pralka09
27.08.12, 11:09
Mam moze nie madre pytanie,
zabralam mezczyzne z ktorym korespondowalam na spotkanie gdzie byli moj najblizsi znajomi.
Specyficzni, niezbyt otwarci itd. Duzo mlodsi ode mnie. Tak sie smialam w czasie spotkania, i postanowilam zachowywac sie kompletnie swobodnie. I wiem, ze szukam mezczyzny serio, i z klasa, a moi najbllizsi znajomi, to sa ludzie, ktorzy wyznaja pewne wartosci mi bliskie, ale jak na pracownikow i osoby z naprawde dobrym wyksztalceniem przejeli przeklinanie, i wiele takich roznych cech, i generalnie nie sa to ludzie z bardzo dobrych domow. Co mi absolutnie nie przeszkadza, aczkolwiek, ja sama szukam mezczyzny bardzo okreslonego.
I moje niemadre pytanie, ja chce zeby mezczyzna akceptowal mnie, akceptowal ze ubistwiam ogniska, ide w krzaki zrobic siusiu, ze smieje sie glosno, a jednoczesnie, potrafie zmienic wszystko, zeby zachowywac sie i mowic z klasa. Mam swiadomosci, medytuje itd. Taki zewnetrzny blichr, z ktorego sobie jaja robie...ale chce tez mezczyzny, ktory tez ma taka sama podstawe. i pytanie, czy to blad rzucic takiego mezczyzne, na spotkanie ze znajomymi na pierwszym spotkaniu. Ja wiem ze w czasie spotkania 1 na 1, moze byc interesujaco, i kazde z nas moze zachowac sie jak piesek salonowy, tyle ze ja chce great guy czy jak sie to nazywa alfa male, ale takiego ktorzy potrafi poruszac w kazdym srodowisku i doceniac wartosci roznych ludzi. Myslicie, ze to za duzy test? Powinnam najpierw dac sie poznac od strony pieska salonowego?
PS boje sie troche ze zaurocze sie kims..a potem ten ktos kompletnie nie bedzie w stanie zaakceptowac tych moich roznych stron.