Nowy rok, nowe życie

06.01.13, 00:26
Kto by pomyślał, że i mnie to kiedyś spotka?
Wspólny kredyt, 10 lat wspólnego życia, wspólne dziecko lat dwa...
Głupia ja, czekałam na cud przez tyle lat i doczekałam się. Aktualnie szukam własnego M i wkraczam w nową drogę życia. Tylko samotnosć mnie przeraża. Pomysleć, że dziesięć lat temu mogłam przebierać, mógł to być normalny facet, z którym założyłabym rodzinę, który chciałby mnie taką jaka jestem. Jestem jedną z tych głupio i ślepo zakochanych, które przez 10 lat czekały na to, by im się mężczyzna ich życia oświadczył. Tia, 33 lata na karku, panna z dzieckiem... Ciągle pukam się w głowę, dlaczego miłość jest tak okrutnie ślepa?
Zastanawiam się nad tym, czy teraz w ogóle ktoś da mi szansę na miłość? Nie wymagam wiele poza tym, by był, kochał i szanował. Gdzie teraz, w tym wieku można w ogóle spotkać kogokolwiek, kto wykazałby choć odrobinę zainteresowania? W pracy? W piaskownicy, w żłobku? Internet?
Czy komuś z Was los także okrutnie zagrał na nosie?
    • gwen75 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 00:55
      Nie wiem czy dobrze rozumiem... Powodem rozstania było to, że partner nie chciał się oświadczyć?
      Czy dał nogę?
    • ane-tal Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 11:49
      33 lat to według Ciebie dużo.. czas umierać normalnie...
      Jak to była wielka miłość - to zadaj sobie pytanie czy już wyparowały uczucia, bo nie będziesz gotowa na nowy związek..
      A tak po za tym - po co Ci facet ?
    • zielonooka38 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 11:55
      powodem rozstania było tylko niezalegalizowanie związku???
      bo wydaje mi się że jednak nie

      33 lata i dziecko to nie koniec świata - to może być piękny początek tylko musisz dojść do ładu sama ze sobą wink powodzenia
      • bianna Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 13:03
        Oj, od razu brak oświadczyn...
        Nie, przez dziesięć lat nazbieralo się więcej grzeszków. Wciąż nie mogę się otrząsnąć z tego, że można aż tak się zmienić. Mieszkając pod wspólnym dachem.
        Nie uważam, abym miała już kłaść się do trumny, chcę żyć pełnią życia, ale jestem chyba strasznie wkurzona na siebie, że tak długo zwlekałam, że tyle czasu uciekło, bo czekałam aż coś się zmieni. I nie chodzi tu o ślub, ale o podejście do życia.
        Nie chcę być sama, jestem raczej typem kobiety lubiącej ludzi, wesoła, towarzyska. Przytłaczają mnie puste ściany w domu i wieczory samotnie spędzane bez kogoś, kto potrafi przytulić i poklepać po plecach.
        Przy małym dziecku strasznie cieżko się wyrwać gdziekolwiek, by poznawać nowych ludzi, by dać w ogóle szansę na to, by ktoś poznał mnie.
        Pomału stawiam czoła samotności, ale nie ukrywam - jest trudno.
        • jeriomina Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:18
          Ja dalej nie wiem, co się stało.
        • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:24
          bo tak to jest, jak się bez ślubu żyje. no i cię pokarało.
          • lesher Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:25
            A coś Ty się taki świętojebliwy zrobił suspicious??
            • green.amber Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:37
              ciiiiiiiii może alimenty namierza, to i ślub by brał winktongue_out
              • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:58
                a brałby tongue_out
            • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:57
              @lesher
              nie świętojebliwy ale sam widzisz jak u niej wyszło. taką sprawę też znam z autopsji (ale bez dzieciaka tongue_out)
          • mayenna Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:36
            tdf-888 napisał:

            > bo tak to jest, jak się bez ślubu żyje. no i cię pokarało.
            Ze ślubem było by to samo, tylko byłaby rozwódką.

            On pewnie po wczorajszym spotkaniu forumowym pokutę czyni i tak go naszłosmile
            • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:55
              rozumiem, że nikt się z moim wpisem nie zgadza?
              • zielonooka38 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 14:58
                a co siłą go miała do ołtarza zaciągnąć???
                • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:03
                  no nie, powinien się jej oświadczyć, powinni wziąć ślub i żyć potem długo i szczęśliwie.
                  a tak wyszło.. no ciężka sprawa.
                  • zielonooka38 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:07
                    to co się czepiasz dziewczyny??
                    • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:13
                      napisałem, że tak wyszło jej życie z chłopem bez ślubu, czy się czepiam?
                      • zielonooka38 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:18
                        uważasz, ze akt małżeński chroni przed rozstaniem?
                        • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:19
                          na pewno zwiększa szanse pozostania a tak sama się prosiła.
                          • zielonooka38 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:21
                            o co się prosiła? o rozstanie?
                            jeśli ktos chce odejść nic go nie powstrzyma
                          • green.amber Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:22
                            dłużej zostać z niewłaściwym facetem to rzeczywiście spory zysk...
                            • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:26
                              wiesz jak to jest.. facet zapuściłby korzeń i by se siedzieli, a tak jest sama i bez gwarancji, że następny będzie lepszy (o ile w ogóle będzie).
                              • green.amber Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:35
                                takiś ślepy (tu wliczam nieumiejętność czytania ze zrozumieniem), naiwny czy dobry we wciskaniu kitu, co?? winktongue_out
                              • ane-tal Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:35
                                Nie jest sama- ma dziecko ( z Nim) i to jak widzisz nie popchało Go do zapuszczania korzeni...
                          • lesher Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:39
                            Tede - to lepszy do tego kredyt na mieszkanie.
                            Wtedy to nawet rozwód nie pomoże.
                            • lesher Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:43
                              Aaa, sorry, nie doczytałem. Kredyt już jest.

                              No to śmiem twierdzić że i papierek z USC niewiele by zmienił...
                              • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:48
                                może i faktycznie tak by było.
                                ale no ludzie nie żyjcie na kocią łapę, bo facet się nadyma co jego a potem se odpuści związek, bo łatwo odejść. a ta se jeszcze dziecko dała zrobić i kredyt wzięli, no cóż poradzić, jak ktoś jest nierozsądny.
                  • ja.judyta Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:22
                    no nie, powinien się jej oświadczyć, powinni wziąć ślub i żyć potem długo i szc
                    > zęśliwie

                    czy ja dobrze rozumem?
                    chcesz powiedzieć, że ślub gwarantuje długie i szczęśliwe życie?
                    • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:24
                      źle rozumiesz.
                      • ja.judyta Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:29
                        Chyba nie tylko ja tak zrozumiałam Twój wpis.
                        • ja.judyta Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:31
                          A mnie pokarało mimo tego, że miałam ślub. smile

                          Ale to może dlatego, że nie taki w kościele.smile
                          • green.amber Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:37
                            hehe jeśli Cię to pocieszy, to ja tylko w kościele i też mnie pokarało... winksmile co za niesprawiedliwy los... winksmile
                            • zielonooka38 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:48
                              kurna ja miałam i w USC i kościele bo wtedy sie tak brało
                              i co i odeszłam wink
                              • zielonooka38 Re: zapomniałam.. 06.01.13, 15:49
                                i kredyt na mieszkanie też mieliśmy
                                spłacałam jeszcze potem pare lat nie mieszkając w mieszkaniu
                                więc nie pitol mŁody
                                lepiej byc samemu niz z kims kto nas rani,
                                • tdf-888 Re: zapomniałam.. 06.01.13, 15:57
                                  tak to pewnie że lepiej.
                                  ale ja nie pitolę, ty nie zrozumiałaś i piszesz o sobie.
                              • ja.judyta Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 16:00
                                pocieszające jest to, że dziś umiemy się z tego smiać smile

                                czego i autorce wątku życzę, kiedy już obeschną łzy...

                                a odnośnie wieku, 33 lata to raczej nie jest za póżno na cokolwiek...

                                czytałam o pani dobijającej do setki, nadal w miarę samodzielnej, pełnej chęci życia, chętnie przebywającej w towarzystwie młodych ludzi, kiedyś w rozmowie z wnuczką powiedziała : ,,ojej, co to będzie, jak starość przyjdzie...'' smile
                  • mayenna Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 16:40
                    Powinni, ale nie zrobili tego. teraz nie potrzebne jej takie rozpamiętywania.
                  • tapatik Re: Nowy rok, nowe życie 07.01.13, 20:24
                    tdf-888 napisał:

                    > no nie, powinien się jej oświadczyć, powinni wziąć ślub i żyć potem długo i szczęśliwie.
                    > a tak wyszło.. no ciężka sprawa.

                    Masz jakieś badania statystyczne na poparcie Twoich słów? Czy to takie Twoje domysły?
                    • zegnaj_kotku Re: Nowy rok, nowe życie 08.01.13, 08:26
                      Ja w każdym razie nie potwierdzam teorii Tdfa smile
                      Oświadczył się, był ślub, kredyt, dziecko, a i tak wyszło jak wyszło.
                      • zakochana_jane Re: Nowy rok, nowe życie 08.01.13, 08:38
                        Nie jesteś jedyna. Myślę, że różnica tkwi w tym, że on opiera się na teorii, a ty na praktyce wink
          • czarny.onyks Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:25
            nie wierzę.....
            podmienili nam Młodego.....wink
            • stefcia41 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:30
              Jak nic egzorcyzmy wczoraj były big_grin
              Jak sie jeszcze okaże, że Młody i romantyczny się stał to ja chyba przestanę być złosliwa big_grin
              • czarny.onyks Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:38
                eee...to już byłby cudtongue_out

                może to miłość.....
                albo Wasz wpływ....co to forum z ludźmi robi wink
                • stefcia41 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:40
                  Że niby Młody się zakochał??
                  Ale w alimentach? big_grin
                  • green.amber Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:51
                    eee myślę, że taka wprawka, test działania makaronu, bo tylko jedno dziecko, kredyt, to alimenty mogą nie być aż tak wysokie, żeby do zakochania czy tam ślubu starczyło... bądźmy realistami... winktongue_out
                    • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 15:58
                      aż tak przebiegły to nie jestem (chyba), ale na pewno nie tak zdeterminowany smile
                      • green.amber Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 16:08
                        no tak tak wink hehe inaczej nie mówiłam przecie wink
                        • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 16:15
                          uzupełniając moją wypowiedź i odpowiadając na wasze kpiące wpisy wink chodzi o to, że jak by dziewczyna nie dała się wodzić za nos 10 lat, w końcu jeszcze robiąc dziecko i biorąc kredyt, zamiast kazać się delikwentowi żenić. wy powątpiewacie, czy to by dało gwarancję ;] no nie, ale zwiększyłaby sobie szanse. i mogła powiedzieć, że zrobiła wszystko, co w jej mocy smile
                          z resztą sama pisała z lekką nutą niespełnionej tęsknoty o ślubie, który nie nastąpił. ale może wszystko źle zrozumiałem i się nie znam smile
                          • green.amber Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 17:18
                            taaa my w ramach kpin piszemy o zapuszczaniu korzenia...
                            naciskanie na ślub zwiększyło by prawdopodobieństwo, że rozstali by się wcześniej, co też nie daje gwarancji, że następny, o ile by się pojawił, byłby lepszy, za to mogłaby sobie wyrzucać, że naciskała a gdyby nie naciskała... każdy mądry po szkodzie, jasne, że robiła to, co jej się wydawało najlepsze wtedy, kiedy to robiła, a gadanie co by było gdyby jest pustym biciem piany
                            młody weśweś czasem przeczytaj, co sam piszesz albo wróć do opowieści o pierdzeniu, w tym wydajesz się prawdziwszy... winktongue_out
                            • tdf-888 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 18:38
                              green.amber napisała:

                              > taaa my w ramach kpin piszemy o zapuszczaniu korzenia...
                              > naciskanie na ślub zwiększyło by prawdopodobieństwo, że rozstali by się wcześni
                              > ej
                              > młody weśweś czasem przeczytaj, co sam piszesz albo wróć do opowieści o pierdze
                              > niu, w tym wydajesz się prawdziwszy... winktongue_out

                              ehehehe
                              jak by się rozstali wczesniej, to może dzieciaka i kredytu by nie było tongue_out
    • bianna Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 20:52
      O, jaki oddźwięk smile

      Gwoli wyjaśnienia, nie przez ślub odeszlam, czy też jego brak. Nigdy mnie do tego nie ciągnęło więc nigdy nie naciskałam. I nadal nie mam ciśnienia tongue_out
      Odeszłam, bo nie mogłam znieść zmiany w czlowieku, którego kiedyś kochałam. Cóż, nie ukrywam, że dziecko było gwoździem do trumny, gdyż już wcześniej bywało źle. Długo by pisać, gdyż zakochalam się w specyficznym człowieku, w wieku lat dwudziestukilku nie miałam ciśnienia na ślub i dzieci. Wiem, że piszę chaotycznie i ciężko się w tym połapać, już wtedy przyjaciele mnie ostrzegali, że będę nieszczęśliwa. Ale mnie ciągęło do inności, ta inność z wiekiem przeszła w dziwactwo, długo by opowiadać. No i w efekcie zabrakło bliskości i intymności, a stąd niewielki krok do odejścia.
    • nerw_rdzeniowy Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 22:19
      Najgorszy jest kredyt z tego wszystkiego. Czasy niepewne nie wiadomo jak z pracą uncertain

      Co do dziecka - to chyba marzenie kazdej kobiety, zakodowane w genach,tak to sobie natura sprytnie wymyśliła, tylko nie każda sie przyznaje. Także jakbyś już na stale została (oby nie - rozważam wariant pesymistyczny) to to jest pocieszenie - nie każda miała tyle szczęscia.
      • bianna Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 22:27
        Cóż, w moim przypadku kredyt to nie problem. Problemem jest to, że moje dziecko nie będzie miało pelnej, szczęśliwej rodziny. Nigdy nie widziała nas razem, nigdy przytulonych, nigdy śpiących w jednym łóżku. Tata jeszcze przed porodem wyprowadził się do pokoju obok, zajął się pracą i jak to pracoholik - zniknął z naszego życia zupełnie. Uciekłam, choć nie pił, nie bil i nie zdradzał.
        • czarnamajka75 Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 22:38
          bianna napisała:

          > Cóż, w moim przypadku kredyt to nie problem. Problemem jest to, że moje dziecko
          > nie będzie miało pelnej, szczęśliwej rodziny.

          A ile widziałaś szczęśliwych rodzin? Mam wrażenie że naoglądalaś się hamerykanskich łzawych filmów ,myślisz że tak dużo tych rodzin jak z bajki ?
          Może dziecku lepiej jak nie będzie widzieć rodziców ktorzy "dla dobra dziecka" są razem...
          • bianna Re: Nowy rok, nowe życie 06.01.13, 23:24
            Zaraz hamerykańskich, wystarczy m jak mdłości nasze polskie smile
            Nie chcę łzawych historii, wystarczy mi wspólny posilek raz w tygodniu (i nie musi to być śniadanie zrobione przez partnera), wspólne wyjście na spacer, wspólna zabawa z dzieckiem. To nie są bajki, takich rodzin znam całkiem sporo. Dziś byłam z córką w teatrze i widzę, że można przychodzić tam całymi rodzinami. Tylko trzeba chcieć.

            Być bo dziecko? Bez sensu.
        • zegnaj_kotku Re: Nowy rok, nowe życie 08.01.13, 08:39
          Mój ex mąż również nie nadawał się na tatę. Paradoksalnie teraz po rozwodzie dziecko ma go więcej (może nie czasowo) ale jeśli chodzi o zaangażowanie podczas spotkań to tak.
          Jeśli Twoje dziecko było mało związane z ojcem to przynajmniej lżej zniesie Wasze rozstanie.
          Z tego co piszesz wynika, że i tak nie prowadziliście wspólnego życia, wiec jeśli chodzi o obowiązki i opiekę nad dzieckiem to zmian dużych nie będzie...
          Według mnie taka niepełna rodzina, w której jest miłość i wsparcie jest lepsza od pełnej, w której jest obojętność czy nawet wrogość.
    • zakochana_jane Re: Nowy rok, nowe życie 07.01.13, 10:07
      bianna napisała:
      > Czy komuś z Was los także okrutnie zagrał na nosie?

      Tak. Kiedyś. Bez bólu się nie obeszło. Długo trwało zanim doszłam do siebie. Nie szukałam nikogo, nie pytałam o receptę co dalej. Też byłam przerażona jak to dalej będzie. Jak sobie poradzę. Bałam się samotności. Nie miałam znajomych. Nie miałam gdzie się podziać. Do tego prawnik. Wspólny kredyt. Wszystko trzeba było zaczynać od nowa. Teraz z czasem wiem, że decyzja była słuszna, a rozstanie jednym właściwym rozwiązaniem. Wszystko z biegiem lat się unormowało. Robię co chcę. Jestem szczęśliwa smile Moja jedyna rada. Nic na siłę smile
    • czarnamajka75 Re: Nowy rok, nowe życie 07.01.13, 18:12
      ...już się pogubilam w tej dyszkusji bo mnie się wydaje że to dobrze że dziecko jest a tu jakieś inne opcje wysuwają się .....a na emeryturę kto będzie robił no kto???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja