Dodaj do ulubionych

Do znających się na rzeczy...

17.12.12, 21:51
W końcu zakładam swój własny wątek, nie będę ględzić i nadwyręzać cierpliowości innych osób. W tym wątku nie będę zbyt wiele pisać o swojej sobie.
Wczoraj pierwszy raz wypowiedziałam sie na forum towarzyskim był on dla niesmialych. Spisałam sie jak glupia i nikt sie niwet nie odezwal wiec nie chce mi sie o sobie pisać.
hmmm nigdy nie pojawiłam sie na zadnych forumach a juz nie mowie o portalfch randkowych czey towarzyskich. sa tam sympatie itp. jednsk ludzie przychodza tam z jednym celem. a takie szukanie nasile nie jest fajnie. ostanio uslyszalam slowa w telewizji: ze szczęściem jest jsk z motylem gdy bedziemy go gonić on bedzie uciekał. czasem po prostu lepiej usiaść a motyl sam uiadze na ramieniu... a wg mnie takie portale to właśnie jest ganianie i ploszenie motyla - szczescia. czasem ono przychodzi samo i niespodzaiweanie.

hmmm miałam o czym innym pisać a nawet słowa o tym nie wspomniałam...

uczynie to w kolejnym pościewink
Obserwuj wątek
      • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 22:38
        Dokladnie o tym samym pomyslalam, byli zabardzo nieśmiali. ja tez się za taka uważam. Jednak ostatnio znajomy powiedział mi: Tylko ci sie wydaje ze jestes niesmialabig_grin wiec moze tam nie pasje. zafrasowal mjie bardzo tymi słowami. uznalam to za totalna glupote, jednak jak sie zastanowilam, mogl miec racje, a zawsze ja mial.
        on byl pierwsza osoba dzieki ktorej zaczelam o sobie mowic... tak mi tego brakowalo...
        pozniej zaczelismy tak kisac na gg i dopiero wtedy poznalam swoje gadulstwo a myslam ze nie potrahie.
        zbije was z tropu, nie to o czym mskicietongue_out on nie byl sam, bardzo mi pmogl przez te rozmowy, duzo mu zawdzieczam. teraz ucichl a chcialabym z nim porozmdwać a raczsj bardziej popiisac... on jednak ma swoje zycie i po akich intensywnych rozmowach o wszystkim zamilk...

        mialam o sobie nie pisać tylko formatowaniebig_grin
        ZNOWU sie rozmylam

        nie uzywam polskich znakow bo zrobilam strajk przeciwko tabletowibig_grin
          • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 23:20
            to nawet nie mialo sie ku milosci. bylismy na wspolnym wypadzie on z dziewczyna a ja zkolezankami. i wtedy go poznalam przez kolezanke. pewnego wieczoru wldsnie zaczelismy sobie smi rozmawiac. zaczelm co nieco mowic o sobie. wtedy jeszce malo ale nasze rozmowy rozwineky sie na g
            • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 23:24
              to nawet nie mialo sie ku milosci. bylismy na wspolnym wypadzie on z dziewczyna a ja zkolezankami. i wtedy go poznalam przez kolezanke. pewnego wieczoru wldsnie zaczelismy sobie smi rozmawiac. zaczelm co nieco mowic o sobie. wtedy jeszce malo ale nasze rozmowy rozwineky sie na gg. ja go widziaam tylko na kilkudniowym wypadzie apozniej tyo raz go odwiedxilysmy z kolzankmi.

              jednak dzieki niemu odkrylam ze mam cos do powiedenia i to przez niego jestem taka gadula. skargi prosze do niego kierowactongue_out
              w realu nadal mam malo dopowiedzeni...

              chyba tablet ucial mi te wiadomosc. jednak za kazdym razem przed wyslaniem kopiuje tak zpobiegawczobig_grin
            • mayenna Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 23:43
              hashimotka88 napisała:

              . zaczelm co nieco mowic o sobie. wtedy jeszce
              > malo ale nasze rozmowy rozwineky sie na g

              Frapujący temat, to tak swoja drogą.
              A w jakim kierunku się rozwinęły? Może dziecko poczytaj trochę? np. Baśnie z 1000 i jednej nocy. Szeherezadzie lepiej wyszło niż tobie.
        • mayenna Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 22:54
          hashimotka88 napisała:



          > zbije was z tropu, nie to o czym mskicietongue_out
          A skąd wiesz o czym myślimy? To nie jest wyjątkowe, ze nie każda rozmowa z mężczyzna kończy sie seksem. Co więcej- większość się tak nie kończysmile

          on nie byl sam, bardzo mi pmogl prze
          > z te rozmowy, duzo mu zawdzieczam. teraz ucichl a chcialabym z nim porozmdwać a
          > raczsj bardziej popiisac... on jednak ma swoje zycie i po akich intensywnych r
          > ozmowach o wszystkim zamilk...

          Zona odkryła i nie uwierzyła panu, ze to nie to co myślismile
    • robert.83 Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 22:10

      Moim zdaniem szczęście sobie, motyle sobie a telewizja to skończone ZUOOOsmile.

      Wszystko jest dla ludzi. Warto się nie zamykać na świat. Czy zakładając konto na portalu randkowym stajesz się bardziej zamknięta? Czy to Cię oddala od spotkania wielkiej nieskończonej miłości na ulicy czy w sklepie? Jeśli tak to skasuj je. Ale może nie?
      • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 11:45
        wybacz że dopiero teraz odpowiadam ale wyjaśneienie znajdziesz w końcowych postach o ile tam dotrzesz.

        Czemu nie próbowałam na portalach randkowych. U mnie inicjatywa nie jest mocną stroną a nawet można powiedziec że jej brak. Jeśli miałabym znaleźć miłosc to jednak wolałabym chyba w realu. Mój błąd jaki odwiecznie popełniałam to sama utrudniałam zajście tej skomplikowanej reakcji chemicznejbig_grin
        może i miałam czasem ochote założyć konto na sympati czy tez innych portalach ale nigdy nie spróbowałam. Nie wiem czy to konieczne. Wiem jedno co musze zmienić, muszę dać szanse żeby motyl usiadł mi na ramieniu - szczęscie, nie moge odganiać i zniechęcać. Przede wszytskim musze wyjść choć trochę z własną inicjatywą, bo jak inaczej moze mnie odnaleźć ten motyl. Będąc ukryta...? Nie ma szans. Stąd tez nastąpił pewien przełom... chęć rozmowy o sobie, wychodzenie do innych z otwartymi ręki. No narazie mam jeszcze ściśnietę piąstki ale ręcę wyciągniętebig_grin
    • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 22:17
      Wczoraj zaczełam o sobie pisać na forumie dla nieśmiałych. Może jest tam zbyt wielu nieśmiałych i nikt nawet nie kwapił sie odezwaćbig_grin Tam jednak jest o wiele mniejszy ruch, tutaj czuje sie jak w ulubig_grin

      Teraz to o czym miałam pisać na początku. Nie chciałam o sobie a miałam zamiar załozyc swoj watek a wyszlo jak zwykle... a moze jak od niedawna... zaczelam pisać nie na temat. Jednak nic nie poradzę ze te moje mysli tak na mnie naiersja i szukaja wyjscia...

      Juz na serio na tematbig_grin
      Do znających sie na rzeczy... czyli znajacych sie na komputerze.
      Mam cały wiexzór a męczę sie na piepszonym tablecieuncertain
      Z pisaniem na dotyk juz się oswoiłam ale z jego trubem myślenia... nie.
      Z racji ze mloda, siostra poszła spać, zabrałam jej tableta i sie mecze. za kazdym razem jk wysylam kopiuje wiadomosc bi nidy od razu mi nie wysyla. w ogole to jaas zabawka ale lepszy rydz niż nic (głupie powiedzenie i go nie mogę zrozumieć, przecież rydze sa dobre). Znowu to czynie, dsje ujscie swoim mysla...
      Odnośnie samegpo tableta, wszystko na nim zajmuje mi ogrom czasu, wszystko sie zacina i działa nie tak jak powinno....

      W watku miałam pytać o farmotowanie.Dopiero teraz doszłam do meritum sprawybig_grin

      Jednak mój brat chyba się nade mną zlituje i zaoszzedzi mi zaglebinia czarnej magi, czyli wiedzy o formatowanniu. Już chyba maja mnie dosc gdy przevhodze z jednego laptopa na drugiego to znoeu na tableta.
      Ja chce kompa... mam dosc tabletauncertain

      Załozylam ten watek z mysla ze ktos sie odezwie zoorientowany w temacie formatowania. A terqz sie okazuje ze brat sie nade mna zlituj i nie mam o czym pis
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 22:21
      ale zasadniczo to o co chodziło szanownej Autorce?
      czy o to, czy korzystanie z portali jest "be"?
      nie jest
      wszystko jest dla ludzi
      tylko nie trzeba naiwnie wierzyć, ze znajdziemy tam natychmiast Miłość swego życia, pokocha nas natychmiastowo Książę z Bajki, Na Białym Rumaku, i odtąd będziemy żyć w tym swoistym trio (z Rumakiem) długo i szczęśliwie
      portal randkowy, jak i wiele innych miejsc zresztą, daje nam tylko szansę na spotkanie kogoś
      i to na dodatek taką sobie...
      słowem kluczowym jest "szansa", nie ma żadnej gwarancji, że tak będzie na pewno
      ale jak się lubi takie sporty, to czemu nie...
      osobiście przez te kilka lat poznałam chyba ze stu facetów, byłam tu i tam, raz krócej, raz dłużej, kasowałam, potem znowu zakładałam profile, a jak przestało mi już zależeć, to wtedy, paradoksalnie, zawiązały się najciekawsze znajomości smile
    • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 22:45
      dobra robie przerwe bo mi oczy wysiadnawink ja chce mojego staruszka, 10 letniego kompa a nie cuda tech, ktore ylko zycie utrudniaja. z pisaniem w ogole nie mam problemu. irytuje mnie wooolna reacja tableta. on w ogole mnie nie slucha.

      nie przecztylam wypowiedzi, hmn nawet nie wiedzialam ze bedzie jakies zainteresowanie. u niesmialych nikt mi nie odp przez 24 godzbig_grin wroce jak odpoczna mi oczy.
    • tapatik Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 23:24
      hashimotka88 napisała:

      > Wczoraj pierwszy raz wypowiedziałam sie na forum towarzyskim był on dla niesmialych.
      > Spisałam sie jak glupia i nikt sie niwet nie odezwal wiec nie chce mi sie o sobie pisać.

      Tak zupełnie nikt?
      Co za ludzie, Ty się tyle rozpisałaś o motylkach, a tam nawet nikt nie zajrzał.
      • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 17.12.12, 23:48
        hehe czyli ja sie do ktorego typu zaliczam?
        w realu nikt mi jeszcze nie powiedzial ze jestem gadula bo nie jestem. wrecz odwrotnie.

        nawet nie sadzilam ze moge tyle miec do powiedzenia wirtualnie... no wiec nie wypowiadalm sie. nigdy na rzadnym forumie itp tak jakos zylam w sobie w przekonaniu ze nie umie lac wody. a ja po prostu nie umialam odkrecic kranu...
        nawet gg nie urzywalam, no bo o co jak i tak nie ede miala nic do powiedzenia. zawsze chcialam umiec nawijac, hmm a nawet czasem zazdrosccilam takim ludziom. az pewego razu dostzreglam ze potrafie lac wode, nauczylam sie odkrecsc kran, nauczyl nie szanowny kolega z kolega z ktorym bylam na wypadzie o ktorym mowa byla powyzej. on mi pokazal moja nowa ceche. jak ktod bedzie mial zastrezenia do mojego gadulstwa skargi kierowac do niego bo chyba tego kranu nie domknabig_grin zatem rok temu bylam normalna, nie majaca nic do powedzenia, nie umiejaca wyrazac swoich mysli
          • mayenna Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 00:01
            czarny.onyks napisała:

            > żartujesz?? już wiemy, żeś...gadułą...tylko ciągle o jednym i tym samym piszesz
            > ....
            >
            > a teraz weź oddech...poczytaj forum...
            > czasem kran trzeba zamknąć....wink
            Nawet czasem koniecznie bo z takiego odkręconego kranu to same nieszczęścia:
            powódż, zalanie sąsiadów, rachunek za wodę.
            • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 00:12
              dobra, dzieki za cynkwink o takie cos mi chodzilo. uwielbiam szczerosc. chcialam wldsnie uslyszec ze powinnam troche przykrecic kurek.

              skad sie u mnie wziela ta ogromna chec rozmowy... ztej ciszy...ktora zawsze mi doskwierala.
              zawsze bylam po jednej stronie teraz stalam sie gadula, ktora zawsze chcialam byc. jednak zeby moc znaleźć zloty srodk trzeba znac granice. mysle ze w koncu poznalam te droga, gorsza strone. dzieki za poteierdzenie. teraz zmierzam ku optimum...
                • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 00:28
                  a wierzylbys ze rok temu nic nie mialam do powiedzenia...? mowie to seri, nie sciemniam, anwet nie probowalam osobie mowic. jedynie co robilam to sluchalam. ja tylko zaczelam widziec mozliwosc ze moglabym tyle o sobie mowic to sie za barzo zagalopowalam. za bardzo chcialam to nadrobic.
                  chcecie wierzyc czy nie ale ja zawsze bylam osoba mowica same konkrety. wiem jak yo wyglada w kontekscie tej rozmowy a bardziej monologu.
                  poczulam chec dzieleniw sie soba swoimi myslami, wiem ze za bardzo... ale chcialam poznac
                  • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 00:42
                    jeszcze jedno wiem, ze pozostawilam wiele pytam bez odpowiedzi. wroce do nich na pewno. zawsze do wszystkiego nawiazywalam, na prawde bylam dobrym slychazem. chcialam zobaczyc jak to jest mowic o sobie i tylko o sobie. wiem ze dlugo w tym stanie nie pozostane...
                    gdy czlowiek tak dlugo jest sam dla sibie ze swoimi myslami i zuwazy ze jednak uzewnezrnianie swoich mysli jest dobre, dazy do tego.

                    chyba w koncu chcialam byc na swieczniki, nigdy nie lubilam byc obiektem zaintersowwnia.

                    mam nqdzieje ze zlego wrazenia nie zrobilam.
                    co moge zapewic to to, ze przykrecam kran bo ta lejaca woda i na mnie wywierala zbyt duzy nacisk.

                    zapewniam bedzie lepiej, gorzej byc nie moze
                    • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 12:10
                      Chce o sobie tyle pisać. Po primo nigdy tego nie robiłam a po drugie jak mozna zroumieć druga osobe nic o niej nie wiedząc.

                      czy lekarz może zdiagnozować pacjenta nie znając wszytskich objawów. Wyszłam z założenia że lepeij mówić wiecej niż mniej. Skoro do tej pory nie mówiłam o swoich objawach i lekarz mi nie pomógł szukam innego wyjścia.

                      Tak wiem nie powinnam tyle mówić o sobie i juz raczej nie będę, bo wczoraj to ja już wyszłam chyba na górę lodową. Nie odpowiada mi taki styl, fajnie było poznac ale ejdnak lubię słuchać innych...

                      Wracam do watku zeby skorygowac co nieco i nawiazac do niektórych wypowiedzi, wczoraj tego nie zrobiłam byłam za barzdo zapatrzona w siebie. nie wierzę że to mówiebig_grin
    • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 01:13
      Ledwo żyje po tym laniu wody...
      Mam nadzieje ze ktos mnie zrouzmie czemu to zrobilam. wyjasnienie jest w koncowych postach. chyba chcialabym byc pierwszy raz na swieczniku... poznac "radosc" mowienia o sobie i tylko o sobie. przestalam byc sluchaczem a to byla cecha ktora od zawsze mialam dobrze rozinieta moze az za bardzo. przyjemnodci z mowienia o sobie nie znalam.

      mam nadzieje ze za bardzo was do siebie nie zniechecilam. na posty niektorych osob odpowiem jutro... tak sie soba zainteesowalam ze mi czasu zabraklo.

      moze ktos zrozumie, co mialam na celu...

      co zlego to nie ja.
      takiej gady juz chyba nie zobaczycie, mnie sama to okropnie ummeczylo.
      znjac granice ide ku zlotemu srodkowi...

      pozdrawiam

      hashi

      i mowie dobranoc a zarazem dziekuje najwytrwalszym, dzieki ktorym ta probad sie powiodla, przynajmniej tak mysle...
      • zegnaj_kotku Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 08:35
        Witaj Hashi rano wstałam i co prawda nie myślałam o Twoich motylkach i o Twoich problem z komputerem i zmaganiach z tabletem, o nie… rano myślałam, ze śniegu spadło tyle i nie wiem czy wyjadę z garażu…
        Ale wyjechałam i dojechałam raz koła mi buksowały bo ja przez pola jadę, a tam nie odśnieżają, bo nie wiem czemu ale odśnieżają tylko tam gdzie jeżdżą autobusy ZTM a w radio mówili ze na ulicach jest ok. 1000 pługopiaskarek to czemu jednej z tych tysiąca nie puścili pod mój dom i na moją trasę? Już teraz obawiam się powrotu zwłaszcza, że powinnam być wcześnie bo nie mogę kogoś zawieść.. renifer na mnie czeka - bo występy będą...

        Ale o czym to ja? A Twoje motylki… rano przyszłam przeczytałam o nieśmiałości i gadulstwie, gadulstwo nie jest złe Ty masz taki strumień świadomości powinnaś bloga właściwie pisać wtedy byś mogła przelewać na ekran wszelkie swoje myśli i pragnienia, miałabyś tez oddźwięk czy się podoba czy nie… bo na e-randakch to ni wiadomo co za Pan Zdzisiek siedzi po drugiej stronie , może to wcale nie Zdzisiek a może nawet wcale nie pan…
        Bo po internecie różne indywidua się kręcą... to może lepiej pamiętnik pisz tak ido szuflady… tylko niech brat co się deklarował kompa naprawi bo tak bez kompa to się nie da, na tablecie jak się wszystko wysyła w nicość zamiast gdzie trzeba...

        A wracając do motylków lepiej niż na ramieniu to jest czuć motylki w brzuchu – o ile nie jest to grypa żołądkowa lub inna niestrawność. Kiedyś miałam nie polecam. Podobno najlepiej unikać zatłoczonych miejsc bo to wirus i tam się łatwo szerzy, ale jak tu unikać zatłoczonych miejsc w okresie przedświątecznym - kiedy wszędzie tyle tych pazernych ludziska się kręci, nic tylko skubać portfele. Chociaż może zawsze lepiej coś czuć niż nic nie czuć… to już trzeba samemu wybrać.
        Takie motylki jak biegun ciepła, jak transcendentna energia warto czuć... oj warto... Tak jak piszesz motylki mają to do siebie że są płochliwe a płoszy je nie tylko gonienie ale i nadmierna kakofonia …

        No nie umiem i już… Zmęczyłam się strasznie smile
        Przekaz miał być krótki załóż bloga lub pamiętnik wink
        • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 10:51
          Witaj zegnaj_kotku, ale Ty to świetnie opisałaś. Taką pisanine to czyta się z zapartym tchem. Pisałaś to tak wciągająco, ze oczy nie dało się oderwać.
          O blogu czy o pamiętniku nigdy nie myślałam z racji tego, ze nigdy mi to nie było potzrebne. Z rseztą ja nienawidzę swojej pisownia taka w niej prostota a ja chciałabym móc ubrać swoje mysli i odczucia w inne słowa. Moje mysli nie miały ujścia - kran miałam zakręcony wiec blog tudzież pamiętnik nie był potrzebny. hmm z tym blogiem moze by nie była taka głupia sprawa...nie, to nie dla mnie, a moze jednak kiedys się przekonam. Blog to ja bym mogła założyć żeby fotki pokazywać. Kiedyś, kiedyś, moze..

          Dokończę coś o motylkach. Jak wcześniej pisałam ja zawsze czekałam az motyl przyleci do mnie i usiadzie mi na ramieniu. Nie tylko to czyniłam... gdy juz z daleka widziałam, że jakis się zbliża zacynałam go odganiać. Bałam się...hmm że to moze być ćma... a moze że zrobie mu krzywdę, zniszczę jego magiczny pyłek albo że temu nie podołam... Tak tez czekałam... ale to czekanie było bezsensu. O tych motylkach to nie tylko odnośnie ludzi ale i sytuacji, odgólnie szczęscia... po prostu czasem nie dałam sobie nawet szansy...
          Moze to moje otwarcie nawet na forum jest takim wyjściem na łąke do tych motyli, do ogólnego szczęscia. Mi chyba nawet zwykła rozmowa do szczęscia ejst potzrebna, zwykle zrozumienie. Hmm czasem po prostu tzreba sie znaleźć w odpowiednim miejscu i odpowiedniej porze zeby szczęsćie do nas zawitało (ogólne szczęście), nie wolno mu przeszkadzać, chyba trzeba wyjść choc trochę z inicjatywą a tego nie czyniłam nigdy. Trzeba pomóc temu szczęsciu do siebie dotrzeć....

          Nie chciałam pisać wiecej o sobie ale uznałam że musze dokończyć wątek o motylkach
        • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 11:34
          ale wierzę tak tylko sobie wypowiedziane... czy wierzę takie szczere.

          Chyba cięzko jest się w tym wszytskim odnaleźć w tym co napisałam, moze jednak ktos odnajdzie w tym wszytskim głebokie dno.

          Wczoraj tyle osób do siebei zraziłam a ja po prostu chciałam poznac druga skrajnosć, chciałam poczuć jak to jest gaduła i miec innych gdzieś... nie zwracać na nich uwagi. serio to była moja druga skrajność.
          Z reguły to ja soba sie w ogole nie interesuje a zwracam uwage na otoczenie na inne osoby.

          Nie wiem czy to możliwe ale chciałabym się dac poznać z tej mojej prawdziwej natury, bo ta wczorajsza mi nie odpowida, wystarczy mi juz bycia na swieczniku.

      • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 10:33
        Tak tu nie chciałam wracać... Moje światło w tym wątku zaczęło mnie razić a barzdiej chyba to jest mój cień, który mnie przyćmił...
        Wracam bo chyba muszę, muszę co nieco powyjaśniać.
        Może za mało o sobie napisałambig_grinbig_grinbig_grin dlatego nikt mnie nirzrozumiał o co mi chodziło. Szczerze mam juz dość, tyle się spisałam chciałam tyle przekazać o sobie info a tyle mam w zanadrzu... chciałam chyba zdąrzyc przed końcem swiatabig_grin tak sie nie da. Juz wiecej nie będe tyle pisała... wszystko wyjdzie w trakcie. Za dużo chciałam na raz przekazać. W końcu koniec świata sie zbliża, wiec miałam ostanią szansę. Myślałam im wiecej będę o sobie mówiła tym lepeij bedzie mógł mnie zrozumieć.
          • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 10:55
            Jasna sprawasmile to był jednorazowy wybryk.
            Chyba chciałam takiego potwierdzenia że jestem gadułą w końcu zawsze chciałam nia być a nie było mi dane. Musiałam tyle pleść bo inaczej bym się nei pzrekonała. A teraz wiem, ze chyba udało mi się, zalałam co poniketórych swoją wodą, nastąpiła powódz. Teraz nie chcę dalej brnąć w tę skrajność chce znaleźć optimum.
              • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 12:58
                Zeby sie tego dowiedzieć to byłaby żmudna droga, nawet nie wiem czy realna.
                Powiem tak: w kwietniu napisał do mnie pewien gostek na gg. Hmmm od roku zaczełam uzywać gg do pisanai a nie wysyłanai konkretów. Wcześneij rok temu dziwiło mnie ze nikt do mnie nie pisze ale jak mieli to czynić, skoro byłam ciągle na niewidocznymbig_grin
                Sadziłam ze nie mam o czym pisac wiec nawet nie próbowałam bałam sie cieszy. Azpewna osoba spwoodowała ze zaczełam o sobie pisać.
                No i tak w kietniu odezwał sie gostek. Okaząło sie ze był z sasiedniej wisoki. Poczatkowa pisaninia była intensywna, czyli kilka tylko rozmów. Pierwsz do godz 3 rano. Potem jemu zależało tylko na spotkaniu a mi na rozmowie on to niezbyt chetnie czynił więc sie nie doczekał. Trzymałą go tak pól roku czekajac aż znowu rozwinies swój jezyk. Uważam że popzrez rozmowę mozna barzdo dobrze poznac druga osobe. Po kilku miesiącach nie wytzrymał za barł sie za szukanie nowej osoby i znalazł. ja go zbywałam bo pisałam pracę mgr, trochę było w tym prawdy. Zamilkł po kilku miesiącach bodajże 2 i szukał na nowo. Nie pwoedizał czemu zamilkł, z sreztą on nigdy nie był rozmowny chciał tylko spotkania a mi nie o to chodziło, ja chcialam rozmowy, najpierw. Co to jest kilka rozmów a pożniej tylko jakies takie lakoniczne, nic nie wnoszące.

                No się znowu rozwinełam. Chodziło mi o to ze wirtualnym znojomościom chyba nie ufam. A jęsli już to musi dana osoba spełnić jedna zasadę musi dac sie poznac. On tego nie zrobił a nie był tak ałkiem wirtualany, prawdopodobnie gdzieś go widział, w autobusie czy innym miejscu, mieszkał niedaleko mnie.

                Chaos, chaos jeden wielki chaos, nie mam weny...
                • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 13:42
                  tablet wyprowadzil mnie na manowcebig_grin

                  oj mayenna widza ze Ty darzysz mnie największa... nie wiedzialam co tu wpisac. slowa mi zabraklo... nawet sie nie dziwie bo moj poczatek nie byl dobry, falstart...? nie dalam sie poznac z dobrej strony.
                  pewnie bylabym usypiajaca, nie smiem Ci zaprzeczac. kazdy mysli to co chce...
          • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 11:00
            no włąśnie w tym sęk, ze mi facet nie jest potzrebny do zrozumienia. Płeć obojetna. Czy ja w ogóle szukam faceta, chyba nie, sama już nie wiem. Ja czekam... to na pewno. Moze być albo i nie to na pewno nie ejst moją myslą przewodnią. jednak mógł by się taki przydać, moze i byłby z niego jakiś pożyteksmile
            Brak chyba zwykle wsparcia obojetnie od której strony płynące.
      • tapatik Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 12:35
        wyszeptany-o-zmroku napisał:

        > Ale,że o co chodzi? bo nie chwytam..

        Trafiła nam się forumka, która co prawda napindala we klawiaturę jak szalona, ale przynajmniej jest optymistką. Więc siedź cicho, bo się jeszcze spłoszy.
        • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 12:46
          czasem mówiąc jakis wyraz powodujesz ze dana osoba o tym pomyśli. Np. powiem tak: Nie myśl o słoniu. O czym pomyslałeśtongue_out Nie miałam zamiaru uciekac ale skoro mówisz moze powinnam o tym pomyślećtongue_out
          A co widac ze jestem optymistka, hmmm chyba odwrotnie. No moze zawsze byłam tą osoba która widziała w połowie pustą szklankę ale posatnwoiłam (od roku) ze tak dłuzej byc nie moze, zaczełam się soba intersowac, zaczełam się analizować, jak działa mój mechanizm. Wcześneij brak takiego zainteresowanai. Sadziłam ze mam tylko dwa tryby i działam barzdo prościutku, Chyba się myliłam. Mam trcohe bardziej skomplikowany mechanizm ale z instrukcją łatwy do zrozumienia.
          Hmm czy ktos robił sobie etst osobowosci. Jak jak zrobiłam nie pomysllam że ktoś moze wiedziec tyle na mój temat...

          Nie chce mi sie pisaćbig_grin
          • tapatik Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 14:14
            hashimotka88 napisała:

            > Nie chce mi sie pisaćbig_grin

            Zauważyliśmy i bardzo nad tym bolejemy. Może herbatki zielonej na dobre chęci? smile

            Zapewniam Cię, że człowiek ma więcej niż tylko dwa tryby i nawet niemowlę działa według wyjątkowo podziabanego i nieprzewidywalnego algorytmu.
            • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 15:12
              Kto nad tym boleleje ten boleje...
              Wiekszosc moze byc tylkozadowolono z powodu ze przykrecam kran.A Ci co pisza, ze nad tym boleja... nie wiem, nie wierze w ich szczere intecja. sama nie bardzo lubie gledzenia u innych. lubie gaduly ale takie ktore maja na uwadze inna osobe. ja taka wczoraj nie bylam, wiec siebie w tej nowej wersji na pewno bym nie polubila.

              herbatke zielona juz rano wypilam, co za duzo to nie zdrowo.

              wszystkim na korzysc wyjdzie przykrecenie mojego kranubig_grin

                • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 17:00
                  dzien sie jeszcze nie skonczyltongue_out
                  8 szklanek pierwszy raz slysze. zwykla wode mineralna to tak, min 1,5 l.
                  nadmierne ilosci herbaty, tudziez kawy szkodza. wyplukuja witaminy, mikroelenty, Fe, Mg itp.
                  z poczatki pijaam lisciasta czerwona jednak ona nalezy chyba do tych jednych z najbardziej wyplukujacych i przerzucilam sie nw zielonawink
                    • hashimotka88 Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 17:18
                      no to w takim razie zwracam honor. biegam... hmm biegalam do momentu gdy przestawili zefary. wprowadzili mnie i moje slonce w dysharmonie. nie no smieje siebig_grin ale wldsnie od tego gdzies momentu przestalam biegac 3 x 30 x130 taka fajna regula zaslyszana z pewnej stronki, tak wlasnie czynilam a nawet nie wiedzialm.
                      z pewnych przyczyn zaprzestalam... szkoda bo checi sa, hmm nie wiem czy bym dala rade w te mrozy ale kto wie.
                      moje biegi byly rekreacyjne, tzn w ogole mnie nie meczyly, takie dla przyjemnosci dla zwieszenia poziomu endorfin - hormonu szczesciabig_grin
        • mayenna Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 12:55
          tapatik napisał:


          >
          > Trafiła nam się forumka, która co prawda napindala we klawiaturę jak szalona, a
          > le przynajmniej jest optymistką. Więc siedź cicho, bo się jeszcze spłoszy.
          Naiwny. Jej wołami stąd nie wyciągniesz...
    • hashimotka88 Podsumowanie 18.12.12, 12:39
      Przebrnęłam prze swój watek na nowo... przeczytałam wypwoiedzi innych starałam sie podpisywać.
      Podsumowanie juz było w końcowych postach wiec nei bedę się powtarzać.
      Skrótowobig_grin

      Moim zamysłem, swiadomym było stworzenie wątku o formatowaniubig_grin nie wyszło mi. Jakoś chciałam załozyć własny watek o czyms pisać i zeby nie było o mnie. Gdy zabrałam sie za meritum brat się zlitował i powiedział ze sformatujebig_grin

      Nieświadomie zaczęłam w to brnąć, zaczełam w kręgu własnego zainteresowania, co mi się nie zdarza. Pisałam wczesneij nie bede sie rozwodzić.

      Już nie wiem co powiedzieć... bo to byłoby podsumowanie podsumowaniabig_grin

      Wszystko co miałam powiedzieć, uczyniłam we wcześneijszych postach.

      Zawsze sądziłam ze w moich wypowiedziach jest jeden wielki chaos teraz nawet nie wiem jak to nazwać... armagedonembig_grin

      Pisząc nie zdawałam sobie sprawy czemu to robię, dopiero na końcu moja podświadomość mnie uświadomiła. Chciałam poznać... poznałam. Umęczyłam innych swoimi wypowiedziami... umęczyłam. Znam swoją druga skrajność... znam. Wystarczy... więcej nie brnę w tym kierunku.

      P.S A własnie nei miałam pojęcia że tak rozwinię się mój watek. To był pierwszy założony. Nie wiedziałam ze będą chetni do rozmowy, hmmm tak wiem monologu. Ale to był cel... pisałam o tym wcześniej, co miało na celu. Gdzieś tam pisałam że nie mam ukrytych zamiarów, swiadomie nie ale podświadomosć w tym wypadku mnie zawiodła. Wykorzystałam Was w celu rozwinięcia swojej skrajności, w celu bycia zainterosowanym własna osoba.
      Dobra, piepsze głupotybig_grin Moje mysli chyba powinny nadal siedzieć w zatkanym kranie.
            • hashimotka88 Re: Podsumowanie 18.12.12, 13:10
              Na razie ten wątęk mnie wystarczająco umęczył. Poznałam swoją skrjnosc ktorej nie znałam i mi wystarczy.

              Hmmm za duzo mówiłam o sobie... moje myśli nie przechodziły prez żaden filtr. Zawsze jak cos mówilam musiałm to przemysleć. Z jednej strony fajnie że nie trzeba nad czyms 2 razy myśleć z drugiej strony znowu powinnam zakupic ten filtr, zeby móc filtrować lejąca się wodę. takich zanieczyszczeń chyba mi nie potrzeba.
              jak juz zaczełam wyrażać wszystkie swoje myśli ciezko mi jst zawrócić ale muszę to nie ejst zdrowe... Filtr koniecznybig_grin
              • ja.judyta Re: Podsumowanie 18.12.12, 14:06
                A moim zdaniem, mistrzostwo świata!
                Trzeba mieć nie lada zdolności, żeby tak bez wysiłku lać tę wodę przez ten odkręcony na ful kran.
                Ja tak nie potrafię....
                Jakby nie było, to jakaś umiejętność jest, doceniajmy talenty! smile
                • mayenna Re: Podsumowanie 18.12.12, 14:09
                  ja.judyta napisał(a):

                  > A moim zdaniem, mistrzostwo świata!
                  > Trzeba mieć nie lada zdolności, żeby tak bez wysiłku lać tę wodę przez ten odkr
                  > ęcony na ful kran.
                  > Ja tak nie potrafię....
                  > Jakby nie było, to jakaś umiejętność jest, doceniajmy talenty! smile

                  A jak ona wszystko równie umiejętnie robi? Np. wyobrażasz sobie, jak sprząta?smile
                  Najgorzej jak ją najdzie w łóżku, w kluczowych momentach...
                    • hashimotka88 Re: Podsumowanie 18.12.12, 14:29
                      Myslę że tak i tego sie obawiam...

                      Nawet kolega ostanio mi powiedział ze: Mi tylko się wydaję ze jestem nieśmiała... jakoś dziwnei to zabrzmiało. Jednak zdałam sobie sprawę że moze mieć odrobine w tym racji. Człowiek się do wszytskiego przyzwyczaja, uczy się i czasem nie zdaję sobie sprawy ze coś co ejst jego piętą achilessowa moze stać się jego konikiembig_grin

                      Do wszytskiego możan przywyknąć a w szcególności gdy coś jest dla nas nowego i tego sie obawiamy. Nasz umusł jest tak skomplikowany ze potarfi nam wytworzyć swego rodzaju pewną blokadę.
                      Co do ludzkiego mózgu on działa jedynie na ok 20 % swoich mozliwosci a co z rseztą... jaki to skomplikowany mechanizm, co jakby pokazał restzę swoich mozliwosci...
                  • hashimotka88 Re: Podsumowanie 18.12.12, 14:22
                    Wiem, wiem to była chwilowa awaria... Nie umiałąm zatamować tego strumienia. Jednak w końcu nastąpiła pustynia. Wczorajszego wieczoru mam już dosć, tak daleko zabrnęła ze swoim gadulstwem, czy na pewno nią jestem...? Nie będąc przez tak długi okres czasu ciezko jest sie przekonać do zcegoś nowego... Fajnie było ale już mi wystarczy takiego satnu, przynajmniej nie w takim stopniu.
                • hashimotka88 Re: Podsumowanie 18.12.12, 14:17
                  Dzięki ja.judytasmile

                  Jednak znowu muszę o tym przypomnieć a chyba mi isę znudziło robienei podsumowania podsumowańbig_grin
                  Ja takie swoje zdolności odkryłam dopiero rok temu... Wczesniej nawet nie próbowałąm odkręcać krany, myslslałąm ze nie potarafię. Stąd też to moje głupie wczorajsze pytanie, czy ja naprawdę ejstem gadułą...? Bo ja takiejn siebie nie znam/nie znałam.
                  Tak wiem jak to wygląda, znowu leje wodę a moze mówie nie prawdę jednak w tych moich myślach staram sie żeby była szcerosć i spontaniczność. Takiej spontanicznosci moim myślą brakowało.
                  W realu nadal małomówna choć i tu sa postępy ale do takiego strumienia jak na forum duuuuużo mi brakuję, mile, setki mil itd. Fajnie jest móc siebie poznać a arczej odkryć nową cechę.

                  Ja tez uważyłam że nie potarfię wręcz marzyłam żeby umieć nawijać. Marzenia sie spełniają...? Marzenia chyba nie, bo sa nie realne ale pragnbienia takbig_grin
                • hashimotka88 Re: Podsumowanie 18.12.12, 14:17
                  Dzięki ja.judytasmile

                  Jednak znowu muszę o tym przypomnieć a chyba mi isę znudziło robienei podsumowania podsumowańbig_grin
                  Ja takie swoje zdolności odkryłam dopiero rok temu... Wczesniej nawet nie próbowałąm odkręcać krany, myslslałąm ze nie potarafię. Stąd też to moje głupie wczorajsze pytanie, czy ja naprawdę ejstem gadułą...? Bo ja takiejn siebie nie znam/nie znałam.
                  Tak wiem jak to wygląda, znowu leje wodę a moze mówie nie prawdę jednak w tych moich myślach staram sie żeby była szcerosć i spontaniczność. Takiej spontanicznosci moim myślą brakowało.
                  W realu nadal małomówna choć i tu sa postępy ale do takiego strumienia jak na forum duuuuużo mi brakuję, mile, setki mil itd. Fajnie jest móc siebie poznać a arczej odkryć nową cechę.

                  Ja tez uważyłam że nie potarfię wręcz marzyłam żeby umieć nawijać. Marzenia sie spełniają...? Marzenia chyba nie, bo sa nie realne ale pragnbienia takbig_grin Warto spróbować...
          • tapatik Re: Podsumowanie 18.12.12, 14:19
            hashimotka88 napisała:

            > Chyba masz rację bo ten mi kompletnie nie wyszedł i mnie irytuję...

            Jak to "nie wyszedł"?

            > Tyle w nim o sobie. Jednak moja podświadomośc właśnei tego chciała.

            Jak Ty tak możesz o sobie pisać tongue_out
    • mayenna Re: Do znających się na rzeczy... 18.12.12, 17:55
      Tak poważnie, to moim zdaniem bawieni się w rozmowy i roztrząsanie trochę psuje nastrój. Jesteście dorośli, wiecie mniej więcej czego oczekujecie w tej chwili. Jak się wam spodoba to powtórzycie, raz albo kilka razysmilePoco omawiać, umawiać się, kombinować?
    • hashimotka88 Ostatnie, czyste myśli... 18.12.12, 22:52
      Prawdopodobnie to jest moje ostatnie lanie wody...
      Wiekszość pewnie ucieszy ten fakt. No poza tymi którzy mieli niezły ubaw, ten pozytywny, szzery jeszcze przystoi.
      Do mayenny:
      to co Ty nazywasz dziecinnadą ja uważam szczeroscią i wiarą w ludzi...
      Fajnie, że jesteś szczera i to cenię w Tobie. Jednak żeby być szczerym, najpierw należy przemyśleć swoje słowa czy zgadzaja się z rzeczywistowścia. Ja też mam o Tobie pewne zdanie, jednak w tym wypadku nie wyrażam swoich myśli. Nie chce osadzać ludzi zbyt pochopnie, tak ja Ty to czynisz. Niektorym ludziom po prostu brakuje empati. Wiesz co to za słowo...? No jakby mogło być inaczej. Przecież Ty taka doświadczona czyt. staruchatongue_out skoro Ty mnie nazwałaś gimnazjalistką, nie mogę inaczej...

      Przychodzi mi na myśl jeszcze jedno, oczywiście to nie ma z Tobą z żadnego zwiazkubig_grin Ponoć ludzie zakompleksieni reagują nieuzasadnioną złościa i niechęcią w kierunku innych osób. Sami maja ze sobą problemy i chca to odreagować, chca wyszudzić wyśmiać, itp. myślą że w ten sposób się dowartościowują. To jest jednak zludne poczucie szczęścia, jedynie próba zagłuszenia swoich słabości, żal mi takich ludzi...

      Pozdrawiam wszystkich forumowiczów, mimo wszystko było nawet miło, fajne doświadczenie, jednak to nie dla nnie... znikam w niebyt ku ucieszę niektórychbig_grin
      Jeśli u kogoś wywołałam szczery uśmiech, cieszy mnie to bardzobig_grin

      P.S Ostatni post chciałam żeby wyglądał w miarę eleganckobig_grin pomimo utrudnień czyt. padalca - tableta
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka