylnego fotela. To była ta chwila, w której zrozumiałem, że Walt i ja staliśmy się załogą. Bardzo profesjonalnie, bez emocji, Walter powiedział: "Centrum Los Angeles, Aspen 20, mógłbyś podać nam naszą prędkość względem ziemi?" Bez najmniejszej zwłoki, jak w każdym innym przypadku, nadeszła odpowiedź: "Aspen 20, mam cię z prędkością tysiąca ośmiuset czterdziestu dwóch węzłów względem ziemi" (3411km/h przeliczył... a sami się domyślcie).

        Najbardziej mi się spodobało to czterdzieści dwa, takie dokładne i dumne było Centrum mogąc dostarczyć te dane bezzwłocznie i było czuć, że kontroler się uśmiechał. Ale moment, od którego wiedziałem, że na lata będziemy z Waltem bardzo dobrymi przyjaciółmi, nastąpił kiedy znowu usłyszałem kliknięcie nadawania i Walt swoim głosem pilota myśliwca powiedział: "O, Centrum, bardzo dziękuję, my mamy na budziku bliżej tysiąc dziewięćset" (ok.3500 km/h).

        Przez ten moment Walter był bogiem. I wreszcie usłyszeliśmy małą rysę w "głosie z Houston", kiedy kontroler z LA powiedział "Przyjąłem Aspen, prawdopodobnie twój sprzęt jest dokładniejszy od naszego. Tym razem wam się udało, chłopaki".

        Wszystko to trwało ledwie chwilkę, ale w tym krótkim, pamiętnym sprincie przez południowy zachód Marynarka zginęła w płomieniach, wszyscy śmiertelnicy na tej częstotliwości musieli bić pokłony przed Królem Prędkości, a co ważniejsze - Walter i ja przekroczyliśmy tę granicę dzielącą nas od zostania prawdziwą załogą. Przez całą drogę do wybrzeża nie usłyszeliśmy żadnej transmisji na tej częstotliwości.



        Tego jednego dnia naprawdę było fajnie być najszybszym kolesiem w okolicy.
    • tapatik 12 najlepszych wykrętów jeśli złapią cię na ... 22.03.14, 18:58
      12 najlepszych wykrętów jeśli złapią cię na spaniu w pracy


      - W banku krwi powiedzieli mi, że to może się przydarzyć.
      - To jest 15-sto minutowa drzemka regenerująca, o której tyle mówili podczas tego kursu "Zarządzanie czasem", na który mnie wysłałeś.
      - Nie spałem! Medytowałem nad celem misji i układałem sobie w głowie nowy projekt.
      - To jest jeden z siedmiu nawyków ludzi wysoce wydajnych.
      - O rany! To lekarstwo, które wczoraj zażyłem wciąż działa!
      - Testowałem moją klawiaturę na odporność na zaślinienie.
      - Robiłem bardzo specyficzne ćwiczenie Yoga uwalniające od stresu związanego z praca. Chyba nie będziesz mnie dyskryminował za uprawianie Yogi?
      - Dlaczego mi przerwałeś? Prawie znalazłem rozwiązanie dla naszego największego problemu.
      - Automat do kawy jest nieczynny.
      - Nie spałem. Próbowałem założyć szkła kontaktowe bez użycia rąk.
      - Ktoś musiał włożyć kawę bezkofeinowa w nie ten pojemnik co trzeba.
      - "... i Ducha świętego. Amen"
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 05.04.14, 17:56
      < dejwi> dzis w pracy mialem dni otwarte
      < dejwi> studenci dostali kanapki
      < dejwi> cukierki
      < dejwi> byl konkurs - ktos dostal tableta
      < dejwi> wszyscy dostali pendrive
      < dejwi> brakuje jeszcze, zeby sekretarka im obciagala, jak zlozo CV

      Za czasów PRLu były ławki pod sklepami. Dzisiaj są strony internetowe z możliwością komentowania. Ale eksperci Ci sami.

      Czy wódka, którą znalazłem w szafce po roku może być traktowana jako trunek, który długo leżakował?

      <skafander_wieczności> Masz sześć jabłek, połowę dajesz Ani. Ile ci zostało?
      <zgorzchniały_urwipołeć> Pięć i pół.

      W ramach równouprawnienia żądam wprowadzenia na rynek serków heterogenizowanych.

      W sklepie z dywanami.
      - Chciałabym coś praktycznego do pokoju dziennego.
      - A ile Pani ma dzieci?
      - Sześcioro.
      - To najpraktyczniejszy byłby asfalt.
    • tapatik Nie ślinić cycków 07.04.14, 19:01
      Robiliśmy to w łazience, samochodzie, w lesie i wielu innych miejscach, tylko nie w łóżku. Powoli i smutno. Bardzo powoli i bardzo smutno...

      W łóżku był podobny do dzięcioła skrzyżowanego z młotem pneumatycznym. Znał tylko jedną pozycję - misjonarską, którą "odwalał", a po seksie pod prysznicem głośno się śmiał. Zapytałam go, z czego się śmieje, a on na to: "Jak to z czego? Poruchałem!".

      Rozmiar miał skromny, ale to jeszcze pół biedy. Krótkodystansowiec - podczas naszego pierwszego razu zdążył dojść zanim w ogóle wszedł. Gdy chciałam drugi raz (zaraz po tym pierwszym) odburknął: "No jak już tak bardzo chcesz, to zrób z nim coś".

      Miałam kiedyś chłopaka, który miał małego towarzysza - jakieś 6 centymetrów. Poważnie. W ogóle nie czułam go w środku. Położył się na mnie, popchał, podyszał i skończył. Potem zapytał: "Podoba ci się moja armata?". Szybko zakończyłam tę znajomość.

      Nasze dwa razy trwały jakąś minutę (jeśli nie mniej). Żadnej gry wstępnej, wsadził-wyciągnął, a orgazm ozdabiał jakimiś odzywkami z tanich pornoli. Do tego jeszcze przeklinał.

      Wyszedł spod prysznica, 120 kilogramów męskiego wdzięku rozwaliło się na łóżku i rzekło: "Bierz, korzystaj". Nie dość, że trzeba było prawie z lupą tego szukać między fałdami tłuszczu, to jak już się znalazło, trzeba było jakoś reanimować. Samo z siebie współpracować nie chciało. Powiedział: "Ujeżdżaj!" Przecież to jak jazda wierzchem na słoniu - nogi się rozjeżdżają. Koszmar.

      Zsunął spodnie, spod których wyszło krzaczysko rudych włosów okalających męską godność o długości jakichś 5 centymetrów (w pełnej gotowości bojowej). Nie dałam rady nawet wymyślić jakiejś grzecznej wymówki, zarechotałam na cały głos. Nic więcej nie mogłam zrobić. Wzięłam torebkę i dusząc się ze śmiechu wyszłam z mieszkania. Biedny chłopak.

      Jak to wspominam, to do dziś mną wzdryga. Dopóki się całowaliśmy i przytulaliśmy wszystko było w porządku, ale jemu koniecznie chciało się zrobić mi dobrze ustami. Wrażenia miałam takie, jakby ktoś mnie jadł - mlaskanie i czkawka, a do tego podgryzanie.

      Sprzętu nie miał dużego, raptem kilka centymetrów. Kiedy byłam na dole, mogłam chociaż podziwiać wzór na tapecie, ale kiedy przeniósł mnie na górę, to żeby nie wypadł ze mnie, można było co najwyżej delikatnie ruszać plecami. A on jeszcze pokrzykiwał: "Szybciej, co ty, kłoda?". Ledwie doczekałam się końca swojego szczęścia.

      Spodnie na krzesło, żeby się nie pogniotły, a potem dziesięć minut obśliniania lewego cycka, potem drugie dziesięć minut na prawego.
    • czarny.onyks Re: Masaż nasz codzienny 07.04.14, 19:14
      ,,... (opowiedział mi gej, jak powiedział on może)''

      Skrzyżowanie, mała stłuczka. Wysiada z samochodu dwóch gejów. Jeden męski jak Marlon Brando, drugi niemęski jak Justin Bieber, obaj szaliczki, jeden ten żeński wielka damska torebka. Wychodzą i widzą, że mają rozwalony kierunkowskaz, bo pan w skodzie i kapeluszu w nich przyładował bez zdania racji i przyczyny.

      Gej do swojego lubego: - Kaaaaziuuuu Ty dzwoń na policjęę

      Słysząc to sprawca "wypadku":- Dajcie spokój panowie... zapłacę za szkodę
      Gej: - Kaaziuuu ale ja Ci mówięęę Ty dzwońń na policjęę
      - Ale na prawdę nie ma co fatygować policję. Zapłacę wam 200 zl

      Stanowczo gej: - Nie słuchaj tego Kaaziu..proszęę zadzwoń na policjęę.

      -Dam wam 350zl za tą małą szkodę..

      Sytuacja powtarza się jeszcze kilka razy, kwota sięgnęła 500zł i facet zrezygnowany mówi...
      - A chuj wam w dupe!!!
      Gej na to
      - Kaziu czekaj...Pan chce się dogadać!
    • tapatik Polak, Rusek i Niemiec 09.04.14, 22:12
      Diabeł złapał Polaka, Ruska i Niemca i mówi:
      - Willa z basenem, najnowszy mercedes i konto w szwajcarskim banku dla tego kto wykona trzy zadania.
      1. wytrzymać 10 minut w klatce ze skunksem
      2. uścisnąć łapę niedźwiedziowi
      3. zadowolić Murzynkę
      Pierwszy w chodzi Niemiec i po pięciu minutach wychodzi obrzygany i zapłakany, drugi wchodzi Polak i po 8 minutach wychodzi obrzygany i zapłakany. Trzeci wchodzi Rusek i 9 minutach wychodzi obrzygany i zapłakany skunks. Zanim wychodzi lekko się zataczając Rusek. Diabeł pyta:
      - Jak żeś to zrobił
      - Akurat musiałem przewinąć onuce, bo mi jakiś kamyk się zaplątał i nawet nie widziałem jak ten skunks wyszedł
      - No to idź wykonaj resztę
      - Po dziesięciu minutach Rusek wychodzi z klatki od niedźwiedzia i pyta:
      - Gdzie ta Murzynka co jej miałem łapę uścisnąć?

      Idzie Polak, Niemiec i Rusek. Chcą przejść przez most, ale spotkali diabła.
      - Przejdziecie tędy jak was nie ugryzie żadna czerwona mrówka.
      Idzie Rusek, nie przeszedł. Idzie Niemiec, nie przeszedł. Idzie Polak, przeszedł!
      - Jak to zrobiłeś?
      - Zgniotłem niechcący jedną mrówkę, no a reszta poszła ją pochować.

      Polak, Rusek i Niemiec jadą pociągiem.
      Rusek i Niemiec wymyślili zawody na najlepszego złodzieja.
      Po krótkiej namowie Polak także dołącza.
      Najpierw Niemiec zgasił i zapalił światło - ukradł butelkę wódki.
      Potem Rusek zgasił i zapalił światło - ukradł portfel 62-letniej babci.
      Na koniec Polak zgasił i zapalił światło.
      - Żaden z Ciebie złodziej, nic nie ukradłeś! - mówią Rusek i Niemiec.
      Po 5 sekundach wchodzi załamany konduktor i mówi:
      - Nie jedziemy dalej! Ktoś podpierdolił nam lokomotywę!

      Polak, Rusek i Niemiec kłócą się kogo King-Kong jest większy.
      - Mój King-Kong jak wyciągnie ręce to dotyka wieżowca - mówi Niemiec.
      - Mój King-Kong jak wyciągnie ręce to dotyka dwóch planet - mówi Rusek.
      - A te Planety są ciepłe? - pyta Pola.
      - Tak
      - To nie planety! To jaja mojego King-Konga.

      Idą Polak, Rusek i Niemiec przez las i nagle zatrzymał ich diabeł:
      - Jeśli powiecie coś i przez 20 minut będzie słychać echo to was puszczę.
      Pierwszy był Niemiec:
      - Heil Hitler! - Głos rozchodził się przez 5 minut.
      Następny był Rusek:
      - Zdrastwujtie! - Głos rozchodził się 10 minut.
      Ostatni był Polak:
      - Wódkę dają!
      - Gdzie!? - rozchodziło się 2 godziny.

      Polaka, Niemca i Ruska złapał diabeł i zamknął w okrągłej wieży i powiedział że jak dadzą mu zadanie jakiego nie da rady wykonać to ich wypuści.
      Niemiec mówi:
      - To zrób salto w przód.
      Diabeł się zaśmiał i zrobił salto w przód.
      Rusek mówi:
      - Zrób salto w tył.
      Diabeł się zaśmiał i zrobił salto w przód a Polak mówi:
      - Jak jesteś taki mądry to stań w kącie.
      • hashimotka88 Re: Polak, Rusek i Niemiec 09.04.14, 22:32
        oj, zrobił niedźwiadkowi, miłą przysługę wink
        a murzynka łapy nie podała. Niedźwiedzia murzynka big_grin

        Młoda mi dzisiaj kawał przeczytała.
        - Jasiu, postawię CI pałę! - mówi nauczycielka
        - Nie, dziękuję. Mam dziewczynę - odowiada Jasio wink

        heheh ona nie zrozumiała o co chodzi w tym kawale big_grin ja też mówiłam, że nie wiem ^^
        no co w tym śmiesznego ?suspicious co to ta pała - Młoda spytała big_grin no jak to co, niedobry stopień wink - odpowiedziałam - niedobry suspicious

        big_grin
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 13.04.14, 20:36
      https://www.phun.org/newspics/funny_friday_2/8705.jpg
      • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 13.04.14, 20:38
        Brudne dziecko = szczęśliwe dziecko

        https://www.phun.org/newspics/funny_friday_2/8695.jpg
    • tapatik Dlaczego kobiety lubią męskie tyłki? 14.04.14, 11:20
      Dlaczego kobiety lubią męskie tyłki?
      Bo w tylnej kieszeni można znaleźć portfel.
    • tapatik Faceci, którzy kochacie tylko oczami 23.04.14, 11:52
      Mamusia taka cicha, spokojna, do rany przyłóż; nie to co inne teściowe. Bez przerwy tylko wtrącają się w sprawy rodzinne, ciekawe dlaczego zawsze stają po stronie córek? Mamusia jest inna, lepsza; nawet ostatnio jak zapiłem z kumplami, nie powiedziała mamusia ani słowa. Ja to doceniam.
      Jeszcze tylko zapalę mamusi świeczkę i muszę lecieć.

      - Здравствуйте, это вам из ФСБ звонят.
      - Я знаю.
      - Откуда?
      - Вы мне на выключенный мобильник дозвонились.

      - Dzień dobry, tu FSB.
      - Wiem.
      - Skąd?
      - Zadzwoniliście do mnie na wyłączoną komórkę.

      — Что пьем?
      — Русское мохито…
      — Ром и мята?
      — Нет. Водка и укроп.

      - Co pijesz?
      - Ruskie mojito.
      - Rum i miętę?
      - Nie, wódkę i koperek.
      (kumpel z pokoju twierdzi, że może być i bez koperku)

      В суде:
      — Надеюсь, вы знаете, что вас ждет за дачу ложных показаний?
      — Да, обещали BMW…

      W sądzie:
      - Czy wiecie jaka jest kara za krzywoprzysięstwo?
      - Tak, mam obiecane BMW.

      Podczas show Putina zadano mu pytanie, kiedy przedstawi nową Pierwszą Damę. Ten odpowiedział:
      - Najpierw muszę wydać byłą żonę za mąż.

      Rosja. Tylko tu nikogo nie dziwi tabliczka " Opalanie się na terenie cmentarza zabronione!".

      Faceci, którzy kochacie tylko oczami, niech chociaż wasze spojrzenie będzie twarde!
    • tapatik Jeżeli blondynce urwać głowę... 24.04.14, 07:56
      W przepełnionym autobusie:
      - Panie, ja nie jestem kobietą, jestem mnichem w habicie!

      Po kilku minutach:
      - I co? Przekonał się pan wreszcie?


      Nad rzeczka był camping. Taki sobie zwyczajny - kilka domków, parę namiotów i kibelki nad woda. Poniżej rzeczka wpływała do lasu. W lesie, na pochylonym tuz nad woda pniu siedziały dwie wiewiórki i majtały nóżkami. Duża i mała. Duża - ojciec wiewiórka mówi do mniejszej:
      - Synu, nauczony doświadczeniem wielu pokoleń, wieloma rozczarowaniami i upokorzeniami, chcąc oszczędzić ci ewentualnych przykrych chwil, oto przekazuję ci jedną z ważniejszych wskazówek. Popatrz tam - Pokazuje łapką coś płynącego woda. - Widzisz, to brązowe?
      - Widzę.
      - To NIE jest szyszka...


      Jak najczęściej informatycy zwracają się do swoich żon?
      -Myszko


      Lekarz kazał mi przestać pić.
      Potem kazał przestać się śmiać.


      Bandyta wpada do tramwaju i krzyczy:
      - Nie ruszać się, to jest napad !
      Jakiś pasażer z ulgą:
      - Cholera, aleś mnie pan wystraszył, już myślałem ze to kanary... big_grin


      - To jest napad! – wrzasnął człowiek z kominiarką na twarzy podbiegając do bankowej kasy usytuowanej najbliżej wejścia – Dawaj pieniądze bo będę strzelał!
      Pistolet trzymał skierowany w stronę kasjerki. To był jego pierwszy skok. Był zdenerwowany.
      W oczach kasjerki odmalowało się zniecierpliwienie.
      - Napady realizujemy w kasie numer pięć – powiedziała niezbyt grzecznym tonem.
      - No tam, z tamtej strony – pokazała palcem widząc że klient się nie rusza.
      Rzeczywiście znieruchomiał. Coś szło nie tak ale pogubił się co. Wreszcie ruszył w stronę kasy numer pięć. Na szczęście nie było kolejki.
      - To jest napad! – krzyknął do kasjera, ale w jego głosie nie było już takiej determinacji jak wcześniej.
      - Oczywiście – odpowiedział kasjer tonem profesjonalisty – dowód proszę.
      - Jak… dowód… – zmieszał się do reszty napastnik i odruchowo sięgnął do kieszeni po dokument.
      - No normalnie, żeby podjąć pieniądze – wyjaśnił kasjer – Chyba nie po raz pierwszy jest pan w banku.
      Przestudiował dokument i popatrzył krytycznie na napastnika, który całkiem już zdezorientowany przebierał palcami po kolbie pistoletu.
      - Nie mogę zrealizować tego napadu – orzekł w końcu kasjer oddając dokument. Dowód jest nieważny.
      - Jak nieważny? – spytał bandyta – Co w nim jest nie tak?
      - Zdjęcie. Jest bez kominiarki, a pan jest w kominiarce.


      Życie to tragedia w trzech aktach.
      Akt urodzenia, akt ślubu, akt zgonu.

      Jeżeli blondynce urwać głowę, reszta będzie jeszcze 3 dni po sklepach biegać.
    • tapatik Monia Liza 27.04.14, 13:24
      https://funnylol247.com/images/2014/January/5/52c93bfd165ca.jpg
    • tapatik Trochę sztuki 27.04.14, 17:52
      https://asset-7.soup.io/asset/4928/4980_79de_500.jpeg
    • tapatik Sprośny dowcip 04.05.14, 17:51
      Rozmawiają dwie kumy:
      - Wczoraj mieliśmy gości. A mój mąż debil zaczął opowiadać sprośny dowcip.
      - No i co?
      - Nie dałam mu skończyć i wywaliłam z mieszkania.
      - I bardzo dobrze!
      - No nie do końca, bo goście wyszli za nim, żeby końcówkę dowcipu usłyszeć.


      - Dlaczego lekarze najczęściej pracują na półtora etatu?
      - Bo z jednego etatu nie ma co jeść. A na dwóch nie ma kiedy.


      Spotyka się dwóch stomatologów:
      - Zgadnij, ile mam zębów?
      - Trzydzieści trzy
      - A w której ręce?


      Nie wiem czy funkcja rozpoznawania głosu, która ma być zaimplementowana w Windows 8 to dobry pomysł. A jak zacznie odpowiadać? Spierać się? Obrażać? Pewnie już po tygodniu na złość się nie będzie chciał włączać.


      Ostatnio w trakcie oglądania meczu, syn zaczął się strasznie drzeć w łóżeczku. Nie mogłem tego znieść, więc zgarnąłem ze stołu papierosy i mówię do ślubnej:
      - Idę do pubu obejrzeć mecz w spokoju.
      Dzisiaj znowu zaczął się drzeć. I do tego na ulicy.
      - Co z ciebie za ojciec!!? Dwadzieścia lat się nie pokazałeś w domu.


      Chciałem w tym mailu o niespodziance w zamrażalniku wam zdjęcie wkleić
      ale jak wpisywałem w google 'bambo lody' to mi całkiem co innego wyskakiwało .


      Wielki piątek to moje ulubione święto - zerowa kolejka w kebabie.


      Jeśli nie powinniśmy się obżerać po nocach, to do czego służy światełko w lodówce?


      <gosia> jak będę gruba to jak mnie przeniesiesz przez próg?
      <wojtek> zrobię uprawnienia na wózki widłowe
      <gosia> ...


      - Potrzebuję Windowsa 64-bitowego, a mam wersję 32-bitową. Co robić?
      - Zainstaluj go dwa razy.


      Ponoć nowe banknoty mają mieć po obu stronach frędzle, by łatwiej było związać koniec z końcem.


      Jeśli nie macie jeszcze kamery Go Pro, to najwyższy czas ją kupić:

    • szarlotka_ja Re: Masaż nasz codzienny 04.05.14, 21:16
      Jak można nazwać faceta trzymającego w jednej ręce amoniak, a w drugiej wodorotlenek sodu?





      Mężczyzna z zasadami suspicious
    • tapatik Re: Masaż nasz codzienny 08.05.14, 10:58
      Przyszedł Żyd do bożnicy i modli się:
      Panie Boże, Dawid znowu wygrał w Totolotka, Sara zgarnęła najlepszy fant w loterii, a Izaak to co tydzień na wyścigach wygrywa.
      Panie Boże spraw, abym i ja coś wygrał.
      Nagle otwierają się niebiosa i słychać głos:
      Mosiek, daj Ty mi wreszcie szansę i w coś zagraj.
    • tapatik Nie wiem czy prawdziwe 12.05.14, 19:43
      Ale nawet jeśli nie jest prawdziwe, to się dobrze czyta.


      Tuż przed majówką moi rodzice masakrycznie się pokłócili i przez cały długi wkend w domu panowała wręcz grobowa atmosfera. O co się tak pożarli?
      O to czy rozcięcie na mojej ręce wygląda jak wagina czy nie.


      Spotterka: "Chcę pozdrowić chłopaka, który wracał busem z Zamościa około godziny 17.30. Jestem jedną z 3 dziewczyn, które robiły bekę w autobusie. Jeśli czytasz to Kamilu odezwij się.
      PS.Mówiłam Ci, że nikotyna uzależniasmile"
      Odpowiedź: "Jestem jedną z 3 dziewczyn, które robiły bekę w autobusie."
      Już sobie wyobrażam tę "bekę w autobusie" trzy głupie cipy rżące na cały bus i wkurwiające resztę pasażerów. Furmanką wam jeździć a nie z ludźmi wsiury je*ane.


      Spotter: Poszukuję dziewczyny, która w środę o 19:30 była na siłowni w Aqua. Miała miętowe legginsy i była z koleżanką.
      Odpowiedź1: Lizałeś jej legginsy?
      Odpowiedź2: A to była mięta pieprzowa, polna, zielona, okręgowa, nawodna, okołolistna, kosmata, długolistna czy inny rodzaj?
      Swoją drogą nie powinieneś znać określenia koloru "miętowy" xD
      Chyba, że jesteś dziewczyną to przepraszam.


      Wychodzi na to, że lepiej by nam poszło na Eurowizji, gdyby jedną z dziewczyn ubijających masło był Donatan.
    • tapatik Motywacja 13.05.14, 20:05
      Od kilku minut rżę.
      Profilaktycznie wytachałem kubek do kuchni, bo się boję, że zaraz opluję monitor.
      Dlatego złośliwie podrzucę ten wpis, może i Wy porżycie

      Motywacja
    • tapatik Dalej dam radę... 26.05.14, 09:28
      <kiechu> Od dwóch dni czekam na przydział zadania.
      <kiechu> Nie mam już co w Internecie czytać.
      <noisy> Jak ty po paru dniach mówisz, że już nie ma co w Internecie czytać, to tobie brakuje korporacyjnego obycia.


      Mieszkamy na nowym osiedlu, na którym jest dużo sklepów, fryzjerów, itp. ale boiska nie. Wiadomo, developer nie po to kupował ziemię, żeby dzieciaki miały gdzie się wybiegać. A że życie nie znosi próżni, dzieci "zaadoptowały" na boisko największy na osiedlu trawnik. Na początku trochę z nimi walczono, ale bezskutecznie. Więc cicha umowa jest taka że oni tam grają w piłkę, a administracja na tym trawniku położyła wiecie co. Nikt tam nie kosi trawy, nie równa terenu, a że mecze odbywają się w każdą pogodę, teren jest nierówny jak gminna droga. Z tego powodu zwie się on "kartoflisko" i wszyscy wiedzą o co chodzi. Jak żona chce żebym zawołał Maćka na obiad, to mówi "idź na kartoflisko po Małego bo obiad. I ja wtedy nie mam wątpliwości gdzie mam się udać. Któregoś dnia Maciek wychodzi z domu, więc go pytam czy na kartoflisko idzie, a okazuje się, że nie. Oto jego wyjaśnienie.

      - Wiesz tata, to trochę wiocha jak w szkole opowiadamy kumplom że gramy mecze na kartoflisku.
      - Więc wymyśliliśmy z chłopakami tak:
      - Kartofle to inaczej ziemniaki.
      - Z ziemniaków robi się chipsy.
      - Chipsy to na przykład Laysy.
      - Więc nasze boisko nazywa się teraz LAYS ARENA.

      Nazwa szybko się przyjęła i już nie ma wstydu.


      Rozmowa dwóch blondi Rosjanek na lotnisku w Madrycie:
      - Pamiętaj! Najpierw wydajemy te euro co kupowałyśmy po 48 rubli. Potem, te co kupowałyśmy po 50 rubli.


      Menel z delirką stoi na klatce schodowej i trzyma się poręczy. Zespół pogotowia mówi:
      - No dalej! Idziemy!
      - Ale ja nie dam rady zejść.
      - Nie myślisz chyba, że będziemy cię znosić?
      - Ale panowie. Ja nie dam rady zejść.
      Facio stoi i się cały trzęsie.
      - Proszę sobie usiąść na schodach na chwilkę
      Kolesi siada, a lekarz łapie go za nogi i ciągnie na dół. Pijaczyna zjechał dupą po wszystkich schodach, wstał, otrzepał się i mówi:
      - Dalej dam radę...


      https://mistrzowie.org/uimages/services/mistrzowie/i18n/pl_PL/201405/1401014580_by_xanathos.jpg?1401014580
    • zed-is-dead Re: Masaż nasz codzienny 26.05.14, 19:38
      https://content.erohumor.pl/TRLx3yzAHpSH/image.jpg
    • tapatik Życie nasze codzienne 06.06.14, 09:13
      https://i.imgur.com/HLde7j3.jpg
Pełna wersja