miłe dodatki do życia...?

13.07.12, 09:28
"Znam swoją wartość, dlatego mężczyzna nie jest mi niezbędny. Chociaż oczywiście jest miłym dodatkiem do życia."

Takie zdanie rzuciło mi się dziś w oczy w jakimś artykule na jednym z portali. Wypowiedziała je znana w świecie kobieta żyjąca w "szczęśliwym" związku, chyba nawet małżeńskim...

Czy tylko mnie zaskakuje takie podejście?
    • maniek2000 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 09:46
      jesli pani jest szczesliwa i dodatek tez jest szczesliwy to chyba wszystko gra ku ogolnej szczesliwosci... wink
    • zielonooka38 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 10:01
      top modelka pozująca na wyzwolona kobietę
      mnie jako wojująca feministkę wkur..iaja takie wypowiedzi
      dodatki to buty czy torebka
      człowiek nie jest rzeczą dla mnie ta wypowiedzieć świadczy o braku szacunku do drugiego człowieka
    • robert.83 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 10:12
      > Czy tylko mnie zaskakuje takie podejście?

      Pewnie nie tylko Ciebie, ale...

      Zastanówmy się (nad "Mężczyzna nie jest mi potrzebny do życia, jest miłym dodatkiem.").

      Takie zdanie można rozumieć na dwóch poziomach, moim zdaniem.

      Pierwszy poziom to to, że jakiś tzn. jakikolwiek mężczyzna nie jest takiej pannie potrzebny. On i te rzeczy, które generycznie mężczyzna niesie ze sobą (nie wiem co dokładnie. Może opieka, bezpieczeństwo, majsterkowanie, decydowanie za nią?, przewodzenie stadu?).
      Czy to źle, że tego nie potrzebuje? Moim zdaniem nie. To znaczy, że po prostu wyobraża sobie niesienie tych elementów życia na własnych barkach. I fajnie.

      Drugi poziom to to, że jakiś konkretny facet/mężczyzna... jeśli już pojawiłby się w jej życiu... będzie tylko dodatkiem. Jakimś gadżetem. Nie partnerem.
      To by znaczyło, że nie dość, że jest samodzielna i doskonale radzi sobie sama... to jeszcze w ogóle nie ma zamiaru być z kimś w jakiejś więzi. Może nie chce teraz, może nie chce w ogóle. Może nie umie.
      Czy to źle? Tu już zależy. Jeśli to świadoma decyzja to spoko - jej sprawa. Jeśli to nieumiejętność (uświadomiona lub nie) to trochę lipa.

      Tak ja to rozumiem.
    • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 10:33
      beja_81 napisała:

      > "Znam swoją wartość(3), dlatego mężczyzna nie jest mi niezbędny(1). Chociaż oczywi
      > ście jest miłym(2) dodatkiem do życia."


      1. bo nie jest; gdyby był, to by nie istniały pojedyncze kobiety... też takie, które są singielkami "z wyboru... tylko nie swojego..." mała cytata z wczoraj winksmile, poważniej zaś mówiąc każda wdowa musiała by zejś z tego świata zaraz za mężem, na przykład, tak??

      2. bo chyba jesli jest "niemiły", to chyba bessęsu...

      3. pomijam "nieludzkość" w podejściu do ludzi, zrzucając to na karb wyrwania z kontekstu oraz tego, że wszystko to tylko słowa, który określają sytuację w lepszy lub gorszy sposób, a tu myśl jest krótka i dosyć dosadna, ale zdanie jest zdecydowanie prawdziwe i słuszne
      o związku z "dodatkiem" jest o tyle o ile jest o własnej wartości, żeby wiązać musi być chyba coś, które wiąże się z czymś, nic związane z nicem, a nawet z czymś - może tym gorzej, pozostaje nicem... znaczy, żeby coś dać, wcześniej trzeba to mieć, a dodatkowo dobrze wiedzieć, że się to ma... albo jakoś takwinksmile
    • duza_madzia Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 11:44
      Nie rozumiem tego "dodatku"
      Chcę kochać i być kochaną, wydaje mi się,że to naturalna rzecz łączyć się w pary , mieć towarzysza życia... ludzie samotni najczęściej nie są sami z wyboru , a tak się jakoś im życie potoczyło.
      Oczywiście nie zabiję się , nie umrę z rozpaczy jesli będę sama , bo to nie jest " jedyna wartość w moim życiu"
      • ane-tal Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 11:50
        Oczywiście nie zabiję się , nie umrę z rozpaczy jesli będę sama , bo to nie jest " jedyna wartość w moim życiu"- czytam Cie i powoli stajesz się moim Guru smile


        • duza_madzia Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 17:36
          ane-tal napisała:

          > Oczywiście nie zabiję się , nie umrę z rozpaczy jesli będę sama , bo to nie
          > jest " jedyna wartość w moim życiu"
          - czytam Cie i powoli stajesz się moim G
          > uru smile
          >

          hmmm martwi mnie to ... dlaczego tak powoli ?? wink
          nim się stanę Twoim "guru" to posiwieją mi włosy winksmile
          • ane-tal Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 09:20
            Ciągle sie zastanawiam czy miałyśmy okazje sie poznać...
            E...tam siwe włosy...
            • duza_madzia Re: miłe dodatki do życia...? 16.07.12, 10:39
              hmmm a gdzie mogłyśmy mieć ??? wink
              • ane-tal Re: miłe dodatki do życia...? 16.07.12, 11:07
                Kiedyś spotkała się z nami jedna Forumka , i znikła - a że nie pamiętałam Nika ( coś mi blisko było do Twojego) - więc zapytałam Ciebie smile
                • duza_madzia Re: miłe dodatki do życia...? 16.07.12, 11:47
                  niestety nie ze mną
                  Ja jestem stosunkowo nowa smile wink i nieśmiała też stosunkowo ;p
                  • ane-tal Re: miłe dodatki do życia...? 16.07.12, 11:53
                    smile
      • beja_81 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 11:53
        no właśnie...o to to mi chodziło...
    • czarny.onyks Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 16:10
      kobiety czasem mnie zaskakują....

      ja chyba jednak wolę wersje, w której facet jest uzupełnieniem mnie....
      a nie tylko taką wisienką na torcie...
    • silencjariusz Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 16:59
      Może to jest tak, że nie docenia się tego, co się ma? Że nie dostrzega się jak wiele w życie kobiety wnosi mężczyzna dobry, kochający. Że jest tak dopóty, dopóki nie zabraknie "miłego dodatku do życia".
      • czarny.onyks Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 17:10
        pewnie tak....zazwyczaj nie docenia sie tego, co się ma...

        ja mam wrażenie, że bez faceta dziczeję i tracę na wartości...przynajmniej w swojej głowiewink
        wiem, wiem...głupie...wink
        • robert.83 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 17:13

          Też mi się wydaje, że się nie docenia. I też mi się wydaje, że to działa w obie strony.
          Głupie to i trzeba się przed tym bronić.
        • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 17:51
          Oj Onyksiu, Onyksiu smile

          A ja nie rozumiem tego co piszecie .Dlaczego się nie docenia tego co się ma?
          Co nam przeszkadza? Nie pozwala?
          • czarny.onyks Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 17:57
            no co ?wink

            bo się zapomina o tym i owym...jak było przed...jak było bez....
            bo się doszukuje w innych czegoś lepszego....
            • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:06
              <<> bo się zapomina o tym i owym...jak było przed...jak było bez....
              > bo się doszukuje w innych czegoś lepszego....>>
              Koffam Cię miłością wielką, ale...to brzmi trochę jak pogoń za czymś co nie istnieje smile
              Dlaczego dziecko kocha się bezwarunkowo? Ja wiem - krew z krwi i takie tam - ale nie zawsze i nie wszędzie.
              • robert.83 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:21

                Nie chodzi o to, że się kogoś nie kocha. Chodzi o to, że z bliska nie widać jak bardzo ten ktoś jest ważny. Nie zawsze widać.

                Jak jesteś z kimś parę lat to tu się pokłócisz, tam nie zrozumiesz, gdzieś indziej sfrustrujesz wadą...
                A to, że jest? No jest... "zawsze był to i jest"... żadna wielka rzecz nie? Aż pewnego dnia nie ma.

                I naprawdę nie chodzi mi tu o to, że wystarczy być (albo nie wystarczy albo to po prostu inny temat).
                Doceniasz to, że żyjesz w demokratycznym kraju bez wojny? albo to, że masz gdzie spać dziś w nocy? Nie. To oczywiste, że nie płaczesz ze szczęścia z tego powodu co rano.
                I tak może być w związku. W przerysowaniu itp itd bla bla blasmile.
                • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:27
                  Ja rozumiem co piszecie Robercie wink
                  <<A to, że jest? No jest... "zawsze był to i jest"... żadna wielka rzecz >>
                  Czyli powszednieje?
                  • silencjariusz Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:29
                    Zapomina się, że nic nie jest dane na zawsze.
                    • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:32
                      Nic na tym świecie nie jest na zawsze.
                      I nie powinno się o tym zapominać.
                      • silencjariusz Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:40
                        Ale się zapomina. Powiedz, że tak nie jest.
                        • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:42
                          Ogólnie? Tak, jest tak.
                  • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:29
                    <<Jak jesteś z kimś parę lat to tu się pokłócisz, tam nie zrozumiesz, gdzieś indziej sfrustrujesz wadą... >>
                    Takie jest życie Robercie. Tylko to od nas zależy jak sobie z tym będziemy radzić.
                    • robert.83 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 19:05

                      Mnie nie musisz pocieszać. Mi jest dobrze.
                      • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 19:25
                        Zabrzmiało jak pocieszanie? smile
                        Nie miało tak smile
                  • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:31
                    "co piszecie" tak, tylko postawy nie bardzo?? chyba mam tak coraz częściej... może pora umierać...winksmile
                    • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:34
                      Nie rozumiem tego co napisałaś Amberku smile
                      Chyba tracę umiejętność czytania ze zrozumieniem smile
                      • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 19:00
                        albo ja już tak skracam... może się rozrysuję przy najbliższej okazji, ale w skrócie znów jakby chodzi o to, że kiedy się chce - szuka się sposobów, a kiedy się nie chce - usprawiedliwień... ja tu jakby widzę usprawiedliwienia... bo się tak dzieje... bo powszednieje... bo się nie docenia... i inne, bo tak już jest... no to i jest
                        winksmile
                        • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 19:27
                          I teraz rozumiem smile
                • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:29
                  robert.83 napisał:


                  > Doceniasz to, że żyjesz w demokratycznym kraju bez wojny? albo to, że masz gdzi
                  > e spać dziś w nocy? Nie. To oczywiste, że nie płaczesz ze szczęścia z tego powo
                  > du co rano.
                  doceniam, doceniam, doceniam i jestem bardzo wdzięczna, że mam tyle szczęścia, nie płaczę z tego powodu, raczej wprost przeciwnie - bardzo się cieszę, zwłaszcza, że nie mam żadnej gwarancji, że będzie następny poranek...
                  winksmile
        • waganiemama Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 19:05
          czarny.onyks napisała:

          > ja mam wrażenie, że bez faceta dziczeję i tracę na wartości...przynajmniej w sw
          > ojej głowiewink
          > wiem, wiem...głupie...wink

          może i głupie, ale chyba tak trochę jest/bywa
          jak człowiek długo nie znajduje kogoś, to zaczyna myśleć, że coś z nim nie tak i może mu się poczucie własnej wartości zachwiać

          a ta cytowana pani może już nie widzi tego, że może to właśnie - między innymi - dzięki temu facetowi ma takie poczucie swojej wartości, jakie ma i jakim się dookoła chwali
          i że, gdyby ten 'dodatek' przypadkiem kopnął ją w d... i sobie poszedł, to już nie czułaby się tak dobrze...

          owszem poczucie swojej wartości powinno się mieć w sobie, niezależnie od innych, ale... niestety takie całkiem niezależne to to nie jest indifferent
    • jejek11 Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:37
      ludzie mówią czasem głupie rzeczy.
      Nie może być dodatkiem ktoś, kto potrafi samodzielnie myśleć. A już na pewno nie miłym.
      • duza_madzia Re: miłe dodatki do życia...? 13.07.12, 18:55
        dla niektórych wiele może być "miłym dodatkiem"
        -ładne zdrowe dziecko - pochwalić się można, powozić , można kupić sobie i "uratować kolorowe"
        -mozna mieć śliczniutką , malutką, taką głupiutką "laleczkę" którą człek może pokazać światu
        -można mieć męża , którym należy się pochwalić przed koleżankami i pomachać np jego portfelem , kluczykami z samochodu ...

        o dziwo można mieć "różne miłe dodatki" ...
    • jeriomina Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 12:23
      Ale co tu ma wartość do rzeczy?
      Jakaś idiotyczna moda się zrobiła na to, że jeśli kobieta pragnie być z mężczyzną, to znaczy że ma problem z poczuciem wartości, jeśli nie pragnie, to znaczy że jest taka uświadomiona, znająca swoją wartość, nowoczesna.
      Ja żyłam w związku małżeńskim. Zdecydowałam się go zakończyć, bo było źle. Wybrałam singlowanie i miałam świadomość, że mogę być długo sama. Uczyłam się cieszyć tymi chwilami spędzanymi samotnie. Nabrałam tej umiejętności ale nie zmienia to faktu, że mam potrzebę bliskości. To jest naturalna potrzeba człowieka a nie jakieś tam niedowartościowanie, do cholery. Naprawdę milej jest w nocy przytulać się do ciepłego ciała drugiego człowieka niż do zimnej kołdry. Po prostu. I miło jest spędzać z kimś czas, dzielić się różnymi wydarzeniami z życia, czuć wsparcie, robić razem nawet głupie zakupy w spożywczym. Po prostu miło, co nie znaczy, że mnie zabija, jeśli tego nie mam smile
      • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 12:41
        jeriomina napisała:

        > Po prostu miło, co nie
        > znaczy, że mnie zabija, jeśli tego nie mam smile

        a nie masz wrażenia, że właśnie powiedziałaś to samo w trochę inny sposób??
        winksmile
        • jeriomina Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 12:51
          Ale to samo w stosunku do czego?
          • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 13:10
            "Znam swoją wartość, dlatego mężczyzna nie jest mi niezbędny. Chociaż oczywiście jest miłym dodatkiem do życia."

            Po prostu miło, co nie znaczy, że mnie zabija, jeśli tego nie mam

            I to co napisała Madzia:
            Oczywiście nie zabiję się , nie umrę z rozpaczy jesli będę sama , bo to nie jest " jedyna wartość w moim życiu"

            jak dla mnie to jest jedna treść ubrana w nieco inne słowa...
            winksmile
            • jeriomina Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 13:17
              A ja jednak nie uważam, że to nie to samo.
              Słowa tej celebrytki odbieram jako bardzo przedmiotowe, bardzo krzywdzące. Partner nie równa się dodatek. Niektórzy nawet swojego zwierzaka nie nazwaliby dodatkiem, to dla nich członek rodziny.
              Mam świadomość, że raczej napisałam to, co Madzia, bliżej mi do tego poglądu.
              Generalnie sprowadza się u mnie to do tego, że
              - gdy jestem sama, jest OK.
              - z mężczyzną może być LEPIEJ, pod warunkiem, że nie jest to toksyczny związek.
              - jeśli związek jest toksyczny, to naprawdę LEPIEJ być samej.
              • jeriomina Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 13:17
                * uważam, że to nie to samo miało być smile
        • nom73 Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 12:51
          green.amber napisała:

          > jeriomina napisała:
          >
          > > Po prostu miło, co nie
          > > znaczy, że mnie zabija, jeśli tego nie mam smile
          >
          > a nie masz wrażenia, że właśnie powiedziałaś to samo w trochę inny sposób??
          > winksmile

          Mężczyzna jako ciepły dodatek do zimnej kołdry. wink

          PS. Ja bym się nie obraził na taką propozycję w każdym bądź razie. smile
          • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 13:06
            hihi mnie ta kołdra nie uderzyła jakoświnksmile to jakby też wygląda na przedmiotowe potraktowanie mężczyznywinksmile
            • jeriomina Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 13:09
              Eeee, wcale nie. Tylko trudno w necie opisać całą gamę uczuć, które powstają w głowie smile
              • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 13:12
                toteż myślę, że przed wczesną popołudniową kawusią oooooo pewnie się zrobiła jużwinksmile podchodzimy to słów z pewną dozą lekkościwinksmile
            • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 13:21
              Ja tam mam cieplutką kołderkę, polarkową wink
              • stefcia41 Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 15:18
                i przepraszam, ale mię się włączył mój sarkazm i złośliwość i w ogóle głupawka big_grinbig_grinbig_grin
                • torado Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 15:52
                  a teraz odwróćmy sytuację facet pisze o kobiecie, że byłaby miłym dodatkiem do życia...... wink
                  • jeriomina Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 16:51
                    Ale faceci zazwyczaj MAJĄ takie podejście, że kobieta jest dodatkiem.
                    Mało tego, oni tych dodatków lubią mieć na raz więcej niż jeden... całą szafę dodatków... sad
                    • beja_81 Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 17:49
                      umówmy się, jeżeli jeden ktoś traktuje drugiego ktosia jak materac i ktosiowy materac nie ma nic przeciwko temu...to oboje są dla siebie dodatkiem...
                      • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 18:10
                        to z własnych doświadczeń czy z oceniania innych?? bo jedno i drugie wydaje się przygnębiająco przykre...
                        • beja_81 Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 18:16
                          ?
                          • green.amber Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 18:44
                            n o właśnie... co napisałaś Bejuś, bo może coś źle zrozumiałam...
                            winksmile
                      • jeriomina Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 19:22
                        Ja nikogo nie traktuję jak materac.
                        Mialam w życiu fazę, że potrafiłam facetowi powiedzieć, że nie umiem bez niego żyć.
                        Dzisiaj tego żaluję, uważam, że to było niepotrzebne poniżanie się.
                        To, że lubię się do kogoś przytulić w nocy i że gdy go nie ma to o tym myślę, nie znaczy, że go traktuję przedmiotowo, naprawdę...
                        • beja_81 Re: miłe dodatki do życia...? 15.07.12, 20:56
                          > Ja nikogo nie traktuję jak materac.
                          no i chwała Ci za to smile

                          ogólnie chodziło o to, że niektórzy służą tylko za materac i wtedy w takim układzie są jedynie dodatkiem, rozrywką... mam na myśli bardzo skrajnie przygnębiający układ...wręcz poniżający człowieka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja